piątek, 16 maja 2014

Tanio sprzedać, taniej odkupić, czyli sposób na pazerny kler

Natknąłem się ostatnio na newsa, z którego wynikało, jakoby Agencja Nieruchomości Rolnych próbowała odwrócić skutki decyzji Komisji Majątkowej. Lepiej późno, niż później, chciałoby się rzec mając w pamięci działania złodziejskiej, bezprawnie działającej, opłacanej z budżetu państwa Komisji. Opolski oddział ANR był najbardziej poszkodowany: nieruchomości, cenne grunty trafiały w ręce kościoła i niemal natychmiast były odsprzedawane prywatnym nabywcom. Po cenach rynkowych. Bezczelność kleru, mimo działalności Komisji, nie miała jednak granic: ile sukienkowi złożyli wniosków o „sprzedaż” im z bonifikatą sięgającą 95% ziem i nieruchomości?

Póki Polską rządzi prawica, kler może spać spokojnie, bo nie ma szans na odzyskanie czegokolwiek z ich rąk na rzecz Skarbu Państwa. Członkowie Komisji rzekomo nie byli funkcjonariuszami publicznymi, premier i spółka uznali, że włos im z głowy nie spadnie. Bzdurą jest twierdzenie, że decyzje Komisji były i są nieodwołalne. Dziwnym trafem roszczenia kościoła wobec państwa nie ulegają przedawnieniu, dlaczego zatem wszystko to, co uczyniła Komisja, za co odpowiadali jej członkowie, uległo przedawnieniu, dlaczego nikogo nie można skazać za łamanie prawa i okradanie państwa?

Nie ma praktycznie tygodnia, by do mediów nie przedostała się informacja o bezczelnym żądaniu tego czy tamtego klechy zwracającego się z wnioskiem do samorządu o „sprzedaż” gruntu czy nieruchomości. „Sprzedać” ma samorząd, z bonifikatą 95%, chociaż zdarzają się i przypadki upustu i 99%! To olbrzymie straty finansowe dla budżetu, a zyski dla kleru. Nie stać sukienkowych na zakupy, to niech ich nie robią. Developerów nie obchodzą kłopoty finansowe Polaków, nie oferują im bonifikat na zakup nieruchomości. Nie zamierzam bawić się w matematykę i liczyć, ile państwo i samorządy tracą na handlu z klerem, zmierzam do czegoś innego. Święte prawo własności- trąbią politycy. Ci sami, którzy nie widzą sprzeczności w oddawaniu za bezcen państwowych gruntów i nieruchomości kościołowi katolickiemu. To jak to jest: święta własność, a jest oddawana za czapkę gruszek?

Nic nie stoi na przeszkodzie by, przy przyjaznej władzy, dokonać transakcji odwróconej: to państwo, dsamorządy, zgłaszały się będą po nieruchomości i ziemię należącą co kościoła by ją kupić. Wnioski z zakupem kościelnego majątku z bonifikatą, dajmy na to, 50% sumy za jaką kler „kupił” mienie powinny być przychylnie rozpatrywane przez biskupów. To nie antyklerykałowie, lecz biskupi powtarzają jak mantrę, że kościół nie gromadzi bogactw. To biskupi głoszą, że materializm nie sprzyja powołaniom. To papież twierdzi, że kościół ma być ubogi. Ciekaw jestem uzasadnień odmowy spanikowanego, rozhisteryzowanego kleru gdy zaczną napływać do niego takie wnioski.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

środa, 14 maja 2014

Partia episkopat zachęca do głosowania

Szefowie kościelnej partii episkopat zachęcają owieczki do wzięcia udziału w wyborach. Nie, nie do rady parafialnej, lecz do Europarlamentu. Na kogo głosować? Gądecki i spółka nie wskazują na konkretną partię i polityków, oczekują jednak oddania głosu zgodnie z własnym, dobrze uformowanym sumieniem. Tajemnicą poliszynela jest, że wyborca z dobrze uformowanym sumieniem głosuje tak, jak mu proboszcz w niedzielę nakaże.

Czytam list podpisany nazwiskami Gądeckiego, Polaka i Jędraszewskiego i nie bardzo rozumiem, co się z nimi stało, że zagubili kontakt z rzeczywistością? Piszą bzdury o potrzebie budowy europejskiej wspólnoty duchy. Ba, wciskają ciemnotę, że zachęcał do tego JPII! Sugerowałbym panom, by sięgnęli do korzeni i przypomnieli sobie, swoim podwładnym oraz ciemnym wiernym, co było genezą powołania Europejskiej Wspólnoty. To nie jest, panowie biskupi, religijny twór, któremu będzie wydawał polecenia episkopat, nie wiedzieć dlaczego nazywany polskim! Manipulacją biskupów jest bełkot, jakoby jakieś wartości duchowe (czytaj: chrześcijańskie: czytaj: katolickie) ukształtowały Europę. A już ordynarnym kłamstwem jest stwierdzenie, że te wartości budują solidny fundament jedności. Europa to nie jest jedność. Europa to jest różnorodność: kulturowa, światopoglądowa, religijna czy gospodarcza.

