wtorek, 28 lutego 2017

Watykan bierze się za pedofilów w sutannach?

Zastanowił mnie apel radiomaryjnego biskupa Wacława Depy skierowanych do wiernych archidiecezji częstochowskiej. Biskup wzywał do modlitwy przebłagalnej i pokuty za grzech pedofilii w Kościele i poza nim. Bo poza nim pedofilia przecież hula na całego, a w Kościele jest jej niewiele ponad promil jak głosi oficjalna, klerykalna propaganda.

Słowa biskupa wypowiedziane  zostały  przy okazji krytyki przez niego sztuki teatralnej „Klątwa” – nie spodziewam się, by sutannowy ja ZROZUMIAŁ, niewykluczone jest jednak że w nią UWIERZYŁ i wziął ja na serio. Biskup wzywa WIERNYCH do modlitwy przebłagalnej i pokuty za grzech pedofilii w Kościele. Do czego wezwał podległy sobie kler katolicki? Róbcie to co zwykle, tylko dyskretnie? Niezły jajcarz z tego Depy! A jeśli wśród wiernych do których skierował słowa z prośbą, czy raczej z żądaniem pokuty, byli rodzice ofiary pedofila w sutannie lub sam molestowany? Wniosek nasuwa się sam po słowach częstochowskiego księcia: sam jesteś sobie winien, proś o pokutę i wybaczenie!

Apel hierarchy uruchomił we mnie podejrzliwość: co takiego skłoniło klechę że publicznie mówi o grzechu pedofilii wśród swoich? Nie trzeba było długo szukać odpowiedzi na to pytanie; otóż prefekt Kongregacji Nauki Wiary, niemiecki kardynał Gerhard Mueller oświadczył kilka dni temu, że każdy biskup, który dowiaduje się o przypadku pedofilii, musi zalecić ofiarom lub rodzicom, by zawiadomili o tym odpowiednie władze, a sprawcę zobligować do tego, by zgłosił się na policję.
Kardynał wprawił w nie lada zdumienie różnych nawiedzonych z Polski słowami, że księża są obywatelami takimi jak inni i jeśli popełnią przestępstwo, muszą za to odpowiedzieć przed władzami cywilnymi i karnymi, a władze religijne muszą przeprowadzić swoje procesy kanoniczne, które mogą doprowadzić do wymierzenia najwyższej kary, czyli wydalenia ze stanu kapłańskiego. I nie ma tu miejsca dla wyboru: chcesz odpowiadać przed sądem świeckim czy biskupim. Oba muszą cię osądzić, pedofilu w sutannie!

Takie jest ostatnie, oficjalne stanowisko Watykanu. A biskupa w Polsce? Prośby o modły i pokuta. Wiernych pokuta!

Czyżby do Watykanu zawitały nowe zwyczaje? Nie jestem naiwny. Papież Franciszek wielokrotnie dawał świadectwo, że co innego mówi a co innego czyni. Oby tym razem było inaczej.

 Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

sobota, 25 lutego 2017

Minister Radziwiłł daje zielone światło gwałcicielom

„Dobra zmiana” pokazuje kto tu rządzi. Kiedy za poprzedniej ekipy rządzącej poruszano kwestie światopoglądowe, m.in. postulowano złagodzenie  ustawy aborcyjnej, wówczas opozycja z PiS krzyczała, że są to tematy zastępcze i zupełnie nieistotne. Kiedy PiS wygrał wybory to okazało się, że te nieistotne niby sprawy są dla partii Kaczyńskiego oczkiem w głowie.

Jak wygląda państwowa opieka zdrowotna nie trzeba chyba przedstawiać. Pieniędzy brakuje na wszystko, pacjent traktowany jest jak zło konieczne i najchętniej pozbyto by się go w godzinę po zabiegu. Bierz facet taksówkę i zmykaj do domu. No, chyba że pacjentem jest miejscowy, wpływowy klecha, wtedy ochów i achów nad nim jest co nie miara, sam pan ordynator skacze nad sukienkowym ulokowanym zazwyczaj w jednoosobowej sali!

