wtorek, 7 czerwca 2011

Co się stało, skąd ten krzyk?

Społeczny współpracownik posłanki Kempy zmartwiał, nie spodziewał się takiej wrzawy z powodu błahego jego zdaniem wpisu na popularnym portalu społecznościowym. A tu masz ci los, taka niespodzianka In minus… Co za debile dziś przychodzą; czy to zdanie może uwłaczać czyjejś godności, nie potrafią ludzie rozszyfrować skrótu myślowego? Widać za mało nauki społecznej Kościoła jest w życiu wszystkich tych wyolbrzymiających tych pięć słów? Więcej chrystianizacji przydałoby się w naszych Kielcach a może i egzorcyzmy jakieś?..

Jak można tak się wyrażać o ludziach, którzy przychodzą do biura poselskiego! - bulwersował się pewien czytelnik, który zwrócił nam uwagę mediom na wpis. Niemal natychmiast rzucono się na społecznika:
-To pan jest autorem wpisu którym czują się obrażeni wyborcy?
-To moje dzieło, przyznaję- tłumaczył ocierając pot z czoła
-A kogo miał na myśli, pisząc te słowa?
-Na pewno nie osoby, które przychodzą do biura poselskiego z różnymi sprawami. My mamy szacunek do ludzi.
-Doprawdy???
-Proszę nie wyciągać pochopnie błędnych wniosków. Wpis nie ma związku z moimi obowiązkami w biurze poselskim, ale z życiem prywatnym.
- To takie głąby pana odwiedzają, tacy znajomi?
-…
- A kogo pan konkretnie nazwał debilem? Nazwiska, kontakty, telefony, kryptonimy, może jakieś ksywki?
-Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. To było ponad pół miesiąca temu. Nie jestem w tej chwili w stanie odpowiedzieć. Nie jestem taki błyskotliwy!
- Nie prowadzi pan kalendarza, nie wie co robił nie tak dawno temu, co spowodowało ze tak określił pan swoich znajomych?
-Yyy sprawdzę w notatkach co się wtedy wydarzyło…


Minęło czasu mało- wiele, społecznik z triumfalną miną trzymał w ręku stroniczkę swoich zapisków:
- To określenie wzięło się stąd, że byłem bardzo wzburzony. Przyszło do nas do biura dwóch panów, byli pod wpływem alkoholu. Wyzywali mnie i inne osoby, które tu pracują. Za to, że jesteśmy z PiS-u i że popieramy Jarosława Kaczyńskiego. Stąd moje oburzenie i ten wpis - tłumaczył .
- Wspaniale, dlaczego jednak dlaczego w takiej sytuacji nie wezwał pan Policji? Przecież ci dwaj pijani mężczyźni mogli swoją agresję wyładować nie tylko w słowach.
Społecznik z zakłopotaną miną odparł:
- Nie było przesłanek ku temu, że mogą popełnić jakieś przestępstwo. Pokrzyczeli sobie, powyzywali nas i poszli. Taka wizyta w biurze PiS-u nie była, niestety, pierwsza i pewnie również nie ostatnia.
-Ciekawostką jest że nie pamiętał pan dlaczego dokonał wpisu a tymczasem z taką łatwością kojarzy pan zachowanie ów mężczyzn. Jak pan to wyjaśni?
- …
- Jak pan wyjaśni że ślęczał pan z nosem na portalu społecznościowym miast wypełniać swoje obowiązki?
- Mam nienormowany czas pracy więc o godzinie kiedy pojawił się wpis mogłem być poza biurem. Proszę zaprzestać pytań bo poskarżę się posłance Kempie, ona prezesowi Kaczyńskiemu i będziecie mieli za swoje!
- Nie uważa pan że ci mężczyźni mogli mieć związek z członkami PiS którzy nie chcą by posłanka Kempa trzymała za mordy PiS-owskie towarzystwo w regionie?
- Nie odpowiem już na żaden pytanie. Żegnam!


***

Posłanka Kempa zastanawiała się czy incydent z wyciągniętym przez wrednych pismaków wpisem zaszkodzi czy też pomoże partii. Cieszyła się że społecznik zręcznie wybrnął z sytuacji i nie zginął w krzyżowym ogniu pytań dociekliwych pismaków. Gdyby wydało się że słowa dotyczyły wyborców PiS byłby skandal! Co złego w chwilach szczerości? Halina Nowina- Konopczyna przed laty oznajmiła ze głosuje przypadkowe społeczeństwo, Aleksander Kwaśniewski pokazał wała swoim dawnym wyborcom twierdzeniem że antyklerykalizm jest chorobą psychiczną, posłanka Anna Sikora oznajmiła zatrzymującym ją do kontroli policjantom że mogą ją w dupę pocałować, Jacek Kurski wie że ciemny lud wszystko kupi… Więc o co tyle hałasu?!

sobota, 4 czerwca 2011

Przespane 22 lata

Dziś mijają 22 lata od chwili przeprowadzenia wyborów parlamentarnych w 1989r. Wybory do Sejmu Kontraktowego były pierwszymi ( częściowo wolnymi) wyborami w powojennej historii kraju. W ich wyniku staliśmy się pierwszym krajem który wyrwał się spod strefy wpływów ZSRR ( nieco inne zdanie w tej kwestii ma dziś Jarosław Kaczyński i jego zakon). Jakim interesem jest dziś polityka, PR, marketing polityczny… wystarczy przypomnieć sobie wszystko to co działo się w 1989r. Komitet Obywatelski i jego 161 kandydatów wystawionych do Sejmu, 100 do Senatu. Wszyscy( prócz jednego) sfotografowali się z Lechem Wałęsą. To początki znienawidzonej przez pewne środowiska „Gazety Wyborczej”, tuż po wyborach Tadeusz Mazowiecki reaktywował „Tygodnik Solidarność”. Polacy oczekiwali nowego, strona rządząca bez przekonania udzielała się w kampanii wyborczej. Bo i cóż mogła zaoferować wyborcom? Stanąć naprzeciw i zapytać :”Pomożecie?”. Naród nie chciał pomagać. Nie wszyscy chcieli budować socjalizm, pracować na utopijny dobrobyt i nie dziwię im się. Mi poprzednia epoka nie odpowiadała aczkolwiek miałem udane dzieciństwo. Ludzie mieli pomysły na życie inne niż oferowała im PZPR. Ta zaś tępiła wszelkie inicjatywy będące zagrożeniem dla partii, PRL i ZSRR.



W wyborach do Sejmu wybierano 460 posłów spośród grona 1682 kandydatów, do Senatu startowało 555 chętnych na 100 miejsc. Opozycja spodziewała się wygranej, ale wynik przeszedł najśmielsze oczekiwania: w pierwszej turze wyborów doszło do zdecydowanego zwycięstwa kandydatów Solidarności, którzy zdobyli 160 spośród 161 mandatów w Sejmie oraz 92 spośród 100 w Senacie. Koalicja rządowa do Sejmu wprowadziła zaledwie 5 reprezentantów. W drugiej turze opozycja uzyskała brakujący mandat w Sejmie oraz 7 w Senacie. 23 czerwca posłowie i senatorowie wybrani z list "Solidarności" utworzyli wspólnie Obywatelski Klub Parlamentarny, na którego czele stanął Bronisław Geremek. Wyborcza klęska odchodzącej władzy uniemożliwiła im powołanie własnego rządu który próbował tworzyć Czesław Kiszczak, w związku z czym w dniu 24 sierpnia Sejm powierzył Tadeuszowi Mazowieckiemu utworzenie koalicyjnego gabinetu, który został zatwierdzony 12 września . Jego, Mazowieckiego, zasłabnięcie na mównicy sejmowej- celowa zagrywka czy rzeczywiście wzruszenie? Do dziś trwają spory i zdania są podzielone. Premier w swoim wystąpieniu wypowiedział pamiętne słowa:” Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania”. Grubą kreskę za złe mają mu do dzisiaj pewne grupy… Podobnie jak przygotowania do wyborów poprzedzone „Okrągłym Stołem”. Krwi im dziś potrzeba która wtedy nie była przelana?



Społeczeństwo niesione na fali przemian oczekiwało dobrobytu, zmian, hurraoptymizm był olbrzymi. Rzut oka na posłów wybranych w 1989 roku z list opozycji nie pozostawia złudzeń; znikoma ich liczba osiągnęła sukcesy w polityce, jeszcze mniejsza działa w niej do dziś… Leszek Balcerowicz i jego reformy miast naprawić Polskę zepsuły ją co widać po latach. Wtedy, w 1989 uważano że wszystko co jest na opak jest korzystne, że wystarczy psuć, niszczyć i robić odwrotnie niż za w poprzedniej epoce. Dlatego z aprobatą i aplauzem przyjmowano Balcerowicza pomysły i decyzje. A charakteryzowały się one wyprzedażą wszystkiego co możliwe. Balcerowicz, wielki orędownik prywatyzacji, antysocjalista, w prywatyzowaniu widział i widzi rozwiązanie problemów trawiących kraj. Śmieszy mnie dziś uruchomiony z pompą przez niego zegar w centrum Warszawy odliczający zadłużenie Polski; przydałby się drugi pokazujący jaką część długu wypracował Balcerowicz, jego ludzie i pomysły. Zachłyśniecie się wolnością nie przekładało się na podniesienie jakości życia Polaków. Nowa sytuacja zmiotła z ziemi wszelkiej maści cinkciarzy, zniknęły gdzieś panie umilające czas gościom w hotelach, wiele z nich stało się sanowanymi business woman; wolność gospodarcza miała się w najlepsze, ustawa Wilczka- dzieło jeszcze rządu Rakowskiego- bardzo jej sprzyjała. Do czasu wszak, wielu politykom marzyło się ręczne sterowanie…



29 grudnia 1989 dokonano istotnych zmian w Konstytucji czym zakończono żywot PRL. Powstała Rzeczpospolita Polska. Usunięto zapisy o przewodniej roli PZPR, sojuszu z ZSRR oraz o gospodarce planowej. W kraju szalała hiperinflacja ,dobrze miała się monopolizacja gospodarcza , niejasna sytuacja własnościowa przeszkadzała w prowadzeniu biznesu , brak jasnych mechanizmów prawnych i nieprecyzyjny kurs pieniądza nie sprzyjał stabilizacji.. Pozostałe problemy po poprzednikach: ceny, płace, podatki, cła i gigantyczne zadłużenie z lat 70. Ale wtedy właśnie tworzyły się pierwsze fortuny ludzi którzy zaczynali od handlu na Stadionie Dziesięciolecia czy pod Pałacem Kultury. W celu ograniczenia inflacji 1 stycznia 1990 roku wprowadzono tzw. popiwek (podatek progresywny na ponadnormatywny wzrost płac. Podatek ten obciążał te przedsiębiorstwa, które przekraczały ustalony w przepisach dopuszczalny poziom wzrostu płac.

