wtorek, 31 maja 2016

Szeryf bierze się za Polańskiego

Zbigniew Ziobro skierował do Sądu Najwyższego kasację ws. ekstradycji Polańskiego.O co chodzi? Pan Zbyszek ma za złe krakowskiemu sądowi, że ten nie wydał decyzji o ekstradycji znanego reżysera w ręce wymiaru sprawiedliwości USA. Ziobro dowodzi, że decyzja sądu była skandaliczna, bo chodzi o wydanie człowieka, który dopuścił się czynu zabronionego i okrutnego wobec dziecka w 1977 roku. Tylko bić brawo, ale czy intencje Ziobry są aby na pewno szczere i bez podtekstów?

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi albo o pieniadze , albo o odwórcenie uwagi od swoich i o ich krycie. W tym przypadku mamy do czynienia z tym drugim. Chciałoby się tylko przyklasnąć decyzji Ziobry, którą gorąco wspiera minister- koordynator służb specjalnych (dziś Świtowy Dzień Bez Papierosa- pan Mariusz palił jak smok czy się powstrzymał?), ale ja tu widzę drugie dno typowe dla polityki PiS: wyłudzacz pieniędzy (Dorota Kania). gej (wielu księży), pedofił (Wesołowski, Gil) malwersant finansowy (Bierecki) jest dobry, gdy pochodzi z obozu katoprawicy, a zły, gdy nie należy do tej kliki. Zły jest w tym przypadku  Roman Polański. Czynu Polańskiego nie chwaliłem nigdy i nie pochwalę, miał chęć na seks analny- mógł wynająć sobie panią do towarzystwa zajmującą się tą wąską specjalizacją zamiast zabawiać się z nieletnią. I nie jest na miejscu tłumaczenie, że ona się na to zgodziła.

Zbigniew Ziobro powiedział sprawdzam, rzucil wyzwanie opozycji, przede wszystkim PO i środowisku skupionemu wokół "Gazety Wyborczej". Przecież jakiś czas temu Polański mógł liczyć na słowa wsparcia z tej strony i były to cieple słowa poparte stwierdzeniami, że jego ofiara sprzed lat dawno mu wybaczyła. I tu dochodzę do drugiego dna polityki Ziobry: ani słowem nie zająknął się pan Zbyszek, że w Polsce powinny rozpocząć się prace nad zaostrzeniem kar dla pedofilów, rónież tych w sutannach, że zniknie bariera przedawnienia, że zbrodnie pedofillskie będą ścigane dopóty, dopóki sprawcy tej ohydnej zbrodni nie umrą. Wtedy będzie można sprawę zamknąć. Tymczasem z ust Ziobry nic takiego nie usłyszałem! Dlaczego, co stanęło na przeszkodzie niezłomnemu szeryfowi by spróbować zaostrzyć prawo? Dlaczego nie wpłynie na swoich kolegów w PiS by ci złożyli projekt ustawy bezwględnie karzącej pedofilów?

Czekam na propzycje, by pedofile w sutannach zostali pozbawieni praw emerytalnych, by trafiali do zamkniętych, specjalistycznych ośrodków na leczenie a po jego zkaończeniu trafiali na zasłużoną karę za kratki. Oczywiście nie było żadnego przedawnienia, a sprawcy pionosiliby prócz odpowiedzialności karnej również odpowiedzialność finansową. Tylko o czym ja tu marzę, o czym piszę? Przecież księża zyją w celibacie, więc o jakiej pedofilii mowa? No i niech ktoś z obrońców Polańskiego zacznie mówić o pedofilach w sutannach, natychmiast podniesie się lament katoprawicy o ataku na Kościół i na niewinnych, biednych księży.


Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 


poniedziałek, 30 maja 2016

Sprzedać Kościołowi, czyli stracić

Krakowscy radni zdecydowali, że jakimś cudem niepotrzebna dla miasta działka przy Centrum Jana Pawła II zostanie sprzedany Kościołowi katolickiemu za całe 70 tys. złotych! Ziemię wartą ponad 3 miliony złotych oddano Kościołowi w zasadzie za free, radni robili z siebie głupa tłumacząc, że cena jest niska, bo nabywca prowadzi działalność charytatywną, opiekuńczą i oświatową, zatem przysługuje mu 98 procentowy rabat. Ile na to Kościół otrzymuje z budżetu Krakowa i w jakiej wysokości otrzymuje granty od wojewody a ile wydaje na te działalności- radni już nie podali do wiadomości.

