niedziela, 19 lutego 2017

Szczera krytyka to nie mowa nienawiści!

"Co pan myśli o tych brudnych, śmierdzących gnidach, które nazywają się dziennikarzami, a firmują ten rynsztok w telewizji publicznej?” spytał w „Superstacji” redaktor Kuba Wątły zaproszonego do studia gościa, pisarza Tomasza Jastruna. Jastrun wydawał się zaskoczony słowami prowadzącego, jednak prawdziwej furii dostali „niezależni”, grzeczni i nie wychylający się nigdy i nigdzie dziennikarze.

Stowarzyszenie Dziennikarzy RP zamieściło na swojej witrynie internetowej apel o ukaranie red. Wątłego zakazem występowania w mediach, poleciało na skargę do właścicieli „Superstacji”, kabaretowej Rady Mediów Narodowych i cholera wie gdzie jeszcze! Niewykluczone, że czekają na audiencję u „naczelnika” Kaczyńskiego. Szefowie karykatury Telewizji Polskiej wydali oświadczenie w którym wyrażają swe głębokie oburzenie wypowiedziami już nie tylko red. Wątłego ale i Tomasz Jastruna. Tylko patrzeć, jak Wątłemu zaczną dobierać gości do programu, pisać jego scenariusz i pouczać w jaki sposób dać wygadać się zaproszonemu  gościowi bez zadawania zbędnych pytań i bez żądania odpowiedzi na pytania dociekliwe. To, że red. Wątłego nie zaprasza się do dyskusji w klerykalnym gronie w jakichś „Lożach prasowych” w których obłudnie sypią kłamstwami katoprawicowi redaktorzy mnie nie dziwi: Kuba ośmieszyłby i skompromitował to towarzystwo.

Kuba Wątły zamieścił sprostowanie. Nie, nie przeprosiny, bo i za co niby miałby przepraszać? Kto nie widział i nie słyszał ma teraz okazję:

video
Wszystko jasne? Wszystkim pseudoprawicowym PiSmakom i ich guru z partii z Nowogrodzkiej bo PiS ma tyle wspólnego z prawicą co panienka Ogórek z lewicą) pragnę przypomnieć, że oni sami od lat miotają kłamstwa i obelgi pod adresem przeciwników politycznych i wszystkich, z którymi im nie po drodze. Winą poprzedniej władzy była całkowita bierność i przymykanie oczu na kłamstwa i brednie kierowane pod swoim adresem, publiczne brednie o „zamachu” smoleńskim kreowane właśnie przez środowisko tych, którzy tak dziś krzyczą przeciwko „mowie nienawiści”. Tak wam ona przeszkadza- to biegnijcie po wyjaśnienia do swego naczelnika na taborecie, bo pamięć u głupców bywa krótka i zawodna: na początku listopada ubiegłego roku w głosowaniu posłowie ODRZUCILI projekt ustawy Nowoczesnej przewidujący rozszerzenie katalogu przestępstw z nienawiści. Wcześniej krytycznie wypowiedziała się o nim nadzorowana przez Zbigniewa Ziobrę prokuratura, Bogdan Święczkowski i im podobne tuzy. Niejaki Pięta Stanisław oznajmił, że projekt jest zbędny, ideologiczny i w pewnym zakresie zagrażający wolności słowa, wartości chronionej konstytucyjnie.

Teraz wszystko jasne komu jest potrzebna mowa nienawiści?

P.S. Przed laty , kiedy istniała jeszcze platforma blogowa Newsweeka pod nadzorem red. Piotra Bratkowskiego, napisałem dosyć krytyczny tekst uderzający w przeciwników b. prezydenta Lecha Wałęsy. Portal pewnych braci, znanych PiSmaków i funkcjonariuszy PiS-owskich, zawył z oburzenia. Napisałem im kilka ciepłych słów by nie doznali szoku psychicznego i jeszcze więcej się ośmieszali, co czynią po dziś dzień :)



Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

piątek, 17 lutego 2017

Mentalność Kalego w PiS

Kali ukraść krowa- to dobrze, Kalemu ukraść krowę- to źle. Obecna polityka rządu PiS to nic innego jak taki kalinizm właśnie. Przez długie lata spędzone w opozycji politycy tej partii obrzucali błotem przeciwnika i nazywali to oczywistym narzędziem politycznym, wszelką krytykę swoich idiotycznych odzywek i bredni- choćby na spędach 10 każdego miesiąca- nazywali strachem przed prawdą i zamykaniem ust opozycji. Po wygranych wyborach PiS nie radzi sobie z krytyką i usiłuje strzelać z armaty do wróbli. Dziś krytyka nie jest mile widziana. Dziś nazywana jest hejtem, mową nienawiści i innymi tego typy idiomami.