Nic dziwnego, że nie mający pomysłu na nic w kwestii służby zdrowia jaśnie hrabia Radziwiłł czepia się kurczowo tych „nieistotnych” dla PiS tematów. Radziwiłł ogłosił, że nie przepisałby zgwałconej kobiecie pigułki "dzień po”. Bo taki mam kaprys i co mi zrobicie? Sumienie mi nie pozwala- ogłosił publicznie minister zdrowia. Na popularnym portalu społecznościowym napisałem, że gdybym był świadkiem takiego zachowania jaśnie pana, gdybym widział, jak odmawia zgwałconej przepisania specyfiku to nakładłbym mu po mordzie. Jakim trzeba być zakłamanym, obłudnym sukinsynem, by zasłaniać się jakimiś klauzulami, odmawiając kobiecie pomocy? Zwracam się jednocześnie do fanatycznych wyborców PiS i radiomaryjnych sekciarzy: nikt was nie zmusza do zażywania pigułek „dzień po” kiedy zaszłaby taka potrzeba, ale istnieją na tym świecie kobiety które chcą mieć WYBÓR. Dziś w Polsce się je tego pozbawia i narzuca stanowisko panów w sutannach.

Rzuciłem okiem na oficjalne stanowisko Kościoła katolickiego w tej kwestii. Zgwałcona kobieta, brutalny seks wbrew jej woli- każdy, kto poznał anatomię, fizjologię i psychikę ludzką potrafi choć połowicznie wyobrazić sobie gwałt. Kobieta ma się cieszyć z tego, że ktoś nieznajomy dał początek nowego życia? Jeśli ktoś tak twierdzi, w dodatku publicznie, powinien zostać przywrócony do porządku. Bo tylko ostatni dureń może takie bzdury głosić. Wszyscy zachęcający kobietę do urodzenia dziecka poczętego w wyniku gwałtu plotą, że na pewno znajdzie się ktoś, kto takie dziecko zaadoptuje. Tyle że oni sami jakoś nie garną się do tego, nie chcą dać przykładu. Dlaczego?

Kościół katolicki stwierdza, że współżycie seksualne może być godziwe jedynie w małżeństwie (por. KKK, 2360–2400). Na tym jednak nie koniec. Etyka katolicka wychodzi od przesłanki, że samo małżeństwo nie gwarantuje jeszcze godziwości współżycia seksualnego. To intuicyjnie wydaje się oczywiste. Jeśli któreś z małżonków stosuje przemoc fizyczną lub psychiczną wobec drugiego małżonka i wbrew niemu, każdy zgodzi się, że nie jest to działanie dobre i moralne. Jednocześnie klechy gardłują- niebawem w sklerykalizowanych, publicznych szkołach trafia wersja hard propagandy sygnowanej przez doradcę minister Zalewskiej, niejakiej Dudziak- że seks przedmałżeński jest ciężkim grzechem. Rozumiecie to? Seks przedmałżeński jest grzechem, seks jest godziwy jedynie w małżeństwie, ale jak przychodzi co do czego to gwałt i jego następstwa cieszą się aprobatą kleru, osobników takich jak Radziwiłł i Terlikowski. A zgwałcona kobieta? Ona już nikogo nie obchodzi! Jest inkubatorem bez prawa do wyboru, bez prawa o decydowaniu o siebie: liczy się teraz „dziecko nienarodzone”.

Bogdan Chazan został członkiem zespołu, który ma opracować nowe wytyczne dla oddziałów położniczych. Dotychczasowe wygasną za dwa lata; Ministerstwo Zdrowia uspokaja, że standardy opieki okołoporodowej nie są zagrożone, lecz zostaną opracowane przy udziale towarzystw naukowych. Jakie to towarzystwa naukowe, fanatycy z KUL i ze szkoły Rydzyka? Tylko współczuć biednym kobietom!

