niedziela, 31 lipca 2011

Łżesz pan, panie Warzecha!

Jeden z moich oponentów oburzony skierował pod moim adresem słowa świadczące o jego mentalności i jak ograniczonym jest on człowiekiem, mianowicie zażądał wręcz ode mnie szacunku dla moherowego elektoratu o którym wyraziłem się niezbyt pochlebnie. „Oni również są manipulowani” napisał dając do zrozumienia że zmanipulowany jest i on sam, bo jeśli i mnie usiłował wciągnąć pod wspólny mianownik to nie uda mu się to z kilku powodów z których najważniejszy jest taki, że kiedy mnie coś interesuje to idę na to wydarzenie, obserwuję, słucham, notuję i nagrywam a mój oponent zdaje się na przekaz mediów. Nie obchodzi mnie jakich, skąd czerpie swoją wiedzę. Może z mediów Rydzyka, może z prasy kolorowej a może z „Faktu”? Tego samego który powinien natychmiast otworzyć rubrykę zatytułowaną „Brednie i kłamstwa”. Brak autorów? Skądże, znajdzie się ich wśród prawicowych publicystów aż nadto, ja polecam redaktora Łukasza Warzechę.

Znajomi poprosili mnie bym zapoznał się z „dziełem” imć Warzechy który zdaje się zjadł wszystkie rozumy. Ze swoim własnym włącznie co tłumaczyłoby idiotyzmy który wypisuje na temat strzelaniny w Norwegii. Kiedyś, gdy byłem młody i nieco naiwny sądziłem że dziennikarstwo opiera się na rzetelnej, sprawdzonej i zweryfikowanej informacji której dziennikarz nie przedstawia w swojej interpretacji lecz czyni to bezstronnie. Ileż zarzutów pod adresem Jerzego Urbana czynili tacy jak Warzecha, ho ho! Przyszłość pokazała że Urban z czasów bycia rzecznikiem rządu to przy takich tuzach dziennikarstwa pomawiających go prezentuje się przy nich jako ostoja prawdy.

Co też takiego nasmarował redaktorzyna pracujący i pobierający wynagrodzenie od, jak to określił Jarosław Kaczyński, polskojęzycznych mediów? Ani chrześcijanin, ani prawicowiec stwierdził nieomylny Warzecha pod adresem Andersa Breivika który domagał się dymisji rządu norweskiego i który pozbawił życia prawie setkę ludzkich istnień. Żeby nie było niejasności: dość dawno temu zapoznałem się z tekstami redaktorzyny w „Rzeczpospolitej”, „Fakcie” czy na portalu Igora Janke upodabniającym się na całego do „Frondy” innego redaktorzyny (znak rozpoznawczy- homofob, antylewicowiec z wytrzeszczem oczu) i stwierdziłem że szkoda czasu na dalsze zapoznawanie się z jego działalnością. Marnuje się pan Łukasz w publicystyce miast wypełnić lukę po mistrzu Stanisławie Lemie któremu dorównuje fantazją. Kłamstwem zaś o niebo przebija b. rzecznika rządu, Jerzego Urbana. Tyle że Urban jest ateistą, Warzecha zaś wierzącym i praktykującym katolikiem. I dziś, kiedy w Internecie odnaleźć można manifest norweskiego mordercy, jego rasistowskie poglądy i sympatię skierowaną na polskie partie ( PiS, Samoobronę, LPR czy ONR) Warzecha usiłuje za pomocą kłamliwego pióra zbagatelizować! Ba, wyjaśnia czym karmi się zdrową, katolicką i chrześcijańską tkankę narodu serwując jej nieprawdziwe jakoby dane o zabójcy. Wg Warzechy nie ma mowy o chrześcijaninie bo… zamordował i dlatego też chrześcijaninem nie jest! Panie szanowny, trochę więcej powagi, bo mord w Norwegii to nie komedia do której ma prawo pisać pan swoje bzdury! Nie zapoznał się pan z manifestem Breivika, fakty nie zgadzają się z pańskimi bredniami to tym gorzej dla faktów? To manifest komunistyczny, odezwa lewicowca? Idąc torem myślenia, jeśli on w ogóle zdolny jest do racjonalnego myślenia, Warzechy chrześcijaninem nie jest w takim razie każdy kto złamie Dekalog. A jeden z jego punktów mówi :”Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu”. Ale… Warzecha przecież je pisze a nie mówi! Subtelna różnica…


Bzdurą wg redaktorzyny jest fakt iż mający takie poglądy jak Breivik zaliczani są do skrajnej prawicy, on udowadnia sam sobie i swoim czytelnikom że Norweg to nie kto inny jak lewicowiec! Pośpiesznie dodaje też że lewicowe media rozpoczęły już kłamliwą propagandę na temat norweskiego mordu karmiąc czytelników zbitkami i fałszerstwami. Otóż jest dokładnie odwrotnie, to Warzecha i jemu podobni Terlikowscy rozpoczęli już, nieudolną co prawda, kampanię kłamstw. Szkoda że nie wymienił tych mediów pan redaktor oczywiście, bo i po co? Przecież on ich nie ogląda i nie czyta.. Zazdrości Bartoszowi Węglarczykowi, jednemu z przedstawicieli tych rzekomo lewicowych mediów ( nie wiedziałem że „Wyborcza” to dziennik lewicowy, dziękuje za jakże odkrywcze twierdzenie redaktorzyno!). Czego zazdrości? Popularności i prowadzenia pewnego programu w TV. Gęba Warzechy i jego brednie sprawiają że jemu nikt dobrze płatnej posady prowadzącego nie proponuje co mnie nie dziwi. Łże bezczelnie nie zająknąwszy się przy tym!


sobota, 30 lipca 2011

PiS bezradne wobec raportu

Wspominałem nie tak dawno że politycy kojarzeni z tzw. katoprawicą nie mają nic do zaoferowania żyjącemu wyborcy dlatego wypowiadają się w imieniu tzw. „życia nienarodzonego” i zmarłych. Ostatni spot nakręcony do potrzeb kampanii wyborczej z wykorzystaniem wizerunku zmarłej prezydenckiej pary pokazuje że PiS, Jarosław Kaczyński, będzie parał się brudną polityką. „Oni czekają na prawdę” czyta lektor na filmie. Wniosek skierowany do tępego, moherowego wyborcy jest jeden: raport Jerzego Millera jest nieprawdą. Kłamstwem po prostu.

