wtorek, 18 grudnia 2012

Mowa nienawiści czy prawda?

Minister cyfryzacji i administracji Michał Boni oznajmił, że Polska sprzeciwia się ograniczaniu wolności w Internecie. Dodał, że na konferencji w Dubaju, na której przez dwa tygodnie nie potrafiono dość do kompromisu, nasz kraj nie podpisał Międzynarodowego Regulaminu Telekomunikacyjnego. Rosja, Chiny i kraje arabskie zapędziły się tak dalece w propozycjach, że przedstawicielom cywilizowanym państw nie pozostało nic innego, jak odłożyć w czasie prace nad regulaminem. Szkoda, że nie powiedziano stanowczego nie wobec propozycji całkowitego zakazu anonimowości w sieci, możliwości odłączania Internetu użytkownikom sieci i filtracji przeglądanych przez internautę treści, co byłoby swoistą cenzurą.

Michał Boni usiłuje jawić się jako obrońca praw człowieka, ale niech nikogo nie zwiedzie jego dobroduszny wygląd wujaszka, łagodny ton głosu i bijąca od niego uprzejmość. Minister szykuje zespół ds. przeciwdziałania mowy nienawiści. Czym on będzie, nie bardzo do końca wiadomo, podobnie jak i to, kto będzie w nim zasiadał. Jeśli będzie to twór podobny do sejmowej komisji etyki, który nic de facto nie może, to proszę bardzo, niech pan Boni powołuje zespół , oczywiście bez żadnej zapłaty za ich usługi! Jak kraczą wrony, do świąt ma powstać rządowa rada przeciw mowie nienawiści, ksenofobii oraz dyskryminacji w życiu publicznym. Mam złe przeczucia. Tym bardziej, że błagalne prośby o pomoc słał pan minister do biskupów katolickich.

Próby powoływania rady są niczym innym, jak oznaką bezradności i bezsilności rządu w starciu z otaczającą go rzeczywistością. Majstrowanie przy ustawie o zgromadzeniach, stanowisko wobec ACTA, brak zdecydowanego sprzeciwu w Dubaju, oraz przyzwalanie na hasanie po ulicach faszyzujących bojówek ONR, NOP i MW, przyzwolenie na poczynania kiboli na stadionach piłkarskich, na których nie brak symboli falang, przejawów rasizmu i faszyzmu to słabość rządu, minister sprawiedliwości zachęcający do podjęcia dialogu z faszystami z ONR i NOP… Nie ma sensu tracić czasu, sił i pieniędzy na powoływanie zbędnego tworu, który jedynie zajmie czas Boniemu. Wystarczy przestrzegać prawa, wymagać od stadionowych hord i wałęsających się po ulicach „patriotów” wymachujących raz sierpem , raz młotem, przestrzegania zapisów Konstytucji. Kto ją łamie, łamie prawo. A za to są paragrafy. Dlaczego przyzwolenie rządu na łamanie prawa jest bezkarne? Prawo łamie i ten, kto na jego łamanie pozwala. POlityka zaniechania... Śmieszne próby sklecenia rady rządowej ds. mowy nienawiści wywołują mój śmiech: będą kary za przekleństwa, mocne słowa podczas demonstracji, niepochlebne komentarze polityków i internautów? Mam kandydatów dla ministra Boniego: episkopat, w komplecie! Czyż to nie będą odpowiedni kandydaci? A jeśli nie, to może byli członkowie chytrze rozwiązanej przez Donalda Tuska Komisji Majątkowej?

Minister Boni naraża się na śmieszność. To powoli staje się Polską tradycją: najpierw Tusk w przedświątecznym spocie, Kaczyński w kompromitującym siebie wywiadzie, teraz Boni. Miłość, przyjaźń, braterstwo, wszyscy siebie kochają i darzą miłością? Panie ministrze Boni, pan daje wyraźny sygnał, że nie rozumie rzeczywistości, jak wielu pańskich kolegów polityków! Martwi pana język nienawiści? Jak to, w kraju, w którym od lat poddaje się dziatwę szkolną katolickiej indoktrynacji, w którym łoży się miliardy na Kościół katolicki i na fanaberie kleru, w którym stawia się pomniki JPII, stanowi prawo po konsultacjach z biskupami katolickimi, usiłuje wprowadzić maturę z religii katolickiej istnieje jeszcze mowa nienawiści? Zostawmy na boku nienawiść. Na celownik wzięto Janusza Palikota, który swoim ciętym językiem doprowadza do szału klerykalną prawicę i kościelnych hierarchów. Poproszono szefa RP, by zredagował od nowa kilka swoich zdań wypowiedzianych jakiś czas temu, a które nie będą sprzeczne z jego siedmioma przykazaniami, jakie zaprezentował podczas obchodów 90- lecia śmierci prezydenta Gabriela Narutowicza, i nie będą mową nienawiści. Wyszło zabawnie:

Gowin zachowuje się jak katolicka ciota.
Po modyfikacji: Gowin zachowuje się jak średniowieczny inkwizytor!

Ja - nie pytany - oświadczam, że jednoznacznie preferuję kobiety. A pan, panie Jarosławie?
Po modyfikacji: Jakie są ludzkie powody Panie Kaczyński nietolerowania przez Pana ludzi ze środowiska LGTB?

PZPN to burdel, w którym dziwki zarażają HIVem.
Po modyfikacji: PZPN to dziś dom uciech, w którym każdy myśli tylko o przyjemności własnej bez zastanowienia się nad tym czy sprawia przykrość innym, czy nie. Ani czy to nie jest rodzaj choroby, w której zaraża się spora część społeczeństwa!

Nieco inne zdania, ale sens ten sam. Za nieboszczki komuny kabareciarze i satyrycy, oraz Stanisław Bareja w mistrzowski sposób przemycali do swoich dzieł treści, grając na nosie cenzorom, którzy byli za głupi, by nie dać się przechytrzyć. Nienawiść nienawiścią, a prawda prawdą. Mi na przykład zarzucono niejednokrotnie, że kieruję się mową nienawiści. Bo krytykuję Kościół katolicki, kler, Rydzyka, Kaczyńskiego itp. Ja przedstawiam fakty i swoje zdanie, podpisując się pod tym imieniem i nazwiskiem. Jeśli dla kogoś jest guru Rydzyk i żoliborski książę, a ja mam zupełnie inne zdanie na temat tych żałosnych postaci, to nikt mi mego zdania nie ma prawa zabrać. Podobnie jak wszyscy oponenci tych, z którymi sympatyzuję i z którymi opiniami i programami się zgadzam: krytykujcie ich do woli, jeśli tak wam się podoba. Inne są interpretacje postaw, zachowań czy wypowiedzi. Minister Boni w pierwszej kolejności winien zwrócić się do swoich partyjnych kolegów, by najpierw nauczyli się mówić prawdę. Piję do posła PO, Stefana Niesiołowskiego, który wczoraj prowadził dyskusję z katolickim talibem, Tomaszem Terlikowskim w audycji Moniki Olejnik. Dajcie katooszołomom władzę, to sami siebie wykończą... Terlikowski postawił znak równości między strzelaniną w Newton i kompromisem aborcyjnym w Polsce. Nie od dziś wiadomo, że Terlikowski ma obsesję na punkcie aborcji, najchętniej by jej zakazał, zmuszałby zgwałcone kobiety do rodzenia. Tropiciel aborcji wyznał również, że wie(widział?) w jaki sposób wykonuje się w Polsce późną aborcję: zmusza kobiety do rodzenia, po czym odkłada się dziecko i pozwala mu umrzeć. Powinno mnie cieszyć, że takiej postaci sprzeciwił się poseł, który należał przed laty do Zjednoczenia Chrześcijańsko- Narodowego, ale nie cieszy.

Pan Niesiołowski to nie jest mniejsze zło, na które warto oddać swój głos. Poseł oznajmił , że Tomasz Terlikowski wyrządził Kościołowi więcej szkód, niż tygodnik "Fakty i Mity", którego w ocenie Niesiołowskiego nikt nie czyta. Pozwolę sobie zatem, jako jeden z wielu tych nikt, zabrać głos w sprawie. By nikt pokroju posła Niesiołowskiego nie wycierał swej gęby tygodnikiem posła na Sejm RP i stawiał go w szeregu z kimś takim, jak Terlikowski. Terlikowski może i wyrządził więcej szkód Kościołowi katolickiemu, ale tylko dlatego, że Polacy mają okazję zobaczyć w akcji prawdziwych katolików, widzą, jakie to żałosne, nikczemne i obłudne persony, tak jak Terlikowski i jego "Fronda" dotowane przez ministerstwo kierowana przez kolegę Niesiołowskiego, Bogdana Zdrojewskiego. Natomiast "Fakty i Mity" posła Kotlińskiego utrzymują jedynie czytelnicy, w którym publikowali, publikują i będą publikować osoby mające rozum, zamiast katooszołomskich dogmatów, ujawniając prawdę, demaskując ciemne sprawki Kościoła, posługując się skrzętnie ukrywanymi, zamiatanymi pod dywan przez kler faktami. I to pana Niesiołowskiego boli! Podobnie jak boli świadomość, że posłowi Kotlińskiemu i dziennikarzom jego tygodnika nic on sam, jak i rządowi koledzy nie mogą nic nakazać, wstrzymać publicznych dotacji i wstrzymać emisji reklam.

