poniedziałek, 14 marca 2016

Srebrne Usta, kacze pióra

Od 29 lutego do 19 marca 2016 można głosować w dwudziestej edycji plebiscytu „Srebrne Usta”. Radiowa „Trójka” lata świetności ma za sobą, nowe władze na siłę próbują zrobić z kultowej niegdyś stacji Radio Maryja- bis, zatem nie ma co się dziwić, że dwudziesta edycja może być jednocześnie i ostatnią. O tłustych latach stacja może zapomnieć, skoro doszło nawet do tego, że jedna z flagowych, najlepszych kiedyś audycji „Puls Trójki” poświęcona była ostatnio rozwijaniem jałowej tezy, że chrześcijaństwo jest receptą na problemy Europy.

Prezes Polskiego Radia Barbara Stanisławczyk na spotkaniu z załogą „Trójki” oznajmiła, że zarząd informuje o braku funduszy i trzeba szukać oszczędności, stąd propozycja likwidacji „Srebrnych Ust”. O zwiększeniu wpływów, pozyskiwaniu inwestorów, sponsorów i sposobach zwiększenia zysków nie dyskutowano, bo niby który z medialnych komisarzy PiS potrafi zmienić podupadające media w żyły złota? Media mają być przede wszystkim narodowe (czytaj: propisowskie), ale nie zyskowne! Większość kandydatów nominowanych do nagrody stanowią politycy prawicy, nie tylko z tego powodu, że lewicy w polskim Sejmie nie ma, ale tak się składa, że nagrodę powinien otrzymać cały PiS, nie tylko za wypowiedzi nominowanych, również za ostatnie brednie Pawłowiczówny i Macierewicza. Katoprawica ma dużo do powiedzenia nie bacząc, że 95% ich słów stanowi mało znaczący spam lub bełkot.

W tym roku o tytuł rywalizuje 9 kandydatów i para posłów polemizujących ze sobą: Tadeusz Cymański, Adam Jarubas, Jarosław Kaczyński, Ewa Kopacz, Paweł Kukiz, Jacek Kurski, Magdalena Ogórek, Ryszard Petru, Krzysztof Szczerski, Jarosław Kaczyński wspomniani polemiści Robert Dowhan i Kazimierz Wiatr. Włodarzom „Trójki” jak i całego Polskiego Radia najwyraźniej nie spodobało się, że kolejny już raz pośród nominowanych znalazł się Jarosław Kaczyński. To niebywały skandal! Nawet nienarodzone dzieci powinny wiedzieć, że ze słów pana prezesa nikt nie ma prawa się śmiać, nie można ich wykorzystywać w kabaretach, z dala od nich powinni trzymać się satyrycy! Trzeba je wypowiadać z czcią, wyryć złotymi zgłoskami również na gmachu polskiego Sejmu, w kościołach i na ważnych dla polskiej kultury patriotycznych obiektach!

Za chwilę okaże się, że nie potrafiący się śmiać obrażalscy z PiS pod groźbą obrazy „uczuć religijnych” zabronią się śmiać nam, Polakom, bo będzie to się kłóciło z ich pseudopatriotycznym zadęciem. Nie będzie „Srebrnych Ust”, zostanie nam dziób podstarzałego kaczora.


Jeśli masz czas i ochotę to kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

czwartek, 10 marca 2016

O kant Dudy potłuc!

Pomimo religijnej indoktrynacji już od przedszkola, mimo sklerykalizowania polskich szkół i narzucenia w nich kultu JPII i „żołnierzy wyklętych”, mimo biskupich wizyt i katechetów zachowujących się niczym dyrektorzy szkół rosną mali dywersanci, bez wątpienia wtyczki KOD-u! Oto w Szkole Podstawowej w Opolu czyjaś niewidzialna ręka napisała na drzwiach toalety „Andrzej Dupa’! Ten niebywały zamach na dobre imię polskiego prezydenta dyrekcja usiłowała zdusić w zarodku, ale tak się ośmieszyła, że głupawka zaczęła wydostawać się na zewnątrz.