Stek bzdur, bredni, idiotyzmów i nieprawd napisany/ powiedziany od czasy katastrofy smoleńskiej przez PiS i związanych z nimi dziennikarzy nadawałby się na dobry film w reżyserii Barei gdyby mistrz Stanisław jeszcze żył. Nowa powieść s-f… Czego to nie było? Pasażerów lotu zamordowano w Smoleńsku, rannych dobijali strzałami z broni palnej Rosjanie, z pokładu samolotu w chwili katastrofy telefonował do swej żony jeden z wojskowych, bomba próżniowa, zakłócone prace urządzeń pokładowych, karetki wywożące w nieznanym kierunku ocalałych z katastrofy, sztuczna mgła (dlaczego do tej pory nie sprowadzono słynnej maszynki odpowiadającej za wytworzenie mgły a którą w którymś z idiotycznych filmów pokazano?), hel, ostatnie słowa w kokpicie „ O Jezu, Jezu!”… Zabrakło kosmitów chciałoby się rzec gdyby sprawa dotyczyła wypadku w którym ktoś coś złamał, skręcił ale przeżył. Wszystkie te nieprawdy kierowano jako prawdy wręcz dogmatyczne oburzając się że ktoś żąda dowodów na poparcie chorych tez. Chorych, bo takie mogły narodzić się w głowach ludzi którzy racjonalnie nie myślą. Może to efekt grzechów młodości, palenia jakichś ziół, nadużywania gorzałki czy kadzidła nawet? PiS żąda od czasu katastrofy dymisji wszystkich których wskaże palcem jako winnych mordu na, jak to mówi, elicie narodu polskiego. Tusk, Arabski, Miller, Komorowski… Wpisać dowolne, a nuż widelec na długiej liście pomagierzy Jarosława Kaczyńskiego zapomnieli kogoś umieścić a wdzięczni będą bardzo jeśli podsunie im się kilka nazwisk. Wczoraj „błysnął” gen. Sławomir Petelicki, starszy pan który sądzi że przytulenie się na starość do Tadeusza Rydzyka i Jarosława Kaczyńskiego pozwoli mu powrócić do świata polityki w którym jako wojskowy, wówczas szef jednostki specjalnej GROM, dobrze się czuł. Wg pana generała premier winien podać się do dymisji. Bo Tusk kłamie. „Oczekuję jego dymisji” raczył rozbawić mnie pan generał. Czy coś mi umknęło, od kiedy to na ręce rydzyjkowego Petelickiego premier ma składać dymisję? Kiedy towarzystwo spod znaku PiS i moheru made In Rydzyk skieruje pozew przeciwko mordercom, kłamcom, łgarzom którzy jakoby kręcą w sprawie katastrofy ukrywając prawdę o Smoleńsku? Dlaczego nie powiadomiono do tej pory odpowiednich organów skoro kaczyści posiadają niezbite ponoć dowody świadczące o winie rządu, prezydenta Komorowskiego i premiera Tuska? Bo dogmaty dowodów nie wymagają?

Rację miał Paweł Deresz, mąż jednej z ofiar katastrofy Jolanty Szymanek- Deresz że nie wybrał się na prezentację raportu Jerzego Millera obawiając się awantury. PiS grzebał się będzie w szczątkach bliskich jak i obcych przynajmniej do jesiennych wyborów parlamentarnych. Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie… Od Najwyższego ważniejszy jest przecież pan prezes.





czwartek, 28 lipca 2011

PiS manipuluje ludzką tragedią

Nie opadły emocje po mordzie jakiego dokonał w Norwegii pomyleniec który osiągnął to co chciał (wątpliwej jakości sławę) a już zbiegły się hieny ludzką tragedię zagospodarować do swoich politycznych celów. Anders Breivik dzięki mediom osiągnął swój cel: stał się najbardziej rozpoznawalnym Norwegiem. Żądne sensacji media na potrzeby widza/ czytelnika przedstawiły niemal cały życiorys mordercy. Mnie to nie przeraża lecz niesmaczy. Może warto byłoby poświęcić tyle czasu ofiarom tragedii i ich rodzinom?...


W Polsce prawicowe i katolickie fora internetowe zapełniły się tak idiotycznymi komentarzami że nie sposób ich czytać. Nie dziwi mnie wysokie poparcie Prawa i Sprawiedliwości w sondażach skoro ma ono TAKICH wyborców którzy dowodzą że norweski morderca nie był żadnym prawicowcem! Skąd czerpią swoją wiedzę internauci? Ano z polityków przez małe „p” spod znaku prawych i sprawiedliwych Kaczyńskich, Hofmanów, Brudzińskich i Wojciechowskich. Otóż panowie ci porównują mord w Norwegii do mordu dokonanym przez byłego działacza PO na Marku Rosiaku, działaczu PiS. Joachim Brudziński raczył pouczyć że państwa muszą robić wszystko by walczyć z szaleństwem by je eliminować. Nie wiem co bierze Brudziński, czy tylko toruńskim dym kadzideł go otumania bo to on przecież i partia której jest członkiem nie chcieli dopuścić do prac sejmowej komisji kultury zajmującej się incydentem na Jasnej Górze (poturbowanie dziennikarki Polsatu). Toruński biznesmen, Tadeusz Rydzyk, bezczelnie łże jakoby Polsat… najechał bezprawnie Jasną Górę niczym przed laty Szwedzi! Polscy patrioci broniący się przed najeźdźcą okupantem… Zmień płytę Tadziu bo jeśli katolickie piekło istnieje będziesz się w nim smażył aż będzie skwierczało za wszystkie te kłamstwa! Tego szaleństwa w wykonaniu moherowego aktywu wymachującymi pięściami, bredzącego i posługującego się manipulowaniem i kłamstwem Brudziński nie widzi. Znak doskonałego optyka panie pośle!