Przed paroma laty poznałem red. Romana Kotlińskiego, piłem piwo z Adamem Ciochem, spotkałem się z Markiem Krakiem, z Justyną Cieślak gawędziliśmy o wszystkim i o niczym, do dziś utrzymuję kontakt z tym uroczym stworzeniem. Do takich ludzi należy przyszłość, czas dinozaurów, jak Stefan Niesiołowski, na szczęście już mija. Michał Boni ma swoje pięć minut, ale po następnych wyborach parlamentarnych czeka nas zmiana czasu.

 Jeśli masz ochotę i czas, kliknij i wypromuj. Dzięki!

 

niedziela, 16 grudnia 2012

Ręce precz od Palikota!

Pisałbym tak bez końca, gdybym miał mentalność katoparwicowca i PiS-maka. Nie mam takiej, nie po drodze mi z tabloidowym redaktorzyną. Polityk, taki jak Janusz Palikot, nie tylko się obroni, ale i przejdzie do kontrofensywy, ale w inny sposób, jak Jarosław Kaczyński, który łże w ostatnio udzielonym wywiadzie. Tabloidy żyją sensacją, tanią sensacją. Redaktorzy naczelni tych pisemek mają siebie za alfy i omegi, za jedynych, niepowtarzalnych i niezastąpionych ekspertów od wszystkiego. To takie omnibusy, perpetuum mobile, coś z niczego. Moim skromnym zdaniem tworzą nic z czegoś. Wielkie nic, jak śpiewał niezapomniany Roman Czystaw.

Jedno małe zdjęcie wywołało nie lada histerię, w jednym z tabloidów, oraz w szeregach SLD. Nie, to nie fotka nagiej posłanki SLD w objęciach agenta Tomka, czy też rzecznika SLD całującego się z posłanką RP Anną Grodzką. Fotografia, na której znaleźli się Janusz Palikot i Wojciech Jaruzelski, narobiła sporo zamieszania. Szef RP odwiedził staruszka, schorowanego, dogorywającego generała, czym doprowadził do furii polityków SLD. Chyba i całej formacji, bo w jak inaczej tłumaczyć można słowa rzecznika partii, Dariusza Jońskiego, który płaczliwie oznajmił, że było to niesmaczne i niestosowne zachowanie? Dlaczego niestosowne? Ano dlatego, że kiedy politycy SLD odwiedzili generała w ub. roku w szpitalu, nikt zdjęć nie robił. Pytanie ode mnie: czy politycy SLD spotykają się z generałem w innych okolicznościach, czy tylko pod publiczkę, przy okazji pobytu Wojciecha Jaruzelskiego w szpitalu?

Eksperci od siedmiu boleści dowodzą, że odwiedziny Palikota to nic innego, jak rozpaczliwy sposób szukania elektoratu dla RP, dramatyczna próba zatrzymania spadku notowań partii. Bo Palikot MUSI, w ich ocenie, szukać nowych pomysłów, by przyciągnąć do siebie elektorat. Otóż, panie i panowie, Janusz Palikot nic nie musi! Musi to człowiek umrzeć, a wszystko inne może! Tabloidy, którym przewodzą asy dziennikarstwa, krzyczące, by „lewicująca” Janina Paradowska i rozwodnik Michał Boni trzymali ręce precz od Kościoła katolickiego, żyją z czytelników, którym sprzedadzą każdą bzdurę, niedomówienie i manipulację. Z pewnością wszyscy pamiętają stanowisko kleru, Kościoła katolickiego i prawicowych publicystów, w tym PiS-maków, kiedy to przypominano historię profanacji obrazu Miriam na Jasnej Górze. Zapomnieli dodać wszyscy ci eksperci, że niedawno minęła setna rocznica kradzieży koron z jasnogórskiej ikony, której dokonał paulin Damazy Macoch i jego kochanka. O tym cicho sza! Podobnie jak o programie RP, akcjach w Sejmie i poza nim. Nie mam pojęcia, czy szefowie tabloidów śledzą prace Sejmu, posiedzenia, czy odwiedzają strony, na których można prześledzić konferencje z udziałem posłów RP. Brak pomysłów u Janusza Palikota? To może napisać radiomaryjnym owieczkom Gancarczyk czy inny Rydzyk!

Janusz Palikot i jego ugrupowanie są solą w oku klerykałów. Palikot udowodnił, że można wystartować w wyborach i zostać trzecią siłą w parlamencie bez wsparcia Kościoła katolickiego i bez mizdrzenia się do biskupów. Pokazał, że można prowadzić wobec kleru politykę nie na kolanach, lecz krytykować, ujawniać szwindle, przekręty, nazywać rzeczy po imieniu. To żadna mowa nienawiści, jak drą mordy różne Terlikowskie i im podobne katonarodowe owieczki, które panikują, bo na ich oczach dokonuje się proces laicyzacji społeczeństwa. Powolny, ale się dokonuje! Tego nie mogą wybaczyć Palikotowi katooszołomy, które widziałyby go poza Sejmem, a najchętniej poza polityką. Bo została zachwiana klerykalna równowaga, rzekomy kompromis między społeczeństwem a Kościołem. Rozumiem bezsilność redaktorów PiS-m, którym wydaje się, że to oni nadają ton polityce, mają prawo dyktować warunki szefom partii, jaki sposób uprawiania polityki jest najlepszy. Tymczasem szef jednej z partii wyłamał się z tego schematu! Krytyka Kościoła, nazywanie biskupów złodziejami, księży nierobami? Toż to obraza uczuć religijnych! To się w głowie nie mieści posłusznej klerowi katoprawicy! W swej bezsile, na polecenie kleru muszą pisać i mówić, że Palikot jest be, antyklerykalizm to choroba, a cały Ruch to dzieło szatana. Ostatnim ich „wyczynem” jest udowadnianie, że RP nie jest lewicą. Proponowałbym im, by przeczytali program partii.

Pomysłów w RP nie brak, wystarczył rok z hakiem, by zniknęła Komisja Majątkowa, premier Tusk został w pewien sposób zmuszony do lawirowania z Funduszem Kościelnym, takie tuzy, jak dyrektor salezjańskiego gimnazjum z zbitą śmietaną na kolanach nie są już traktowani pobłażliwie. Nie powiem, by nie była to zasługa antyklerykalnej partii w Sejmie. Jeśli jednak wydaje się panom redaktorom, że Palikot MUSI uprawiać politykę taką, jaka ma miejsce w wydaniu PO czy SLD, to jest to nieporozumienie. Ba, nawet wprowadzanie w błąd naiwnych czytelników! Jedno gubi panów redaktorów: nie wszyscy czytają ich dzienniki i tygodniki, nie wszyscy czytelnicy podzielają ich zdanie i bezkrytycznie karmią się treścią. Wiarygodność wystawili sobie redaktorzy sami, przed wyborami parlamentarnymi w 2011 roku: ile procent poparcia dawali Ruchowi Palikota? Dziś w „Zachęcie” Janusz Palikot, w 90 rocznicę zabójstwa prezydenta Gabriela Narutowicza przedstawił „7 zasad przeciwko mowie nienawiści". - Po pierwsze: nie życz nikomu śmierci, nie mów o wypatroszeniu, jak ja powiedziałem, nie szukaj gałęzi, na której powiesisz przeciwnika, jak Adam Hofman. Nie mów: Jest pani na mojej krótkiej liście do wykończenia, jak Lech Kaczyński. Nie mów: Dorżniemy watahę, jak Radosław Sikorski. W żadnej formie: satyrycznej, literackiej, metaforycznej, kabaretowej, na serio, w wywiadzie, półżartem, nie życz nikomu śmierci" - apelował lider Ruchu. To oczywiście nie zainteresuje sympatyzujących z katonarodowymi wartościami redaktorów PiS-m, dla których prezydent Narutowicz był lewakiem.

 Jeśli masz ochotę i czas, kliknij i wypromuj. Dzięki!

 

Minął tydzień



10 grudnia, poniedziałek:

Jeśli komuś przeszkadza krzyż w takim miejscu, to nie powinien on tam wisieć - mówił o krzyżu w Sejmie ks. Adam Boniecki.


Katoprawica już wyje z rozpaczy…


O 10 w jednej z warszawskich restauracji zaczęło się spotkanie b. polityka SLD Marka Siwca z Januszem Palikotem. Po trwającej ok. 50 minut rozmowie, Janusz Palikot oświadczył: - Wspólnie wystąpimy do Aleksandra Kwaśniewskiego z prośbą o spotkanie i udział w dyskusji, czy można zbudować wspólnie perspektywę na 20-30 proc. poparcia i zwycięstwo w wyborach.