Złośliwi są bardzo ci opolanie którzy twierdzą, że wewnętrzne śledztwo, analizy grafologa, porównywanie pisma z zeszytów dzieciaków z gryzmołami z drzwi WC jest idiotyzmem czystej wody. Ale ja się z nimi jak najbardziej zgadzam! Czy komuś z was w ogóle przyszłoby do głowy, że napis „Andrzej Dupa” dotyczy prezydenta RP, a nie jest to tylko dopisane przezwisko do imienia nielubianego kolegi? Tym tropem nikt w szkole się nie zajął, nawiedzeni śledczy szkolni w ogóle nie przyjmowali do wiadomości tak oczywistego argumentu. Dla nich był za bagatelny!  Dyrekcja poszła tropem wskazanym przez jakiegoś śledczego, jakoby to sami uczniowie mieli przyznać, że napis jest wymierzony w prezydenta. Skąd u dzieciaków taka wiedza polityczna, w tym wieku ma się inne zainteresowania. To musi być spisek, znieważenie prezydenta, prowokacja tych, którzy dla niepoznanki kryją się pod biało- czerwonymi barwami!- grzmią propisowscy nauczyciele. Ciekaw mnie, czy na pomoc zostanie wezwana komisja Macierewicza, czy zajmie się nią pan Ziobro wspierany przez Święczkowskiego, czy o tym gówniarskim zamachu terrorystycznym będzie mowa na międzynarodowym (buuuhaha!) sympozjum poświęconemu terroryzmowi odbywającym się w dniach 11-12 marca w szkole biznesmena Rydzyka? Może dzieciaki zostaną hurtem wysłane do spowiedzi? 

Winnego/winnych trzeba jak najszybciej odszukać, przykładnie ukarać i niech pokutuje na nadprogramowych lekcjach katechezy słuchając Radia Maryja. Jakiś wredny rodzic ujawnił, że dyrekcja bardzo chce się przypodobać politykom PiS-u i stąd taka gorliwość pomieszana groteską i głupotą. Gdyby na drzwiach WC napisał ktoś „jebać KOD”, „pedały do gazu” czy „pierdolone lewactwo”- nie byłoby sprawy.

...i nikomu nie przyszło do głowy, że jakiś dzieciak przeczytał po prostu "Pięknych dwudziestoletnich" Marka Hłaski i- wzorem Sierzputowskiego- wszystko się mu z dupą zaczęło kojarzyć! 

Jeśli masz czas i ochotę to kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

środa, 9 marca 2016

PiS sięga po metody totalitarne bo boi się KOD-u

Wiceszef MSWiA(na zdj.) nie zawahał się publicznie ogłosić kłamstwa. Mnie to nie dziwi, ludzie związani z PiS jak mało kto potrafią głosić półprawdy, niedopowiedzenia czy najzwyczajniej w świecie mijać się z prawdą. Jarosław Zieliński oznajmił otóż, że spotkanie Anny Marii Anders w Suwałkach będące elementem kampanii wyborczej (kandydatka PiS z trudem zdobyła mandat w wyborach uzupełniających do Senatu) zostało zakłócone przez zwiezionych przez liderów KOD ludzi z Warszawy i z Białegostoku. Miejscowych pisowski ważniak nie potrafił dostrzec czy udawał, że w Suwałkach nie ma ludzi "drugiego sortu"?

Zieliński straszy, że trzeba przeanalizować sposób rekrutacji do KOD. Wystarczyły niecałe 4 miesiące działalności KOD by towarzysze z PiS zaczęli niespokojnie kręcić kuperkami. Pomysł inwigilowania KOD jak żywo przypomina poczynania SB wymierzone w „Solidarność”, analogie nasuwają się same. Zresztą w PiS aż roi się od dawnych działaczy PZPR, kapusiów jawnych i tajnych, dawnych prokuratorów PRL, więc powielane są stare wzorce. Zastanawiam się, po jakie metody sięgnie szara eminencja MSWiA, pan Zieliński, jakie jego pomysły przyklepie Mariusz Błaszczak, figurant stojący na czele resortu? Do jakich posunięć będzie zdolny koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński, skoro będąc szefem CBA nie wahał się tworzyć prowokacji, preparować dowody i fałszować dokumenty? Nowy szef CBA na pewno równie chętnie zajmie się liderami KOD, o szefie IPN nie wspomnę: w śmieciach nazywanych archiwami odszuka się kwity na ojców czy dziadków tego czy tamtego działacza.