PiS nie ma nic do zaoferowania wyborcom poza populizmem dlatego też politycy tej partii ile wlezie wyzywają się w dyskusjach o życiu „nienarodzonym” bądź też o tych którzy odeszli. Najlepiej czują się przemawiając w imieniu „nienarodzonych” i zmarłych. Od czasu do czasu zajmują się też tragediami jak Smoleńsk i ostatnio ów norweski mord. Jeśli Janusz Wojciechowski twierdzi że w zasadzie poza liczbą ofiar norweski mord nie różni się niczym od łódzkiego to zastanawiam się ile jeszcze niegodziwości, podłości i cynizmu w PiS poznamy do czasu wyborów parlamentarnych? Czy ludzie ci każda tragedię muszą wykorzystywać do celów politycznych? Nie spostrzegli jakoś panowie, w tym Wojciechowski, że w Norwegii śmierć ponieśli należący do LEWICOWEJ Partii Pracy? Nie wiedzą bo wiedzieć nie chcą. A że język PiS-u bywa ostry wg Wojciechowskiego? A bywa, ale do granic przyzwoitości. Śmiem polemizować panie pośle, wasz język nie jest ostry ale pełen oszczerstw, niedomówień i półprawd. Dobrze że jedynie moherowy elektorat nabiera się na niego. To że norweski morderca w swoim manifeście wymienił również polskie prawicowe nacjonalistyczne ugrupowania które chwalił (podając odnośniki do stron internetowych partii) swoim zmanipulowanym wyborcom nie powiecie i nie wyjaśnicie jak to się stało że chwalił Samoobronę RP, Ligę Polskich Rodzin, Narodowe Odrodzenie Polski, Ligę Obrony Suwerenności, Prawo i Sprawiedliwość. Z pewnością to prowokacja Tuska, Putina, Urbana i powracającego na scenę polityczną Kwaśniewskiego?




poniedziałek, 25 lipca 2011

Szatański plan

We wschodnim skrzydle pałacu biskupiego rozdzwonił się budzik. Stanisław który od kilku minut krzątał się już zerknął na swój ręczny zegarek: punktualnie dwadzieścia po piątej. Z przyzwyczajenia tylko ustawiał budzik bo od wielu już lat dawał sobie doskonale bez niego radę. Jego organizm sam się budził. Złożył ręce , mrucząc pod nosem odmawiał jakąś modlitwę. Po jej zakończeniu poczłapał do łazienki by się ogolić. Stara, poczciwa maszynka której mało kto już używa… Szkoda że nie ma służby która odwaliłaby za niego wszystkie te poranne czynności ale co by lud powiedział? Przecież on, skromny niegdyś sekretarz, musi czynić wszystko by owieczki widziały w nim dobrodusznego wujka a nie bezwzględnego i obłudnego kardynała który przejął wielki majątek krakowskiego, świeckiego towarzystwa. Kto by się martwił o życie wieczne skoro przyjemniejsze jest to na ziemi! Pod warunkiem że jest się wysokim hierarchą Kościoła mającym polskich polityków jako chłopców na posyłki.

Czas na kawę. Włoską i z włoskiego ekspresu. Stanisław lubił by wszystko było najwyższej jakości, nie jakiś tam szmelc z Chin, Tajlandii czy nawet i z Polski. Przez tyle lat pijał w Rzymie włoską kawę co sprawiło dziś nie mógłby się bez niej obejść. Jak to dobrze że minęły bezpowrotnie czasy komuny, miałby pewne trudności ze zdobyciem swego ulubionego napoju. Po kilku minutach rozmyślań o tematach lekkich, łatwych i przyjemnych udał się do pałacowej kapliczki by odprawić mszę. Tak, w tej samej w której Karol, ówczesny biskup krakowski, modlił się, medytował i odprawiał msze. Kaplica na żądanie Stanisława została odpicowana, świeckie władze miasta nie szczędziły sił i środków starając się realizować niewypowiedziane życzenia kardynała. Chwała im za to, przecież nie on nie posiadający oficjalnie grosza, nie biedny Kościół katolicki i Kuria ponosić będzie koszty remontów! Niech znają łaskę księcia Kościoła który zezwala na wyremontowanie włości w których urzędował ten który został papieżem.