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

czwartek, 23 lutego 2017

Droga, niemrawa opozycjo!

Robert Górski zwlekał z piątym odcinkiem „Ucha prezesa” i nie ma w tym nic dziwnego. Rząd, politycy PiS co i rusz ośmieszają się i kompromitują a takich postaw nie da się już parodiować. Również nie da się już parodiować Jarosława Kaczyńskiego. „Tak, jesteśmy ludzkimi panami, bo jesteśmy panami, w przeciwieństwie do niektórych"- oznajmił napuszony Kaczyński z mównicy sejmowej, jak zwykle potrząsając łapkami niczym Żaba Kermit z Muppet Show. He, jaśnie pan się objawił! Był książę pan w jakiejś bajce, był pan na Żuławach, dziś jest kacyk z Żoliborza. Jak nazywać posłów PiS, królewiętami?

Od wczoraj trwa wyścig pomiędzy politykami PiS i opozycji. Jedni tłumaczą słowa prezesa (nie wstydzimy się tego, że jesteśmy dobrze wychowani, że jesteśmy kulturalni, nie wstydzimy się tego i nie będziemy zaprzeczać temu, że jesteśmy panami, bo każdy jest panem swojej sytuacji- Beata Mazurek jak zwykle bredzi), drudzy tłumaczą je zgoła w odmienny sposób. Nie ma już ważniejszych spraw, szanowna(?) opozycjo? Jeszcze nie nauczyliście się, że Kaczyński nie ma nic ciekawego do powiedzenia? Gdybyście potrafili go odpowiednio przycisnąć lub sprowokować, dostałby piany na dziobie i darłby się jak podczas grudniowego protestu opozycji w Sejmie: niech pani idzie do diabła! Opozycja za bardzo zajmuje się słowami Kaczyńskiego; zamiast wytypować anonimowego do tej pory posła dosyć mocnego w gębie, który zajmie się wykpiwaniem nadętego bufona z Żoliborza- trwa analiza, przetwarzanie, odmiana i tłumaczenie jego słów. Nie ma już nic ważniejszego do roboty, opozycja naprawdę jest aż tak głupia, naiwna i bezczynna?

PiS wygrało wybory przede wszystkim lansując tezę o „zamachu” smoleńskim uczepiwszy się kurczowo sutanny Tadeusza Rydzyka i szemranych biskupów, których przeszłość spoczywa w archiwach SB i nie jest ona bynajmniej krystaliczna. Wysokie stanowiska w państwowych spółkach piastują politycy, którzy w poprzedniej kadencji Sejmu dawali popisy w idiotycznej komisji ds. przeciwdziałania ateizacji Polski, oraz składali hołdy uznania Tadeuszowi Rydzykowi. Dlaczego nikt z opozycji nie postuluje powołania na ich wzór innych komisji? Komisji ds. kompromitowania kłamstw smoleńskich Antoniego Macierewicza i jego zespołu, komisji ds. klerykalizacji kraju, komisji ds. notorycznego łamania Konstytucji przez rząd, prezydenta i marionetkową premier. Nie może być tak, że jeden z drugim wizyty u Rydzyka za publiczne pieniądze nazywają ważnymi uroczystościami państwowymi!

Nad tym trzeba pracować, komentowanie takich spraw w mediach po PiS spływa. Oni muszą czuć oddech na karku, muszą mieć przykra świadomość, że ktoś im patrzy na ręce! Trzeba odebrać inicjatywę Kaczyńskiemu i PiS, nie zajmować się głupkowatymi wypowiedziami, tylko działać, działać!