Przykładowo, w styczniu 1990 fundusz płac był indeksowany współczynnikiem inflacji mnożonym przez 0,2, od lutego do kwietnia 1990 przez 0,3, a potem przez 0,6. Oznaczało to, że przedsiębiorstwa państwowe "bezkarnie" (tzn. bez narażenia się na dodatkowe obciążenie tym podatkiem), mogły zwiększyć swój fundusz płac o kwoty wynikające z tego indeksowania. Każda większa podwyżka funduszu płac obciążona była na początku 1990 roku. Za przekroczenie wyznaczonego limitu o 0,1%-3% – "popiwkiem" równym 200% wypłaconej ponad limit kwoty; za przekroczenie limitu o ponad 3% – 500% tej kwoty , ograniczono subsydia i ujednolicono kurs złotego. (9500 zł. za $), zaniechano dotowania nierentownych przedsiębiorstw państwowych. Między innymi dzięki tym działaniom udało się w marcu 1990 roku ograniczyć inflację do ok. 6 %.Rząd Mazowieckiego wprowadził proces prywatyzacji który przynosił dochody dla Skarbu Państwa a jednocześnie podnosił efektywność przedsiębiorstw i ich konkurencyjność na rynku. Niestety kraj poniósł wysokie koszty : bezrobocie i zubożenie dużej części społeczeństwa. Dlaczego postanowiono zniszczyć Państwowe Gospodarstwa Rolne (PGR)? Nie wszystkie były nierentowne; ba, przy dobrym gospodarzu wiele z nich miało się dobrze i przynosiły zyski. Gdyby wtedy powiedziano pracownikom PGR jaki los im się gotuje to rozgoniliby całą tą „Solidarność”, Balcerowicza i jemu podobnych na cztery wiatry! Nie powiedziano im o dopłatach do rolnictwa w krajach ówczesnej Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej ( najbardziej opłacają się w wielkich areałach ziemskich takich jak …PGR-y), losem pracowników PGR nikt się nie interesował. Mogli pomarzyć o takim traktowaniu jak po latach innych grup zawodowych otrzymujących wielkie odprawy.



Z perspektywy czasu widać że i prezydent Lecha Wałęsa i nowy, solidarnościowy rząd nie miał pomysłu na działania i reformy. Liczenie na niewidzialną rękę rynku która miała załatwić wszystko było i jest błędem. Spraw nie można sobie ot tak zostawić czekając biernie aż same się rozwiążą. Przyzwyczajeni do knucia i spiskowania nie potrafili odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Sielanka nie trwała długo, bo już w 1991 roku rozpisano nowe wybory parlamentarne. 27 października 1991 roku odbyły się pierwsze w pełni wolne wybory do parlamentu w historii powojennej Polski. Premier Tadeusz Mazowiecki podał się do dymisji po porażce w wyborach prezydenckich które wygrał Wałęsa właśnie. Hierarchowie kościelni którym przewodził prymas Józef Glemp wykorzystali konflikt między Wałęsą i Mazowieckim., nieudaną terapię szokową Balcerowicza wykorzystując bogobojność ówczesnych polityków zaczęli narzucać swoje zdanie i wprowadzać swe rządy. Skłóceni Wałęsa i Mazowiecki nie potrafili dojść do porozumienia, dlatego mediacji podjął się Kościół, nie za darmo oczywiście. Ceną miał być powrót religii do szkół, ich klerykalizacja. Do negocjacji warunków powrotu religii skierowano Jacka Kuronia, bo.. cieszył się on największym zaufaniem społeczeństwa. Efekty widzimy do dzisiaj… Mimo nieudanych mediacji Kościół uzyskał swoje, a wybory pozwoliły uzyskać mandaty wyborcze aż 29 komitetom.



Dziwnie potoczyła się historia; na liście premierów po 1989 roku odnajdujemy Tadeusza Mazowieckiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego, Jana Olszewskiego ( raz nie objął urzędu), Bronisława Geremka (również nie objął), Waldemara Pawlaka, Hannę Suchocką, Józefa Oleksego, Włodzimierza Cimoszewicza, Jerzego Buzka, Leszka Millera, Marka Belkę, Kazimierza Marcinkiewicza, Jarosława Kaczyńskiego, Donalda Tuska. Żadna z partii współtworzącej rząd nie była w stanie wygrać ponownie wyborów; blisko był SLD który w zwycięskich wyborach w 1993 roku uzyskał 171 mandatów w Sejmie przy 37,2% głosów. 4 lata później Sojusz stracił władzę na rzecz Akcji Wyborczej „Solidarność” minimalnie przegrywając wybory. A propos AWS i Unii Wolności współtworzącej wówczas rząd: pierwszy raz w historii partie rządzące krajem nie dostały się do Sejmu po 4 latach rządów… Stało się tak w 2001 roku po klęsce ówczesnego obozu władzy. Niestety tak częste zmiany po transformacji ustrojowej nie wpływały korzystnie na stabilizację w kraju i jego rozwój. Art.- B, Telegraf, FOZZ, Pewex, Westa, Bezpieczna Kasa Oszczędnościowa; pojawiły się efemerydy nastawione na szybki zysk, najzwyklejsza grabież obywateli i mieszkańców. Bagsik, Gąsiorowski, Gawronik, Grobelny, Gudzowaty i wielu innych zwietrzyło szansę na szybki zarobek. W zasadzie żadna z wielkich afer gospodarczych i finansowych nie została do końca wyjaśniona, procesy wlokły się latami, zamknięto płotki. Rekiny do dziś mają się dobrze… Miast rozwijać kraj wielu za punkt honoru wzięło rozliczenia. Z przeszłością, komunistami których uważano za gorszych którym wolno mniej niż nowej władzy. Efekt wiadomy do przewidzenia. Teczki z archiwum SB stały się orężem politycznym i po dziś dzień usiłuje się nimi grać. Wielu dowodziło- i nadal tak czyni –że jakość życia w Polsce może poprawić się jedynie za pomocą eliminacji z przestrzeni publicznej dawnych funkcjonariuszy SB. Potem że ich dzieci mają mniej praw. Skoro tyle potrzeba do dobrobytu to jestem pełen podziwu dla pomysłodawców. Usiąść i płakać? A może śmiać się? Kolejne rządy nie powstrzymały rosnącego zadłużenia kraju który dziś zbliża się do konstytucyjnego maksimum. Żyć wiecznie na kredyt się nie da, rosną koszta obsługi zadłużenia, kurczy się zaś majątek narodowy. Ten sam który był wytworzony w epoce komunizmu, na który pracowały pokolenia. Program Powszechnej Prywatyzacji okazał się fiaskiem. Doszliśmy do paradoksu: wszyscy ci wyszydzający czasy 1945- 1989 ratują się sprzedażą majątku powstałego w tamtych czasach. Skoro tak się brzydzą nieboszczką komuną winni trzymać się z daleka od nieruchomości, przedsiębiorstw i wszystkiego co wtedy powstało? Może winni zrzec się tytułów, mieszkań i nieruchomości wtedy zdobytych?



Przez lata zabijano wolność gospodarczą mnożąc przepisy, urzędy, agendy rozbudowując administrację do monstrualnych rozmiarów których końca nie widać! Polska jest nieprzyjazna swoim obywatelom; ba, Polacy obeszliby się bez zbędnej biurokracji i administracji, politycy i cały ich kosztowny cyrk jest zupełnie niepotrzebny. Rządowy moloch nie potrafi normalnie funkcjonować w odróżnieniu od przedsiębiorców czy biznesmenów. Coraz większe obciążenia i przeszkody w działalności gospodarczej wielu zniechęciło. Co zostało z ustawy ministra Wilczka? W agendach rządowych i administracji państwowej pod kątem przydatności do pracy ocenia się nie wiedzę i potencjał kandydata lecz jego koneksje i znajomości. Co zostało po dwudziestoleciu? Gdybyśmy dziś mieli odbudowywać Polskę po wojnie tak jak to miało miejsce po 1945 to z tymi ludźmi, w takiej sytuacji jaka ma dziś miejsce w kraju… Strach myśleć ile to by trwało! Polacy mogą poruszać się bez paszportu w krajach Unii, wyjazd za granicę nie stanowi już problemu ( Ameryka nadal odwiedzana w ruchu wizowym). Polityka uległości wobec Wschodu zastąpiona została włazidupstwem wobec USA. Czy warto być poddanym USA za cenę wejścia do NATO? Mimo członkostwa w UE nie mamy w Europie, jako państwo, przyjaciół. Bredzący bez przerwy o jedności i wspólnocie politycy są oderwani od rzeczywistości mówiąc takie słowa. Gdzie ta wspólnota, z kim, kiedy była? Czy oni sami są zdolni do tego by uczynić z siebie, z kraju którym rządzą, krainę o której przyjaźń i współpracę z nią będą zabiegały inne kraje? Polska wewnętrzna polityka zaś charakteryzuje lizusostwem polityków wobec kleru. Z prawa jak i lewa… Oddano pod nadzór Kościoła niemal każdą dziedzinę życia, oddano sposób prowadzenia dyskusji ten zaś skwapliwie realizuje swe cele obarczając państwo coraz większymi kosztami. Klerowi bezrobocie nie grozi, nie jest mu straszna ciężka sytuacja gospodarcza kraju czy kryzys. Mieliśmy okazję bezsilnie- za zgodą polityków ukrywających ją przed światem- obserwować bezczelność w orzekaniu Komisji Majątkowej, niekonstytucyjnego tworu rozdającego majątek Polski Kościołowi katolickiemu. Ten zaś zadowolony ze swego stanu posiadania i statusu nie prawi morałów kolejnym ekipom rządzącym czepiącym budżetowe subwencje, w tej kwestii trwa sojusz tronu i Kościoła. Służby specjalne stały się oczkiem w głowie kolejnych rządów, ich prawicowym koordynatorom nie wystarczała już weryfikacja pod kątem przynależności do SB. A propos SB: kiedy na jaw zaczęły wychodzić ciemne sprawki ludzi Kościoła, to że donosili na potęgę, ze wielu moralistów w koloratkach było TW za wszelką cenę starano się ich wybielać. Doszło do sytuacji ze funkcjonariusz, jawny przecież i pracujący dla państwa polskiego, jest traktowany gorzej od kościelnych konfidentów którym via Fundusz Kościelny funduje się świadczenia…



Tłumaczy się dziś że kraj się rozwija, że się buduje, wystarczy tylko rozejrzeć się wokół. Czyżby? Ile z tych obiektów za oknem należy do nas, Polaków i do Polski? Dlaczego staliśmy się społeczeństwem na którym bez przerwy sie eksperymentuje nie wiedząc jaki będzie efekt końcowy pseudoreform, zaciskania pasa i niegospodarności polityków? Do reform nie była skora lewica, nie jest skłonna i prawica. Politycy z obawy na skutki ewentualnych reform nie wprowadzają ich tłumacząc się wyborami, że lepiej spróbować coś zrobić po nich miast przed… Tyle że w Polsce jeśli nie ma wyborów parlamentarnych to są samorządowe, do Europarlamentu, prezydenckie… Kiedy to ci politycy a nie szary Kowalski ponosić będą konsekwencje nieudolności ? Czy któryś z nich zastanowił się co czeka kraj kiedy już nie będzie już czego sprywatyzować? Dlaczego w ogóle pozbyto się rentownych przedsiębiorstw oddając je w prywatne ręce lub je zamykając zadowalając się jednorazowym zyskiem ze sprzedaży miast dbać o długofalowy, wieloletni zysk z ich działalności i produkcji? Namnożono licencji, koncesji itp. z których nic nie wynika, jeden przepis wyklucza drugi. Zniszczono świadomie lub przez nieudolność wiele tytułów prasowych, kto czytał „Na przełaj”, „Razem”, „Świat Młodych”, „Zarzewie”, „Perspektywy”,, „Panoramę” „Szpilki”… Próbowano w latach dziewięćdziesiątych reaktywować niektóre tytuły ale kogo to obchodziło? Wtedy ważniejsze były wartości chrześcijańskie, pomniki papieża i inne zbędne tematy. Skąd więc tyle „salonów masażu” w samej tylko stolicy kraju, skąd te reklamujące lokale ulotki ze skąpo odzianymi paniami? Polska stała się Eldorado dla pań zza Buga szukających u nas szybkiego i łatwego zarobku.