Po mszy zasiadł przy śniadanku. Zabawne, ale przez te wszystkie lata nie dbał o dietę nie przejmując się przeciwwskazaniami specjalistów od żywienia. Co oni wiedzą! Pan wezwie go wtedy kiedy będzie potrzebował i nikt tego nie zmieni. Ser, dżem, parówka. Rozglądał się po stole i uderzył go brak prasy! A cóż to ma znaczyć? Bez porannej prasówki nie wyobrażał sobie rozpoczęcia dnia. Ksiądz Robert zapomniał… Gdzie on się w ogóle podział?
Jakby czytając w myślach Stanisława pojawił się Robert, spod pachy wystawało mu nieco tytułów. Odłożył wszystkie gazety i rzucił się na kolana przed Stanisławem, do swej twarzy zbliżył kardynalskie dłonie.
-No już dobrze, dobrze- Mruknął zadowolony Stanisław. Nie założyłem pierścienia więc nie musisz całować.
-Wybacz ojcze za spóźnienie ale musiałem przeczytać kilka artykułów. Nieprzychylna nam prasa znowu będzie ujadała! Ta sama prasa która przemilczała książkę „Nadzieje i niepokoje!”
-Spokojnie synu. Co się stało i o co chodzi?
Robert z trudem łapał powietrze, widać było że jest zdenerwowany.
-Ksiądz Natanek znowu zaczyna!
-Co zaczyna skoro już skończył mój synu? Suspensa jaką na niego nałożyłem…
-Nic to nie dało!- Robert przerwał w pół słowa kardynałowi nie bacząc na konsekwencje. Zdenerwowany chwycił gazetę i potrząsając nią zbliżył stronę do oczu kardynała.
-Mimo oficjalnego zakazu on w dalszym ciągu odprawia msze, wbrew woli ekscelencji! Mało tego, on twierdzi że sam Chrystus do nie go przemówił i pochwalił za nieustępliwość i kroczenie jedyną słuszną drogą!
Stanisław spochmurniał; nie znosił nieposłuszeństwa, łamania zasad w obowiązującej hierarchii. Katoliccy politycy padali przed nim na kolana, niczego nie odmawiali, tymczasem pospolity ksiądz chce postawić mu weto??? I skąd do cholery ten Chrystus skoro sam papież Leon X śmiał się mówiąc ile dobrego Kościołowi dała bajeczka o Chrystusie?!
Zerknął do gazety i nie wierzył własnym oczom!
„Ksiądz Piotr Natanek nadal głosi publicznie swoje poglądy. Ma nawet swoja telewizję internetową. Słowem: ks. Natanek nie dostosował się do zakazów Księdza Kardynała Stanisława Dziwisza, zlekceważył go zupełnie. Jest to zatem równoznaczne z nieposłuszeństwem Kościołowi. W tym nieposłuszeństwie najbardziej szkodliwe jest trwanie ks. Natanka przy niektórych opiniach teologicznych, które z punktu widzenia teologii dogmatycznej kwalifikowane są jako opinie błędne, niebezpieczne, a nawet zuchwale. Chodzi zwłaszcza o przesadne opieranie opinii tego Księdza na objawieniach prywatnych i utożsamianie intronizacji Chrystusa na Króla Polski z ocaleniem Narodu Polskiego. A także niebezpieczna jest nauka ks. Natanka dotycząca szatana, którą można by skrócić w następujących słowach: szukanie diabla we wszystkich rzeczach. Np. przypisywanie medalikom z Niepokalanowa, ze maja one znaki masońskie, np. pięcioramienne gwiazdy. A mają być sześcioramienne. Idąc tokiem rozumowania ks. Natanka, trzeba również odrzucić gwiazdy szecioramienne. Skoro gwiazda pięcioramienna związana jest z masonerią, to w tym kluczu myślenia gwiazda sześcioramienna związana jest z Narodem Żydowskim”
Stanisław oniemiał. Gdyby nie obecność Roberta z jakąż ochotą rzuciłby słowem niekoniecznie kościelnym! Natanek drwiący z abp. Życińskiego który jakoby wyje w piekle przelał tym niestosownym żartem czarę goryczy, tak się wydawało. A tu niespodzianka, tej goryczy może być całe wiadro!
Powrócił do czytania:
„Podczas blisko czterogodzinnej liturgii ks. Natanek wygłosił płomienne kazanie, podczas którego wyraził zdumienie, że nie zrozumiano, iż jego słowa "abp Życiński wyje w piekle" były wypowiedziane w języku literackim. Tym razem dosłownie już powiedział że abp Życiński rzeczywiście przykuty jest grubym łańcuchem w piekle bo to masoni napisali za niego doktorat, ubrali go w sutannę i wyświęcili”
Stanisław robił się coraz bardziej blady, trzęsącymi się rękami trzymał gazetę ale nie rezygnował z czytania:
„Wg ks. Natanka Stanisław Dziwisz również jest masonem. Ks. Natanek wypowiedział mu posłuszeństwo kardynałowi dodając że ten czerwcu przyjął nagrodę najwyższej loży masońskiej, kardynała Bea. To niemiecki kardynał, największy rozbójnik na Soborze Watykańskim, i krystaliczny mason najwyższym stopniem. Jakby było mało ks. Natanek zdradził też, że w sobotni wieczór kontaktował się z Jezusem!”
Stanisława mało szlag nie trafił! Parskając i plując cisnął gazetę w Roberta. Odkaszlnął, jago twarz z bladej stała się czerwona. Wszystko się w nim gotowało!
-Czytaj co on tam bredził!- warknął do Roberta kiedy nieco ochłonął.
Robert poskładał gazetę i przeczytał:
„Otrzymałem od Jezusa możliwość telefonu do Nieba, i kiedy nie nabrykam z Panem Bogiem, to mam taki światłowód, że ta linia jest otwarta. „Nie bój się. Żądam twojej ofiary. Podoba się mi twoja ofiara. Nie słuchaj tych, którzy nie mają mojego ducha. Bądź posłuszny Bogu, a nie tym, którym dałem władzę - relacjonował sobotnią rozmowę z Bogiem ksiądz”…