Wydawało się, że po likwidacji Komisji Majątkowej za rządów Donalda Tuska nie będzie już w Polsce budzących kontrowersje interesów na linii państwo- Kościół, ale tak się tylko wydawało. Obecny rząd robi wszystko, by swoim bożkom w sutannach przychylić nieba i zrobić im raj na ziemi, usłużni samorządowcy zaprawieni we włażeniu w tyłki klerowi robią to jeszcze bardziej sumiennie. Po co było w ogóle sprzedawać ten teren, jaki był w tym interes państwa i miasta Krakowa, jak wynikła z tego korzyść dla mieszkańców? Kolejny świetny biznes zrobili za to hierarchowie, konkretnie Stanisław Dziwisz i podległa mu kuria, bo to jest krakowski Kościół katolicki, nikt inny na tym nie zyskał. Stracili mieszkańcy, miasto, za to zyskał starszy pan w sutannie.

Na portalu społecznościowym Facebook wdaliśmy się w dyskusję, tematem była oczywiście „sprzedaż” krakowskiej ziemi. Stwierdziłem, że jak tak mają wyglądać transakcje w Polsce, to ja chętnie też kupię ziemię od samorządu krakowskiego po takiej cenie, na co zareagował pewien katecheta stwierdzeniem, że lewakom ślinka leci i że mogą co najwyżej nóżkami potupać. Zero refleksji u tego człowieka nad naszym majątkiem państwowym, nad okradaniem bezczelnie Polski przez Kościół z dóbr wypracowanych przez naszych przodków, tylko przytakiwanie słowom kleru i przyjmowanie z aplauzem do wiadomości takich transakcji jak ta w Krakowie. By sprowadzić nawiedzonego katechetę na ziemie, zaproponowałem mu układ, biznes: czy sprzeda mi pan swój dobytek za 1% wartości? I pan katecheta przestał pisać farmazony. Zbystrzał bardzo! Szybciutko napisał, że Kościół to nie jednostki, że to ludzie, wspólnota itp. stare śpiewki. Zaproponowałem zatem, że kupie majątek katechety za 2% wartości, moja strata! Katecheta nie potrafił się wykręcić, nie udzielił mi odpowiedzi, jakoś nie był skory do biznesu. Co mi zatem pozostało? Odpisać mu, że Indian nie pytano, czy chcą cokolwiek oddać na "dzieło boże” to samo było ze Słowianami.

 Alkoholik Głódź „kupuje" pałacyk za pieniądze wiernych na własne potrzeby, durni samorządowcy "sprzedają" w Krakowie nieruchomości za śmieszne ceny a ja zastanawiam się nad ich głupotą i czymś innym: nie wiedziałem, że wiara w katolickiego Boga , którego królestwo jest nie z tego świata, wymaga od świeckich tylu poświeceń finansowych na ziemi!

 Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

piątek, 27 maja 2016

Mowa nienawiści uzupełniona językiem głupoty

Za czasów rządów koalicji PO- PSL bezradna opozycja (PiS) i wspierający ją dziennikarze często posługiwali się terminem „mowa nienawiści”. Pod ten zgrabnie uknuty termin wrzucali wszystko, każdą, najmniejszą nawet wypowiedź nie po swej myśli, godzącą w PiS, Jarosława czy Lecha Kaczyńskiego wrzucali do worka z napisem „Mowa nienawiści” i robili rajd po mediach. A media, jak to media, z otwartymi rękami przyjmowały do siebie biednych, roztrzęsionych opozycjonistów szukających schronienia przed nienawistnikami.