Polityka stała się wielkim biznesem, ci którzy „umilają” nam życiem czerpią z tego tytułu korzyści finansowe, niemałe zresztą a i tak nie brak głosów że za mało zarabiają! Ci wszyscy którzy gardłowali na komunę zapewnili sobie socjal ( m.in. dopłaty do partii politycznych z budżetu) o którym partyjni towarzysze mogli jedynie pomarzyć.

[i]Najzabawniejsze jest to że do gardeł skaczą sobie ludzie którzy za komuny razem, zjednoczeni przeciwko tej komunie występowali. Dawni przyjaciele są dziś wrogami. Prezydent Lech Wałęsa, którego małżeństwo Gwiazdowie, Anna Walentynowicz gdy żyła, PiS węszący wszędzie spiski i kondominium… Doszło do tego że grupka awanturników plecie bzdury że obecny prezydent został wybrany przez nieporozumienie! Takich „wybitnych” polityków przyniosło nam doświadczyć. Wszyscy oni rozmontowali państwo, z armii uczynili nieliczną zbieraninę ludzi najemnych pracujących od- do… Polskiej bankowości w zasadzie nie ma, przemysłu także, polskie auta? Jesteśmy rynkiem zbytu dla wszelkiego chłamu, całkowicie uzależnieni. A politycy? Zadowoleni z siebie, radzi i szczęśliwi fotografujący się w towarzystwie papieża, biskupów, biznesmenów którzy robią wielkie interesy dzięki uprzejmości polityków. Mimo coraz gorszej sytuacji kraju oni będą trwać i pilnować tego stanu rzeczy, tym razem nie ma mowy o zmianie systemu i Okrągłym Stole. Nie mąci im spokoju myśl że w Polsce prawie dwa miliony dzieci żyje na skraju nędzy, że ponad połowy rodzin nie stać na wysłanie dziecka na wakacje poza miejscem zamieszkania. Izabela Jaruga- Nowacka powtarzała że Polska nie jest aż tak biednym krajem by dzieci były głodne. Nie martwią się tym zbytnio politycy którzy w sprawie walki z ubóstwem wszelkie narzędzia oddali w ręce Kościoła płacąc mu za to krocie. Ci sami politycy lobbujący na rzecz reform emerytalnych sami niekoniecznie będą mieli na starość niskie świadczenia. Czasem zastanawiam się dlaczego w Sejmie nie jest puszczany przez głośniki kawałek Maanamu w którym to Kora śpiewa :”Czuję się świetnie, ach jak wspaniale, ach jak przyjemnie”.

piątek, 3 czerwca 2011

Żelazny Ludwik

W oczach Ludwika pojawiły się łzy. Nie spodziewał się ataku na swoją osobę, a tu masz ci los. Stefan, wielki pyskacz, cynik nie mający szacunku do wodza, partii i jego pretorian ośmielił się nazwać jego, Ludwika, zwanego Żelaznym i trzecim bliźniakiem, człowiekiem marginalnym i groteskowym! Jego, jednego z wielu ateistów w jawiącej się jako konserwatywnej i katolickiej partii! Gdyby nie wielki wpływ Kościoła na politykę, PiS i prezesa raz dwa oskarżyłby tego paskudnego Stefana o obrazę swoich uczuć. Nie religijnych ale zawsze jakieś tam się posiada. Jak ten Stefan mógł nazwać chamem jego, wielkiego działacza Prawa i Sprawiedliwości który jako jeden z nielicznych wyrwał się spod kurateli prezesa, napyskował na niego a i tak wrócił w szeregi partii. Wybory za pasem a business is business… poza Sejmem nikt go nie będzie szanował, pamiętał i prosił o wywiady. O, jak tego Palikota! Bezsilnie słuchał audycji radiowej w której marszałek prawił:

-„To chamstwo jest, mało mnie obchodzi Ludwik Dorn. Nie mamy lepszych tematów, niż ten zupełnie marginalny i groteskowy człowiek. Wolność słowa? No generalnie dobrze. Dlaczego Dorn nie broni takiej wolności, żeby mówić do Jarosława Kaczyńskiego "ty matole"? Ludwik Dorn w swoich działaniach jest całkowicie niewiarygodny. Przy tym co on wcześniej mówił o stosunkach w PiS, a teraz sprzedaje się za marne miejsce na liście. Obrzydliwe .
To jest Polak patriota? To nieuk który zacytował zamiast Boya-Żeleńskiego trzecią część "Dziadów" Adama Mickiewicza. Tego nie wiedzieć? To jest szkolna książka”.

Ludwik westchnął ciężko, nikt prócz prezesa i jego ludzi zdawał się go nie rozumieć. A przecież program jest słuszny lecz nikt prócz słuchaczy Radia Maryja go nie rozumie! Pikieta pod kancelarią szefa rządu ma być reakcją na ukaranie kibiców Jagiellonii Białystok, którzy z trybun wznosili niepochlebne okrzyki pod adresem premiera Donalda Tuska, nazywając go m.in. "matołem". Z Białegostoku pochodzi Krzysio Jurgiel, ukochany minister ojca dyrektora gotów w każdej chwili podesłać mu służbową limuzynę . To cenzura i zabicie wolności słowa!
Czekaj no, już ja cię urządzę!
Wystukał znajomy numer, prezes odebrał po trzecim dzwonku. Ludwik nie zdążył otworzyć ust kiedy usłyszał:
- Ludwik, natychmiast meldujesz się u mnie. Jeszcze cię tu nie ma???
Popędził na złamanie karku do prezesa. Chwila niesubordynacji i prezes gotów go nie umieścić na listach wyborczych prawych i sprawiedliwych i co wtedy? Z czego będzie żył? Platforma go nie weźmie, w SLD go nie zechcą, zieloni rolnicy też nie dla niego. Nic innego jak obsypywać pochlebstwami prezesa, wychodzić z nowymi inicjatywami i nadskakiwać jego mamusi i siostrzenicy…

Zastukał do gabinetu prezesa, w pełnej pokory i szacunku postawie skłonił się szefowi. Ten zmierzył go wzrokiem , łaskawie zezwolił by usiadł po czym zaczął:
- Mam nadzieję że emocje już opadły po wywiadzie Stefana a ty Ludwiku będziesz kierował się wiernością ideom. Chcę byś w moim przyszłym rządzie piastował stanowisko wicepremiera bo jesteś mi bardzo potrzebny. Kiedyś nazywano cię trzecim bliźniakiem. Zasługi twe spowodować mogą że możesz zostać drugim. Przekonasz kiboli których nazywamy patriotami by poszli za nami wtedy moje słowo ciałem się stanie. Co zamierzasz z pikietą przed kancelarią Rudego?
Ludwik chrząknął, przetarł okulary które zaszły mgiełką.
-Napisałem bardzo ważny list prezesie, wierzę że adresaci dadzą się nabrać na jego treści:
Powstał i zaczął czytać:
-Zwracam się do Państwa, sprawdzonych i wiarygodnych bojowników o tę jedną z najwyższych ludzkich i konstytucyjnych wartości. Dowiedliście swojej determinacji, odwagi, moralnej integralności, kiedy broniliście wolności przed policyjnym państwem PiS, także i przede mną, wówczas ministrem właściwym ds. wewnętrznych....
-Cooo? Przed państwem policyjnym PiS?- prezesa aż poderwało. Gdyby był większy skoczyłby do gardła Ludwikowi który pozbawiony ochrony psa nie wydawał się groźny mimo swego wzrostu. Prezes zacisnął pięści. Ludwik struchlał:
- Prezesie, proszę o wyrozumiałość i opanowanie. Musiałem tak napisać by być nieco wiarygodny!
- Jeśli w twoim przypadku to w ogóle możliwe- burknął prezes. Wszystko się w nim gotowało. Jak on śmie, jakie państwo policyjne?
Ludwik niepewnie wycierał okulary. Teraz nie mgiełka ale ślina prezesa który parskał utrudniała mu swobodne patrzenie. Kontynuował czytanie:
-Gdy na jednej szali wagi jest wolność zagrożona przez agentów CBA, a na drugiej reklamówka z łapówką, Wasz moralny, nieomylny instynkt podpowiedział Wam, jak się zachować. Przecież ta nasza III Rzeczpospolita też wzięła się po trosze z reklamówki z dolarami przekazanej przez sowieckich towarzyszy przechodzącej trudną, bolesną drogę do wolności PZPR. Zawsze szliście z wolnością pod rękę, gdy trzeba ją wykręcając. Ale wiedzieliście, że to konieczne, że obrona wolności boli – także niekiedy ją samą.
Prezes słuchał zadowolony. O właśnie, tego mu było potrzeba! Towarzysze za moskiewskie srebrniki, jak mógł o tym zapomnieć! Jak znalazł przyda się na zbliżająca się rocznicę wyborów 4 czerwca!
- Przeczytaj mi to jeszcze raz Ludwik!- zażądał
-Służę panie prezesie:
-Gdy na jednej szali wagi jest wolność zagrożona przez agentów CBA, a na drugiej reklamówka z łapówką, Wasz moralny, nieomylny instynkt podpowiedział Wam, jak się zachować. Przecież ta nasza III Rzeczpospolita też wzięła się po trosze z reklamówki z dolarami przekazanej przez sowieckich towarzyszy przechodzącej trudną, bolesną drogę do wolności PZPR. Zawsze szliście z wolnością pod rękę, gdy trzeba ją wykręcając. Ale wiedzieliście, że to konieczne, że obrona wolności boli – także niekiedy ją samą.
Taaak, Ludwik znał się na rzeczy. Hmm… czyżby aż tak pomógł mu w politycznych gierkach rozbrat z partią?.. Nieee, to niemożliwe, ta przebiegła błyskotliwość narosła w nim dopiero po powrocie do PiS, pod kuratelę jego, prezesa, i ojca dyrektora! Słuchał dalszych wywodów Ludwika:
-„Dziś kibice, a może kibole, określili Prezesa Rady Ministrów, jako matoła, a Policja wymierzyła im mandaty karne uzasadniając to „lekceważeniem konstytucyjnych organów RP, poprzez wykrzykiwanie haseł z użyciem słów nieprzyzwoitych". I Wy, i ja musimy zatem postawić sobie pytanie: czy kibice ( a może kibole) Jagiellonii Białystok są Agentami Wolności. I wierzę, że nasza wspólna odpowiedź może być tylko jedna – SĄ, BOWIEM NIE BYŁO WŚRÓD NICH AGENTA TOMKA.