Zapadła cisza. Stanisław ponuro spoglądał przed siebie. Dobrze że nie zapomniał dodać Natanek że władza pochodzi od Boga i że ją dał kościelnym hierarchom. Musiał coś zrobić z tym księdzem i to szybko!
-Ojcze Stanisławie, antyklerykalna prasa znowu dobierze się nam do… siedzeń tak jak to było w przypadku jednego z naszych braci księży posądzanego o pedofilię którego ojciec ukrył w Brazylii. Łódzka gazeta nie zostawi na nas suchej nitki!
Stanisław nie odpowiedział. Przypomniały mu się czasy kiedy za nieboszczki komuny polska hierarchia nie radziła sobie z niepokornym księdzem Jerzym, potem wymknął im się prałat Henryk, wreszcie nastał ojciec Tadeusz… Wszyscy oni mieli posłuch lud, czyżby i Natanek miał iść w ich ślady?.. O nie na to nie można pozwolić!
-Robercie co nagle to po… Nie możemy pozwolić sobie na pochopne działanie ponieważ zostalibyśmy posądzeni o niszczenie kapłana który cieszy się zaufaniem Jezusa a tego nam prosty lud nie wybaczy. Prześwietlimy życiorys ks. Natanka, może to wysłannik tego łódzkiego byłego księdza o którego bezskutecznie modli się ojciec dyrektor? Może i on chce zrzucić sutannę, przedtem kalając własne gniazdo? Nie jest to wykluczone. Wypowiedział posłuszeństwo, spotka go kara ale dam mu jeszcze jedną szansę…
Na twarzy Stanisława pojawił się błogi uśmiech.
Robert przyglądał się mu z szacunkiem, nie śmiał dopytywać się jaki jest plan kardynała.
A ten, rozpostarty wygodnie w fotelu oznajmił:
-Wyślesz do ks. Natanka moją wolę. A jest nią powierzenie funkcji kapelana zbliżającego się Przystanku Woodstock. Mało tego! Jeśli Natanek się nie uspokoi powierzę mu duchową opiekę na tym antyklerykalnym łódzkim tygodnikiem oraz Ruchem Poparcia Palikota. Niech oni się z nim użerają!




niedziela, 24 lipca 2011

Czarne chmury nad Polską

Przewodniczący Izby Reprezentantów John Boehner wycofał się z negocjacji w sprawie podniesienia ustawowego limitu zadłużenia USA. Co to oznacza? Jeżeli Kongres nie podniesie do 2 sierpnia limitu długu Stanów Zjednoczonych, sięgającego już prawie 70 procent PKB, rząd nie będzie mógł dalej pożyczać i stanie w obliczu niewypłacalności. Biały Dom dowodzi że jeśli limit nie zostanie podniesiony świat może ogarnąć wielki kryzys finansowy.

Coraz więcej dowodów na to że to nie USA są panem świata, że nie ich gospodarka jest najpotężniejsza. Stany to już nawet nie kolos na glinianych nogach. Pomyśleć że ZSRR został wykończony ponieważ nie wytrzymał kosztownego wyścigu zbrojeń z Ameryką… Niestety w Polsce wielu polityków z najwyższej półki zafascynowanych jest Ameryką ( może nie samym Obamą) i od lat czynią oni wiele by upodobnić Polskę do wielkiego brata zza Oceanu. Z zadłużeniem państwa niebawem może się nam udać gdyż widać radosną twórczość ministra finansów Jacka Rostowskiego który księgowymi sztuczkami usiłuje zaniżać wysokość dziury budżetowej. Jeśli słyszę jego wypowiedzi że budżet jest w dobrej kondycji, budżet jest pod kontrolą, zakładana dziura jest mniejsza niż planowano to mam prawo mieć i wyrażać swe obawy o przyszłość kraju. Przyszłość która nie jest zawarta w przedziale 4 między wyborami parlamentarnymi, mam inne jej postrzeganie niż politycy nie mający długofalowego planu dla kraju.

Wydłużony czas spłaty starych pożyczek z 7,5 do 15, a nawet 30 lat, obniżenie oprocentowania długu do 3,5-4 proc., pomoc prywatnego sektora bankowego oraz 109 mld euro nowego programu pomocowego dla Aten - to nowy plan pomocowy dla Grecji. Nowy Plan Marshalla którego konsekwencji nikt nie zna… Pomoc dla Grecji osiągnie 109 mld euro. Mają się na niego złożyć bogatsze kraje strefy euro oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Ile zamierzaj MFW wyciągnąć z Grecji kroniki milczą niestety… Gdyby w Polsce politycy dbali o sprawy budżetu i Polski w takim stopniu w jakim martwią się o finanse i dobra Kościoła katolickiego to taki plan mógłby pomóc Polsce. Niestety nie w takiej Polsce, nie z tymi politykami i brakiem kontroli nad mieniem publicznym rozdawanym za symboliczną złotówkę.

Dochody państwa ustalono na poziomie 249 mln zł, wydatki – 301 mld zł. Deficyt ma być rekordowo wysoki i wynieść 52 mld zł, dochody budżetu wyniosą 310,5 mld zł, a wydatki - 328,7 mld zł,
Dochody mają wynieść 281,8 mld zł, wydatki 310,4 mld zł, a deficyt - 28,6 mld zł,
dochody budżetu państwa osiągną w przyszłym roku ok. 226,8 mld zł. Na sumę tę składają się dochody podatkowe i niepodatkowe - 212,2 mld zł oraz środki z Unii Europejskiej - 14,6 mld zł. Natomiast limit wydatków budżetu państwa wynosi 256,8 mld zł. A jaki wrzask podniesiono kiedy za rządów premiera Jerzego Buzka minister Jarosław Bauc ujawnił wielkość dziury budżetowej?
Wertuję założenia budżetowe z poprzednich lat i nie mam pojęcia skąd takie samozadowolenie u ministra finansów? Cóż, w razie krachu powróci Jacek Vincent na Wyspy a wy sobie Polacy poradzicie i bez niego. Od lat wali się i pali ale ministrowie finansów i kolejni premierzy udają że wszystko jest w jak najlepszym porządku i pod kontrolą bojąc się przyznać że w finansach panuje chaos i spustoszenie! Kto dziś pamięta że wpływy z prywatyzacji miały zasilać wielki fundusz emerytalny wspierający w przyszłości emerytury Polaków? Wyszło jak zawsze: majątku nie ma, to co jeszcze zostało znajduje się w kręgu zainteresowań Kościoła katolickiego, który i tak się napasł via Komisja Majątkowa. Jak to się dzieje że Polska posiada coraz mniej, ma coraz mniej do utrzymania przy jednoczesnym wzroście pracowników administracji i wydatków budżetowych? Niczym nieuzasadniony optymizm premiera i ministra finansów bierze się chyba z powodu szansy na otrzymanie przez samorządy 80 mld. euro w latach 2014-2020. Jednakże nie potrafiliśmy wykorzystać środków jakie UE przeznaczyła Polsce w latach 2007-2013. I nie jest różowo jak się nam, Polakom, przedstawia.