Antoni Macierewicz pragnąłby zatrudnić NATO do zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Ten geniusz strategii wojskowej, podobnie jak członkowie jego „komisji” badającej „zamach smoleński” nie potrafili wyciągnąć wniosków z raportu komisji Millera, potrafili za to robić doświadczenia na parówkach i puszkach. Jacy specjaliści takie doświadczenia… Niezbyt wysocy rangą dyplomaci NATO od razu zapowiedzieli, że Sojusz Północnoatlatycki NIE ZAJMUJE się badaniem katastrof lotniczych i jakichkolwiek innych. To wie każdy średnio rozgarnięty pasjonat wojskowy. Ale skąd ma o tym wiedzieć Antoni Macierewicz? Może Misiewicz mu tak powiedział?

Zerknąłem dziś na tytuły pisowskich periodyków: wszystkie, jak jeden mąż pieprzą, że NATO zajmie się wyjaśnianiem katastrofy smoleńskiej. Kłamstwo goni kłamstwo, szanowni "niepokorni"!

Druga sprawa, pozornie nie mająca nic wspólnego z powyższą: Jarosław Kaczyński na niedawnym spotkaniu z Angelą Merkel miał powiedzieć kanclerz Niemiec, że Polska wyda europejski nakaz aresztowania za Donaldem Tuskiem. Były premier przed nikim się nie chowa, bywa w Polsce, nie chodzi otoczony wianuszkiem ochroniarzy gdzieś na brukselskiej prowincji, ale to widać i tak za dużo, skoro zuchy Ziobry, Jakiego, Święczkowskiego czy Błaszczaka nie potrafią go namierzyć i zatrzymać. Kaczyńskiemu marzy się, że Donaldowi Tuskowi postawi się zarzuty za „zamach smoleński”, za Amber Gold (za SKOK-i nikomu głowa oczywiście nie spadnie) i na marzeniach się skończy. Nie ten numer drabiny, nie ten numer taboretu Kaczyński!

PiS pobiegło po prośbie do Angeli Merkel, do NATO, Macierewicz usiłował zainteresować swoimi „dowodami” na zamach papieża Franciszka, a ten po tym tak się wściekł, że po spotkaniu na metropolitę krakowskiego mianował Marka Jędraszewskiego. Kiedy opozycja alarmowała europejskie instytucje o deptaniu przez PiS trójpodziału władzy, naginaniu na swoje potrzeby prawa i robienia w państwie folwarku- wtedy była to zdrada interesów narodowych i Targowica. Jak nazwać zatem ten pisowski kalinizm?

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

czwartek, 16 lutego 2017

Rozliczyć koalicjanta PiS czyli Kościół katolicki

Rządy PiS nie będą trwały wiecznie pomimo usilnych starań Jarosława Kaczyńskiego i jego popychadeł z PiS i z marionetkowego rządu. Władza ustawodawcza robi to, co jej prezes każe, władza wykonawcza czyli Andrzej Duda dowodzi, że Polsce nie jest potrzebny prezydent ( na pewno nie taki) , władza sądownicza szykuje się na „reformy” będące niczym innym jak podporządkowaniem jej sobie przez Kaczyńskiego. Każdy rząd kiedyś przegrywał wybory, przegra je i PiS.