Czasy się zmieniły, dzisiaj PiS jest przy władzy i nastąpiła zmiana frontu. Nie ma już mowy nienawiści, teraz paniska rządzące pełną gębą używają najczystszej, nie tylko poprawnej ale wzorcowej wręcz polszczyzny. Uszy chłoną  piękną, szeleszczącą polską mowę autorstwa polityków PiS, oczy czytają zdania przelane na papier i zachodzą łzami… ze śmiechu! Mowa nienawiści? O nie, bynajmniej… To jest mowa głupoty! Występy posłanki Pawłowiczówny, Krynickiej i wielu im podobnych indywiduów to nie jest nic nowego i niezwykłego, śmiem twierdzić, że będziemy świadkami jeszcze większych bredni wygłaszanych przez polityków PiS.

Skąd u katolickich podobno posłów tak prymitywny język, budzący uśmiech politowania na twarzy? Proszę posłuchać wystąpień któregoś z biskupów z otoczenia Tadeusza Rydzyka jak i samego guru katoprawicy, poczytać stek bredni we „Frondzie” (nie czytam, szkoda mego zdrowia na te idiotyzmy) lub posłuchać półprawd lub najzwyczajniejszych w świecie kłamstw polityków PiS. Jak oni wyglądają na religijnych imprezach i podczas wizyt u Rydzyka? Ani be, ani me jedno z drugim nie powie, cichutkie, pokorniutkie to jest, nie śmie otworzyć otworu gębowego podczas wycierania kolan przed panem w sukience, zatem trzeba później odreagować. Stąd te pyskówki, furie, wybuchy agresji zmieszanej z paniką i stek bzdur wyrzucanych jak nie z mównicy sejmowej, to w studio radiowym lub telewizyjnym. Poseł Krynickiej i jej podobnym nic nie znaczącym politykom jest ciężko na radiomaryjnych spędach: nikt ich tam nie dopuszcza do głosu, nikt nie zaprasza na mównicę, na ambonę, więc muszą gdzieś wyrzucić z siebie nagromadzone zło. I robią to, trafiając zresztą w gusta swoich wyborców. Ktoś posługujących się mową głupoty do Sejmu wybiera i nie są to wybitnie inteligentni wyborcy. Co do posłanki Pawłowiczówny i innych frustratów: natury się nie oszuka, spychanie na margines potrzeb psychofizycznych człowieka nie jest dobrym rozwiązaniem, napięcie seksualne tłumione przez lata i nie znajdujące rozładowania szkodzi!

Jak ewoluował język w polityce? Przed laty, w jakimś 1991 roku o lewicy mówiło się opozycja. Potem byli to postkomuniści, komuchy, złodzieje, lewactwo, dziś mówi się o nich zdrajcy narodu. Przed laty była mowa o spędzeniu płodu, przerwaniu ciąży, aborcji, dziś mówi się o "zabijaniu nienarodzonych", "mordowaniu dzieci" i "mordowanie niewinnych".

Kiedyś miło było posłuchać wystąpień posłów w Sejmie, dziś jest o wiele milej w ogóle nie widzieć i nie słyszeć polityków pokroju Pawłowiczówny, Krynickiej i i im podobnych.

 Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)


środa, 25 maja 2016

Gadowski: zlustrować babsztyle z Nowoczesnej!

Dobrzy ludzie podsunęli mi garść przemyśleń pewnego jegomościa, katoprawicowego publicysty pewnego propisowskiego periodyka. Na swoim blogu pod koniec listopada 2012 recenzowałem pierwszy numer tej gazetki i napisałem , że wertując 56 stron, czytając autorów i ich myśli doszedłem do wniosku, że srogo przepłaciłem. Złamanego grosza już nie wydam na ten periodyk. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie zapoznał się z „niepokornymi” i „niezależnymi” , jak zwykli sami siebie nazywać pewni pismacy. Po dziś dzień nic się w tym temacie nie zmieniło, od czasu do czasu znajomi podsuwają mi czasem idiotyzmy pisane w tym periodyku i proszą o zdanie w tej kwestii.