Skąd mógł być wśród nich Tomek, zastanowił się prezes, przecież on w piłkę grać nie potrafi, woli spędzać czas z tą redaktorką…
Ludwik ciągnął dalej :
-Zwracam się do Was o udział w Komitecie Honorowym PIKIETY W OBRONIE „MATOŁA", którą zamierzam zorganizować 3 czerwca br. pod Kancelarią Prezesa Ministrów. W tej sprawie do końca tego tygodnia złożę zawiadomienie do Pani Prezydent Warszawy. Zgodnie z ustawą o zgromadzeniach. Ja tę pikietę zorganizuję. Liczę na Wasz akces i Waszą obecność 3 czerwca. Obrońmy razem matoła!
-Brawo Ludwik, tak trzymaj! Widzę cię na czele listy wyborczej, miejsce w rządzie masz zapewnione. Wiążą się z tym apanaże, nagrody, szacunek wyborców, pielgrzymki do Torunia by na kolanach okazywać zrozumienie ojcowi dyrektorowi i moja przyjaźń. Kogo zaprosiłeś na demonstrację?
- Adama Michnika, Daniela Passenta, Grzegorza Miecugowa, Andrzeja Wajdę, Ireneusza Krzemińskiego, Tomasza Lisa, Monikę Olejnik, Magdalenę Środę i Daniela Olbrychskiego …
-Ludzie układu- prezes zacisnął szczęki.
… i kiboli których na potrzeby kampanii wyborczej nazywamy patriotami panie prezesie.
Zamówiłem tez trochę szyldów na pikietę. Oczywiście gdy dojdziemy już do władzy takie demonstracje nie będą miały miejsca. W prawym i sprawiedliwym państwie premiera można kochać i uwielbiać!
Prezes popatrzył na Ludwika; wiązał z nim wielkie plany. Kiedy odejdzie na zasłużony odpoczynek po dwóch kadencjach prezydenta Polski namaści Ludwika na swego następcę.

czwartek, 2 czerwca 2011

Woronicza tonie

Może być zabawnie: Komisja Europejska kwestionuje obowiązujący w Polsce abonament RTV. System finansowania Telewizji Polskiej jest niezgodny z obowiązującym unijnym prawem. Opinia KE trafiły już do władz polskich i do KRRiTV. Do sierpnia strona polska musi złożyć stosowne wyjaśnienia co łatwe nie będzie: zbliża się sezon urlopowy a taki czas nie sprzyja szybkości w rozpatrywaniu monitów, polscy urzędnicy są niezwykle „zapracowani”.

Funkcjonowanie mediów publicznych w Polsce narażone jest na wiele zmian uzależnionych od sytuacji politycznej. Przyjęta pospiesznie Ustawa o przekształceniach i zmianach w podziale zadań i kompetencji organów państwowych właściwych w sprawach łączności, radiofonii i telewizji (Dz.U. z 2005 r., nr 267 poz. 2258), podpisana w dniu 29 grudnia 2005 roku przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego – zmieniła dotychczasowy system. Media publiczne, poprzez realizacje zapisów tej ustawy, zaczęły stopniowo realizować politykę zwycięskiej siły politycznej . Blady strach padł na polityków, zadowolonych z siebie dyrektorów, szefów komórek w gmachu na Woronicza i wszystkich tych którzy mieli- i nadal mają- „znakomite” pomysły na uzdrowienie sytuacji w TVP. Od wymiany doświadczonej kadry, dziennikarzy z pasją, po próby doliczania abonamentu do rachunków za prąd, po zapraszanie do dyskusji w mediach bądź zatrudnianie dziennikarzy o poglądach radiomaryjnych i skrajnie prawicowych. To grono mędrców zapomina o jednym, jedynym i podstawowym argumencie który przekonuje widza od oglądania TV: o ofercie programowej. Ta z roku na rok jest coraz bardziej mizerna i kogo zadowala? Kilka tygodni temu Cezary Krysztopa z rozrzewnieniem wspominał dawne programy, ich autorów. Lata temu zniknęły z ekranów TV. Widzowie płacą abonament nie za oglądania określonych programów ale za samo posiadanie odbiornika…. Polskie prawodawstwo zbyt ogólnie definiuje pojęcie tej daniny publicznej, co staje się przyczyną wielu napięć. Nie znowelizowano prawa w zakresie dokładnego określenia w jaki sposób nadawcy wykorzystują środki publiczne. I to nie podoba się KE która żąda od Polski wyjaśnienia i dostosowania prawa obowiązującego w Unii. To efekt skargi m.in. TVN która trafiła do KE na początku 2008 roku. Czytamy w niej m.in. :” Mamy do czynienia z naruszeniem - wbrew interesowi publicznemu - zasad konkurencji na rynku telewizyjnym, skutkującym nieuzasadnionym osłabieniem pozycji rynkowej nadawców prywatnych względem TVP. Definicja "misji publicznej" w polskich przepisach jest nieprecyzyjna, a brak należytej precyzji prowadzi też do sytuacji, w której TVP może zaliczać do misji publicznej i finansować z abonamentu także działalność o stricte komercyjnym charakterze . Realizacja misji publicznej przez TVP nie jest właściwie monitorowana, ponieważ Rady Programowe TVP mają wyłącznie charakter doradczy, a ich uchwały nie mają mocy wiążącej . Oceny realizacji misji nie dokonuje też KRRiT, której doroczne sprawozdania ograniczają się do przytoczenia danych statystycznych pokazujących liczby godzin emisji audycji określonego rodzaju. Telewizja publiczna finansowana jest z abonamentu w sposób nieproporcjonalny do realizowanej misji, a winne są temu stosowane w TVP zasady rachunkowości. Po pierwsze, pozwalają na bezprawne przenoszenie na kolejne lata nadmiernych środków przekazanych TVP, które powinny podlegać zwrotowi do Skarbu Państwa. Po drugie, z uwagi na wadliwość tych zasad mogą prowadzić do finansowania z abonamentu strat wynikających z działalności komercyjnej. Według wyliczeń ekspertów, w latach 2000-2006 TVP otrzymała w ten sposób ponad 600 milionów złotych, które w świetle przepisów unijnych należy uznać za niedozwoloną pomoc publiczną .
Komisja Europejska nie została powiadomiona o wprowadzeniu nowych zasad pomocy publicznej dla telewizji, pomimo że od wejścia w życie Umowy Stowarzyszeniowej - co nastąpiło 10 grudnia 1994 r. - zasady korzystania przez TVP z funduszy abonamentowych były zmieniane w istotny sposób.
Przez to Komisja Europejska została pozbawiona możliwości analizy wpływu tych zmian na konkurencję na polskim i europejskim rynku telewizyjnym. Niedozwolona jest też możliwość nieodpłatnego korzystania przez TVP z Archiwum Programowego i dyskryminowanie w dostępie do tego archiwum nadawców prywatnych". Prócz mediów ojca dyrektora oczywiście…
I tu jest pies pogrzebany. Chodzi o pieniądze jak zwykle, dlaczego jednak te mają trafić jedynie do TVP?

Jeśli Polska nie zmieni przepisów, Bruksela może nakazać TVP zwrot pieniędzy z abonamentu! Komisja Europejska może bowiem uznać, że jest to niedozwolona pomoc publiczna.

A czym ma się charakteryzować misja mediów publicznych? Otóż ma ona obowiązek oferowania programów dla wszystkich według zainteresowań i gustów odbiorców, troski o mniejszości, troski o tożsamość i wspólnotę narodową, utrzymywania radiofonii niezależnej od rządu i interesów grupowych, uzyskiwania części środków z funduszy publicznych (nie tylko z reklam), popierania wolności nadawania. Ile jest realizowanych z tych punktów? Od dawna nie oglądam TV, nie ma tym nic ciekawego. No, poza ostatnim finałem Ligi Mistrzów… Misja TVP zawarta została w 1994 roku uchwale Zarządu TVP S.A. pt. „Misja Telewizji Polskiej S.A. jako nadawcy publicznego” (uchwała nr 118 z dnia 27 października 1994). Obowiązuje też coś takiego jak „Zasady realizowania przez Telewizję Polską S.A. misji publicznej” (uchwała nr 108 z dnia 29 marca 2005). W dokumencie w dokumencie znajdujemy odwołania do systemu publicznej radiofonii i telewizji, znaczeniu realizacji misji w demokratycznym państwie prawa. Autorzy dużo piszą o obowiązkach kształtowania wzorców osobowych, postaw społecznych i obywatelskich, roli mediów publicznych w kreowaniu kultury „w obszarze języka polskiego”. Następuje odwołanie do traktowania tego nadawcy jako dobra publicznego.