Politycy opozycji co jakiś czas podkreślają, że w przyszłości czeka Trybunał Stanu na polityków PiS łamiących prawo i Konstytucję. Tylko przyklasnąć takim pomysłom, jeśli jednak będą one realizowane w taki sposób jak za końcówki rządów PO- PSL gdy ważyły się losy TS dla Zbigniewa Ziobry- lepiej od razu dać sobie spokój. Mi tutaj brakuje zresztą czegoś innego w całym tym cyrku. A cyrk wygląda, jak wygląda, zacytuję fragment :  

„ Przedstawiciele rządu, premier, ministrowie, również prezydent, klękają przed krzyżem przy każdej okazji. Mają rozmodlone twarze i przymknięte oczy. Po co to robią? I jakie to ma znaczenie dla sierot syryjskich? Jakie to ma znaczenie dla kogokolwiek? Ordynarny fałsz i zakłamanie. Potem wstają z kolan, otrzepują się, wykonują znak krzyża, i wracają do szerzenia nienawiści i pogłębiania podziałów w społeczeństwie. Jaki jest sens ich wiary? Czego właściwie uczy Kościół? Albo może bardziej precyzyjnie: czym Kościół się dzisiaj zajmuje?”

Czym się Kościół dzisiaj zajmuje? Kadzeniem obecnej władzy, przyjmowaniem wielomilionowych grantów, ziem i subwencji. Wszystko to idzie z budżetu państwa, tego samego, z którego podobno nie ma na służbę zdrowia, na godziwe podwyżki rent i emerytur, w zasadzie brakuje na wszystko, ale nie brakuje dla biskupów! Są miliony dla Rydzyka, będą i następne. Co robi w tej kwestii opozycja? Milczy! Siedzi cicho i nie śmie puścić pary z ust!

Wczoraj po cichu, bez konsultacji społecznych, rząd podjął decyzję na mocy której hormonalne leki antykoncepcyjne, w tym tabletki "dzień po" będą sprzedawane wyłącznie na receptę. Stało się to ku zadowoleniu hierarchów kościelnych, których wytyczne, nawet te najbardziej głupie, są traktowane przez urzędników wójt Beaty Szydło niczym polecenia prezesa Kaczyńskiego. Kiedy nastanie inny rząd- po tym może być tylko lepszy, ale w sejmowej opozycji na palcach jednej ręki można policzyć wybitnych polityków, widzę ich za to pośród niepartyjnych samorządowców na których bat kręci PiS- w pierwszej kolejności powinien skierować wielu swoich poprzedników na specjalistyczne badania pod kątem kondycji psychicznej. Kiedy słucha się tego i owego ministra to nasuwają się pewne wątpliwości…

Rozliczyć PiS, ale i rozliczyć hierarchów katolickich za tworzenie koalicji z PiS. Miejsce klechów jest w kruchcie, a jak im mało- w pseudoszkole Rydzyka, kształcącej „wybitnych” specjalistów od mediów (patrz media publiczne). Nie jest NIGDZIE napisane, że hierarchowie muszą być obecni na uroczystościach państwowych, na jakichś opłatkowych spotkaniach w Sejmie, że Polska musi łożyć miliardy na klerykalną indoktrynację w szkołach. Następny rząd musi z tym skończyć! Jeśli nie skończy to naiwni wyborcy zaczną się zastanawiać dlaczego po raz kolejny dali się zrobić w balona i… dlaczego nie głosowali na PiS.

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

niedziela, 12 lutego 2017

Kraksa goni kraksę

Wypadek prezydenckiej limuzyny, kolizja z udziałem samochodu Antoniego Macierewicza, wypadek limuzyny Beaty Szydło. Ktoś jest zaskoczony takim stanem rzeczy? Ja nie. Czego można spodziewać się po „dobrej zmianie” wprowadzającej swoje rządy i swoich ludzi wszędzie, w tym w Biurze Ochrony Rządu?

Mariusz Błaszczak chwalił się, że zmiany w BOR następują i przynoszą wymierne rezultaty. W roku 2016 przyjęto więcej funkcjonariuszy, niż odeszło. W ubiegłym roku przyjęto 137, a odeszło 70. I czym tu się chwalić panie Płaszczak? Kiedy za kierownicę wozu Formuły 1 posadzi się niedoświadczonego małolata kierującego do tej pory kartem to nie oczekujmy cudów. A na takie cuda liczy ekipa rządząca.