Byle bez Oleksego, Czarzastego, Janika i kilku innych…


Nie "opozycja" lecz "jesteście zbędni", nie "wyjaśnienie katastrofy" lecz "Rosja jest mocarstwem", nie "wykrywacz trotylu" lecz "wykrywacz pasty do butów" - eurodeputowany PiS Janusz Wojciechowski zestawia "język nienawiści" z "językiem nawiści".

Dawno temu, kiedy Wojciechowski tworzył koalicję SLD- PSL, był to facet rozumny…


Od przyszłego roku, kto nadaje się do odbycia przeszkolenia, będzie na nie wezwany - cytuje Polskie Radio wypowiedź ministra Tomasza Siemoniaka dla IAR. Szef MON chce, żeby rezerwiści mieli kontakt z armią i zmieniająca się w niej techniką.

Trzymajcie mnie, bo pędzę na złamanie karku!


To polityczne samobójstwo. Koleżanki i koledzy nie wybaczają takich rzeczy - powiedział szef SLD Leszek Miller, pytany o ewentualne przejście byłego polityka Sojuszu Marka Siwca do Ruchu Palikota.

Miller po odejściu z Sojuszu startował z list Samoobrony, zakładał własną partię, a dziś szefuje SLD…


Polscy patrioci wyrastają na globalnych polityków - Niemcy, Żydzi i Rosjanie zmówili się w światowych mediach, żeby tego (informacji o rzekomym zamachu w Smoleńsku) nie publikować - kpił Andrzej Celiński komentując słowa Jarosława Kaczyńskiego o tym, że "gdyby do zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie doszło w Smoleńsku, to doszłoby podczas późniejszego wyjazdu prezydenta do USA, ale nie na terytorium Ameryki”.

Celiński, żyd, komuch, lub agent WSI, jak się niebawem dowiemy…


5901 poprawek do projektu budżetu na 2013 r. złożył poseł Sławomir Kopyciński z Ruchu Palikota. Jak ocenił, jest on "kruchy jak choinkowa bombka". Również zdaniem PiS, proponowany budżet jest "kompletnie nierealny, a nawet nie nadaje się do poprawienia". - To "bańka budżetowa", której pęknięcie będzie bardzo bolesne dla Polski i Polaków - stwierdziła w czasie debaty budżetowej w Sejmie posłanka PiS Beata Szydło.

Są i zadowoleni z budżetu: skarbnicy partii politycznych oraz kler katolicki…


Wartość fikcyjnych towarów i usług, na które wystawili faktury przedsiębiorcy, sięgnęła do września 11,8 mld zł. To dwa razy więcej niż w całym poprzednim roku.

Matrix!


11 grudnia, wtorek:

Nowy szef PSL ma nie lada problem: w PSL składki płaci 2 proc. członków!

I tak za dużo tych naiwnych!


Rząd jest gotowy przeznaczyć 300 mln zł na pomoc dla zwalnianych pracowników - zadeklarował minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz zapytany o zamiary rządu w sprawie grupowych zwolnień w tyskiej fabryce Fiata. Dziś sprawą redukcji zajmie się rząd.

Oby te pieniądze nie poszły na „restrukturyzację” prywatnej, włoskiej firmy…


W kryzysie trzeba oszczędzać na kościele. Jeżeli coś szkodzi Polsce dzisiaj i powoduje, że mamy opinię kraju nienowoczesnego, to jest nadmierny katolicyzm, wszechobecni księża i biskupi - ocenia Janusz Palikot.

Palikota ekskomunikować już się nie da, wystąpił z Kościoła, więc klechy mogą mu naskoczyć!


Joanna Senyszyn komentując sprawę zablokowania emisji dokumentu o prowadzonej przez zakonników szkoły im. św. Jana de La Salle w Gdańsku (dokument miał sugerować m.in. że prowadzący szkołę zakonnicy nadużywają alkoholu) pisze na blogu, że "zakonnicy ze Szkoły im. św. Jana de La Salle w Gdańsku pozazdrościli seksualnych zabaw z uczniami swojemu koledze-dyrektorowi z Salezjańskiego Gimnazjum w Lubinie". Senyszyn nawiązuje do innego głośnego skandalu ze zdjęciami z otrzęsin w gimnazjum, na których widać było, jak uczennice zlizują z kolan dyrektora szkoły bitą śmietanę.

To dopiero wierzchołek góry śmietankowo- lodowej…


Będziemy walczyć o każde 100 osób w spółce Fiat Auto Poland - zadeklarował wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński. Dodał, że będzie rekomendował pracodawcy elastyczne formy zatrudnienia w firmie.

Najlepiej na dożywotnią umowę o dzieło…


Lech Wałęsa nie będzie domagał się pieniędzy od Krzysztofa Wyszkowskiego za emisję przeprosin w telewizji TVN. "Uzyskaliśmy informacje, iż dłużnik od kilku tygodni przebywa w szpitalu, na oddziale neurologii, a ostatnio oddziale psychiatrii" – oświadczył Wałęsa.  

Jest tam ktoś zdrowy na tej katoprawicy?


Prezydent Warszawy Gronkiewicz-Waltz podgryza gardło ministrowi Sikorskiemu. Dwie watahy w PO toczą zajadłą walkę, będzie dużo krwi - mówi poseł Ruchu Palikota Robert Biedroń komentując słowa Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Może tak zapasy w kisielu?


Pan prezydent uderza nas, przedsiębiorców, w najczulszy punkt - oburza się właścicielka sklepu nocnego Magnum, a szef jednej z restauracji mówi wprost: szkoda słów. Gdyby to był poniedziałek, to bym klął jak szewc. To reakcje na decyzję wałbrzyskich radnych. Od Nowego Roku po godzinie 23 wałbrzyszanin zakupów - na przykład alkoholowych - w sklepie nie zrobi. Dyskoteki mają być zamknięte już o północy.

Pan (biskup każe), to sługa (rajcy miejscy) musi…


12 grudnia, środa:

Wieczorem mnie wypuścili i było to dla mnie bardzo niemiłym zaskoczeniem. Nie ukrywam, że nieprzyjemnym, bo przecież działałem cały czas. Uważałem zresztą, że jestem w sytuacji dużo gorszej niż internowani – stwierdził w wywiadzie Jarosław Kaczyński.

Ośmieszył się żoliborski pajac, bynajmniej nie po raz ostatni!


Andrzej Rozenek wyśmiał wywiad Jarosława Kaczyńskiego.  - Okazuje się, że co prawda nie był internowany, ale był wybitnym opozycjonistą, w przeciwieństwie do Donalda Tuska, który coś tam robił, ale nic ciekawego - mówi poseł Ruchu Palikota.

Kaczyński podobno coś zrobił, ale musiał po tym zmieniać majtki…


Metalowy krzyż, po raz drugi zainstalowany bez zgody władz parku narodowego i Kościoła na najwyższym szczycie Polski - Rysach w Tatrach, został usunięty przez pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego.

I szlag ich nie trafił?!


Arcybiskup Wiktor Skworc oświadczył, że Kościół wesprze pracowników zwalnianych przez Fiata z fabryki w Tychach. Arcybiskup mówił zarówno o wsparciu duszpasterskim, jak i charytatywnym.

Charytatywność Kościoła drogo nas, podatników, kosztuje…


Sejm przyjął poprawkę do budżetu na 2013 r., która przesuwa środki z Funduszu Kościelnego do nowej rezerwy celowej. Dzięki temu bezprzedmiotowe stało się prawie 6 tys. poprawek Ruchu Palikota i nie trzeba będzie ich głosować.

Premier dwa razy zapowiadał likwidację Funduszu Kościelnego, kłamczuszek jeden!


Naszą kulą u nogi jest to, że ciągle głos decydujący mają ludzie, którzy są troszeczkę, powiedziałabym, z poprzedniego systemu. Chociaż ja bardzo cenię Leszka Millera - mówi w Katarzyna Piekarska pytana o to, dlaczego Sojusz nie ma widoków na powrót do władzy.

Kasiu, pora na pomarańczową przyszłość!


W PiS zastraszające jest uzależnienie polityków od prezesa. To nie do zniesienia. PiS psuje Polskę - powiedział były premier rządu PiS Kazimierz Marcinkiewicz.

Mądry Każmirz po szkodzie…


Jaruzelski, atakowany przez historię, bo był tym, co gasił światło nad PRL-em, leży, a Polacy nie chcą, żeby IPN, Rulewski i Kaczyński i trochę Tusk, dokopywali mu - powiedział w przeddzień rocznicy wprowadzenia stanu wojennego senator PO Jan Rulewski. Skomentował w ten sposób sondaż OBOP, według którego 43 procent Polaków uważa wprowadzenie stanu wojennego za uzasadnione.

I nie są to tylko byli członkowie PZPR!