Oferta programowa nie trafia do mnie, nie jestem fanem wenezuelskich telenowel, amerykańskich tasiemców. Rzut oka na niedzielny program TVP:
Godzina 7:00 : Transmisja mszy z sanktuarium w Łagiewnikach. Przed laty katolicki ksiądz powtarzał dziatwie na tzw. „nauczkach” że msza oglądana w TV bądź słuchana w radio nie liczy się…
Godzina 11:50 : Miedzy ziemią a niebem. Brak rozrywki dla ateistów czy antyklerykałów nie dziwi. Dlaczego? Wystarczy przejrzeć ustawę o Radiofonii i Telewizji. Audycje nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym. Co to jest ów moralność i dobro społeczne, ukrywanie przed widzem twierdzy ks. Natanka który obłożył klątwą TVN24 ośmieszając się do cna? Ha, audycje powinny szanować uczucia religijne odbiorców, a zwłaszcza respektować chrześcijański system wartości… Tak więc media mogą głosić jedynie to, co nie godzi w chrześcijaństwo - a dokładnie w to, co głosi Kościół, bo tutaj on decyduje o "chrześcijańskich wartościach". Widzieliście kiedyś np. w TVP program przedstawiający złe strony JP2., promujący lub choćby neutralnie opisujący poglądy antyklerykalne? Nie musicie oglądać TRWAM - oglądając również "neutralne" i "niekatolickie" stacje, będziecie oglądać stację chrześcijańską czy to się wam podoba czy nie! Telewizja publiczna jest odgórnie nastawiona na "jedyną słuszną" doktrynę, to jeszcze ma obowiązkowo za swoje pieniądze produkować programy tylko dla katolików… No i dlaczego wszystkim członków KRRiTV utrzymuje budżet, wszelkie koszty działalności Krajowej Rady i Biura Krajowej Rady są pokrywane z budżetu państwa. Może niech utrzymuje ich TVP? Może w końcu podejmujący decyzje na Woronicza zrozumieją ze pora wziąć się do roboty? Jedna decyzja już zapadła: rozmodlony Wojciech Cejrowski spakował manatki i czmychnął z tonącego okrętu na Woronicza do bezpiecznego na Wiertniczej…

wtorek, 31 maja 2011

Tomasz Terlikowski na wesoło

- Niewesołe wieści dla pana, Kościoła katolickiego i wszystkich tych w Polsce którym marzy się państwo wyznaniowe. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu zarządził wysokie odszkodowanie na rzecz Polki która urodziła upośledzone dziecko a której odmówiono przeprowadzenia badań prenatalnych. Jak pan skomentują ów wyrok?

-Europejski Trybunał Praw Człowieka nie pierwszy raz pokazał, że z własną nazwą nie ma on nic wspólnego. Prawa człowieka ma bowiem w głębokim poważaniu, liczy się zaś dla niego wierność zbrodniczej ideologii. Słowem sędziowie z tego gremium (nie wszyscy, ale większość) powinni otwarcie przyznać, że nawiązują do tradycji nazistowskiej, a nie praw człowieka.

-Czy pan nie przesadza? To mocne słowa…

-Przesada? Otóż nie! Wystarczy przyjrzeć się wyrokowi w sprawie RR (która wytoczyła także mnie proces o pieniądze, za to, że opisałem jej sprawę w „Rzeczpospolitej”). Trybunał zastosował w nim argumentacje, która jako żywo nawiązuje do najgorszych tradycji nazistowskich sędziów i prawników, którzy także uważali, że prawo do życia mają tylko ci chorzy, którym uprawnienie to przyznają silniejsi.

- Odmawia pan prawa kobietom do przeprowadzania badań prenatalnych?

-Trudno nie dostrzec, że opowieści o tym, że w procesie chodzi o prawo do badań prenatalnych jest bujdą na resorach. W tej konkretnej sprawie owe badania miały być tylko licencją na zabójstwo. Ich celem nie było leczenie, lecz zamordowanie.

-Ja nie doszukuję się w tym procesie prawa do morderstwa. Kobieta podejrzewała, słusznie zresztą, że płód może być dotknięty wadą genetyczną. Medycyna stoi dziś na wysokim poziomie, możliwe jest leczenie płodu jeszcze w łonie matki.

-Nie ma mowy o żadnym leczeniu, ten wyrok oznacza nie tylko, że silniejsi maja prawo zabijać słabszych (w imię „kształtowania własnego życia prywatnego”, ale również, że chorym nie przysługuje prawo do życia, i że silniejsi mogą ich zamordować.

-No dobrze, widzę że nie pogodzi się Pan z myślą że płód jest uzależniony od matki, rozwija się i żyje póki i ona żyje i nie jest zdolny do samodzielnego istnienia. Pan uznaje go jako pełnoprawnego człowieka. Co z kobietami, co małżeństwami które dowiedzą się że ich dziecko kiedy się urodzi do końca życia będzie nieuleczalnie chore? Czy widzi pan szansę na kompromis, dopuszczalność aborcji?

-Błędem katolików w Polsce jest reaktywność, polegająca na ciągłym reagowaniu na postulaty lewicy, narzucającej w ten sposób swą agendę w sprawach społecznych, w tym zabijanie dzieci zwanej aborcją.

-Widzi pan takie postulaty lewicowe?

-Ależ oczywiście, katolicy i środowiska konserwatywne pozwolili sobie narzucić lewicową agendę tematów. My się tylko do tej agendy odnosimy - pozytywnie, negatywnie lub uciekając od tematu. Lewica bezustannie wraca do tematu zmiany ustawy aborcyjnej, natomiast niewielu jest duchownych, polityków czy działaczy społecznych, którzy pragną unormować ustawę chroniącą życie, doprowadzić do tego, by była ona konsekwentna. To nie my narzucamy agendę. To nam się narzuca agendę. To nie my stawiamy tematy do załatwienia. W sprawcach takich jak aborcja katolicy wciąż nie mają odwagi otwarcie mówić o celach swoich działań społecznych. Wciąż nie ma w nas odwagi, nią ma także odwagi w Kościele hierarchicznych, by otwarcie powiedzieć: kompromis jest lepszy niż ustawa, która była wcześniej, ale naszym celem nie jest kompromis, naszym celem jest ochrona każdego życia poczętego.

- Nawet pochodzącego z gwałtu na kobiecie wbrew jej woli? Jak ta czternastolatka która została zgwałcona, otrzymała zgodę na usunięcie ciąży. Ta sama której dane zamieściliście na portalu „Fronda” co spowodowało pielgrzymki nawiedzonych dewot w wieku bardzo podstarzałym, księdza co zakończyło się gwałtem, tym razem psychicznym młodej kobiety?

-Jeśliby gdzieś udało się uratować jedno ludzkie życie… ale obrońcy życia przegrali, ci z "Gazety Wyborczej" zdążyli na czas. Katolicka Agencja Informacyjna w suchym komunikacie informowała wówczas że 14-letnia Agata z Lublina usunęła ciążę. Wystarczy znać się na sprawie aborcji, żeby od razu zrozumieć o co chodzi. To casus, który ma doprowadzić do debaty o "liberalizacji" ustawy antyaborcyjnej - doskonała kopia irlandzkiej historii z 1992 roku, kiedy to zgwałcona 13-latka walcząca o "prawo do aborcji" doprowadziła do ogólnoeuropejskiego najazdu na Irlandię. Dziennik "Metro", podobnie jak „Wyborcza” należący do koncernu Agora, wytycza szlak interpretacyjny. "Czy ta sprawa to początek debaty o polskim prawie antyaborcyjnym? Jak się ma obrona prawnego status quo do faktu, że za pośrednictwem internetu bez trudu można kupić tabletki "przywracające miesiączkę"?" - pyta dziennikarz „Metra”. Media Agory tworzą obraz: tu jest tragedia dziewczynki i jej matki, tam fanatyczny ksiądz Krzysztof Podstawka i wściekłe starsze panie z różańcami; tu współczujący dziennikarze, tam agresywni działacze pro-life.

-Ale tak przecież było, wszyscy to widzieliśmy. Chwała minister Ewie Kopacz że zainteresowała się sprawą i pomogła zgwałconej nastolatce.

-Matka nastolatki za namową feministycznych prawniczek, zwraca się do minister Ewy Kopacz z żądaniem wskazania kliniki, która wykona "zabieg". Minister, praktykująca katoliczka, nie ma skrupułów - nie odmawia, nie podaje się do dymisji. Posłusznie wskazuje jedną z gdańskich klinik.
Wiadomość o tym, że znaleziono szpital, pojawia się na zaledwie kilkadziesiąt godzin przed deadline'm. Wiadomo było że uratowanie dziecka graniczyło z cudem. Na Forum Frondy ktoś jeszcze pisał że może uda się znaleźć adres kliniki i nie dopuścić do tragedii. Ale to tylko jeden z wielu głosów bezradności. Przegrywamy. Przegrywa Agata. Ginie dziecko.

-Czy moherowe babcie, działacze pro life interesują się nadal nastolatką, czy leży im na wątrobie jej los?
...
-Minister Kopacz postąpiła słusznie pana zdaniem?

-Pani minister powiedziałem :Tak trzymać Pani Minister. Jeszcze kilka takich wypowiedzi i będzie już całkowicie jasne, że ekskomunika (i to bez potrzeby orzekania jej przez biskupa) jest faktem. I to nie tylko dlatego, że wskazała Pani miejsce, w którym zabójstwo (tym jest KAŹDA aborcja dla katolika) dziecka zostało dokonane, ale także dlatego, że publicznie podważa Pani nauczanie katolickie w niezwykle istotnej dla Kościoła sprawie.

- Minister Ewa Kopacz do dziś ma się doskonale, nie została ekskomunikowana. Domyśla się pan dlaczego?


-Ja nie wierzę w jakąś mocną reakcję biskupów. Dlaczego? Bo biskupi (a przynajmniej pewna ich część) zdają się wierzyć w świętego Spokoja.

-Nie lubi pan pani minister? Przecież to inteligentna kobieta, światła i wykształcona, chodzi do kościoła…

-Jeśli pani minister chce być dumnym wykonawcą istniejącej w Polsce ustawy zezwalającej na zabijanie, to powinna jasno powiedzieć, że odrzuca nauczanie Kościoła. I wyciągnąć z tego wnioski!

- A zapytałby pan ją dlaczego sama nie wystąpi z Kościoła, dlaczego nie złoży aktu apostazji?

-Słuchając pani minister mam wrażenie, że do niej nie docierają takie pytania. Ona jest niezdolne do ich zrozumienia.

- Pomysł „Frondy” przepadł, rzecznik minister Kopacz nazwał go tragikomedią. Pani Ewa broni jedynie polskiego prawa, tak winni czynić wszyscy urzędnicy państwowi.

-Jej publiczne deklarowanie (a minister Kopacz czyniła to wielokrotnie) zobowiązuje do konkretnych wyborów, działań i decyzji, a także do świadomości, że – nawet gdy wypełnia się rolę urzędnika państwowego – to działać trzeba w zgodzie z nauczaniem katolickim i sumieniem, a nie suchymi zapisami prawa.

- A jeśli będą postępowali w zgodzie z własnym sumieniem i prawem obowiązującym w Polsce, jeśli będą dopuszczali możliwość aborcji?

-Katolicy, szczególnie politycy, którzy publicznie opowiadają się za aborcją nie mogą przystępować do komunii świętej - podkreślił prefekt Sygnatury Apostolskiej (Sądu Najwyższego Kościoła) arcybiskup Raymond Burke. Duchowni zaś powinni uświadomić im, że do komunii będą mogli oni przystąpić dopiero, gdy "zreformują swoje życie".

- A jeśli politycy szczęśliwi będą z tego powodu że nie będą musieli już uczestniczyć w katolickich spektaklach, mszach itp.? Może tylko czekają na takie wykluczenie?