Nie zamierzam bawić się w dyplomację i nazwę rzecz po imieniu: to jeszcze lekkomyślność czy już głupota speców majstrujących przy BOR? PiSioły tłumaczą, że wina wypadku leży wyłącznie po stronie kierowcy Seicento. Doprawdy? Funkcjonariusz BOR kierujący pojazdem w którym podróżowała Beata Szydło MUSI, nie może lecz MUSI przewidywać niespodziewane wydarzenia mogące wpłynąć niekorzystnie na jego jazdę. A może to Misiewicz siedział za kierownikiem?

Wspomniany Płaszczak znalazł winnych wypadku: to oczywiście opozycja, nie przychylni rządowi hejterzy ponoszą odpowiedzialność za niego odpowiedzialność. Dlaczego zatem postawiono zarzuty kierowcy Seicento? Mam uwagę do przyszłych następców obecnego rządu: zbadajcie pod katem zdrowia psychicznego swoich poprzedników, bo od dłuższego czasu plotą coraz większe bzdury. Jaki hejt panie Płaszczak, wie pan co to w ogóle znaczy, rozumie znaczenie tego słowa? Proszę poczytać propisowskie periodyki i podobne im portale. Tam nie ma przekazu informacji, jest tylko złośliwe, ale śmieszne szambo, ów hejt właśnie. Płaszczak vice, spec od confetti Zieliński dali prawdziwy pokaz histerii: podniesione głosy, niemal krzyk, oskarżanie internautów o wszystko i wszystkich. Panowie! Pilnujcie prezesa by wam z taboretu nie spadł, bo wtedy zwała będziecie mieli murowany!
 

Wszystkie serwisy informacyjne podawały po wypadku, że premier jest potłuczona. Rozumiem. Ale dlaczego donosiły, że jest to informacja „z ostatniej chwili”?

Po wypadku Macierewicza dochodziły do mediów sprzeczne informacje. Z jednej strony, że jest zdrowy, z drugiej, że nic mu się nie stało. Dziś Jarosław Sellin, czołowy propagandysta PiS mamrocze, że Macierewicz wracał z ważnej uroczystości państwowej kiedy uległ wypadkowi. Przypominam: Antoś wracał od tatki Rydzyka.

Podobno za kierownicą Seicento, które uderzyło w Szydło, widziano Putina, obok niego siedział Tusk. Wieźli generator sztucznej mgły.

Rzuciłem okiem na kilka ksiąg którymi podpierają się religie. Jedna z nich zawierała ciekawy cytat na dzień w którym doszło do wypadku Beaty Szydło:

„W ich sercach jest choroba, a Bóg jeszcze powiększa ich chorobę. Spotka ich kara. bolesna za to, że kłamią"

Od czasu intronizacji żydowskiego syna bożego na króla Polski na ekipę rządzącą spada grad nieszczęść: wypadki Dudy, Macierewicza, Szydło...

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

 

piątek, 10 lutego 2017

Polityczne brednie

Doszły mnie słuchy o występie Pawła Kukiza u red. Moniki Olejnik. Nie, nie rockowe, a szkoda. Kukiz raczył oznajmić przed kamerą, że najważniejszy w Polsce jest Jarosław Kaczyński i nie ulega to wątpliwości. To jest zgodne z prawem i de facto to naczelnik państwa. Ten ustrój spowodował, że taka funkcja zaistniała. Nie czołgi stoją za Kaczyńskim, a Konstytucja, plótł mój imiennik.

Szkoda, że Paweł Kukiz marnuje się w polityce, ośmiesza się i kompromituje. Wolno mu, w końcu to jego życie, jego kariera i on poniesie konsekwencje za to, że został popychadłem PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego. Nurtuje mnie tylko jedna myśl: gdzie Kukiz wyczytał, że polska Konstytucja daje Kaczyńskiemu jakieś uprawnienia i funkcje? Może w tej samej na mocy której wojskowi musieli oddawać honory i składać meldunki Misiaczkowi z Łomianek?