Tak było i wczoraj: podsunięto mi tekst pewnego pana, nazwiskiem Gadowski, który jest jedną z twarzy dzisiejszego medialnego establishmentu, częstego gościa reżimowych mediów. Jegomość zastanawia się, dlaczego posłanki Nowoczesnej (tytułuje je babsztyle) posiadają niepolskie nazwiska. Temat godny dziennikarza śledczego! Oczami wyobraźni widzę duet Gadowski- Gmyz śledzący drzewa genologiczne nie tylko pań, ale i panów polityków, o których próżno szukać jedynie słusznych, polskich nazwisk. Wyborcy PiS znudzeni wierszykami o czerwonej hołocie skierowali swoją uwagę na ciapatych, a „niepokorni” dziennikarze zajęli się wrogiem nr 1 PiS, posłankami Nowoczesnej. Na marginesie: skoro dysponujące urodą posłanki Nowoczesnej są w ocenie pana dziennikarza babsztylami, to jak on określa panie Sobecką, Pawłowicz, Kruk czy Zalewską?

Przejrzałem profil pana Gadowskiego na Facebook: na jednym zdjęciu ssie papierosa z taką namiętnością, jakby.... zapomniał o całym świecie, zaprasza na kolejną część programu Jana Pospieszalskiego "Szkoda gadać" i bredzi, że są nowe "fakty" na temat "zamachu" smolęńskiego. 

Panu Gadowskiemu zasugerowałbym- gdybym bywał w tak żenujących miejscach, siedzibach partii i redakcji- by przyjrzał się nie tylko nazwiskom posłanek Nowoczesnej, ale i nazwiskom tak uwielbianych przez PiS klechów, pseudodziennikarzy o nazwiskach Pereira czy Wildstein oraz nazwiskom polityków PiS, klerykalnej i faszyzującej prawicy oraz wieeeelu, wielu innych spod znaku zasmarkanego katooszołomstwa. Liczę, że pan śledczy wyciągnie na światło dzienne pochodzenie biskupów współpracujących po 1989 roku z rządem, dbających o to, by członkom Komisji Majątkowej krzywda się nie stała, że ujawni, jak nazywali się politycy i posłowie kiedy mieli po kilka- kilkanaście lat i jak to się stało, że przyjęli swojsko brzmiące nazwiska. Czekam na wyniki prac, bo wirtualne pajacowanie, panie Gadowski, dobre jest dla czytelników periodyka, w którym pan publikuje.

Spotkałem się ostatnio z bardzo krytyczną opinią, że pisma w których publikuje pan Gadowski czytają upośledzeni i że kartki z tego nadają się na papier toaletowy, ale ja nie jestem taki złośliwy. Mam szacunek dla upośledzonych i nie wypada porównywać ich z czytelnikami takich gazetek.

 Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

wtorek, 24 maja 2016

Polityczny pat z Kościołem w tle

Politycy z obecnego i poprzedniego rządu wyżej cenią dobro Kościoła katolickiego niż dobro Polski, dlatego też robią wszystko, by religijnej instytucji niczego nie zabrakło. Episkopat, nieformalny koalicjant kolejnych prawicowych rządów, nie musi nic robić, by sklerykalizowani politycy spełniali żądania biskupów.

Władysław Kosiniak- Kamysz twierdzi, że do sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego należy zaprosić w roli mediatora Kościół katolicki. Szef PSL tym samym pokazał, czym dla niego jest Kościół: nie są nim bynajmniej wierni, o nie… Plebsu pan Kosiniak do rozmów nie zaprosi, najwyżej kilku biskupów. Tym sposobem wyszła z butów polityka bezradność, brak pomysłu na politykę, że jest sklerykalizowany do szpiku kości i wychodzącej słomy z butów. Politycy nadzwyczaj chętnie opowiadając o wielkiej Polsce ich marzeń, o swoim sarmackim czy szlacheckim pochodzeniu, ale nikt z nich nie potrafi, nie umie (nie chce i się wstydzi?) przyznać się do tego, że te bajki o pochodzeniu można między bajki włożyć. Polską rządzą politycy mający swoich przodków wśród chłopów, stąd u nich tak wielka potrzeba niesamodzielności i podległości, to są te same geny jak u chłopa mającego nad sobą pana i plebana. Większość polityków bardzo źle się czuje, kiedy nie składa hołdów biskupom, tak samo źle czują się ich wyborcy, kiedy nie mają nad sobą władzy pana w Sejmie i plebana. I w taki sposób zachowuje się szef PSL.