- Ks. Józef Kloch powiedział przecież że dla każdego człowieka wystąpienie z Kościoła katolickiego jest dramatem, ale Bóg i tak kocha takiego człowieka, choć ten mówi mu "nie" .

- Politycy lewicy wydają się przy minister Kopacz nieco umiarkowani. Podziela pan ten pogląd?

-Ale już Wojciech Olejniczak publicznie twierdzi, że jest katolikiem i publicznie opowiada się za zabijaniem nienarodzonych. Ale wie Pan, akurat kilka tygodni temu, cała plejada innych znanych polityków wypowiadała się za aborcją, określając ją nawet dobrą. By przypomnieć tylko (ale przecież nie ona jedna to zrobiła) minister zdrowia... A wcześniej, gdy rzecz szła o głosowanie nad wpisaniem ochrony życia do konstytucji, też niemało było wypowiedzi, odrzucających takie pomysły. I to nie tylko ze strony lewicy.

-Zostawmy już temat aborcji, badań prenatalnych mimo że to pana największa pasja. Posiada pan liczne jak na warunki polskie potomstwo. Czy pańska żona dziękowała Bogu za to że wykazał łaskę zsyłając na was pociechy?

-Nie wiem, czy Pan wie, ale dziecko powstaje w wyniku współudziału mężczyzny... Tak przypominam, bo może Pan zapomniał.

-Pamiętam pamiętam, jednak obawiam się by rozmowa nie zeszła na śliskie pornograficzne tematy. Swego czasu powstała na popularnym portalu społecznościowym inicjatywa by odebrać wasze dzieci. Przypomina pan sobie?

-Odebrać dzieci Terlikowskiemu i oddać parze homoseksualnej!!!” – grupa o takiej nazwie powstała na pewnym portalu. Gdy zobaczyła ją – przez moje ramię po liście, który dostałem od znajomej – moja córka łzy napłynęły jej do oczu.

- Co spowodowało taki apel, czym kierowali się założyciele grupy?

-Tomasz P. Terlikowski, znany publicysta katolicki, cierpi na coraz większe oderwanie od rzeczywistości i wypisuje coraz bardziej fantastyczne niedorzeczności. Czy osoba tak nieodpowiedzialna może wychowywać trójkę dzieci? Jednocześnie wiele par homoseksualnych jest gotowych do adopcji, której jednak nie może przeprowadzić ze względu na państwową dyskryminację. Zwróćmy się więc do zarządu Cywilizacji Śmierci w Brukseli o odebranie dzieci Terlikowskiemu i oddanie ich do wychowania parze homoseksualnej.

- Chyba oburzyli i zszokowali pana i jego rodzinę? Pańskie zdanie o stojącym za tą inicjatywą?

- Jeśli wróci do normalności… Szczerze i założycielowi (nie mam pojęcia, czy jest homoseksualistą, ale normalny z pewnością nie jest) i wszystkim członkom grupy życzę.

-Homoseksualiści to tez ludzie. Pan tak zaciekle chce z nimi walczyć mimo ze oni nie zwracają na pana uwagi, kpiąc i drwiąc z pana jedynie od czasu do czasu. Nie chce pan by posiadali potomstwo?

- Odpowiadając dowcipnisiom trudno nie napisać, by pary homoseksualne, które tak bardzo chciałyby wychowywać moje dzieci, zrobiły je sobie same (ale we własnym zakresie). Wtedy niech im idzie na zdrowie. Ale tak się składa, że akurat ta przypadłość, na którą cierpią, utrudnia posiadanie potomstwa.

- Domyślam się że nie chciałby wtedy pan na nich popatrzeć… Seks i jego sfera to bardzo intymna sfera życia. Może należałoby dziatwie od najmłodszych lat zapoznawać dzieci z wiedzą na temat seksu dajmy na to już w pierwszej klasie szkoły podstawowej…

-… a żeby rodzice nie mogli już przeciw temu występować wyda się dekret, w którym seks w szkołach stanie się obowiązkowy, jak nie przymierzając matematyka. Dlaczego? Oficjalnie powód taki, że "dla dzieci lepsza byłaby wiedza od niewiedzy"?

- No chociażby, dziecko uświadomione jest lepsze od tępego?

-Bo czy nie chodzi po prostu o to, by wyjąć dzieci spod władzy i odpowiedzialności rodziców i przekazać ich wychowanie państwu, które narzuci im odpowiedni wzorzec kulturowy, niekiedy sprzeczny z wolą rodziców?

- Religia od najmłodszych lat aplikowana w szkole, aplikowana dzieciom, często też odbywa się wbrew woli rodziców…

- Nikt, a już na pewno nie państwo, nie ma prawa narzucać rodzicom stylu w jakim ich dzieci będą wychowywane. Mnie nic do tego, czy rodzina pana X czy ministra Y naciąga przy dzieciach prezerwatywę na banana, ale jemu nic do tego, czy moje dzieci uczone są, jak "wspaniałym" odkryciem są środki antykoncepcyjne. To moje dzieci i moja sprawa, i ja - a nie pani minister pan X czy pani Y - będę ponosił odpowiedzialność modelu wychowawczego, jaki zastosuje wobec swoich dzieci. Tyle kwestia wolności.

- Ale z tego płynąć mogą same korzyści dla dzieci, nauczycieli i rodziców, nie dostrzega pan tego?

-O właśnie, warto jednak zadać jeszcze jedno pytanie: kto uzyskałby korzyści z tego genialnego pomysłu? Rodzice stracą, bo odbierze się im istotną sferę wolności; szkoły stracą, bo wystawią się na nieustanne konflikty o nauczycieli tego przedmiotu, którzy albo nie będą podobać się katolikom, albo agnostykom, albo jeszcze komuś innemu. Państwo też może stracić, kiedy jakiś marudny rodzic wytoczy proces szkole, która uczyła jego córkę czy syna, że prezerwatywa chroni przed AIDS czy ciążą, a tu nagle nie zadziała. Czy wtedy pani minister i jej wiceminister uzna, że za przekazywanie fałszywej wiedzy należy się odszkodowanie? A kto zyska? Przemysł gumowy i antykoncepcyjny, którego wyroby będą promowane w szkołach!

-„Gazeta Wyborcza” którą pan namiętnie czyta mimo że jej nienawidzi w „Wysokich obcasach” zamieściła przed laty opowieści ludzi nienawidzących dzieci. Jedna z bohaterek opowiadała:”
Co do niemowląt, to się ich brzydzę. Maluch upaprany czekoladą nie jest słodki. Jest klejący i brudny. Pamiętam sytuację tragiczną. Opóźniony lot z Warszawy, na małej sali pasażerowie chyba czterech lotów, a na krzesełku obok mnie mama z około rocznym dzieckiem. I ta pani nagle odchyla dziecku spodenki, pieluchę i wsadza w powstały otwór nos. Zaciągając się głęboko, świergoli: 'A co my tutaj mamy?'. Myślałam, że zwymiotuję. Bałam się, że podstawi sobie walizkę i zacznie na niej przewijać to dziecko. Na szczęście poszła do łazienki, zostawiając mi opary. Dziękujmy za małe cuda w życiu"

-Tekst opowiadał o grupie ludzi, którzy szczycą się tym, że są niedojrzali. Tak niedojrzali. Bo ich opowieści o niechęci do dzieci, obrzydzeniu jakie budzi w nich drugi człowiek (bo jak rozumiem ich własne kupy, śliny i inne rzeczy już takiego obrzydzenia w nich nie budzą) - to w istocie opowieść o niechęci dla innych, dla Drugiego, który ich potrzebuje. A może wręcz obrzydzenia dla człowieczeństwa. A taki poziom myślenia i działania można mieć w wieku 16 lat, 18, no może 21, ale nie kiedy ma się ich trzydzieści kilka. O ile bowiem w pewnym wieku można je zrozumieć (a pewnie i jakoś próbować wyprostować) - to później dowodzą one już tylko głębokiej patologii osobowości, głębokiego braku człowieczeństwa. Bycie ojcem i matką to bowiem smak życia. Te kupki, ślinki, gugania i wrzask sprawiają, że wszystko inne nabiera sensu. Praca, małżeństwo, oszczędzanie ma sens, gdy jest jeszcze ktoś: ten trzeci, czwarty, piąty i szósty, kto jest z nami. To coś, co dla każdego normalnego, dojrzałego człowieka - jest o niebo ważniejsze od sukcesów zawodowych. Bo to jest coś, co po nas rzeczywiście zostanie. W naszych dzieciach, wnukach itd. Ta naturalna mistyka życia rodzinnego, rodzicielstwa jest w nas głęboko, bardzo głęboko zakorzeniona.

- Pańscy guru, księża, biskupi czy papież potomstwa nie posiadają, czy są z tego powodu niedojrzali?

- …

- Zbliżają się wybory parlamentarne. Weźmie pan w nich udział, zagłosuje pan, ma pan w ogóle swoje polityczne sympatie?

- Bycie katolikiem zobowiązuje, tyle mogę powiedzieć.

-Nie tak dawno w Polsce gościł prezydent USA Barack Obama. Prezydent kraju który jawi się jako katolicki z którego chcemy czerpać wzorce. Odpowiada panu polityka pierwszego w historii USA ciemnoskórego prezydenta?

- Obama po wygranych wyborach pokazał na co go stać. On zapowiadanymi pierwszymi decyzjami pokazał że ostrzeżenia przed symbolizowaną przez niego "cywilizacją śmierci" nie były i nie są bezpodstawne. Tuż po wyborach poinformował szef jego zespołu ds. transferu władzy John Podest że prezydent Obama zacznie od "zmiany" w kwestii finansowania zabijania nienarodzonych z budżetu federalnego i finansowania badań nad komórkami macierzystymi pobieranymi od uśmiercanych zarodków z tegoż budżetu. Obama chce także uchylić przepis zakazujący międzynarodowym organizacjom proaborcyjnym, które otrzymują pomoc finansową z USA, udzielania kobietom informacji o możliwościach przerywania ciąży.

- Hmm… a premier Donald Tusk przychylnie nastawiony jest do amerykańskiego prezydenta, do rodziny…

-Ilość kłamstw, przeinaczeń, przemilczeń, jaka znajduje się w jednym tylko tekście premiera do „Gazety Wyborczej” przechodzi ludzkie pojęcie. Donald Tusk może mieć nos jak Pinokio, już tylko biorąc pod uwagę jego słowa o rodzinie, którą jego rząd ma rzekomo wspierać, a którą decyzje tej ekipy systematycznie niszczą.

- Ma pan za złe premierowi jego stanowisko w kwestii Krakowskiego Przedmieścia, namiotu i tego cyrku ośmieszającego się do bólu? Podobno zaproponowano panu wykłady dla tamtego egzotycznego towarzystwa? Fora internetowe aż kipią od drwin pod adresem „Solidarnych 2010”, nie boi się pan że stanie się jeszcze większym obiektem żartów? Co pan powie krytykom?