Wygodne życie mają dziś politycy rządu, PiS i przystawek tej partii. Nie muszą wysilać zwojów mózgowych, wystarczy że pojawią się w studio telewizyjnym i podzielą się swoimi bredniami. Kukiz dziś w tym przoduje, ale dzielna Krysia Pawłowiczówna stara się mu dzielnie dotrzymać kroku. Ta pisowska piękność zareagowała histerią na wieść, że Donald Tusk miałby kandydować w najbliższych wyborach prezydenckich w Polsce. „Jak z celi prowadzić kampanię wyborczą?” pyta głupkowato panna Krysia. Donald Tusk jest wolnym obywatelem, nie zostały mu postawione żadne zarzuty i postawione nigdy nie zostaną, choćby nie wiem jacy Misiewicze byli zatrudnieni u panów Ziobry i Święczkowskiego.

Jarosław Kaczyński miał pouczyć Angelę Merkel jak powinien wyglądać kształt nowej Unii Europejskiej z kluczową rolą Polski, w zasadzie pod przewodnictwem kraju rządzonego przez prezesa PiS. Podobno bardzo poważna niemiecka kanclerz do tej pory rży jak koń po wysłuchaniu bredni „naczelnika”. Niestety, nic mi nie wiadomo jak wyglądała rozmowa niemieckiej kanclerz z posłem Kaczyńskim; stał na taborecie? Ten sam Kaczyński wymlaskał, że niezależna –jeszcze!- władza sądownicza jest po części demokratyczna a po części wywodzi się z komunizmu, jest jedną wielką zgnilizną, którą trzeba zacząć w końcu leczyć. Widzę wielu do leczenia, ale nie w sadach, lecz w partii starszego pana z Żoliborza.

Dożyłem ciekawych czasów: kiedyś brylowali w Sejmie politycy Polskiej Partii Przyjaciół Piwa. Śmiano się z nich, traktowano z przymrużeniem oka. Dziś tamci ludzie wydają się być prawdziwymi gigantami intelektu kiedy słyszy się wypowiedzi polityków PiS i ich sojuszników. Szkoda mi tylko Roberta Górskiego: jak tak dalej pójdzie to w "Ucho prezesa" nie będzie miał kogo parodiować.

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

 

czwartek, 9 lutego 2017

Nowa partia?

W „Studio Opinii” PIRS retorycznie pytał, czy jest taka partia? Chodziło oczywiście o partię, która realizowałaby nasze postulaty. Nasze, czyli wyborców przeciwnych PiS, Szydło, Dudzie, Macierewiczowi i innym aktorom z teatru marionetek Kaczyńskiego.

PIRS ma interesujący w sumie pomysł mówiąc, że jeśli sformułujemy postulaty, co do których większość z nas się zgodzi, można by je zredagować i zwrócić się do wybranych partii, aby wypowiedziały się na ten temat. Obawiam się, że liderzy partii i czołowi politycy tzw. opozycji niechętni są jakiejkolwiek konkurencji przy politycznym stole. Bo nowa partia będąca jakoby konkurentem dla PiS będzie konkurencją dla opozycji. Nie uwierzę, że na nowy twór głos mieliby oddać wyborcy Kaczyńskiego i PiS. Wyobrażacie sobie wierzących w „zamach” smoleński i innych fanatyków zmieniających nagle swój punkt widzenia, w tym również i polityczny? No właśnie! Ja tez nie.

Zerknąłem na kilka postulatów partii która miałaby poznać i… nie widzę tam nic nowego. To sensowny program, ale PIRS chyba o czymś zapomniał: partie postulujące m.in. rozdział państwa i Kościoła już były w Sejmie, ale śladu już po nich na Wiejskiej nie ma. Dlaczego tak się stało? Nie dlatego, że taki Ruch Palikota obrażał czyjeś uczucia religijne, że rozłożył ją jakiś śmieszny komitet od sekt, że zagrożeni poczuli się katolicy, nic podobnego! Takie partie zniknęły dlatego, że tzw. liberalne media- te same, w których dziś dzień w dzień goszczą politycy PiS- waliły w ich polityków jak z armaty. Wyśmiewały, ośmieszały, plotły wierutne bzdury ku uciesze partyjnych przeciwników i zdumieniu zwolenników. To samo robili sejmowi politycy i to nie tylko spod znaku klerykalnej prawicy, robili to i ci podczepiający się pod rzekomo liberalny Kościół krakowski zapominając, że Kościół w Polsce jest jeden i trzęsie nim Tadeusz Rydzyk ze swoimi kumplami biskupami. Kiedy w poprzedniej kadencji Sejmu powstała jakaś kabaretowa komisja ds. zwalczania ateizacji Polski nie zaprotestował przeciwko temu idiotyzmowi żaden poseł „liberalnej” Platformy Obywatelskiej. Skupiono się na posłach Palikota którzy dowiedli, ze w Polsce nie ma miejsca ateizacja lecz klerykalizacja.