Zarząd PLL LOT chce, by cała pomoc publiczna na restrukturyzację firmy wyniosła nawet 1,5 mld zł .Tymczasem największe związki zawodowe domagają się dymisji kierownictwa z zajmowanych stanowisk. - Ludzie, którzy doprowadzili tę firmę do takiego stanu, nie mogą jej ratować - tłumaczy przewodniczący NSZZ "Solidarność" w LOT Stefan Malczewski.

Związkowcy, którzy pozwalali na sobiepaństwo szefów, również nie mają czego w LOT szukać…


Filmik, w którym uczniowie zakopiańskiego Technikum Budowlanego śpiewają hit disco polo obejrzały tysiące osób. Uczniowie nagrali go w trakcie lekcji religii. - To nie pierwszy wybryk tej klasy. Na lekcjach z nimi czuję się zaszczuty - przyznał ksiądz.

Sądzili naiwnie sukienkowi, że wychowają pokorne stada baranów, które na skinienie będzie lizało im umazane śmietaną kolana?


Nikt z nas nie jest jasnowidzem, nie jesteśmy w stanie ułożyć realistycznego założenia - powiedział o projekcie ustawy budżetowej przygotowanej przez rząd poseł PO Killion Munyama. Parlamentarzysta dodał, że sytuacja w UE jest trudna i nie wiadomo co czeka nas w najbliższych miesiącach.

No tak, pan poseł trochę jest czerniawy, więc z tym jasnowidztwem to trochę trudno…


"Nie czerwona, nie tęczowa, ale Polska narodowa" - krzyczą kibole na stadionach. - W pełni się z tym utożsamiam – mówi ks. Jarosław Wąsowicz, salezjanin, chwaląc „strażników(?) patriotyzmu”.

Po stadionowych burdach spotkania w męskim gronie, z pianką do golenia…


Sejm uchwalił ustawę budżetową na 2013 rok. Za budżetem głosowało 233 posłów, przeciw 221. Nikt nie wstrzymał się od głosu.

Biskupi nie protestowali, więc Kościołowi skapnęło chyba więcej, jak w tym roku…


13 grudnia, czwartek:

31 rocznica wprowadzenia w Polsce Stanu Wojennego.


14 grudnia, piątek:

Chciałbym podziękować TVP za to, że podało wczoraj, że na marszu było 1,5 tys. osób. Palcem się można puknąć - mówi Joachim Brudziński, komentując wczorajszą pomyłkę dziennikarki w "Panoramie". Zaznacza, że wczoraj Warszawą przeszło 20 tys. manifestantów, a taka pomyłka "zakrawa na parodię".

Warszawa, jej ludność stanowi 4,5% mieszkańców całego kraju; mobilizacja radiomaryjnej prawicy i tak mizerny wynik?


Właściciel agencji towarzyskiej byłby niewiarygodny, prowadząc w telewizji program zachęcający do moralności i wierności małżeńskiej. Jeśli Jarosław Kaczyński chce mówić o wolności słowa i demokracji w Polsce, to niech zacznie od własnej partii - mówił europoseł Michał Kamiński, kiedyś jeden z najważniejszych polityków PiS.

Kaczyńskiemu, prócz garstki wyborców, nie wierzy chyba i jego odbicie w lustrze…


„Solidarni 2010" zbierają pieniądze na telewizję dla PiS. W dwa miesiące uzbierali zaledwie... 9 tys. zł.

Może za tak kolosalną sumę zafundują Ewie Stankiewicz, swojej szefowej, wyjście do SPA i fryzjera, bo podupadła znacznie?


Szef SLD Leszek Miller zapowiedział wniosek do KRRiT ws. zbadania polityki informacyjnej telewizji publicznej. W tym kontekście Miller mówił o braku relacji w TVP z czwartkowej konferencji SLD upamiętniającej 10. rocznicę zakończenia negocjacji akcesyjnych Polski do UE.

Transmisji z picia szampana rzeczywiście nie było…


Lubińska prokuratura zwróciła się do biegłych o opinię, czy zabawy organizowane podczas otrzęsin w Gimnazjum Salezjańskim w Lubinie miały "charakter seksualny".

Skądże, to gimnazjaliści, mali i wstrętni seksualni figlarze, zmusili księdza do takich zabaw!


Oglądając pana Jarosława, rozumiałem żal nieutulony naszej prawicy, że ten liderek wygląda tak, jak wygląda. Że nie jest jak Orban, który gra w piłkę i ma kilkoro dzieci. Tylko, że to taka żoliborska wersja Orbana - tak Tomasz Lis komentował wczorajszy marsz organizowany przez PiS.

Kaczyński wcale nie wygląda!


Od przyszłego roku akademickiego w akademikach Politechniki Łódzkiej wprowadzone zostaną pokoje koedukacyjne. Kontrowersje budzi warunek, jaki trzeba spełnić, by w nich zamieszkać. Para studentów musi otrzymać zgodę od rodziców.

A zaświadczenie od proboszcza?


Być może w piekle stawiają pomniki - tak poseł PiS Marek Suski skomentował w Superstacji wpis Leszka Millera na Twitterze, w którym proponował, żeby postawić pomnik gen. Jaruzelskiemu.

Może i stawiają, może ma tam już pomnik szef Suskiego…


Andrzej Halicki ocenił, że słowa Jarosława Kaczyńskiego, który w czasie marszu z 13 grudnia mówił, że "w Polsce nie ma wolności" to "słowa obraźliwe dla naszej pamięci, historii, milionów Polaków".

Gdyby nie było wolności, Kaczyński nie miałby swobody w głoszeniu swoich kłamstw…

Ks. Marek Dziewiecki, który w tekście "Ideologia gender i… wcześniejsza emerytura" opublikowanym na stronie "Gościa Niedzielnego" przekonywał, że dzięki Konwencji o zapobieganiu przemocy wobec kobiet, mężczyźni będą mogli wcześniej przechodzić na emeryturę dzięki zmianie płci, polemizuje Anną Grodzką. Posłanka Ruchu Palikota nazwała tezy księdza "piramidalną bzdurą".

To nie bzdura, lecz totalny idiotyzm chorego z nienawiści księdza…


Jeśli PJN miał 1 proc.,a potem dostał 2 proc. to był wzrost o 100 procent. A jeśli teraz znów ma 1 proc.,to spadek o 50 proc. Czyli i tak jesteśmy do przodu o 50 proc.!!!" - tak Marek Migalski komentuje na Twitterze ostatnie wyniki sondażu TNS Polska dla "Gazety Wyborczej".

Dziwi kogoś, dlaczego takie tuzy po szybkim pojawieniu się w polityce, jeszcze szybciej z niej znikają?


Źródła podziałów w Polsce tkwią w konflikcie społecznym lat 80., który podzielił Polaków na zwolenników PRL-owskiej władzy i zwolenników Solidarności - napisał CBOS w komentarzu do badania "Jak się różnimy w rozumieniu własnej historii".

Bzdura, są i już urodzeni w nowej Polsce, którym jest obojętne, czym była „S” i PZPR…


15 grudnia, sobota:

Przed agresywnym kosmopolityzmem prezentowanym przez polityków Ruchu Palikota, a także minimalizmem polityków Platformy i "pedagogiką wstydu" w wykonaniu artystów i dziennikarzy ostrzega Ryszard Czarnecki. "W historii Polski zawsze wypływała na wierzch brudna, antypolska piana, która szybko wędrowała na śmietnik historii. Do ojczystych dziejów zapisywali się ci, którzy Polski bronili, a nie ci, którzy nią kupczyli" - dodaje polityk.

Kiedy więc trafisz na ten śmietnik ze swoim szefem, kaczysto Czarnecki?


 Sprawa smoleńska jest ważna, bo wywołuje ogromne spory. Sprowadzenie wraku jest w naszej racji stanu - przekonywał lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro.

Jaki lider, taka i jego racja stanu; może agent Tomek wykradnie wrak Rosjanom?


Zdaniem prof. Marka Żylicza wysunięta przez Antoniego Macierewicza propozycja zorganizowania debaty na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej między ekspertami rządowymi, a ekspertami parlamentarnego zespołu badającego przyczyny katastrofy kierowanego przez Macierewicza służyć ma "pyskówce, a nie debacie".

Nie pyskówce, lecz monologowi bzdur Antosia, którego nikt już, poza PiS, nie chce słuchać!


Czuję niepokój, gdy się zastanawiam, czy Sojusz ma jeszcze w sobie energię, żeby zaczepić opinię publiczną i przyciągnąć jej uwagę. Balast przeszłości ciągle działa. Skojarzenia, że lewica jest postkomunistyczna, również. A naszego wizerunku nie poprawia eskalacja ekstremizmów w wykonaniu Joanny Senyszyn - mówi Józef Oleksy, pytany o sytuację Sojuszu.

Rozsądna i celnie krytykująca kler Senyszyn jest solą w oku Józia, który to przed laty Oleksowa na poduszkach na Jasnej Górze…


Bez wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej w Polsce nie będzie normalnie. Obecny rząd jest najgorszym rządem po 1989 roku a sytuacja Polaków jest dramatyczna - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński podsumowując 2012 rok w czasie posiedzenia Komitetu Politycznego PiS.