Rozmowy między rządem a opozycją z biskupami w roli mediatorów? Przepraszam, dlaczego Polacy znowu mają płacić za układanie się sklerykalizowanych pajaców, dlaczego pan Kosiniak nie potrafi powiedzieć publicznie, że Kościół katolicki w Polsce jest jedną ze stron sporu jako sojusznik rządu? Komu jest potrzebna obecność takich mediatorów, skoro i politycy, i biskupi uważają, że kler obowiązuje wyłącznie prawo kanoniczne? Zresztą sam guru rządu Tadeusz Rydzyk raczył publicznie oznajmić, że jego prawo świeckie nie obwiązuje. Zatem, pani Kosiniak, więcej powagi i więcej przemyśleń zanim podzieli się pan swoimi idiotycznymi pomysłami! Dla przypomnienia: szef PSL jest rozwodnikiem, mimo młodego wieku (35 lat) zdążył rozdzielić to co Bóg złączył, a czego człowiek nie miał prawa rozdzielić. Tak na marginesie: kogo pan Kosiniak widziałby w roli mediatorów, pewnie jakąś trójcę świętą, może Rydzyka, Międlara i Oko?

Kim są biskupi, z kim trzymają i dlaczego zawsze z rządem, lokalnymi włodarzami samorządu nie trzeba przypominać, wystarczy przeanalizować ich „dokonania” historyczne. Ich i papiestwa. W Polsce działacze faszyzującego ONR zebrali się w kościele w Białymstoku, wczoraj zaś Stanisław Dziwisz przyjął na audiencji działaczy Młodzieży Wszechpolskiej. Dziwisz przez  przez lata kłamliwie nazywany był przedstawicielem Kościoła liberalnego.

Jaki Kościół, tacy liberałowie!

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

poniedziałek, 23 maja 2016

Opozycjo, uważaj na Kaczyńskiego!

Przyjęta naprędce przez zdominowany przez PiS Sejm uchwałą o suwerenności Polski jest próbą zamydlenia oczu opozycji przez Jarosława Kaczyńskiego. Niewinne z pozoru zapisy nie są bynajmniej prężeniem muskułów przez rząd przed Radą Europy, Komisją Wenecką, instytucjami i politykami Unii, to by było zbyt proste. Widzę w tym drugie dno.

Sejm wzywa rząd do przeciwstawienia się wszelkim działaniom przeciwko suwerenności państwa. Uchwała autorstwa klubu PiS głosi, że prawa i wolności obywatelskie nie są zagrożone w naszym państwie. I tu jest pies pogrzebany. Wszelkie działania przeciwko suwerenności państwa wg autorów (autora?) uchwały nie są działaniem rządu i PiS, robi to opozycja i KOD. Wolności obywatelskie w naszym kraju nie są zagrożone; cóż to znaczy? Ano tyle, że PiS będzie robił co mu się podoba, jak mu się podoba. Opozycja zaczyna być niszczona, szykanowana, posłowie i posłanki PiS biegają z histerycznymi skargami do mediów Tadeusza Rydzyka i tam wylewają swe frustracje i żale. I wtedy jest dobrze, wtedy jest demokracja, ale jak opozycja sprawami Polski zainteresowała instytucje unijne- wtedy nazywa się to łamaniem standardów demokracji i bieganiem na skargę do europejskiego do lewicy kierującej rzekomo Unią Europejską.

Odnoszę wrażenie, że wszystko zaczyna się układać w logiczną całość. Kaczyński jakiś czas temu mówił o moralnej odpowiedzialności polityków poprzedniej ekipy rządzącej i sugerował, że powinna spotkać ich odpowiedzialność prawna i karna. Niektórzy ministrowie ogłosili wyniki „audytów” w swoich resortach i mówią o nieprawidłowościach, wręcz o łamaniu prawa, ale dowodów nie pokazują. Ustawa antyterrorystyczna jest doskonałym narzędziem w rekach ludzi Kaczyńskiego do inwigilowania opozycji i nie wątpię, że narzędzia te zostaną użyte, o ile już tak się nie dzieje. Obrona terytorialna, oczko w głowie Antoniego Macierewicza, jest niczym innym, tylko przyszłym, zbrojnym ramieniem niekoniecznie rządu, ale PiS-u na pewno, prywatna gwardia za państwowe pieniądze gotowa wyjść na ulice przeciwko "lewakom", KOD-owi i opozycji. Prokuratura jest już w ręku pana Zbyszka, teraz przyszła pora na wymianę sędziów niesłusznych na tych swoich. Wszystkie poczynania Kaczyńskiego zmierzają do jednego: wymierzyć karę poprzednikom, w ramach zemsty politycznej wytoczone zostaną pokazowe procesy. Tomasz Arabski już się broni w sądach, przyjdzie czas na innych. Następnym krokiem Kaczyńskiego będzie próba rozprawienia się z opozycją- przede wszystkim z Nowoczesną- i KOD-em.