W rankingu ogłoszonego pod koniec 2010 rankingu Doing Business 2011 Banku Światowego Polska zajęła w ogólnym zestawieniu 70 miejsce na 183 możliwe. Lepszy wynik odnotowała m.in Białoruś, która uplasowała się na 68 pozycji. Im lepsze i prostsze są przepisy regulujące prowadzenie firmy oraz im silniejsza jest ochrona własności przez prawo, tym wyższą pozycję zajmuje dany kraj w tym rankingu. I co się okazało? Przygotowywanie rankingu "Doing Business" w obecnym kształcie jest niepotrzebne i szkodliwe ! Tak oznajmił wiceminister finansów Maciej Grabowski mając pełną aprobatę ministra finansów. Szkodliwe dla rządu i ministra finansów zapomniał dodać… Strona Polska przedstawia własne wyliczenia z których wynika że nie na 70 a 66 miejscu znajduje się Polska. Rzeczywiście, wysoka pozycja. Więcej panowie nie potraficie, więcej zaoferować , zmienić i ułatwić również nie możecie? Dlaczego nie możemy być dajmy na to na miejscu trzecim? Jak najbardziej na miejscu jest tu komentarz dr. Bogusława Półtoraka:
„Słaba pozycja Polski wynika od lat z tych samych powodów. Przeregulowana struktura prawna, biurokracja i bałagan w systemie podatkowych to ograniczenia wynikające z zaniechania kontynuowania reform rynkowych. Politycy różnych opcji dyskutujący o ułatwieniach dla firm i obywateli w swoich deklaracjach idą zawsze bardzo daleko, ale z realizacją jest już bardzo słabo. Brakuje zwykle konsensusu politycznego i woli porozumienia. Może wynikać to z braku zrozumienia wśród posłów dla spraw gospodarczych, co potwierdza chociażby frekwencja na debatach dotyczących np. podatków. Może w budżecie warto zarezerwować środki na szkolenia posłów z podstaw ekonomii? Byłby to chyba najbardziej uzasadniony wydatek. Oczywiście pewne uproszczenia są w końcu wprowadzane, że wystarczy przypomnieć podatek liniowy dla przedsiębiorców, ale są to nieliczne wyjątki potwierdzające regułę i oczekiwanie na nie trwa bardzo długo”.
Nic dodać nic ująć.

Jak wspominałem pomoc jaką otrzyma Grecja bardzo by Polsce pomogła ale z cwanymi politykami martwiącymi się o Polskę i mieszkańców miast o interes swój i partii. 109 mld. euro; ile z tej sumy rzeczywiście trafiłoby na rzeczywiste potrzeby państwa polskiego a ile by zmarnotrawiono powołując agendy do dysponowania pieniędzmi? Kiedy przed laty otwarto szeroko drzwi kapitałowi zagranicznemu który dziś pozostaje poza kontrolą lekceważono głosy że oto widzimy początek końca polskiego nadzoru nad rynkiem. Zagraniczne korporacje panują dziś w Polsce uniemożliwiając rozwój i powstanie polskim podmiotom zdolnym z nimi konkurować. Nie próbowano nierentownych firm reformować lecz pozbywano się ich często za grosze nie bacząc że za rok- dwa kondycja finansowa firmy poprawi się na tyle że będzie ona dochodowa i przynosiła coraz większe zyski dając jednocześnie zatrudnienie a co za tym idzie wpływy z podatków. Oddaliśmy sektor bankowy w obce ręce ( w Szwajcarii pomysłodawców takiego pomysłu przegnano by na 4 wiatry!), nie produkujemy polskich aut, polski przemysł w zasadzie nie istnieje i nie ma szans by polskie firmy powróciły do gry. Gdyby udało się wprowadzić polskie firmy na polski rynek co stałoby na przeszkodzie by ogłosić bankructwo? Taki figiel, prztyk w nos dany włodarzom europejskim. Miałoby to sens gdyby polskie firmy przynosiły spory dochód, budżet miał nadwyżki i gdyby nie topiono wielkich sum w przepastnych kieszeniach Kościoła. Firm nie ma i nie będzie, Program Powszechnej Prywatyzacji okazał się klapą z wielu powodów z których najpoważniejszym było krótkofalowe działanie polityków nastawionych na doraźny cel. Polacy po 1989 roku przyjmowali wszystko co nowe godząc się na wysokie bezrobocie, terapię szokową i brak deklaracji czym to się wszystko skończy. O ile sytuacja polskich rodzin jest wcale niezła, o tyle Polski i jej budżetu katastrofalna. Co zaproponuje Polsce premier Donald Tusk jeśli Platforma Obywatelska pozostanie u władzy? Wzorem USA majstrować będzie przy dopuszczalnym progu zadłużenia zawartego w Konstytucji? Politycy są największymi szkodnikami tego kraju. Naród wspaniały tylko ludzie k…

czwartek, 21 lipca 2011

Wolak przegrał z Wyborczą!