Normalnie to w Polsce będzie, kiedy w Sejmie zabraknie nienormalnych z PiS…


W Żywcu dopuszczalna norma zawartości pyłu w powietrzu została przekroczona o 270 proc., w Rybniku - o 254 proc., w Tychach - o 220 proc. a w Wodzisławiu Śląskim - o 216 proc.

By żyło się lepiej, wszystkim!


16 grudnia, niedziela:

90 lat temu, ziejący nienawiścią katooszołom Eligiusz Niewiadomski zastrzelił w warszawskiej Zachęcie prezydenta RP Gabriela Narutowicza. Dziś nie brakuje "patriotów", którzy widzą w mordercy bohatera. Ale są i tacy, którzy mieli odwagę rozbić nagrobek mordercy, którego nie wiedzieć czemu pochowano na Powązkach. Może kler przeniesie go do świątyni opatrzności bożej, by spoczął wśród panteonu Polaków zasłużonych dla Kościoła katolickiego?

piątek, 14 grudnia 2012

Styropianowa Polska


Jarosław Polski nie zbawił, nie odzyskał, zniewolonym, uciśnionym przez reżim Tuska moherom, wspieranym przez okrągłostołowy spisek, wolnej od swoich wrogów Polski, nie dał. Zresztą, co może mały, ziejący nienawiścią kurdupel, który nie potrafi zrobić samodzielnie zakupów, umówić się na randkę z kobietą, czy zamieszkać samodzielnie? Popatrzyli, powąchali, pokrzyczeli, nawygrażali „komunistom” i rozeszli się do domów. Dziś żoliborski baron oznajmił urbi et orbi, że na początku roku PiS dążył będzie do powołania nowego rządu. Sięgam po gazetę, ale nie znajduję nawet szczątkowej informacji o tym, że premier podał się do dymisji. Ma się dobrze, rząd również. Co chce powoływać Kaczyński, poza marionetkami jedzącymi mu i klechom z ręki? Latający Cyrk Monty Kaczyńskiego? Kogo zastępować, Kononowicza? Kaczyński, żoliborski kurdupel, który okazał się tak marginalnym, całkowicie nieistotnym pionkiem na skraju szachownicy, że nie zainteresowali się nim podczas Stanu Wojennego ludzie z potężnej Służby Bezpieczeństwa, a którą Kaczor wespół z Mariuszem Kamińskim nieudolnie próbowali skopiować, a jedyne, czego dokonali, okazało się potworkiem CBA.

Przyznam, że mało mnie obchodzi, co robił Kaczyński podczas Stanu Wojennego. Czy podpisał lojalkę, jak sugeruje Władysław Frasyniuk, czy też nie. Czy szukał kontaktu z b. opozycjonistą, Piotrem Piętakiem, czy nawet nie kiwnął palcem, jak twierdzi sam Piętak, były podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji w latach 2006-2007, gdy ministrem był Ludwik Dorn, a premierami najpierw Kazimierz Marcinkiewicz, a później Jarosław Kaczyński. Otóż Kaczyński nikogo nie szukał, z nikim nie działał, nie współpracował, nie konspirował. Nie ośmieszył się też, jak inny pionek, którego komunistyczny rzecznik rządu, Jerzy Urban, wyczytał na którejś ze swoich konferencji, wymieniając nazwisko „działacza” opozycji i jego adres pobytu. Bo pan pionek, nie niepokojony przez SB, jak Kaczyński, umykał przed „prześladowcami”, których nie interesował. Nie ma racji Frasyniuk twierdzący, że Kaczyński podpisał lojalkę. Nic bardziej mylnego! Tata Rajmund, chołubiony przez komunistyczne władze, wiodący wygodne życie za PRL w luksusowej willi, podarowanej przez wredną komunę, zadzwonił do kolegów z wyjaśnieniami, że jego synuś nie jest groźny. Ten sam Rajmund, którego istnienia Jarosław się wstydzi. 13 grudnia Jarosław, idąc dla zmylenia wroga, bocznymi uliczkami do kościoła, spotkał w nim mamę. W kościele dowiedział się o Stanie Wojennym. A gdzie podział się tata Rajmund?! Biesiadował u gen. Jaruzelskiego, Kiszczaka, czy może błagał u Breżniewa, by ten nie interweniował w Polsce? Bo wątpię, że Rajmund przyjmował wtedy Kuklińskiego.

Kaczyński nie miał żadnej wiedzy, której chęć pozyskania wyrażałaby SB. Bo co on mógł im ujawnić, skróty z Żoliborza do kościoła Stanisława Kostki, rozmiar bielizny mamy, imię dziewczyny brata, czy rozmiar swego buta i...  I taki żałosny kurdupel, z rodzicami oddanymi komunie łże dziś bezczelnie, zasmarkany Polak- katolik radiomaryjny, że poczuł się tak, jakby otrzymał cios w policzek, bo go wredne komuchy nie internowały? I on śmie twierdzić, że miał gorzej? Co ma powiedzieć prezydent Lech Wałęsa, którego wtedy internowano, którego żonie zostawiono na karku gromadkę małych dzieci? Tyle że Wałęsa ma honor, który pozwala mu, prostemu robotnikowi z Gdańska, ważyć słowa. Elektryk wyzbył się chełpliwości, która przy bezczelnych łgarstwach Kaczyńskiego okazuje się po latach przejawem znikomego samochwalstwa. Słusznie prawi dziś Wałęsa, że wtedy, w 1981 roku, władza chciała Polaków podzielić, skłócić i stłamsić, zabić zapał, zniechęcić i wpędzić w marazm. Gdyby SB miało do dyspozycji takiego Kaczyńskiego, jakiego dziś mamy, to ho ho! Nadal trwalibyśmy w komunizmie!

Częściowo tylko podzielam opinię Janusza Palikota, który oznajmił, że SB uznała, że Kaczyński będzie groźniejszy dla opozycji na wolności, niż internowany, bądź w więzieniu. Okazał się zupełnie nieszkodliwy, ale co on mógł zrobić, siedząc pod pierzynką u mamusi? Inny tuz radiomaryjnego oszołomstwa, Jan Pietrzak, ucharakteryzowany na cinkciarza i tajniaka, gromi „zdrajców”, których należy rozliczyć i ukarać. Ufam, że nazywany w pewnych kręgach „głupim Jasiem” Pietrzak wpłaci na wskazane konto okrągłą sumkę, którą zarobił za czasów nieboszczki komuny, która tak go prześladowała, że bez przeszkód mógł wyjeżdżać do wskazanego przez siebie kraju, by występować w nim za grubą walutę. Spodziewam się, że za jego przykładem pójdą wszyscy ci, którzy dziś stroją się w piórka ofiar minionego systemu, a którym żyło się wtedy jak w raju! Oraz ci wszyscy, który krzyczą o zniewolonej Polsce, obozie koncentracyjnym Europy, zabijaniem mediów i wolności słowa, co nie przeszkadza im jednocześnie inkasować z budżetu tej "zniewolonej" Polski dużych pieniędzy, zajmować stanowiska w "obozie koncentracyjnym", suto wynagradzane, zakładać co i rusz katoprawicowe pisma i portale internetowe, oraz pleść bzdury i kłamstwa pod adresem wszystkich, którzy nie są z nimi.

Wczoraj, jak co roku, politycy licytowali się, kto ile siedział, kto był pobity, a kogo SB pominęła, bądź nie potrafiła schwytać. Mam już dosyć tych przechwałek, rok w rok coraz bardziej ubarwianych przez opowiadających te historie, które istnieją jedynie w głowach tych ludzi, lub kłamiących jak Kaczyński. Dożyję czasów, w których rządzić będą Polską politycy, którzy nie będą mieli nic wspólnego ze styropianową przeszłością, bądź w życiorysie choćby epizodów w PZPR i jej przybudówkach. Bo to oni są przyszłością tego kraju, pora odciąć pępowinę łącząca Polskę ze Stanem Wojennym. Ośmielam się być umiarkowanym optymistą, że dopiero wtedy jest szansa na osiągnięcie w Polsce spokoju i porozumienia, co pozwoli wziąć się do solidnej roboty, by wyprowadzić kraj na prostą. Przez 23 lata nie dokonali tego ani solidaruchy, ani postsolidaruchy, ani czerwoni, ani różowi, ani tym bardziej czarni. Doczekam czasów, w których politycy rządzący krajem, zasiadający w Sejmie, będą mogli pochwalić się swoim dorobkiem innym, niż styropian, winy umyślne, czyny zmyślone czy zakłamane. Którzy będą zmuszani przez wyborców do pracy na rzecz kraju i jego mieszkańców, a nie na rzecz swoich partii i republiki kolesiów, w której kampanią wyborczą nie będą zarzuty spowodowania „zamachu” smoleńskiego. Nie stać nas na kraj, w którym rządzi sprawny, skuteczny i silny rząd, któremu nie podskoczy nie tylko Kaczyński i miotający kłamstwa jego ludzie i zwolennicy, ale również panoszący się uprawiający antypolską politykę biskupi? Stać, ale nie z tymi politykami, którymi karmią Polaków media. Z politykami, którzy za swój podobno bezinteresowny "patriotyzm" za komuny nie wahali się w demokratycznej Polsce wyciągać ręce po odszkodowania za "prześladowania", będące rekompensatą za zły los, jakiego doświadczyli. To postawa godna najemników, nie patriotów!