Ma być rozpisany przetarg na dostawę śmigłowców dla Polskiej armii, a gdzie jest sejmowa komisja ds. niszczenia polskiej armii i bezpieczeństwa narodowego przez Antoniego Macierewicza? Rząd szykuje się do skoku na kasę, tym razem na pieniądze ZUS. Gdzie komisja ds. zapewnienia przyszłym emerytom spokojnej starości, czyżby i opozycja martwiła się o płody, zarodki i zygoty? PiS chce powołać komisję mająca na celu wyjaśnić- i cofnąć- pewne przypadki reprywatyzacji w Warszawie. Dlaczego opozycja ani myśli powołać komisji ds. bezprawnych działań Komisji Majątkowej?

Można tak wymieniać, wymyślać i gdybać. Tylko co z tego, skoro opozycja ma, zdaje się, ważniejsze sprawy na mieście?

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

wtorek, 21 lutego 2017

Skromny zakonnik z Torunia na liście 100 najbogatszych Polaków

Skromny zakonnik z Torunia wziął się znikąd. O jego przeszłości milczy nawet IPN, zhierarchizowany polski Kościół katolicki traktuje go niczym polskiego papieża, politycy katoprawicy oddają mu hołdy, prawdziwa rzeka publicznych pieniędzy płynie szerokim strumieniem do Torunia po wyborach parlamentarnych, czyli po dojnej zmianie.

Tadeusz Rydzyk łkał przed laty, że nie ma w zasadzie nic, o wszystko musi prosić swego przełożonego ze zgromadzenia redemptorystów. Kto głupi albo naiwny- niech wierzy w bajanie toruńskiego biznesmena. „Wprost” dotarł do sprawozdań finansowych kluczowych biznesów ojca Tadeusza Rydzyka. Kluczowych, jawnych, ale nie wszystkich! Dziennikarze wyliczyli przychód biznesów Rydzyka na 55 mln złotych. Taki wynik dałby mi 83 miejsce na liście 100 najbogatszych Polaków.

Tadeusz Rydzyk jest twarzą Kościoła katolickiego, niczego nie ryzykuję twierdząc, że on jest faktycznym rozgrywającym i z jego głosem liczą się hierarchowie. Politycy katoprawicy, przede wszystkim PiS, przy byle okazji udają się do swojego guru po wytyczne i by składać mu kolejne obietnice coraz to nowych grantów finansowych. Jak nie odszkodowania w formie żenującej „ugody” pomiędzy ministrem Janem Szyszką (prywatnie wykładowcą w śmiesznej szkole Rydzyka szkolącej „fachowców” na potrzeby publicznej TVP), to kasa na szkolenie cudzoziemców, sędziów i cholera wie, czego jeszcze!

„Niezależny” prezydent Torunia ma w mieście tyle do powiedzenia, co Beata Szydło w rządzie, wszystkim trzęsie Rydzyk i jego sekta. A wystarczyło by politycy kolejnych rządów, przede wszystkim podległy im fiskus, KRRiTV kontrolowali ten wrzód hodowany na polskim organizmie . Wtedy ojczulek nie zajmowałby miejsca na liście bogaczy lecz w zupełnie innym miejscu...

Nieoceniony świecki papież ciemnogrodu, Terlikowski, szybciutko oznajmił, że Tadeusz Rydzyk wcale nie posiada majątku szacowanego na ponad 300 milionów złotych, nie ma powodu by wpisywać go na listę najbogatszych bo... nic nie ma! Nosz w mordę, ojczulek jest goły i bosy, dowodzi pan św. Tomasz z Terlik! Instytucjami Rydzyk jedynie czasowo zarządza, poucza Terlikowski. Zakonnik stworzył je, zbudował, a teraz nimi kieruje, ale nie są one jego własnością.

Dodam od siebie: tak, Terlikowski. Rydzyk stworzył je, zbudował, zarządza nimi. Niczym biedny, mafijny ojciec chrzestny opływający w bogactwa, a na papierze posiadający figę z makiem. Takie to trudne do zrozumienia?