Sprawiedliwości niemal stało się zadość po wyroku nakazującym Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi przeprosić wydawcę "Gazety Wyborczej". Dlaczego piszę niemal? Bo 5 tys. złotych jakie ma wpłacić Rymkiewicz na cele społeczne nie jest kwota wygórowaną.
Przeprosiny w Gazecie Polskiej i tysiąc złotych kosztów postępowania to mało; nie czytam specjalizującego się w opowieściach s-f ( wolę poczytać Lema) periodyka Sakiewicza więc zamieszczonych przeprosin nie zobaczę. Starszy wiekiem pan bredził swego czasu że dziennikarze „Wyborczej” nienawidzą Polski i chrześcijaństwa określając ich duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski. W 2010 roku komentując sprawę krzyża na Krakowskim Przedmieściu ( ktoś o nim pamięta?) pan poeta łgał jak z nut iż : "Polacy, stając przy nim, mówią, że chcą pozostać Polakami. To właśnie budzi teraz taką wściekłość, taki gniew, taką nienawiść - na przykład w redaktorach "Gazety Wyborczej", którzy pragną, żeby Polacy wreszcie przestali być Polakami. (…) . Tych redaktorów wychowano tak, że muszą żyć w nienawiści do polskiego krzyża. Uważam, że ludzie ci są godni współczucia - polscy katolicy powinni się za nich modlić".
Przyznam że w ostatnim czasie tzw. obrońcy krzyża, „życia nienarodzonego”, patriotyzmu i Polski a la IV RP dostarczają mi takiej dawki humoru że non stop jestem uśmiechnięty. Chyba i we śnie się śmieję. Przez wszystkich tych Rymkiewiczów, Kaczyńskich, Terlikowskich, Sakiewiczów, Pospieszalskich i ich fanów którzy na sali sądowej demonstrowali koszulki z napisami: ”Boże chroń poetę", "Błogosławiony Jerzy racz pogromić czerwonego smoka". Choć sami humorem nie grzeszą potrafią jednak człowieka rozbawić swoim zachowaniem. Żałosnym, nieudolnym aktorstwem podszytym dramaturgią i nieumiejętną manipulacją która działa na jedynie takich jak oni sami: kaczystów, prawdziwych Polaków, panów Polski jeśli Bóg da. Nie da więc płonne to nadzieje.

Komentując dzisiejszy wyrok Rymkiewicz oburzony oznajmił że :”Musi to na Rusi a w Polsce jak kto chce”. Cieszę się ze siwy pan raczył to dostrzec i wypowiedzieć głośno, tyle tylko że jego słowa zaprzeczyły jego innej wypowiedzi o ograniczeniu wolności słowa po dzisiejszym wyroku. Wypowiadania publicznie bzdur, idiotyzmów i kłamstw jest dla Rymkiewicza wolnością słowa co stawia pod znakiem zapytania postrzeganie przez niego otaczającej go rzeczywistości. Jak kto chce; pod warunkiem że chcą po swojemu kaczyści którym marzy się powrót IV RP i Kaczyńskiego na fotel premiera. Wszyscy inni mają się dostosować do nich. Inni nie mogą naśmiewać się z kaczystów, sekciarskiego już zachowania, guru Rydzyka i opowieści dziwnej treści nie popartych dowodami. Analizując brednie Rymkiewicza o tym że polscy dziennikarze pragną by Polacy przestali być Polakami doszedłem do wniosku ze szkoda tracić czas na zajmowanie się jego wierutnymi bzdurami. Brakuje słów by opisać zachowanie Wolaka który marzy chyba jedynie o tym by na lekcjach patriotyzmu a la PiS dziatwa szkolna uczyła się jakim to wspaniałym, mądrym i wybitnym był poeta Jarosław Marek Rymkiewicz. Zapomniał pan o czymś, poeto: może i redaktorzy „GW” i innych pism które z pewnością kolą pana oczy chcą by ktoś kimś przestał być. Nie Polacy Polakami ale WOLACY Wolakami! Nie wie pan kto to taki? Może podpowiedzą panu przedstawiciele kaczej elity którzy pospiesznie wystosowali list w pańskiej obronie, same tuzy! Ziemkiewicz, Pospieszalski, Wildtstein, Stankiewiczowa… Wszyscy ci którzy drą mordy że bez nich nie ma wolnych mediów martwią się że dzisiaj sąd naruszył jedno z najbardziej podstawowych praw do swobody wypowiedzi. Gdyby tej swobody nie było to czytelnicy „Ich dziennika” i „Gazety Wolskiej” nie wrzeszczeliby na sali sądowej domagając się lustracji sędziny. Dlaczego nie sądu kapturowego i egzorcyzmów? Mogliby pomarzyć sobie i ci „niezależni dziennikarze” o stawaniu w obronie wolskiego, moherowego patrioty który mimo trzymania się czarnego ciągle widzi czerwone. Stąd odwołanie się do Komunistycznej Partii oraz do Rusi. A że widzi czerwono i się odwołuje…

Rodzice imć poety należeli do PZPR, on sam działał aktywnie w Związku Młodzieży Polskiej i był gorącym orędownikiem by Polska nie była Rzeczpospolitą Ludową czy Rzeczpospolitą lecz by należała do ZSRR jako jedna z republik. „Precz z papieżem, niech żyje Stalin!” krzyczał ów młody wtedy pan w 1952 roku podczas łódzkiego wiecu ZMP. Żeby było zabawniej- to Rymkiewicz obwoławszy się kaczym wieszczem oznajmił że za postępowania rodziców odpowiada ich potomstwo… Znakiem polskości zaś musi być typowo polskie nazwisko.
Niegdyś na ręce premiera Józefa Cyrankiewicza trafił „List 34” w którym wybitne osobistości polskiej kultury protestowały przeciwko cenzurze. Poeta Rymkiewicz ani teraz ani wtedy wybitny nie był toteż zabrakło go wśród sygnatariuszy listu. Czyżby jednak był z protestującymi? Nic bardziej błędnego! „List 600” skierowany przeciwko podpisanym pod „Listem 34” pan poeta … podpisał żądając wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec wichrzycieli iw warchołów, wrogów Polski Ludowej…

Czerwony łeb przykryty czarnym, moherowym beretem. Wolaka portret własny!







wtorek, 19 lipca 2011

Media Markt, nie dla...?