Zadziwia mnie niesłychanie krótka pamięć pana Zielińskiego: dziś mówi on o zakłócaniu porządku publicznego, że na to są paragrafy. Doprawdy? Dlaczego zatem nie machał Kodeksem Karnym przy okazji pisowskich miesięcznic, dlaczego nie miał nic do powiedzenia podczas „patriotycznych” zadym podczas burd na ulicach miast polskich 11 listopada? Zaniemówił? Nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, jakie motywacje mają ludzie rzekomo dowożeni na manifestacje KOD, którzy w rzeczywistości sami finansują swoje podróże? Dlaczego takich pytań nie zadawał przy okazji „spontanicznych” pikiet w obronie Telewizji (?) Trwam i innych katoprawicowych burd?

Nie wie pan wiceminister w jaki sposób odbywa się rekrutacja do KOD, kto do niego należy? Prezes Kaczyński służy pomocą: "To ci sami, którzy mówili, że Polska to anachronizm, to ludzie od Palikota, Palikot tak mówił. To ci, co chodzili do rosyjskiej ambasady skarżyć się na PiS. Ci, co mówili, że w Katyniu nie było ludobójstwa. Ci, co uprawiali pedagogikę wstydu, którzy próbowali wmówić Polakom, że ponoszą winę za wszystko, co złego wydarzyło się w ostatnim stuleciu w tej części Europy. Ci, co ograniczali lekcje historii. Ci, co wyśmiewali wszystko związane z patriotyzmem. Ci, co złamali wszystkie zasady kultury po tragedii w Smoleńsku, którzy deptali wszystko, co jest w naszej kulturze święte. To oni się organizują. To oni tworzą KOD. To PO, to ta partia na N, PSL, to KOD, to różni inni". Kaczyński aż siniał ze złości przy tej wyliczance.

Czekam na „spontaniczny” projekt zmiany Konstytucji zaproponowany przez mieszkańca Belwederu zakazujący Polakom zrzeszania się bądź zakazu wolności organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. W tym kraju wszystko jest możliwe! Może usłużny wobec rządu prezydent ogłosi w którejś z reżimowych telewizji, że barw biało- czerwonych może używać tylko polityk i wyborca PiS?

Jak to się wszystko skończy? Różnie. Obawiam się, że największym wygranym tarć na linii PiS- KOD okaże się jak zawsze kler katolicki. Biskupi chętnie podejmą się roli mediatorów. Oczywiście nie za darmo…

Jeśli masz czas i ochotę to kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

wtorek, 8 marca 2016

TW Faraon

„W związku z pojawiającymi się publikacjami prasowymi na temat dokumentów odnalezionych w zasobie IPN informuję, że faktycznie dziennikarz Cezary Gmyz odnalazł dokumenty, które mnie dotyczą. Poinformował mnie o nich”.

To tylko część oświadczenia Jerzego Zelnika, propisowskiego aktora, któremu jeszcze niedawno marzył się jakiś stołek z nadania partii Kaczyńskiego. A tu masz! Mleko się rozlało! Szukano kwitów na tych, którzy stali tam, gdzie stało ZOMO, a znaleziono na pisowskiego „patriotę”! Zelnik miał najpierw poprosić Gmyza o zbadanie kwitów na swój temat, za chwilę dowiadujemy się, że Zelnik z niczym się nie zwracał lecz został poinformowany przez "niepokornego" o znalezisku. Szczerze mówiąc to mało mnie obchodzi czy coś zostało odnalezione teraz, czy coś już od lat było i ujawniono to w tych czasach, z PiS u władzy, chciałbym jedynie zapytać: gdzie pan przepadł, panie Kamiński, szefie IPN? Tyle miał pan do powiedzenia przy okazji ujawnienia CZĘŚCI kwitów pozostawionych przez gen. Kiszczaka, a teraz pan milczy, nie ma nic do powiedzenia? Mam też nadzieję, że Gmyziątko nie znajdzie w kwitach TW Faraona trotylu i że wespół z Antonim Macierewiczem nie pichci polędwicy a la kaczka pośród ipeenowskich śmieci. Czym by panowie grali gdyby to wysypisko poszło z dymem?