Panie Terlikowski! Proponuję wznieść się na wyższy poziom, bo pańskie argumenty są dobre dla zygot, zarodków i płodów, ale nie dla dorosłych, rozumnych ludzi!

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

 

niedziela, 19 lutego 2017

Szczera krytyka to nie mowa nienawiści!

"Co pan myśli o tych brudnych, śmierdzących gnidach, które nazywają się dziennikarzami, a firmują ten rynsztok w telewizji publicznej?” spytał w „Superstacji” redaktor Kuba Wątły zaproszonego do studia gościa, pisarza Tomasza Jastruna. Jastrun wydawał się zaskoczony słowami prowadzącego, jednak prawdziwej furii dostali „niezależni”, grzeczni i nie wychylający się nigdy i nigdzie dziennikarze.

Stowarzyszenie Dziennikarzy RP zamieściło na swojej witrynie internetowej apel o ukaranie red. Wątłego zakazem występowania w mediach, poleciało na skargę do właścicieli „Superstacji”, kabaretowej Rady Mediów Narodowych i cholera wie gdzie jeszcze! Niewykluczone, że czekają na audiencję u „naczelnika” Kaczyńskiego. Szefowie karykatury Telewizji Polskiej wydali oświadczenie w którym wyrażają swe głębokie oburzenie wypowiedziami już nie tylko red. Wątłego ale i Tomasz Jastruna. Tylko patrzeć, jak Wątłemu zaczną dobierać gości do programu, pisać jego scenariusz i pouczać w jaki sposób dać wygadać się zaproszonemu  gościowi bez zadawania zbędnych pytań i bez żądania odpowiedzi na pytania dociekliwe. To, że red. Wątłego nie zaprasza się do dyskusji w klerykalnym gronie w jakichś „Lożach prasowych” w których obłudnie sypią kłamstwami katoprawicowi redaktorzy mnie nie dziwi: Kuba ośmieszyłby i skompromitował to towarzystwo.

Kuba Wątły zamieścił sprostowanie. Nie, nie przeprosiny, bo i za co niby miałby przepraszać? Kto nie widział i nie słyszał ma teraz okazję:


Wszystko jasne? Wszystkim pseudoprawicowym PiSmakom i ich guru z partii z Nowogrodzkiej bo PiS ma tyle wspólnego z prawicą co panienka Ogórek z lewicą) pragnę przypomnieć, że oni sami od lat miotają kłamstwa i obelgi pod adresem przeciwników politycznych i wszystkich, z którymi im nie po drodze. Winą poprzedniej władzy była całkowita bierność i przymykanie oczu na kłamstwa i brednie kierowane pod swoim adresem, publiczne brednie o „zamachu” smoleńskim kreowane właśnie przez środowisko tych, którzy tak dziś krzyczą przeciwko „mowie nienawiści”. Tak wam ona przeszkadza- to biegnijcie po wyjaśnienia do swego naczelnika na taborecie, bo pamięć u głupców bywa krótka i zawodna: na początku listopada ubiegłego roku w głosowaniu posłowie ODRZUCILI projekt ustawy Nowoczesnej przewidujący rozszerzenie katalogu przestępstw z nienawiści. Wcześniej krytycznie wypowiedziała się o nim nadzorowana przez Zbigniewa Ziobrę prokuratura, Bogdan Święczkowski i im podobne tuzy. Niejaki Pięta Stanisław oznajmił, że projekt jest zbędny, ideologiczny i w pewnym zakresie zagrażający wolności słowa, wartości chronionej konstytucyjnie.

Teraz wszystko jasne komu jest potrzebna mowa nienawiści?