Jeśli lud zacznie protestować, to przypomni się mu uchwałę o suwerenności państwa i wyjaśni się mu, że jest to niezbędne działanie rządu w celu zapewnienia suwerenności państwa a prawa i wolności obywatelskie w Polsce nie są zagrożone.

Czarny scenariusz? Oby pozostał tylko scenariuszem. 

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

piątek, 20 maja 2016

Marionetkowa premier mówi o suwerenności!

Polska jest suwerennym państwem. Działania opozycji świadczą o tym, że trzeba przypomnieć o powinności na rzecz suwerenności Polski. powiedziała premier Beata Szydło w Sejmie. Brawo, po raz pierwszy zgadzam się z panią premier, niesuwerennym politykiem trzymanym krótko na smyczy przez Jarosława Kaczyńskiego. Kiedy przetnie pani pępowinę, pani Beato? Czy polityk pokroju Beaty Szydło brzmi wiarygodnie mówiąc o niezależności i suwerenności?

Posłowie debatują nad projektem uchwały ws. obrony suwerenności Rzeczypospolitej i praw jej obywateli, który został zgłoszony przez PiS. Wcześniej za jego włączeniem do porządku obrad zagłosowało 251 posłów, 168 było przeciwnych, sześciu wstrzymało się od głosu.

Suwerenność, wolność, demokratyczne państwo prawa. Wyświechtane frazesy brzmiące w ustach polityków prawicy komicznie, zupełnie tak, jakby Jaś Fasola wykonywał hymn. PiS twierdzi, że obowiązkiem rządu jest obrona interesu narodowego i ładu konstytucyjnego RP, ale cóż to dla polityków tej partii znaczy, co w ich pojęciu mieści się za definicją interesu narodowego i ładu konstytucyjnego? Partyjna telewizja, napychanie kabzy Kościołowi katolickiemu, finansowanie interesów kleru katolickiego, sponsorowanie Tadeusz Rydzyka, lobbowanie za nową Konstytucją przy okazji łamania tej obowiązującej? Komicznie brzmią słowa „narodowego” pajaca Winnickiego mówiącego o potrzebie wyprowadzenia z Sejmu sztandaru Unii Europejskiej. Dlaczego nie szmaty? Widać poseł nie dość uważnie słuchał słów posłanki Krystyny Pawłowiczówny.

Kolejny raz zniesmaczyła mnie opozycja bez przerwy dająca wyborcom PiS oręż do ręki. Odnoszę wrażenie, że Ryszard Petru i spółka kolejny raz dali się wpuścić w maliny i nieświadomie biorą udział w politycznej grze Jarosława Kaczyńskiego i, niestety dla nich, przegrywają. PiS mówi o patriotyzmie, suwerenności i niezależności, a opozycja w tym czasie liczy nie na siebie, na swoich wyborców, na Polaków, lecz zwraca się do instytucji i polityków unijnych.

Opozycjo! Protestujesz na ulicach przeciwko rządowi, przeciwko PiS i Kaczyńskiemu, dlaczego nie zadajesz dziś pytania pani premier kiedy zatem nastąpi ta wolność? Kiedy zniknie krzyż z sali posiedzeń Sejmu, kiedy polityka zostanie uwolniona od biskupów, kiedy episkopat zajmie się sakrum i zostanie pozbawiony wpływu na rząd, kiedy Polska przestanie być republiką Watykanu i wasalem USA?

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)