-Trzeba - tym wszystkim, którzy wstydzą się innych Polaków, którzy czują się od nic lepsi (bo wychowali się na Gombrowiczu, a nie na Sienkiewiczu) od ludzi, którzy spotykają się na Krakowskim Przedmieściu i w wielu innych miejscach - powiedzieć jasno, że nie ma obowiązku czuć pewnych emocji. A potem zaśpiewać nieocenzurowaną czwartą zwrotkę Pierwszej Brygady.

"Nie chcemy już od Was uznania
Ni Waszych mów, ni waszych łez!
Skończyły się dni kołatania
Do waszych serc, je...ał was pies!"

- Nie przepada pan za rządem, premierem i jego ministrami, lewicą, socjalizmem. Na forum internetowym tuż po ogłoszeniu że jednak „Fronda” otrzyma ministerialną dotację pojawiły się wpisy takiej oto treści :” Fronda niczym lewacki brud żebrze o dotacje. Wstyd i hańba. To ze lewactwo okrada obywateli i zeruje na państwie, bo przecież z zysków ze sprzedaży finansować wydawnictwa nie może, gdyż nikt intelektualnej miernoty nie kupuje, to jest normalka. Taka juz natura tej dziczy. Ale Fronda? Hańba pisze drugi raz!!!”
Nie odczuwa pan wyrzutów sumienia pobierając rok w rok dotacje z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego?
- …


P.S. Pytania autora a odpowiedzi zaczerpnięta z wypowiedzianych słów TT który podzielił się swoimi „błyskotliwymi” przemyśleniami dziś, wczoraj, miesiąc temu, rok... :)

http://kontra.salon24.pl/225441,nieomylny-tomasz-terlikowski

poniedziałek, 30 maja 2011

Ciemnogród przegrał

Nie umilkły ochy i achy po wizycie prezydenta USA Baracka Obamy, politycy pieją z zachwytu jakby na nasz kraj spadła manna z nieba. Jako bezstronny obserwator nieuzasadnione cmoki naszych elyt traktuję z przymrużeniem oka bo nie raz i nie dwa miałem okazję przekonać się jak robią z igły widły. Szkoda że nie zapytano ciemnoskórego prezydenta o związany z zakupem samolotów amerykańskich offset. Cóż, przed kilkoma laty bojaźliwie tłumaczył pewien minister że z tym offsetem nie jest tak, jak się nam- Polakom- wydaje. Umowa jest umową i nie powinna jej zmienić bojaźń czy włazidupstwo wobec Amerykanów.

Wizyta wizytą ale pora, panowie politycy, otrząsnąć się z niej, przestać rozkładać ją na czynniki pierwsze bo życie idzie naprzód. Chociaż obserwując poczynania w pewnych sferach życia odnoszę wrażenie że się cofamy. W ubiegłym tygodniu Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał orzeczenie w sprawie skargi nr 27617/04. Skarżącym była kobieta, obywatelka Polski. Jej historia jest dramatyczna: w 2002 kobieta urodziła córeczkę. Chorą, z zespołem Turnera. Laikowi nic to nie mówi oczywiście; zespół Turnera jest wrodzoną chorobą uwarunkowaną utrata części lub całości materiału genetycznego jednego z dwóch chromosomów X. Ponad 70% pacjentek ma kariotyp 45,X. W 75% przypadków istniejący chromosom X pochodzi od matki. Cechami charakterystycznymi w zespole Turnera są: niski wzrost, brak cech dojrzewania płciowego, pierwotny brak miesiączki, bezpłodność oraz typowe cechy dysmorfii. Należą do nich: trójkątny kształt twarzy, niska linia owłosienia na czole i na karku, skośnie ustawione szpary powiekowe, zmarszczki nakątne, kąciki ust często skierowane są ku dołowi, zęby hipoplastyczne, a podniebienie wybitnie wysoko wysklepione. Małżowiny uszne są zazwyczaj nisko osadzone. Stały objaw stanowi niedorozwój żuchwy. Szyja jest krótka, płetwiasta. Klatka piersiowa szeroka, zazwyczaj z hipoplastycznymi brodawkami. Typowy objaw stanowi koślawość stawów łokciowych i skrócenie IV i V kości śródręcza. Często stwierdza się niedorozwój płytek paznokciowych oraz znamiona barwnikowe na skórze (60% przypadków). Zewnętrzne narządy płciowe wykazują niedorozwój. Brakuje owłosienia pachowego, a często i łonowego. Macica jest hipoplastyczna, jajowody zazwyczaj prawidłowe.
Wcześnie rozpoczyna się proces degeneracji jajników, który prowadzi do ich zaniku i zwłóknienia, co jest przyczyną pierwotnego zaniku miesiączki. Bardzo rzadko zdarza się wystąpienie miesiączki, a nawet zajście w ciążę. Może występować kariotyp mozaikowy z chromosomem Y, dlatego u osób z podejrzeniem zespołu Turnera należy obowiązkowo wykonać badanie cytogenetyczne. Oprócz tego należy oznaczyć stężenie FSH w surowicy (typowo powyżej 40 j.m./l), wykonać USG narządów miednicy mniejszej (mała macica, brak gonad lub małe gonady bez pęcherzyków), a także RTG układu kostnego (charakterystyczne zmiany w obrębie śródręcza). U dziewczynek z zespołem Turnera w 20% przypadków stwierdza się obecność wady serca, a w 40-60% współistniejące wady nerek.
W okresie noworodkowym rozpoznanie zespołu może sugerować obecność takich cech, jak nadmiar skóry na karku oraz obrzęków limfatycznych na kończynach. Zarówno inteligencja oraz długość życia chorych nie odbiegają od normy. Ewentualne problemy psychologiczne są wynikiem niskorosłości i infantylizmu płciowego.
Po porodzie kobietę opuścił maż…


W Polsce brzuch kobiety nie jest jej własnością, jego właścicielem obwołał się przed laty Kościół katolicki. Jego hierarchowie i gorliwi uczniowie tychże plotą bzdury o rozmnażaniu na potęgę jakby człowiek był zwierzęciem. Kobieta wg pomysłów narodzonych w pewnych chorych głowach ma rodzić wszystko, czy to owoc miłości, gwałtu, wszystko jedno! Kobiecie podczas ciąży wielokrotnie omawiano wykonania badań prenatalnych gdyż nawiedzenie tępogłowi lekarze( piszę to z pełną świadomością) odmawiali wykonania takich badań. Dlaczego? Bo tak im nakazał miejscowy biskup, proboszcz, aktyw parafialny, może wszyscy naraz? Badanie ultrasonograficzne we wczesnym stadium ciąży wykryło w płodzie wady genetyczne. Jak poważne okazało się dopiero po porodzie. Kobieta skierowała sprawę do polskiego sądu jak również do Strasburga. Polskie sądy przyznały jej 65 tys. złotych odszkodowania (30 tys. zł od prowadzącego ją ginekologa za to, że zdradził mediom tajemnicę lekarską i wyrażał się niepochlebnie o jej zachowaniu i charakterze, 20 tys. zł od tego samego lekarza za niezlecenie badań prenatalnych, 5 tys. zł od szpitala w Tarnowie i 10 tys. zł od szpitala w Krakowie za niewykonanie badań prenatalnych).Trybunał w Strasburgu orzekł iż odmowa szybkiego wykonania badań prenatalnych u ciężarnej, u której istniało podejrzenie wad genetycznych płodu, narusza art. 3 i 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Oznajmiono że nastąpiło złamanie zakazu tortur nieludzkiego traktowania. Polska ma zapłacić swojej obywatelce 60 tys. euro odszkodowania. To pierwszy, bezprecedensowy wyrok w takiej sprawie dotyczący Polski. Szansa że powrót do praw rodem ze średniowiecza został zahamowany. Sugerowałbym by zrzucili się na nią przeróżni obrońcy tzw. życia poczętego którzy w badaniach prenatalnych dopatrują się pretekstu do usunięcia ciąży.


Bezradna kobieta w ciągu ośmiu tygodni odwiedziła SZESNASTU lekarzy którzy kolejno, jeden po drugim, odmówili wykonania badań prenatalnych. Jeden burczał iż doskonale wie że wynik badań będzie argumentem do usunięcia ciąży ( mam mocne podejrzenia że powiedział o zamordowaniu życia poczętego) i najzwyczajniej w świecie tego nie zrobi bo mu sumienie nie pozwala. Musi też dbać o morale pacjentki która błądzi. Poszkodowana zawzięła się w końcu dopięła swego, niestety orzeczenie o chorobie genetycznej płodu otrzymała dopiero w 23 tygodniu ciąży, na aborcję było już za późno. Odmowa badań prenatalnych to nie nowość w Polsce. Przed kilkoma laty 60 tys. zł zadośćuczynienia z odsetkami przyznał Sąd Apelacyjny w Białymstoku kobiecie, której w szpitalu wojewódzkim w Łomży odmówiono badań prenatalnych, fora internetowe pełne są komentarzy kobiet pokrzywdzonych przez lekarzy odmawiających wykonania badań. Kilka lat temu CBOS opublikował wyniki ankiety z której wynikało że ponad 60% respondentów jest za tym by odmawiający wykonania badań prenatalnych ponosili kary finansowe. Słusznie, ale póki sfera intymna pozostaje w strefie wpływów Kościoła to niewiele się w tej przestrzenie zmieni. Księża katoliccy martwią się tak o życie poczęte, organizują jakieś bezsensowne „duchowe adopcje”; niech weźmie jeden z drugim na wychowanie noworodka z wadą genetyczną by miał świadomość jakie życie zgotowano kobiecie. To samo tyczy się lekarzy którym rzekomo sumienie zabrania wykonywania badań. Panowie, wasze miejsce nie jest w tym zawodzie, wasze miejsce jest na ulicy przy jej zamiataniu, wywożeniu śmieci! Tam sumienie nie przeszkadza, wasz światopogląd nie stanie wam na przeszkodzie. Troska o życie kończy się kiedy już ono pojawi się na tej ziemi, wtedy los matki nikogo nie interesuje. Nieoceniony pajac katolickich fundamentalistów Tomasz Terlikowski ze swoim wzbudzającym wesołość wytrzeszczem oczu sędziów ze Strasburga nazwał nazistami. Leczyć nogi…

niedziela, 29 maja 2011

Jarek i Mariusz, polityczni bliźniacy

Mariusz z pełnym melancholii uśmiechem siedział przed odbiornikiem telewizyjnym chłonąc fragmenty dokumentalnego filmu. Tak, lata rodzącej się świetności, rok 1993: komuchy wygrały wybory parlamentarne z czym on, wielki szeryf, pogodzić się nie mógł. Nie przyjął do wiadomości że po kilku zaledwie latach kraj ponownie trafił w ręce płatnych zdrajców pachołków Rosji. Jego Liga Republikańska powstała by walczyć o odzyskanie niepodległości. Tylko nieprzychylni Polsce, patriotom i jemu, Mariuszowi, drwili i kpili z wolnej partii skupiającej prawdziwych Polaków. Co złego w rzucaniu jajami w tego komucha prezydenta Kwaśniewskiego??? To był obowiązek każdego Polaka który nie godził się na Polskę pod zaborami! Ech, minęły te czasy, trochę szkoda. Poganiałoby się po ulicach, pokrzyczało „Precz z komuną!” a tu latka lecą, dziś tylko pod domem Jaruzela pokrzyczy bo wzrok już nie ten, no i bardzo przypadły do gustu posadki, zwłaszcza ta na stołku szefa CBA z której Rudy go pogonił. Jak on mógł? Mariusz wpadł we wściekłość i wyłączył dokument emitowany przez TV Trwam. Spochmurniał. Nie miał czasu na czarne myśli bo zadzwonił telefon. Prezes!