Jeśli masz ochotę i czas, kliknij i wypromuj. Dzięki!

 

środa, 12 grudnia 2012

Nie chcą iść i płodzić!

Za pasem rocznica wprowadzenia Stanu Wojennego. Młodsi Polacy, podatni na manipulacje publicystów i polityków, m.in. Jarosława Kaczyńskiego, nie do końca wiedzą, jak to było z reżimem Jaruzelskiego, którym po dziś dzień nas się straszy. Ci wszyscy, którzy w jutrzejszą noc będą darli katoprawiowe mordy na ul. Ikara na warszawskim Mokotowie zapomnieli, że "dyktator”, gen. Wojciech Jaruzelski był tak łebskim facetem, że do utrzymania porządku wystarczyło mu pięciokrotnie mniej urzędasów, niż posiada obecna Tuskowa, lub poprzednia, Kaczyńska, Polska.  Gen. Jaruzelski nie zasłużył na ryngraf z matką boską, za mało było ofiar wśród Polaków za jego rządów. Gdzież Jaruzelskiemu do Pinocheta!

Piąty stopień zasilania. Kto nie wie, co to było? Im bliżej rocznicy 13 grudnia, tym większe bzdury wymyślają panowie w sukienkach, zwanymi księżmi. Coś mi się wydaje, że szperają w pamięci, przekopując wspomnienia, analizując minione czasy. Czasy boomu demograficznego. „Ludzie pieprzą się na potęgę i rodzą się na potęgę”, jak żalił się jeden z bohaterów „Wielkiej wsypy”. Pomagał im w tym piąty stopień zasilania. Brak prądu podczas długich, zimowych wieczorów; nie ma telewizji, nie ma radia, ciemno, głucho… Zatem co robi para Polaków, on i ona? Niekoniecznie w łóżku! Na stole, w wannie, w fotelu, pod prysznicem czy na podłodze też można!

Kilka dni temu odbyła się w Senacie konferencja, „Bariery ograniczające dzietność w Polsce”, współorganizowana przez Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus”. Wśród uczestników konferencji nie zabrakło oczywiście przedstawiciela kleru katolickiego, Jego Eminencji ks. kardynała Nycza, jak można wyczytać na stronie internetowej „Trzy Plus”. Właściwa osoba na właściwym miejscu, w końcu kto, jak bezdzietny ksiądz, zna się na kwestiach bezdzietności? Nycz oznajmił zgromadzonym, że podstawową barierą ograniczającą posiadanie dzieci są bariery mentalne. Charakteryzujące Polaków i Europejczyków. Ksiądz katolicki ubolewa, że Europejczycy stanowią jedynie 7% ludzkości świata. I to jest problem Europy i Polaków. Nycz pouczył zgromadzonych, by pracowali nad zmianą mentalności Polaków, oraz nad polityką prorodzinną. Bo nie może być tak, że Polacy decydują się na potomstwo, model rodziny 2+1, dopiero kiedy osiągną pewien status materialny. Może być inaczej, z pasją prawił sutannowy, na dowód podając polskie wspólnoty neokatechumentalne, gdzie każda rodzina ma czwórkę bądź piątkę dzieci, co w tym środowisku traktowane jest jako rzecz najzupełniej normalna. Pouczył Nycz zebranych, przypominając słowa ich ukochanego papieża JP2, by w miarę wzrostu dobrobytu dziecko nie stało się zbędnym i kosztownym dodatkiem do życia rodzinnego.

Tak się dziwnie składa, że najwięcej do powiedzenia w kwestii dzietności w Polsce mają do powiedzenia katoliccy księża. Żyjący w celibacie ( he he he…), bezdzietni (powiedzmy…), nie czujący bliskości kobiety (wielu księży woli towarzystwo mężczyzn lub dzieci…), nie mający bladego pojęcia, czym jest rodzina, ognisko domowe i chęć posiadania potomstwa. Bo potomstwo ma się nie, ot tak, na życzenie klechy, rodziny czy sąsiadów. Do tego trzeba dorosnąć,tego trzeba chcieć, nie można niczego nakazywać! Tymczasem kler wtrąca się i w tę kwestię. A to jakim prawem, skoro krzyczy, kiedy świeccy zaczynają przyglądać się sprawkom ludzi Kościoła? Kościół jest autonomiczny, plotą bzdury księża zapominając o autonomii państwa polskiego, autonomii i niezależności Polaków. Proszę bardzo, zmuszajcie katolików, radiomaryjnych, wyborców Kaczyńskiego, konserwatystów sympatyzujących z PO, środowiska okołokościelne by płodzili oni i się rozmnażali. W tym roku premier Tusk zaskoczył wszystkich, dzieląc się uwagą, że najtańsze dla państwa są rodziny bezdzietne, czym zamknął usta wielu zwolennikom dziecioróbstwa. To zmiana, bo w 2010 roku koalicja PO-PSL proponowała wprowadzenie podatku dla bezdzietnych, którzy skończyli 40 lat, uzasadniając swój bzdurny pomysł, że w społeczeństwie nagradza się (?) myślących tylko o swojej własnej wygodzie. W marcu tego roku Jarosław Kaczyński rozbawił rodziców pociech do śmiechu, kiedy przed warszawskim placem zabaw oznajmił: ”Zasada, którą głosił premier Tusk, że najtańsza - i w związku z tym najlepsza, jak można sądzić - jest rodzina bezdzietna, to jest zasada, którą można ocenić jako likwidacyjną. To jest zasada likwidowania narodu polskiego. My tę zasadę zdecydowanie odrzucamy” . Bezdzietny, podstarzały facet, nie posiadający nie tylko konta bankowego, ale i żony, partnerki i potomstwa sam likwiduje naród polski, jeśli oczywiście sam wierzy w głoszone przez siebie bzdury!

Kilka lat temu pewien poseł PiS oznajmił, że on i partia zrobią wszystko, by Polaków było 40 milionów. Inny poseł, jak mi donoszą, prawił podobno, że nieposiadanie potomstwa jest wbrew Konstytucji, ale przede wszystkim… przeciwko prawom bożym! Mam radę dla tych panów: idźcie, rozmnażajcie się, namawiajcie do tego swoich kolegów, matki, żony, siostry i kochanki. Namawiajcie do tego swoich wyborców, kler katolicki, by nie kryli swych kochanek i potomstwa przed światem, namawiajcie do płodzenia zwalnianych pracowników Fiat Auto Poland, stojących pod pośredniakami, głoście swoje słowa pośród bezrobotnych, bezdomnych. Nie rozumiem, dlaczego posłowie prawicy, klęczący przed klerem, nie posiadają minimum piątki potomstwa? Hierarchowie kościelni również nie powinni milczeć: a zagrozić ekskomuniką wszystkim bezdzietnym i wszystkim, którzy nie mają co najmniej trójki dzieci! Co oferuje państwo, kler, politycy wielodzietnym? Co proponują żyjącym dziś, tu i teraz, młodym, którzy w przyszłym roku wkroczą na rynek pracy?

 Jeśli masz ochotę i czas, kliknij i wypromuj. Dzięki!

 

wtorek, 11 grudnia 2012

Jest dobrze, czyli źle

Emanuel S. Savas – amerykański ekonomista, od 1969r. zajmuje się prywatyzacją i reprywatyzacją oraz związanymi z nimi problemami ekonomicznymi i społecznymi. Człowiek z doświadczeniem, które pozwoliło mu opracować 4 główne motywy prywatyzacji: pragmatyczny, ideologiczny, ekonomiczny oraz populistyczny. Uznać je należy za 4 podstawowe, ale nie jedyne, na upartego można znaleźć kilka innych. Skupmy się jednak na tych 4 podstawowych.

Motyw pragmatyczny ma za zadanie zwiększenie świadczeń społecznych, pod warunkiem, że rządy stawiające na prywatyzację prowadzą rozumną politykę ekonomiczną. Takiej w Polsce nie ma w zasadzie od chwili ustrojowej transformacji. Kiedy rząd nie może zaciągać tanich kredytów, bądź może zaciągnąć krótkoterminowe i wysokoprocentowe, decyduje się na prywatyzację, która wygeneruje środki finansowe z tytułu sprzedaży mienia państwowego. Podstawowym argumentem polskich zwolenników prywatyzacji było udowadnianie, że państwowe przedsiębiorstwa są nierentowne, zatem uwolnić trzeba budżet od ich dofinansowania.