Adam w panice odłożył kolejną gazetę, siadł przed komputerem by przewertować fora internetowe. Włos zjeżył mu się na głowie! Tego się nie spodziewał, tego nie przewidywano w scenariuszu! Tak pięknie wyreżyserowano spoty prezesa… Zamiast spodziewanego aplauzu i podziwu sypie się kpina, drwina i szyderstwo! Jak on spojrzy prezesowi w oczy? Może mu nałgać i liczyć na rozgrzeszenie od ojca dyrektora?

Drzwi otworzyły się z rozmachem, stanął w nich ON. Groźnie spojrzał na Adama który aż skulił się pod przeszywającym wzrokiem prezesa. Miał wrażenie że świdrujące oczka widzą jego skórę na plecach. Czasem zastanawiał się dlaczego prezes dawno temu, kiedy jego PC dogorywało, nie rzucił w cholerę tej polityki i nie skumał się z doktorem Kaszpirowskim? Wrodzone zdolności hipnotyzujące prezesa bardzo pomogłyby mu gdyby został wspólnikiem rosyjskiego szarlatana. Czesaliby ludzi skuteczniej z kasy niż z ojcem dyrektorem. Ach, prawda, prezes komuchów i ruskich nienawidzi!
Prezes trzasnął drzwiami po czym podszedł wolnym krokiem do Adama. Rozsiadł się w fotelu nie odrywając oczu od swego podopiecznego który niespokojnie rozglądał się na boki. Czuł się nieswojo kiedy musiał zostać sam na sam z prezesem, nie był wtedy sobą.
-Jakie są rezultaty naszej kampanii wyborczej? Czy społeczeństwo jest zafascynowane dwoma spotami które mu zaprezentowaliśmy?
Jarosław w prywatnych rozmowach nie przypominał dobrego wujaszka na którego ucharakteryzowano go na bilboardach.
-Panie prezesie jak mówiłem spotowi telewizyjnemu towarzyszyć będzie 6 spotów radiowych. Wojewódzki i Figurski robią sobie jaja w Antyradio bo spoty przerywają ich audycje! Komuchy w pewnej rozgłośni nie zgodziły się na emisję spotów…
Oblicze prezesa pokrył srogi mars. Kto śmiał nie wyemitować spotu wyborczego przyszłego premiera???
Powtórzył głośno:
-Kto śmiał nie wyemitować spotu? Kto za tym stoi?
-Panie prezesie to największa w Polsce rozgłośnia prywatna RMF FM…
-Zwolnić ich i zamknąć radio! Michnik za nimi stoi!
-Panie prezesie to nie komuna, nie mamy wpływu na częstotliwości i fale radiowe, poza tym pan nie jest premierem który mógłby coś zrobić. Premierem jest pan nazwany na naszych plakatach wyborczych i w spotach, tak dla picu, dla ludu, ciemnego wyborcy!
Prezes mamrotał coś pod nosem. Widać było że jest zaskoczony. Tylko czy brakiem spotu w RMF czy tym że premierem jest nazywany dla przekory?
-No dobrze, zostawmy to Adam. Jak wygląda odbiór społeczny naszej kampanii?
Adam czuł że zbliża się sądna chwila. Nawet gdyby chciał skłamać to i tak nie potrafiłby pod wzrokiem, TAKIM wzrokiem prezesa tego dokonać!
-Panie prezesie nasze 'Słowa prawdy' nieprzypadkowo odnoszą się do tego, co się działo na Węgrzech, ponieważ i tu i tam mieliśmy zły rząd, tylko tam premier dał się nagrać i przyznał się do tego, że nigdy nie zamierzał nic robić i że kłamał. Nasz premier jest zbyt sprytny. Więc Polacy musieli powiedzieć mu to sami. Tyle że jakieś cwane bestie, podejrzewam że Maszkowski, Michnik, Urban, Palikot i ta wstrętna łódzka antyklerykalna gazeta przekształciły nasze spoty! Nikt już nie pamięta oryginału, wszyscy śmieją się oglądając zmienione ujęcia! Drwią sobie i kpią z pana prezesa!
Oczy prezesa wyglądały jak szparki. Adam z przerażeniem patrzył na prezesa i miał wrażenie że z jego nozdrzy wydobywają się płomienie. Potrząsnął głową i przetarł oczy; nie, to nie ogień, to wyglądało jak smużki dymu. Oho, prezes zaraz wybuchnie! By uniknąć najgorszego usiłował łagodzić nastrój. Również złymi wiadomościami ale nie aż tak.
- Fora internetowe panie prezesie również są nam nieprzychylne. Ma pan szczęście że nie korzysta pan z sieci www w której sojuszników mamy jak na lekarstwo!
- Zawsze powtarzałem że internauci są łatwi do zmanipulowania, oglądają pornografię i piją piwo!- Syknął prezes.
-Tylko dlaczego nie dają się zmanipulować by słuchać radia ojca dyrektora i dawać na nie datki? Miał rację ojciec Tadeusz że i komputer i Internet to dzieło szatana!
Adam ze strachem patrzył na prezesa który swoim wyglądem mógłby wystraszyć byka z Pampleuny. Na szczęście pozostały już łagodne wieści.
-Panie prezesie premier rozsiewa plotki na nasz temat że szykujemy powyborczą koalicję z SLD…
Prezes wybuchnął:
-Cooo? Z komuchami Napieralskiego mamy się układać? Napieralskiego który nie klęka w kościele, nie oddaje hołdów biskupom i ojcu dyrektorowi, który zaprasza do współpracy Kwaśniewskiego???
Czy ty masz w ogóle jakieś dobre wieści?
Prezes podniósł się wolno z fotela.
Adam przełknął ślinę, poluźnił krawat.
-Tak, zgłosił się do nas elektromegamarket Media Markt. Chcieliby bardzo wykorzystać wizerunek pana prezesa w swojej kampanii reklamowej…


Zobacz zdjęcie Jarka w Media Markt