P.S. Przed laty , kiedy istniała jeszcze platforma blogowa Newsweeka pod nadzorem red. Piotra Bratkowskiego, napisałem dosyć krytyczny tekst uderzający w przeciwników b. prezydenta Lecha Wałęsy. Portal pewnych braci, znanych PiSmaków i funkcjonariuszy PiS-owskich, zawył z oburzenia. Napisałem im kilka ciepłych słów by nie doznali szoku psychicznego i jeszcze więcej się ośmieszali, co czynią po dziś dzień :)



Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

piątek, 17 lutego 2017

Mentalność Kalego w PiS

Kali ukraść krowa- to dobrze, Kalemu ukraść krowę- to źle. Obecna polityka rządu PiS to nic innego jak taki kalinizm właśnie. Przez długie lata spędzone w opozycji politycy tej partii obrzucali błotem przeciwnika i nazywali to oczywistym narzędziem politycznym, wszelką krytykę swoich idiotycznych odzywek i bredni- choćby na spędach 10 każdego miesiąca- nazywali strachem przed prawdą i zamykaniem ust opozycji. Po wygranych wyborach PiS nie radzi sobie z krytyką i usiłuje strzelać z armaty do wróbli. Dziś krytyka nie jest mile widziana. Dziś nazywana jest hejtem, mową nienawiści i innymi tego typy idiomami.

Antoni Macierewicz pragnąłby zatrudnić NATO do zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Ten geniusz strategii wojskowej, podobnie jak członkowie jego „komisji” badającej „zamach smoleński” nie potrafili wyciągnąć wniosków z raportu komisji Millera, potrafili za to robić doświadczenia na parówkach i puszkach. Jacy specjaliści takie doświadczenia… Niezbyt wysocy rangą dyplomaci NATO od razu zapowiedzieli, że Sojusz Północnoatlatycki NIE ZAJMUJE się badaniem katastrof lotniczych i jakichkolwiek innych. To wie każdy średnio rozgarnięty pasjonat wojskowy. Ale skąd ma o tym wiedzieć Antoni Macierewicz? Może Misiewicz mu tak powiedział?

Zerknąłem dziś na tytuły pisowskich periodyków: wszystkie, jak jeden mąż pieprzą, że NATO zajmie się wyjaśnianiem katastrofy smoleńskiej. Kłamstwo goni kłamstwo, szanowni "niepokorni"!

Druga sprawa, pozornie nie mająca nic wspólnego z powyższą: Jarosław Kaczyński na niedawnym spotkaniu z Angelą Merkel miał powiedzieć kanclerz Niemiec, że Polska wyda europejski nakaz aresztowania za Donaldem Tuskiem. Były premier przed nikim się nie chowa, bywa w Polsce, nie chodzi otoczony wianuszkiem ochroniarzy gdzieś na brukselskiej prowincji, ale to widać i tak za dużo, skoro zuchy Ziobry, Jakiego, Święczkowskiego czy Błaszczaka nie potrafią go namierzyć i zatrzymać. Kaczyńskiemu marzy się, że Donaldowi Tuskowi postawi się zarzuty za „zamach smoleński”, za Amber Gold (za SKOK-i nikomu głowa oczywiście nie spadnie) i na marzeniach się skończy. Nie ten numer drabiny, nie ten numer taboretu Kaczyński!

PiS pobiegło po prośbie do Angeli Merkel, do NATO, Macierewicz usiłował zainteresować swoimi „dowodami” na zamach papieża Franciszka, a ten po tym tak się wściekł, że po spotkaniu na metropolitę krakowskiego mianował Marka Jędraszewskiego. Kiedy opozycja alarmowała europejskie instytucje o deptaniu przez PiS trójpodziału władzy, naginaniu na swoje potrzeby prawa i robienia w państwie folwarku- wtedy była to zdrada interesów narodowych i Targowica. Jak nazwać zatem ten pisowski kalinizm?