Kto pod kim dołki kopie- ten sam w nie wpada. Zelnik wypominał wszystkim w zasadzie wszystko, nawet poglądy, sympatie i antypatie polityczne. Dziś wyszło na jaw, jaki to z niego „niepokorny”. Andrzej Duda (nie mój prezydent, bo na kogoś takiego nie zagłosuję nigdy) szybciutko stanął w obronie ulubieńca rządzącej partii: urzędujący prezydent usiłuje wmówić, że Zelnik nie miał na nic wpływu po 1989 roku, więc… można pominąć jego współpracę, bo agentów było bardzo wielu. No i wyszło szydło z worka! Dobry kapuś to nasz, pisowski kapuś, podobnie jak dobry komuch, dobry pedał to nasz komuch i nasz pedał!

Za nieboszczki komuny z SB współpracowało wielu. Wielu robiło to świadomie i dobrowolnie wierząc- często naiwnie- że dobrze robi, że dobrzy przysłuży się ojczyźnie i przyszłym pokoleniom. Wielu z nich nigdy nie miało nic wspólnego z polityką, z PZPR, z PiS czy z jakąkolwiek inną partią, w przeciwieństwie do TW Faraona nie robili z siebie po latach głupa i nie przytulali się do rządzącej partii wierząc, że zapewnią sobie immunitet, niczym kler katolicki.

 Jeśli masz czas i ochotę to kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

niedziela, 6 marca 2016

Dudek wyszedł cało z "zamachu"

Pamiętasz, Jędrek, kiedy publicznie chwaliłeś wypociny „Trotyla” Gmyza piszącego wówczas dla „Rzeczpospolitej”, że oto objawił się bohater piszący prawdę o zamachu smoleńskim, że oto nastąpił przełom i media nie boją się prawdy? Przypomnij sobie tamtą sprawę i zrób wszystko, by o wypadku limuzyny z tobą na pokładzie mówiono i pisano tylko w kategoriach zamachu!

To są moje fantazje, ale kto wie, czy podczas odprawy u „naczelnika” Kaczyńskiego Andrzej Duda, zatrudniony obecnie przez naród w roli prezydenta państwa nie usłyszał słów utrzymanych w podobnym tonie? Słów świadczących o próbie zamachu służącemu do pozbycia się niewygodnego polityka? Toż tyle sił wylega na ulice by protestować przeciwko PiS-owi, Kaczyńskiemu, Dudzie a nawet- o zgrozo!- milczącym hierarchom kościoła katolickiego!

Bądźmy szczerzy: komu przeszkadza tak mierny polityk jak Andrzej Duda? Taki psuj (ksywa: Długopis) skutecznie kompromituje swoją osobę i środowisko z którego się wywodzi. Wypadek prezydenckiej limuzyny zwiększy na pewien czas życzliwe zainteresowanie jego osobą, ale nic poza tym. Racjonalnie myślący skutecznie wypunktują bałagan, amatorszczyznę i zaniedbania przy organizowaniu wizyt jaśnie głowy państwa, funkcjonariusze PiS będący na usługach tej partii (dziennikarze, blogerzy) już pławią się w kreśleniu teorii spiskowych. Zachwalają umiejętności kaskaderskie kierowcy prezydenckiej limuzyny i za sprawą „Faktu” (wydawany przez niemiecki koncern periodyk z propisowskimi dziennikarzami) usiłują wmówić, że prawie wszyscy Polacy zgadzają się, że prezydent wyszedł obronną ręką z zamachu. Spec od pisowskiej propagandy, niezły w przeszłości kabareciarz, Makowski na serio twierdzi, że opnę szlag trafił, bo… strzelił w nią snajper! Karnowski, merdający ogonkiem piesek przed politykami PiS i panami w sutannach bredzi, że próbowano zabić Andrzeja Dudę. Nieoceniona w takich sytuacjach posłanka Pawłowiczówna zaskowyczała coś o nienawistnikach o zbrodniczych intencjach, różnych zdrajcach i rokoszanach, kapusiach i najzwyklejszych „lewakach” , że ich „psie głosy” śmierci nie idą pod Niebiosy. Bydło kodowskie- podsumowała. Nasłuchała się panienka Radia Maryja, a może coś piła? Poza tym wszyscy zdrowi!