Motyw drugi: ideologiczny. Silne państwo( de facto rzad, partia rządząca), mające w ręku wszystkie gałęzie gospodarki, obsadza stanowiska w przedsiębiorstwach swoimi ludźmi, w związku z czym szary Kowalski nie ma co marzyć o dobrze płatnej, państwowej posadzie, a pracownicy z partyjnego klucza dbają jedynie o swoje interesy, nie przedsiębiorstwa.

Motyw trzeci: ekonomiczny. Rząd przekazuje w ręce prywatne część obowiązków, które do tej pory spoczywało na państwie. Prócz pieniędzy ze sprzedaży państwowych firm budżet zostaje odciążony pensjami dla pracowników, którym będzie płacić prywatny podmiot. Firma prywatna będzie płaciła świadczenia podatkowe na rzecz państwa.

Motyw czwarty: populistyczny. Prawdziwe demokracje powinny dawać nieograniczoną swobodę gospodarczą człowiekowi. On sam powinien mieć możliwość nabywania dóbr od prywatnych podmiotów.


Savas wymienił korzyści, jakie płyną z prywatyzacji:

Zmniejszenie roli państwa w gospodarce. Wygląda to niestety tak, ze rząd umywa ręce, nie ingeruje w bieg spraw, nawet w dobie kryzysu.

Stworzenie efektywnego i elastycznego sektora prywatnego. Efektywność? Umowy śmieciowe, na czas określony, zyski trafiające do kieszeni prywatnego właściciela. Państwo otrzymuje mniej podatków z tytułu zawieranych śmieciowych umów pomiędzy pracownikiem a pracodawcą.

Zmniejszenie wydatków rządowych, głownie poprzez zaprzestanie dotowania nierentownych przedsiębiorstw państwowych. Prawda, tyle że państwo wzięło na barki finansowanie Kościoła katolickiego, a z tego tytułu zysków nie ma żadnych, są jedynie koszta. Kiedy jednak kryzys uderzył w firmy prywatne, do kogo zwróciły się one po pomoc?

Zwiększenie dochodów rządu z tytułu sprzedaży przedsiębiorstw i z płaconych następnie podatków. Niestety, w Polsce wiele firm w rękach prywatnych upadło, wiele z nich zalega wobec ZUS i fiskusa, co nieco podmiotów zwolniono z płacenia podatków.

Wzrost efektywności przedsiębiorstw. Temat rzeka.

Podniesienie jakości dóbr i usług i zwiększenie wrażliwości gospodarki na decyzje konsumentów. "Po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się", taki napis konsument często widzi. A to jest niezgodne z prawem! Niewidzialna ręka rynku, czy ręka rynku oszustów?

Przyciąganie nowych inwestycji, wspieranie nowych przedsięwzięć. Rzeczywiście, Polska przyciągnęła. Spekulantów.

Sprostanie oczekiwaniom zagranicznych kredytodawców. I tu jest pies pogrzebany: kredytodawców. Modele gospodarek, takich jaką widzimy w Polsce, nie są efektywne. To życie na kredyt. Czynią tak kolejne rządy, zmuszając do życia na kredyt mieszkańców kraju.


Głosów za ale i przeciw prywatyzacji jest dużo, na przykładzie Polski widać, że zwolennicy wyprzedania majątku ponieśli klęskę. Błędne były ich założenia, jeszcze gorsze wyliczenia, w sumie to nic nie sprawdziło się z hurraoptymistycznych scenariuszy, jakie kreślono przed społeczeństwem. Polakom nie dano wyboru, nie pytano o zdanie pracowników PGR, FSO, pracowników sektora włókienniczego, stoczni i innych, czy chcą prywatyzacji. Obrano złą drogę. Dlaczego nie wybrano innego rozwiązania? Prywatyzujemy połowę, czekamy kilka lat i zobaczymy, jak to będzie? Ekonomia nie kłamie: nie posiadamy majątku, ale pieniędzy z jego prywatyzacji również nie ma! Skarb państwa jest pusty, jesteśmy zadłużeni po uszy, rośnie dług publiczny, co roku słyszymy, że budżet państwa jest trudny, ale dobry. Okłamuje się Polaków od tylu już lat, powtarzają to publicznie rok w rok te same "autorytety" ekonomiczne tak nachalnie, że większość mieszkańców kraju uwierzyła w te bzdury. Dziś zbieramy tego gorzkie owoce. Sprawa fabryki Fiata w Tychach koronnym przykładem. Krzyczą dziś ci, którzy przed laty szydzili z wszystkich, którzy wątpili w słuszność prywatyzacji, jak i oddania przemysłu i całych gałęzi gospodarki w obce ręce. Dziś wymaga się od rządu rozmów z szefostwem włoskiej spółki, bo zwolnienia mają dotknąć półtora tysiąca osób. Czasy niestety takie, że rynek pracy jest, delikatnie mówiąc, nasycony. Jakich argumentów ma użyć z Włochami rząd, którego gro polityków pamięta początki Fiat Auto Poland w Tychach? Ze papież Polak urzędował w Rzymie, przypominanie zasług szefa PZPN w klubie Fiata, Juventusie Turyn? Ileż było przemówień, pamiątkowych fotografii, powtarzanych bzdetów, że oto tworzone są nowe miejsca pracy! Takich przypadków, jak grupowe zwolnienia w tyskiej fabryce fiata, możemy spodziewać się więcej. Rząd nic nie zrobi, z prostej przyczyny: nie chce i nic nie może. Bo niby jak, premier ma nakazać szefom spółki, by nie dokonywali redukcji zatrudnienia? A kto mu tego zabroni, kiedy liczy się tylko zysk?

Inaczej wyglądałaby sytuacja, gdybyśmy posiadali własny przemysł, własne firmy, własne zakłady produkcyjne. Pamiętam pogardliwy rechot prawicowych polityków, którzy w ten sposób skomentowali pomysł Janusza Palikota, by państwo budowało fabryki. W opinii wielu ekonomistów, m.in. Ryszarda Petru, państwo nie jest od tworzenia miejsc pracy. Chwileczkę, to od czego jest państwo polskie, od czego jest rząd, kto ma respektować prawa Polaków zapisanych w Konstytucji? Janusz Palikot nie mówił o budowaniu fabryk na siłę, nie chodzi mu o sztukę dla sztuki, lecz o konkurencję. Nie stać nas na polskiego operatora sieci komórkowej, polskiej telekomunikacji, polskiego sektora bankowego? Skoro pomysł z prywatyzacją nie wypalił, nie ma co bawić się w "repolonizację" czy inne bzdury, które rodzą się w pewnych chorych głowach. Potrzebna jest praca u podstaw, budowa wszystkiego od początku, bo stać nas na to. Spróbować warto, w sumie to nie mamy już innego wyjścia i żadnego innego wyboru, bo spodziewane wielomiliardowe zyski z gazu łupkowego to mrzonki. Co Polska dziś produkuje, co wytwarza, co eksportuje, co importuje? Kupujemy Embraery z dalekiej Brazylii, głowa państw rozbija się w przestarzałym rosyjskim Tupolewie, na potrzeby wojska kupujemy zużyte F-16 od USA. Nie stać nas, prawie 40 milionowego kraju na własny samolot, własny samochód? W sumie to nie dziwne, że nie ma pieniędzy na nowe technologie, na naukowców, na badania. Wystarczy, że politycy jeden z drugim twierdzą, że biskupi katoliccy muszą posiadać paszporty dyplomatyczne, bo są ambasadorami Polski poza granicami kraju. Od łożenia wielkich suma na kler, seminaria duchowne, Kościół miejsc pracy nam nie przybędzie, niczego nie zbudujemy i nic nie osiągniemy.

Większość firm zagranicznych działających w Polsce przeznaczała na badania i rozwój przedsiębiorstw mniej niż 1% swoich obrotów. Mniej niż 1%! Staliśmy się, za zgodą i wiedzą polityków, montownią Europy. Kłamstwem okazały się przepowiednie, że prywatyzacja poprawi zarządzanie będącymi w złej formie przedsiębiorstwami. Dziwnym trafem sprzedawano najlepsze, zyskowne firmy, a te zrujnowane ratowano dotacjami, restrukturyzacje kończyły się mianowaniem i odwołaniem kolejnych prezesów. Gdzie są te nowe technologie, co uzyskała Polska po wyprzedaniu, za bezcen, majątku? Miejsca w Parlamencie Europejskim, członkostwo w Unii, kapitalizm, będący niczym innym, jak korporacjonizmem? Póki nie nastanie nowy rząd, nie ma co marzyć choćby o namiastkach zmian. Ludzie zaczynają rozumieć, że nie każdy musi, chce i potrafi prowadzić własny biznes, być pracownikiem międzynarodowej korporacji, czy emigrować za granicę, bądź tułać się po kraju. Ludzie chcą stabilności i pewnego jutra. Gospodarcze eksperymenty nie uczyniły z Polski drugiej Japonii i już nie uczynią. Na to nie mają pomysłu Tuski, Kaczyńskie czy inne Piechocińskie.