Obserwuję w tej chwili pewne zjawisko które mnie w zasadzie nie dotyczy: zwolennicy Kaczyńskiego krzyczą, że Lech Wałęsa był agentem SB. Stojący za Wałęsą murem twierdzą, że albo nie był a jeśli był to nie zmienia to dokonań b. prezydenta. Przeciwnicy Lecha nie mówią o nim inaczej, jak tylko „Bolek” i najchętniej utopiliby go w łyżce wody. Ja stoję z boku tego cyrku, niesmaczą mnie zachowania „prawdziwych” katolików spod znaku PiS jak również wielbicieli Wałęsy. Szanowni państwo, proszę mnie zostawić w spokoju, ja nie zamierzam wyrażać ochów i achów pod adresem Wałęsy, kupować kwiatów i wysyłać je z liścikiem do b. prezydenta. Nigdy na niego i partie wspierane przez niego nie głosowałem i nigdy się to nie zmieni. Oprócz zwolenników i przeciwników są jeszcze inni. Bardzo możliwe, że są to wyborcy partii o której napisał PIRS. Po prostu jestem z innego pokolenia: w 1989 roku miałem 14 lat.

Wałęsie wielu wybaczyło domniemaną agenturalną przeszłość; czy w równie łatwy sposób wybaczono przeszłość konfidentów SB w sutannach ośmielających się dziś pieprzyć smuty o moralności?

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

poniedziałek, 6 lutego 2017

PiS na fali śmiechu

Dzisiaj kilka słów o ekipie rządzącej. Uprzedzam, że na blogu prowadzonym i redagowanym wyłącznie przeze mnie nie będzie pochlebstw pod adresem rządu PiS, zabawki w rękach Jarosława Kaczyńskiego. Nie zmieni tego obietnica wspólnej fotki z Misiem, rozbierany poker z Krystyną Pawłowicz czy striptiz w wydaniu którejś z zapomnianych aniołków PiS.

Mateusz Morawiecki miał być superministrem w marionetkowym rządzie Beaty Szydło. Szumne zapowiedzi jakoby reformy Morawieckiego miały obrócić w proch i w pył efekty nieudolnych szkodnika Balcerowicza okazały się jedynie zapowiedziami. Morawiecki przyznaje, że na rozwój nie dostał nawet złotówki, zatem superminister przeobraża się w superministranta. Występ w pseudoszkole Tadeusza Rydzyka jest żenującym popisem Morawieckiego. Ale czego można oczekiwać po człowieku, który przez lata pracował w instytucjach bankowych żyjących przede wszystkim z kredytów udzielanych na lichwiarski procent? Morawiecki i rozwój; to tak, jakby Sławoj Leszek Spierdalaj Głódź od jutra miałby wieść żywot pustelnika. Ile za te występy wpłynie na konto bankowe skromnego zakonnika z Torunia?

Wspomniana przeze mnie posłanka Krysia Pawłowiczówna żąda, by pozbawić koncesji TVN. Stacja ma jakoby szerzyć mowę nienawiści, judzić przeciwko PiS i kłamać. Od czasu do czasu podczas przerwy obiadowej w pracy zerkam na szklany ekran: nie ma dnia by w studio na Wiertniczej lub Hożej nie wystąpił poseł lub polityk PiS lub ksiądz katolicki . Może wystarczy przestać zapraszać tych ludzi? Zerknąłem raz na audycję stacji zwanej TV Republika: parszywe fizjonomie prowadzących i bełkotane przez nich treści sprawiały wrażenie, że to jakaś parodia kabaretu wzorująca się na studio YaYo i dawnym Pietrzaku, gdy ten odcinał już kupony od dawnej sławy.