-Mariusz do mnie, będziemy myśleć, knuć i spiskować! Gdzie jest Tomek?

-Panie prezesie, przecież on miał dowodzić pańską ochroną?..

-Miał to robi mój kot! Przeprowadź dochodzenie w sprawie Tomka, wylazł gdzieś wczoraj na miasto. Może Obama nakazał go uprowadzić? Może jego agentom nie spodobała się jego gęba?- zastanowił się prezes

-A mnie się zdaje że ma ważne sprawy na mieście z panią redaktor Katarzyną...

-Dobrze Mariusz, zakończmy te telefony, potrzebuję cię tu i teraz. Migiem!

Mariusz westchnął ciężką, prezes popsuł mu plany. Miał dziś poszukać muzyki w swoim ulubionym Trafficu tymczasem musi stawić się u prezesa. Nie ma wyjścia, trzeba jechać. W końcu to prezes uczynił go szefem CBA, prezes przyjął jego legitymację członkowską kiedy Mariusz dla picu zrzekł się członkostwa w PiS. Musiał przecież być apolityczny, ciemny pisowski lud zawsze kupi taki fotomontaż he he he... Tego co ma się w głowie nie zmieni zdanie legitymacji czy przyjęcie innej. Nikt nie burczał kiedy po latach ponownie trafił w szeregi prawych i sprawiedliwych. Wstrętna opozycja coś tam komentowała ale wspaniałomyślnie wybaczyłby im to. Wybaczyłby gdyby nie należeli do PO. Nieoceniony Joachim zamknął usta oponentom oświadczając że Kamiński jest prywatną osobą, która nie pełni żadnych funkcji publicznych dlatego w jego powrocie do partii nie ma nic nadzwyczajnego. Dlaczego Rudy trwa jeszcze na stanowisku po tym jak utrącił ze stołka CBA człowieka który należał i należy do ścisłego szefostwa PiS? To hańba, to zamach na wolną i demokratyczną Polskę! PiS tracąc swego człowieka na czele CBA stracił jedyną kontrolę nad jakąkolwiek państwową służbą, to straszne!

Dotarł do obejścia prezesa po którym kręcił się Alik. Maszerował z zadartym ogonem obwieszczając donośnym miaukiem kotkom w promieniu kilometra o swoim istnieniu. Mariusz nerwowo poprawił okulary. Lubił ciszę. Prezes wyszedł mu na powitanie, Mariusz pośpiesznie zmierzał w jego kierunku w pełnej pokory postawie , rzucił mi się do kolan. Prezes pokraśniał z zadowolenia:

- Dobrze już, dobrze, Nie noszę pierścieni biskupich, dość tych powitań!- powiedział Mariuszowi.

Ten stanął na równe nogi oczekując na rozkazy. Prezes rozsiadł się wskazując mu miejsce obok. Mariusz posłusznie, pełen szacunku, usiadł.

-Wezwałem cię Mariusz bo zbliżają się wybory parlamentarne. My MUSIMY je wygrać, zrobię wszystko by tak się stało. Nie udało się obalić rządu, nie wyszło z aferą hazardową, nic nam nie wychodzi... Nawet Krakowskie Przedmieście okazało się porażką ale jestem dobrej myśli. Do jesiennych wyborów zyskamy przewagę nad PO i Tuskiem, dla mnie to oczywista oczywistość. Nie martwię się takimi drobiazgami, mam na głowie co innego, zastanawiam się już nad obsadzeniem stanowisk. Otóż ciebie Mariusz planowałem na szefa MSWiA, ale wiem jak oddany byłeś służbie w CBA. Szefem na Rakowieckiej zostanie Tomek. My zaś zastanowimy się nad nową służbą, złożoną z polskich patriotów. Jakie masz zdanie na ten temat?

-Panie prezesie, wie pan ze moje zdanie pokrywa się z pańskim i partii. Akceptuję wszelkie dobre dla pana, partii i dla mnie decyzje! Zresztą chodzi mi po głowie kilka pomysłów ale nie wiem czy pan prezes się zgodzi...

-Słucham zatem- prezes zamienił się w słuch.

Mariusz chrząknął i zaczął mówić:

- W nowych służbach pracować miałoby w pierwszym etapie 500 wspaniałych - ludzi o nieskazitelnych życiorysach, bez esbeckich rodowodów - których zadaniem będzie walka z korupcją, przestępstwami na styku biznesu i polityki w naszym kraju. I z czym tylko pan prezes sobie zechce. Będą to starannie wyselekcjonowani ludzie z policji, ABW czy NIK, dawnego CBA. Czytelnicy „Gazety Polskiej” i „Naszego Dziennika”, osoby związane z o. dyrektorem , absolwenci jego szkoły. Ludzie, którzy wiedzą też, jak funkcjonuje biznes, gospodarka. Będziemy korzystać ze wszystkich narzędzi, jakie ma w tej chwili policja, a więc także takich, jak kontrolowane wręczenie łapówki, inwigilacja, podsłuch. W ramach służby działać będzie specjalna komórka, zajmująca się wyłącznie badaniem oświadczeń majątkowych polityków. Ten urząd miałby jeden priorytet: walkę z korupcją, szczególnie tą na najwyższych szczeblach władzy. Z pominięciem władzy prawej i sprawiedliwej oczywiście...

Pytająco popatrzył na prezesa który z aprobatą kiwał głową. Prezes otworzył usta:

-Członkami naszej służby nie będą mogli być wszyscy ci którzy wysługiwali się PO, należeli do niej oraz komuszych partii. Należy dodać także że nie będzie w niej miejsca dla czytelników „Gazety Wyborczej”, „NIE”, „Faktów i Mitów”. Tych którzy nie mają zaświadczenia od proboszcza że są porządnymi katolikami, nie mający ślubu kościelnego. Mów dalej Mariusz.

- Mamy panie prezesie wspólnie wizję działanie tego urzędu. Jestem po rozmowie z naszymi ludźmi, wiem, jakie są intencje przywódców formacji rządzącej. Oczywiście, do każdej formacji rządzącej przyłączają się rozmaici ludzie, chcący realizować swoje interesy i czerpać zyski, i takich ludzi będziemy zwalczać. Prócz ojca dyrektora i jego interesów oczywiście jeśli wygramy wybory. A poza tym nikt poza kierownictwem nie będzie wiedział nad czym biuro pracuje. I poza panem, panie prezesie. Żadna sprawa nie trafi do szuflady, nie będzie tematów tabu ani osób, które można określić mianem "świętych krów". Takiej sytuacji nie przewiduję. Nie zamierzam nikogo, prócz pana prezesa, informować o sprawach prowadzonych przez służbę dopóki nie zostaną postawione zarzuty. A gdyby ktokolwiek w ten sposób chciał ingerować w pracę służby to spotka się z odmową. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że mogę być wtedy odwołany, ale nie zamierzam ulegać jakimkolwiek naciskom.

-Brawo, brawo- prezes był kontent. Co dalej?

-Kandydaci do służby przechodzić będą testy. Należy uważać by nie powtórzyła się sytuacja sprzed lat kiedy nasz człowiek w CBA, psycholog, wypytywał czy kandydat mógłby pracować z osobą orientacji homoseksualnej a stwierdziwszy że osoba jest homofobem kierował ją do lokalu gejowskiego by się odhomofobiła. Kandydaci będą musieli zaśpiewać „Ja się nie wstydzę, że byłem w Lidze, że postępuję tak, będą tępione pluskwy czerwone, aż wszystkie trafi szlag”. Patologie w życiu społecznym i politycznym biorą się z zaniechania rozliczenia aparatczyków PRL, jedynie patrioci nadawać będą się do służby.

-A jeśli oponenci powiedzą że to wymysł sfrustrowanego nienawistnika? Lepper mówił kiedyś że pałasz nienawiścią do wielu ludzi, że kochasz tych których musisz kochać.

-Ależ panie prezesie! Piotr Lisiewicz, orzekł że byłem jedynym człowiekiem, który mógł stworzyć CBA. Nie zrobiłby tego ani aparatczyk partyjny, ani żaden funkcjonariusz policji czy służb przesiąkniętych esbecką nomenklaturą a ja mogłem to zrobić. Zrobię to i teraz! Jestem prawdziwym funkcjonariuszem Państwa Polskiego. Oddany zasadom II RP i Żołnierzy Wyklętych i PiS! Ponownie stanę na czele grupy czystych i sprawiedliwych, która otrzymuje specjalne pełnomocnictwa, by wyplenić zło i przemienić Polskę!

-No a opinia twej znajomej, ze zrobiono ci gębę prawicowego oszołoma, a ty podobno to człowiek z tradycji PPS, wychowany na Jacku Kuroniu i że gdybyś pominął hasło dekomunizacji i lustracji to miałbyś poglądy "Gazety Wyborczej" ?...

-Yyy to nieprawda! Jak to że jestem ateistą! Dla mnie istotna jest rewolucja, prawdziwa lub moralna, i w jej imię gotów jestem stawiać kolejnych ludzi na szafocie politycznym! Mam głęboką nadzieję, że jeśli chodzi o ludzi nieuczciwych, złodziei, skorumpowanych wysokich urzędników i polityków, to nasza Rzeczpospolita będzie dla nich piekłem!

-Amen! – radośnie zatarł ręce prezes poklepując Mariusza po plecach który zadowolony z siebie oczami duszy widział siebie na czele nowego urzędu. Kto tam zwróci uwagę ze prawy i sprawiedliwy prowadzi tryb życia podobny do Nieprzekupnego, mieszka w kawalerce, nie spotyka się ze znajomymi, samochodu nie ma, bo nie ma prawa jazdy, z żoną się rozszedł a według oświadczenia majątkowego ma raptem kilkanaście tys. złotych oszczędności. No i nie chodzi do kościoła... Ale wysoko postawionych prawych i sprawiedliwych pewne zasady nie obowiązują!