Jeśli masz ochotę i czas, kliknij i wypromuj. Dzięki!

 

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Faceci w czerni

Premier odrodzonej po 1989 roku Polski, Tadeusz Mazowiecki, udał się w pierwszą podróż do Watykanu…

Biskupi polscy, wykorzystując naiwność, niewiedzę, głupotę i zobowiązania polityków wywodzących się z "S" wobec Kościoła, podpierając się imieniem JP2 doprowadzili do podpisania przez posłusznych im polityków Konkordatu. Efekty finansowe tego przedsięwzięcia znacząco nadwerężają budżet kraju.

Komisja Majątkowa, powołana na życzenie biskupów, przez długie lata swej działalności uszczupliła majątek Polski, kiedy swoimi decyzjami zwracała "ukradzione" przez wadze PRL ziemie i mienie Kościołowi.

W 1990 roku kuchennymi drzwiami, na życzenie biskupów, wprowadzono do szkół lekcje religii katolickiej. Prymas Józef Glemp łgał przed kamerami, śmiejąc się w duchu, że kadra katechetów będzie nauczała gratis.

W 1991 roku, z inicjatywy klerykała Stelmachowskiego, uchwalono ustawę o finansowaniu KUL, bo tak życzyli sobie biskupi katoliccy.

Co było przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi, czy też prezydenckimi, pamiętamy: obietnice, obietnice, obietnice...Przeciętny Kowalski dostał figę z makiem, biskupom zaś po dziś dzień wpadają łakome kąski. Słucham wieści z kraju: otrzęsiny w szkole salezjanów, skazani zakonnicy za wyłudzenie prawie pół miliarda z Kredyt Banku, ksiądz podejrzewany o pedofilię popełnił samobójstwo, proboszcz usiłował wyłudzić od miasta ziemię pod budowę kościoła, przedtem stawiając na niej krzyż, pijany biskup miał wypadek samochodowy, proboszcz zażądał 1400 złotych za obecność swej żałosnej osoby na pogrzebie. Itp. itd. . Co prawda Rydzyk nie nazywa obecnej prezydentowej per "czarownica", ale jego koledzy po fachu, jak Michalik, Nycz czy Głódź opowiadają szereg idiotyzmów i bzdur, z pokorą słuchanych i realizowanych przez tzw. "niepokornych" dziennikarzy. Niepokorny dziennikarz, proszę wycieczki, to taki, który złego słowa nie powie o Kościele, hierarchach, przekrętach w Komisji Majątkowej. Dla "niepokornego" to temat tabu. Tematu nie ma, to nie ma sprawy!

Niedawno życie ujrzał dokument Kongregacji Edukacji Katolickiej, który poucza wiernych, jak mają rozumieć, kim jest katolicki kapłan? Poucza wiernych i niewiernych, bo z watykańskimi kwitami ma zapoznać się i ateista, bo przecież wg kościelnej propagandy wartości chrześcijańskie są uniwersalne. To dokładnie tak, jak na forach internetowych krzyczą katoprawicowcy (jakoś nie mówi się o nich wojujący), by czytać tylko ich prasę. Bo musisz zapoznać się z ich punktem widzenia... Wróćmy jednak do watykańskiej kwitologii. Watykańczycy przypomnieli o odpowiedzialności, jaka spoczywa na biskupie, oraz o centralnej roli modlitwy całej wspólnoty Kościoła. Zalecono też powrót do sprawdzonych metod budzenia powołań, jak choćby grupy ministranckie czy niższe seminaria duchowne. Potwierdzono również rolę ruchów kościelnych, które jeszcze większą wagę powinny przywiązywać do kwestii powołaniowej. Swoistą nowością jest natomiast docenienie wolontariatu. To doświadczenie bezinteresownej służby dla wielu przyszłych kapłanów stało się istotnym okresem rozeznania – czytamy w watykańskim dokumencie o duszpasterstwie powołaniowym. Mało tego, "nasz" Zenon Grocholewski, kardynał, podzielił się swoimi przemyśleniami:  "W Europie głównym powodem kryzysu powołań jest niezrozumienie tożsamości kapłańskiej, zarówno przez duchownych, jak i przez świeckich. Uważa się, że wszystko to, co robi kapłan, może zrobić człowiek świecki. Dlatego dzisiaj musimy zdać sobie sprawę z tego, kim jest kapłan. Jego działanie jest zawsze in persona Christi, czyli «w osobie Chrystusa» w Kościele. Musimy także zrozumieć konieczność tego kapłaństwa do rozwoju Kościoła. Myślę, że to jest jedna z rzeczy, nad którą trzeba w Europie pracować. Pociągają bowiem autentyczne ideały przeżywane przez kapłana. Liczę zatem na jakość kapłanów. Wszyscy bowiem podkreślają, że obecnie jakość kapłanów np. we Francji, w Niemczech, jest lepsza, niż tych, którzy byli przed kryzysem. To nam daje optymizm”.
Czyli jest przednio, super! Ciekawi mnie, jaka kara spotyka księży, którzy nie rozumieją tożsamości kapłańskiej. Słuchanie Radia Maryja non stop, może straszy się ich Ruchem Palikota, ogniem piekielnym i wiecznym potępieniem? Przypominam sobie nieudaną próbę polemiki , w jaką usiłował wdać się ze mną ks. Śliwiński, kiedy udzielałem się jeszcze na Salon 24 , a temat dotyczył obecności lekcji religii w szkołach. W opinii księdza nie rozumiem pewnych kwestii, z którymi się nie dyskutuje i których się nie podważa. W jego opinii mylę się, że wszystko to, co robi ksiądz, może uczynić osoba świecka. Bo twierdzę, że może! W dodatku taniej. Jeśli ktoś w ogóle potrzebuje świeckiego odpowiednika, np. mistrza świeckiej ceremonii pogrzebowej. Ksiądz ma rzekomo być przedstawicielem Chrystusa, namiestnikiem Boga na ziemi? Jest tylko człowiekiem, na takich samych prawach, jak Kowalski. Mający te same obowiązki, co Iksiński. Ksiądz jest niejednokrotnie biznesmenem, który za pomocą sutanny robi interesy w imieniu Kościoła. Pożytek dla wiernych z tego żaden. Bo czym jest Kościół, wspólnota wiernych? Kiedy chodzi i zwracanie majątków i ziem Kościołowi, to okazuje się, że dobrami zawiadują biskupi, nie wierni. To biskupi są beneficjentami wszelkich porozumień na linii Państwo- Kościół. Wierni? Im wystawia się rachunki, wezwania do regulowania składek, finansowania kościelnych fanaberii. Zyski przejmuje kler, stratami obarcza się wiernych.

 Kard. Grocholewski twierdzi, że Europa musi pracować nad koniecznością zrozumienia kapłaństwa do rozwoju Kościoła. Europa nie musi nic rozumieć z kościelnych kazań, bo one są całkowicie zbędne! Nikt nie będzie marnował czasu na jakąkolwiek pracę w tym zakresie! Niech tym zajmą się katoliccy talibowie pokroju Terlikowskiego, finansowani nie wiedzieć czemu przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Niech zajmują się takimi kwestiami, z których nic nie wynika, jak ilość diabełków na główce od szpilki czy „opętania”. W Europie, jak i w Polsce, ubywa polityków, którzy mają jakiekolwiek zobowiązania wobec Kościoła. Jak to było u nas, w Polsce, za komuny wiadomo: pieniądze amerykańskie, via Kościół trafiały do podziemnej opozycji, zatem... odwdzięczania się purpuratom nie ma końca. Tyle że wykruszają się już klerykalne dinozaury. Tego nie powstrzymają księża, rzekomo wysokiej jakości z Niemiec czy zlaicyzowanej Francji. Rośnie pokolenie polityków i Polaków, którzy Kościołowi nic nie są winni.

Autentyczne ideały przezywane przez kapłana... Forsa, władza i splendory! W jednym zgodzę się z kard. Grocholewskim: że tzw. powołania rodzą się w trudnych okolicznościach. Rzut oka na życiorysy wierchuszki z episkopatu nie pozostawiają wątpliwości co do ich pochodzenia: Szopienice, Zambrów, Bobrówka, Radziechowice, Stara Wieś. Elita! Powołania? Bzdura! Co wybrał wiejski dzieciak, mający do wybory ciężką pracę na roli, w polu, przy krowach, świniach, gdziekolwiek, a uznanie, zaszczyty, posłuch i władzę jako ksiądz? Wybrał sutannę. Dziś wszyscy ci ważniacy uznający się na najważniejszych, nieomylnych, uzurpujących sobie prawo do pouczania rządów, wpływania na ustawy i prawo polskie, przepadliby i zginęli, gdyby z jakichś powodów zostaliby zlaicyzowani. To jednostki nieprzygotowane do życia. Mężczyźni(?) w sukienkach, posągi na glinianych nogach.

Jeśli masz ochotę i czas, kliknij i wypromuj. Dzięki!