Tuż po zdarzeniu napisałem na portalu społecznościowym, że winnych „zamachu” na prezydenta Dudę zaraz się wskaże. Nie pomyliłem się jak widać, tylko z tego powodu, że środowisko propisowskich wazeliniarzy jest bardzo przewidywalne, oni niczym nie zaskakują i niczym nie zaskoczą. Chyba tylko tym, kto z nich palnie jeszcze większa głupotę, jeszcze większą brednie i publicznie ogłosi jeszcze większe kłamstwo. Dziwnie cicha komisja ekspertów Antoniego Macierewicza jak najszybciej winna zająć się próbą „zamachu” na prezydenta wszechczasów- bis. Jak najszybciej trzeba wymienić ludzi ze służb specjalnych i zastąpić ich członkami organizacji paramilitarnych hojnie dotowanych przez MON a jedzących z ręki pana Antoniego. Marnują się ci fachowcy zamiast czuwać nad bezpieczeństwem drugiej osoby w państwie! A ona, pan Duda przyznał, że chce kontynuować politykę Lecha Kaczyńskiego, zatem jego w pierwszej kolejności powinno wziąć się na spytki, czy nie była to czasem próba samobójstwa. Egzorcyści jak najszybciej powinni zająć się feralną autostradą, radiomaryjni biskupi zorganizować pokropek na całej jej długości. Prezydencka limuzyna od tej pory powinna być wyposażona w relikwię JPII a prezydentowi w podróży towarzyszyć musi sowicie opłacany kapelan.  Gotowy scenariusz na film" Naga broń: kto obroni prezydenta Dudę?"

Pytanie ode mnie: czy podczas podróży poprzedzającej wypadek prezydent słuchał Radia Maryja czy jakiejś szatańskiej stacji radiowej?

Jeśli masz czas i ochotę to kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

czwartek, 3 marca 2016

PiS zmienia Polskę w republikę kolesiów

Kilka dni temu, podczas podróży w rodzinne, mazurskie strony odwiedziłem Łomżę. Za 3 dni odbywają się wybory uzupełniające do Senatu w województwie podlaskim, w okręgu nr 59 – obejmującym powiaty: augustowski, grajewski, kolneński, łomżyński, moniecki, sejneński, suwalski, zambrowski oraz miasta na prawach powiatu: Łomżę i Suwałki. Nic dziwnego, że Łomża upstrzona jest plakatami wyborczymi zachwalającymi kandydatkę PiS do Senatu, Annę Marię Anders, córkę gen. Władysława Andersa.

Kandydatka PiS jest rzekomo najlepszym wyborem jaki mógł spotkać lud Podlasia: reklamowana jako członkini Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnik prezesa Rady Ministrów do spraw dialogu międzynarodowego. Tytuły oszałamiają ciemny lud, ale wszystkie te funkcje p. Anders piastuje ledwie od połowy stycznia tego roku! Jarosław Kaczyński po dziś dzień siedzi w Łomży u radiomaryjnego biskupa Stefanka i zachwala polityka reprezentującego od zawsze interesy amerykańskie. Bóg, honor, ojczyzna, czołobitność wobec Rydzyka, patriotyzm o którym bez przerwy ględzą politycy PiS- jak to wygląda w przypadku pani Anders- Costy? Mam mocne podejrzenie, że ta starsza pani nie będzie reprezentowała polskich interesów, lecz amerykańskie. Ona zaś na potrzeby czytelników katoprawicowych, propisowskich periodyków plecie, że chce być łączniczką między Polską a Polonią. Zabawne, chce wejść w kompetencje tatki Rydyzka? Pomyśleć, że w 1990 roku Stanisław Tymiński był atakowany ze wszystkich stron za to, że ośmielił się startować w wyborach prezydenckich. On, człowiek znikąd, nie mógł pochwalić się znanym niegdyś tatą, ale gdyby takiego miał to jaką karierę mógłby w tym kraju zrobić?