Jacek Sasin marzy. I mierzy! Marzy o władaniu stolicą i mierzy wysoko. Politykowi PiS nie wystarczają już kolacyjki w restauracji pewnego stołecznego, luksusowego hotelu z senatorem Biereckiem (tym od SKOK-ów), marzy mu się fotel prezydenta Warszawy. Protesty gmin które wg niechlujnego projektu posła Sasina miałyby być na siłę przyłączone do miasta stołecznego grubasek nazwał bełkotem i oburzył się na samorządowców, bo nikt im nie dał prawa do protestów. Mieli prosić o zgodę Kaczyńskiego, może Rydzyka? Sasin nadaje się na fotel, a jakże: sołtysa którejś z wsi leżącej między Ząbkami i Wołominem. Na razie wygwizdali go mieszkańcy Ożarowa Mazowieckiego i nakazali mu to samo, co pan Głódź fotografowi. By spierdalał.

Jarosław Kaczyński jest homoseksualistą? Tak sugeruje znany polityczny showman Zbigniew Stonoga. Wszyscy chyba widzieli nagranie rozmowy z jednym z uczestników białostockiej imprezy z Misiem w tle. Bohater rozmowy sugeruje, że, hmm…, prawa ręka Antoniego Macierewicza nagabywało go w lokalu, łapała za intymne części ciała i proponowała intratne stanowisko w zamian za seks. Misiu miał jakoby organizować takich młodych i przystojnych prezesowi Kaczyńskiemu. Pamiętacie jak traktowano Roberta Biedronia, jak obchodzono się- i nadal się ich piętnuje- z gejami którzy się ujawnili? Biedroń nie raz padał ofiarą przemocy, Waldek Zboralski wyemigrował najpierw z rodzinnego miasta a potem z kraju, tymczasem o Kaczyńskim jego wyborcy i zwolennicy mówią że… orientacja i wiara jest PRYWATNĄ sprawą danej osoby! To samo paple pewien youtuber, któremu japa się nie zamyka kiedy broni PiS i Kaczyńskiego. Kiedy jednak PiS i klechy na siłę chcą uszczęśliwiać ludzi zakazem antykoncepcji, piętnują związki partnerskie, narzucają kościelne wytyczne wszystkim mieszkańcom Polski- wtedy jakoś nie mówią, że to prywatna sprawa Polaków? Nooosz kooorwa!

Misiu zniknął ze stron MON. Był pulchniutki ministrant i go nie ma. Jarosław Kaczyński w wywiadzie udzielonym jakiemuś „dziennikarzowi” z pisowskiej stajni ostro skrytykował fakt, że wysocy rangą wojskowi salutowali młodzikowi z Łomianek, że trzymali nad nim parasolkę i że nazywali go ministrem. Tym samym Kaczyński przyznał rację generałowi Skrzypczakowi i pułkownikowi Mazgule którzy od początku rządów Macierewicza w MON krytykowali je jak i jego przydupasa Misiewicza.

Prezydent Sopotu postanowił zagrać w pokera. Przy stole siedział m.in. z wójt Beatą Szydło. Jacek Karnowski sprawdził jak mają się słowa polityków PiS do czynów. 10 sierot z Aleppo miałoby trafić do Sopotu. Okazało się, że dzieciaki niosą za sobą takie zagrożenie terrorystyczne, jakby do Polski miał przyjechać elitarny oddział bojowników Państwa Islamskiego! Wnioski polityki PiS można ocenić jednoznacznie: nie mamy czasu i ochoty zajmować się dziećmi żyjącymi. Wolimy zajmować się płodami, zygotami, zarodkami i plemnikami.

Co jakiś czas "dziennikarze" wykształceni(?) w pseudoszkole Rydzyka i inni zatrudnieni w TV Kurskiej co jakiś czas wytykają niezbyt polsko brzmiące nazwiska posłankom .Nowoczesnej.

Andzel
Babinetz
Falfus
Glenc
Gołojuch
Schreiber
Szefernaker
Telus
Tułajew
Uruski

To są typowo polskie nazwiska. Posłów PiS oczywiście.

 Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)