czwartek, 14 maja 2026

Powrót do przeszłości- nie oglądaj się za siebie

Poszukując pewnego adresu przeglądając stare maile natknąłem się na korespondencję którą prowadziłem z pewnym blogerem. Dawne to były czasy; on machnął na to wszystko ręką i chciał skończyć z pisaniem bo już dostawał kurwicy kiedy słyszał o akcjach polityków, ja namawiałem by zastanowił się jeszcze. Po latach jesteśmy w tym samym miejscu: i on i ja daliśmy sobie spokój z pisaniem. Dziś są inne czasy, ludzie nie czytają, wolą filmiki montowane przez AI na platformach społecznościowych z których w życiu nie skorzystam. 

W tym roku dołączę do szczęśliwego grona pięćdziesięciolatków. Moja Monika śmieje się, że mogłem znaleźć sobie młodszą(jesteśmy rówieśnikami). Mam formę trzydziestolatka, nie tylko z tego powodu, że żyję tak jak lubię. Tak jak zawsze chciałem żyć. W 2000 roku zacząłem bywać w Warszawie i już wtedy wiedziałem, że tu chcę mieszkać i tu pracować. I tak też się stało. Mamy swoje mieszkanie bez obciążonej hipoteki, oboje z Moniką należymy do ludzi z pokolenia które nie lubi ściemniaczy, lewusów, opierdalaczy i złodziejaszków, tudzież pijaczków toteż zakup własnego M nie był trudny. Dla chcącego nic trudnego.

Przejrzałem korespondencję sprzed lat i zreflektowałem się: jacy byliśmy wtedy naiwni. Chcieliśmy coś robić, działać, pisać. Szliśmy swoją własną drogą. Dlaczego nie skrzyknęliśmy się- Romskey, Revelstein i paru innych i nie poszliśmy w jedną stronę? Kto wie, portal publicystyczny, dziś upstrzony filmami wrzucanymi na YouTube mógł cieszyć się uznaniem. Mógł, choć nie musiał. Wielu autorów wrzucało swe notki na portal Promujnotkę, komentowało notki innych, zbierało promocje i promocje oddawało. Ale to nie był zespół lecz zbiór indywidualności. Pokończyły się znajomości, pozrywano kontakty- ludzie skoncentrowali się na swoim życiu, swych problemach, rodzinie, zdrowiu, niektórzy usiłowali chyba iść w politykę. 

Wczoraj wymieniłem maile z pewnym YouTuberem, dosyć popularnym. Napisałem, że nie mam głosu ś.p. Marka Gajewskiego a wyglądem przypominam raczej instruktora strzelania, dlatego nie dla mnie zabawa w filmy. Nie oznacza to, że nie śledzę polityki polskiej i światowej. Śledzę, ale nie oglądam od lat tivi, nie zaglądam na opłacane przez lata z Funduszu Sprawiedliwości portale i w nosie mam dziennikarzy warszawskich uważających się za pępek świata a de facto mających marnej jakości pióro, słabą dykcję i jeszcze gorszą pamięć. Jeśli mnie coś interesuje, chcę mieć swoje zdanie o tym co się dzieje- po prostu idę na to wydarzenie. Nie czekam na newsy w radio i opinie stada baranów zapraszanych do studiów telewizyjnych. A propos: kto pójdzie na marsz "W obronie TVN" jeśliby PiS wrócił do władzy? :) 

20 maja mam wizytę u medyka, nabawiłem się trądziku młodzieńczego na lewej skroni😁 Efekty drugiej młodości kiedy hormony buzują przy mojej kobiecie :) Tuż obok palcówki medycznej jest strzelnica. Wpadnę postrzelać. Nigdy nie przekonywały mnie środowiska machające białą czy tęczową chorągiewką, anarchiści i miękiszony wykręcające się od służby wojskowej dziś strojący się w speców od wojska, obronności i wojny. 

W czerwcu urlop, odwiedzimy trochę gór. Do tego czasu podtrzymuję formę.









Zima, spotkanie z koleżkami na strzelnicy. 2 godziny zabawy z bronią palną krótką. Zimno było w murach jak w psiarni, zmarzliśmy zdrowo, pomimo skostniałych dłoni byliśmy zadowoleni z efektów. Przerobiliśmy wszystko: strzelanie statyczne ale skupiliśmy się głownie na dynamicznym. Ofiar nie było, tylko tarcze podziurawione na sito:)
Tureckie cacko Canik, z tłumikiem. Broń nie na moją dłoń, pistolet jest jak dla mnie ciut przymały. Ale tylko z takiej borni można było na strzelnicy odpalić strzały z tłumikiem.
Strzelanie dynamiczne z pistoletu CZ-P10 F. Nie pasują mi przyrządy celownicze z systemem trzech kropek, wolę tradycyjną muszkę i szczerbinkę. Broń bardzo dobrze leży w dłoni, jest dopasowana w przeciwieństwie do CZ-P10 C. Model C ma za krótki chwyt jak dla mnie.












Strzelanie dynamiczne z poczciwego Kałacha i włoskiej Beretty z 15 metrów.
Zawsze mogło być lepiej...





Strzelanie statyczne z Glocka 19, odległość do zielonej tarczy wynosiła ok. 30 metrów. Instruktor do mnie :"Ale wie pan że to nietypowa odległość, że mało który amator potrafi nie spudłować z tej odległości? Dlaczego trzyma pan pistolet w taki sposób?". "Wypalę 5 razy, sprawdzimy tarczę i wtedy będziemy weryfikować i stosować poprawki, odpowiadam. 5 strzałów i... nie miał już uwag :)



Edit: Zapomniałbym o czymś: odstawiłem sztuczne jedzenie, przestawiłem się na ciemne pieczywo. Robimy swoje wędliny, kiełbasę białą, drobiową, grubszą wieprzową a la żywiecka, swojską białą kaszankę. Dziś gotowałem szynkę i baleron, w poniedziałek będę piekł łopatkę- stoi w zalewie mojego pomysłu i w dymie wędzarniczym w płynie i przegryza się w lodówce :)