O polityce kadrowej PiS można robić kabarety, pisać komedie i tragikomedie. Przypadek stadnin w
Janowie Podlaskim i Michałowie odbił się szerokim echem w świecie, wieści dotarły aż do szejków w Katarze. Ostatnie decyzje Kaczyńskiego pokazują, że za pieniądze publiczne spłaca on długi
wdzięczności i swe prywatne długi. Tylko w taki sposób można wytłumaczyć 26 milionów złotych przekazanych Rydzykowi na mocy „ugody” i kolejne 200 tysięcy podarowane przez resort podległy Waszczykowskiemu. W jaki sposób zdobywa się wysoko płatne posady z nadania pana prezesa? Janina Goss, bliska przyjaciółka Jadwigi Kaczyńskiej, kumpela i współpracownica Jarosława Kaczyńskiego będzie nadzorować strategiczną polską spółkę energetyczną - PGE. Goss pożyczyła Kaczyńskiemu pieniądze na leczenie jego matki. Nie wiadomo, ile pożyczki prezes zwrócił, wiadomo, że resztę będzie spłacał podatnik, w formie pensji dla pani Goss. Posada w radzie nadzorczej PGE nie wymaga doświadczenia, nie wymaga posiadania specjalistycznej wiedzy: wystarczyło pożyczyć pieniądze dla Jarosława Kaczyńskiego i pracować w kontrolowanej przez niego spółce. Czy przypadki takiego kumoterstwa będą uczone na lekcjach „patriotyzmu” nadzorowanego przez IPN?

Tak wygląda dobra zmiana, a to nie koniec politycznych, śmiesznych posunięć Kaczyńskiego. Niestety, kosztownych dla Polski i dla nas, podatników, posunięć.

Jeśli masz czas i ochotę to kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

środa, 2 marca 2016

Przymkniemy, a potem poszukamy paragrafu

Były szef CBA ogłosił publicznie, że niemal 50 dziennikarzy było inwigilowanych przez służby specjalne za czasów koalicji PO- PSL. Nie padły żadne nazwiska, nie padły nazwy konkretnych służb, nie padły również nazwy tytułów prasowych którymi miałyby się interesować służby. Mariusz Kamiński rzucił hasło, nic poza tym. Rzucił, bo wie, że politycy z PiS mogą dziś mówić wszystko i nie poniosą za to żadnych konsekwencji.

PO złożyła już wniosek o powołanie komisji sejmowej, która zajęłaby się sprawą. Istnieje lista inwigilowanych dziennikarzy, czy nie? Był ktoś na celowniku, czy interesowała się nimi ABW czy ktoś inny? Mariusz Kamiński kierując CBA zasłynął jako spec nie od wykrywania korupcji i tworzących ją mechanizmów, lecz od wymyślania ich. Coś z niczego, takie perpetuum mobile. Czy i tym razem będziemy mieli do czynienia z tym samym? Któż to wie… Może w dokumentach wydobytych z domu pani Jaruzelskiej posłuszny wobec PiS szef IPN- również Kamiński- odszuka „sensacyjne” fakty o inwigilacji katoprawicowych dziennikarzy? Kogo zresztą miałaby inwigilować poprzedni rząd? Dziennikarzy „Frondy”, propisowskich periodyków, „Gościa Niedzielnego”, może „Naszego Dziennika”? Szanowni państwo, nie dajmy się zwariować i nie popadajmy w paranoję!
Jak napisał mi znajomy bloger o pewnym „niepokornym” dziennikarzu: tu nie jest potrzebna inwigilacja służb, tu jest potrzebny lekarz! Cezary Gmyz, propisowski sługa, sługa kleru katolickiego krzyczał, że czasy rządów PO dla dziennikarzy przypominały działania państwa totalitarnego. Najbardziej przerażające dla Gmyziątka było to, że zastosowano całą gamę środków inwigilujących i zaangażowano w to agentów. Czekam na jego głos, kiedy wyjdą na jaw wymierzone w dziennikarzy poczynania obecnej władzy!

Chciałbym wierzyć, że za obecnego rządu nie ma śladu po najmniejszej nawet inwigilacji, że nie są prowadzone działania wymierzone w redakcje nieprzychylne rządowi i w niewygodnych dziennikarzy, ale… nie jestem naiwny. Naczelny tygodnika „Faktów i Mitów” został aresztowany (niby na 3 miesiące…), Joanna Skibniewska z tygodnika „NIE” otrzymała sygnały z kilku stron, by miała oczy dookoła głowy. Czy następni w kolejce są dziennikarze z redakcji w których biskup, prezes PiS, "żołnierze wyklęci" nie są pisani z wielkiej litery i portale internetowe w rodzaju "Studia Opinii"?  czy satyryczny "Asz Dziennik"?

 Jeśli masz czas i ochotę to kliknij i wypromuj. Dzięki!:)