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

czwartek, 16 lutego 2017

Rozliczyć koalicjanta PiS czyli Kościół katolicki

Rządy PiS nie będą trwały wiecznie pomimo usilnych starań Jarosława Kaczyńskiego i jego popychadeł z PiS i z marionetkowego rządu. Władza ustawodawcza robi to, co jej prezes każe, władza wykonawcza czyli Andrzej Duda dowodzi, że Polsce nie jest potrzebny prezydent ( na pewno nie taki) , władza sądownicza szykuje się na „reformy” będące niczym innym jak podporządkowaniem jej sobie przez Kaczyńskiego. Każdy rząd kiedyś przegrywał wybory, przegra je i PiS.

Politycy opozycji co jakiś czas podkreślają, że w przyszłości czeka Trybunał Stanu na polityków PiS łamiących prawo i Konstytucję. Tylko przyklasnąć takim pomysłom, jeśli jednak będą one realizowane w taki sposób jak za końcówki rządów PO- PSL gdy ważyły się losy TS dla Zbigniewa Ziobry- lepiej od razu dać sobie spokój. Mi tutaj brakuje zresztą czegoś innego w całym tym cyrku. A cyrk wygląda, jak wygląda, zacytuję fragment :  

„ Przedstawiciele rządu, premier, ministrowie, również prezydent, klękają przed krzyżem przy każdej okazji. Mają rozmodlone twarze i przymknięte oczy. Po co to robią? I jakie to ma znaczenie dla sierot syryjskich? Jakie to ma znaczenie dla kogokolwiek? Ordynarny fałsz i zakłamanie. Potem wstają z kolan, otrzepują się, wykonują znak krzyża, i wracają do szerzenia nienawiści i pogłębiania podziałów w społeczeństwie. Jaki jest sens ich wiary? Czego właściwie uczy Kościół? Albo może bardziej precyzyjnie: czym Kościół się dzisiaj zajmuje?”

Czym się Kościół dzisiaj zajmuje? Kadzeniem obecnej władzy, przyjmowaniem wielomilionowych grantów, ziem i subwencji. Wszystko to idzie z budżetu państwa, tego samego, z którego podobno nie ma na służbę zdrowia, na godziwe podwyżki rent i emerytur, w zasadzie brakuje na wszystko, ale nie brakuje dla biskupów! Są miliony dla Rydzyka, będą i następne. Co robi w tej kwestii opozycja? Milczy! Siedzi cicho i nie śmie puścić pary z ust!

Wczoraj po cichu, bez konsultacji społecznych, rząd podjął decyzję na mocy której hormonalne leki antykoncepcyjne, w tym tabletki "dzień po" będą sprzedawane wyłącznie na receptę. Stało się to ku zadowoleniu hierarchów kościelnych, których wytyczne, nawet te najbardziej głupie, są traktowane przez urzędników wójt Beaty Szydło niczym polecenia prezesa Kaczyńskiego. Kiedy nastanie inny rząd- po tym może być tylko lepszy, ale w sejmowej opozycji na palcach jednej ręki można policzyć wybitnych polityków, widzę ich za to pośród niepartyjnych samorządowców na których bat kręci PiS- w pierwszej kolejności powinien skierować wielu swoich poprzedników na specjalistyczne badania pod kątem kondycji psychicznej. Kiedy słucha się tego i owego ministra to nasuwają się pewne wątpliwości…

Rozliczyć PiS, ale i rozliczyć hierarchów katolickich za tworzenie koalicji z PiS. Miejsce klechów jest w kruchcie, a jak im mało- w pseudoszkole Rydzyka, kształcącej „wybitnych” specjalistów od mediów (patrz media publiczne). Nie jest NIGDZIE napisane, że hierarchowie muszą być obecni na uroczystościach państwowych, na jakichś opłatkowych spotkaniach w Sejmie, że Polska musi łożyć miliardy na klerykalną indoktrynację w szkołach. Następny rząd musi z tym skończyć! Jeśli nie skończy to naiwni wyborcy zaczną się zastanawiać dlaczego po raz kolejny dali się zrobić w balona i… dlaczego nie głosowali na PiS.

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)