„Z Ewangelii wyrastają zarówno zasady solidarności i pomocniczości, jak i zasada poszanowania godności człowieka, mężczyzny i kobiety, poszanowania życia od poczęcia do naturalnej śmierci, a także prawo do wolności religijnej, obejmujące również prawo do publicznego wyrażania własnych przekonań religijnych”- wmawiają biskupi. Panowie nie wiedzą, nie widzą i nie dostrzegają, że solidarność społeczna i dobro wcale nie muszą mieć cokolwiek wspólnego z katolickimi „naukami”. Mało jest w Europie zlaicyzowanych krajów, w których kler siedzi w kruchcie a pomimo tego obywatele nie są barbarzyńcami, błądzącymi niczym dzieci we mgle? Wolność i prawo do eksponowania przekonań religijnych? Panowie biskupi nie słyszeli osądu panny posłanki Pawłowiczówny o ateistach, nie wiedzą o donosach paranoika Ryszarda Nowaka, traktowaniu legalnych i zarejestrowanych kościołach w Polsce jak sekty, udają, że nie wiedzą, kto nakazał rzucanie kłód pod nogi założycielom polskiego kościoła latającego Potwora Spaghetii? Paragraf o obrazie „uczuć religijnych”, oczywiście katolickich (nigdzie nie ma definicji tegoż!) to jest, panowie biskupi, wolność religijna?

Zastanawiam się, dlaczego wyższe ranga klechy kluczą, piszą listy powołując się na zmarłego papę Karola, zamiast rzucić katoprawicowym wyborcom prosto w oczy: macie iść do urn, głosować na nasze ulubione sługi, bo tylko ich obecność w Brukseli zapewni kościołowi europejskie srebrniki, którymi ten się rzekomo brzydzi.


Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

poniedziałek, 12 maja 2014

Kazimierz Nycz panicznie boi się świeckiej Polski

Wystarczyło kilka lat obecności w sejmie garstki posłów z Twojego Ruchu, odważnie mówiących prawdę o polskim kościele katolickim, by wywołać histerię u jego hierarchów. Rozpolitykowanych księży dopadła bezsilna furia, kiedy do publicznej debaty trafiły takie tematy, jak pedofilia wśród kleru, niesłuszne przywileje kościoła katolickiego, nielegalny konkordat, krytyka pontyfikatu JPII, czy wreszcie rozdział kościoła od państwa. Klechy czują zagrożenie, toteż zrzucają maski, pokazują prawdziwe oblicze. Już nie łagiewnickie, lecz toruńskie.

Wczoraj wygłosił monolog Kazimierz Nycz:

„Dziś kult papieża rodziny – św. Jana Pawła II może zjednoczyć Polaków i doprowadzić do odnowy religijnej narodu(...). Jan Paweł II był nieraz zmuszany do milczenia. Był niewygodny i niepoprawny według standardów tego świata(...). Kościół przypomina o niezmiennym prawie moralnym i stoi na straży wartości nienegocjowalnych. Kościół będzie to czynił i nikt nie ma prawa go uciszać ani zachęcać do przemilczania(...). Trzeba słuchać bardziej Boga niż ludzi. Kościół będzie to mówił także wtedy, gdy pojawiają się w pewnych kręgach próby mówienia o takiej świeckości państwa, w której nie ma miejsca na religię, nie ma miejsca dla Kościoła, a obecność władz państwowych na uroczystościach religijnych jest traktowana przez nie jako niedopuszczalna. Nie chcemy takiej świeckości państwa polskiego(...). Chcemy i będziemy obchodzić uroczystości dotyczące w jednakowym stopniu państwa i Kościoła razem. Taką okazją najbliższą będzie 25. rocznica odzyskania wolności, w której będzie uczestniczył sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej”.

Pan Kazimierz co jakiś czas serwuje swoimi przemówieniami duże dawki humoru i aż szkoda, że poświęcił swoja osobę kościołowi, a nie polityce. Byłby dziś idealnym rzecznikiem partii Jarosława Gowina, Marka Jurka, czy narodowców.

Niech się odnawia naród, ale za własne pieniądze, niech kościół trzyma ręce z dala od publicznych pieniędzy na instytuty, centra i muzea. Ufam, że papież Franciszek via Bank Watykański udzieli niskooprocentowanej pożyczki episkopatowi na te cele? Próba zatykania ust krytykom kościoła imieniem JPII jest śmieszna i żałosna. Pan Nycz zapomniał, że nikt papieża nie zmuszał do milczenia w kwestiach szerzącej się pedofilii wśród kleru, machlojek w Banku Watykańskim, poczynań zboczeńca Marciala Maciela i pazernej matki Teresy z Kalkuty. Papież milczał, bo niewygodnych dla kościoła spraw nie poruszał nigdy.

Wartości nienegocjowane? O czym pan Kazimierz mówi? Nie wymienił ich, więc z pewnością miał na myśli tzw. „wartości chrześcijańskie”. Zapomniał tylko, że porządnym człowiekiem jest każdy, kto nie krzywdzi innych, nie wszedł w kolizję z prawem i… nie musi być katolikiem! Zabawne, ja nie widzę prób uciszania kościoła, nic takiego nie następuje. Widzę co innego: czasem chaotyczną, ale zazwyczaj mądrą, potrzebną i racjonalną krytykę skompromitowanych hierarchów kościoła jak i samej instytucji. Hierarchowie sami przemilczają pewne rzeczy, choćby ostatnie wyczyny posiadającego dziecięcą pornografię księdza Grzegorza G. Po zatrzymaniu klechy jego zwierzchnik błyskawicznie został awansowany na stanowisko biskupa diecezji elbląskiej. Chciałbym usłyszeć zdanie pana Nycza o tych zdarzeniach, ale ten milczy! Milczy również w sprawie katolickiego przytułku prowadzonego w Zabrzu przez chore z nienawiści zakonnice.

Odrzucenie przez Nycza modelu świeckiego państwa nie dziwi. Nie ma w Polsce partii, polityków,  którzy odmawiała by komukolwiek wiary w Boga, bożka czy złotego cielca! Religia- tak, publiczny pieniądz na kult- nie! Tymczasem bogate państwo polskie nie skąpi grosza na fanaberie kleru, mając gdzieś potrzeby świeckich! Dla kościoła pieniądz zawsze się znajdzie, a w roku wyborczym jest go zawsze więcej. Nie chce pan kardynał państwa, w którym biskup będzie zajmował się teologią i religią, a nie polityką, pouczaniem władz i Polaków? To może niech zagrozi zerwaniem konkordatu, może pogrozi obłożeniem klątwą, pomacha przed nosem ekskomuniką? Z pewnością blady strach padnie na Polaków! Przydałyby się tez słowa wyjaśnienia z usta pana Kazimierza, o jakiej on wolności mówi, skoro jego podwładni, zaangażowani w politykę zwolennicy PiS łkają „ojczyznę wolną racz nam zwrócić, panie!”.

Niedziele jest dniem wolnym od pracy. Pan Kazimier pracował, prowadząc monolog do ludu szczęśliwy, że nie musiał z nim polemizować.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

piątek, 9 maja 2014

Kurczy się polski zakon pedofilów

Katolicki ksiądz, 48 letni magister Grzegorz Górski, zarządzający małą parafią wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny jest bez wątpienia ofiarą nieletnich, rozbuchanych seksualnie, opanowanych przez ideologię gender dzieci. Tylko tym radiomaryjne środowiska tłumaczą obecność zdjęć o treściach pedofilskich znalezionych przez policję na nośniku danych należących do księdza. Nośniku skradzionym przez włamywaczy, szybko namierzonych przez stróżów prawa. Czekam na histeryczne lamenty, że czysty jak łza ksiądz nie ma nic wspólnego z pedofilską pornografią i został wrobiony. Jest tylko jedno małe ale: klecha czysty nie jest.

Sukienkowy był już karany za podobny czyn: w 2009 roku policja zorganizowała ogólnopolską akcję przeciwko pedofilom w sieci, jednym z namierzonych, zatrzymanych i skazanych ( w 2010 zawieszeniu na 5 lat) był Grzegorz G. właśnie, ksiądz z małej, mazurskiej parafii. 5 lat mija w 2015 roku, ale prokuratura kolejny już raz okazała się pobłażliwa dla kolejnego klechy, nie zdecydowano się na wniosek o odwieszenie kary. Mężczyznę miotającego słoikiem farby w „święty” obraz częstochowski błyskawicznie kieruje się na badania psychiatryczne, zamyka w odosobnieniu, choć nikogo nie skrzywdził. Co robi się z księdzem pasjonującego się oglądaniem dziecięcej pornografii, może nawet i pefofilem? Obchodzi z nim, jak z jajkiem prosząc niemal, by powstrzymał się od kontaktu z dziećmi! Czy to nie są kpiny? Zastanawiałem się, czy prokurator nie zacznie przepraszać za zatrzymanie księdza, bo wyglądał na wystraszonego:






Jacek Jezierski, katolicki biskup, zwierzchnik Grzegorza G. tłumaczy, że… o wyroku skazującym podopiecznego nie miał pojęcia! Kandydaci na ciecia parkingowego, zmywacza garów, stróża czy śmieciarza muszą dostarczyć pracodawcy zaświadczenie o niekaralności, pora już, by podobne kwity okazywali księża katoliccy, katecheci i członkowie zgromadzeń zakonnych mających kontakt z dziećmi i młodzieżą. Dosyć patrzenia przez palce na poczynania rozpasanych seksualnie zwyrodnialców w habitach i sutannach, puszących się przed ciemnymi owieczkami, jakoby żyli w jakiejś „czystości”. Jak ona wygląda w rzeczywistości? Seks z nieletnim to nie seks?

Józef Michalik, podobno niesłychanie nudzący się w Przemyślu, powinien jak najszybciej przyjąć pod swe skrzydła Grzegorza G. Marwałd od Przemyśla dzieli raptem 550 kilometrów, pan Grzegorz dysponuje przecież autem, którym z pewnością niejednokrotnie jeździł na randki. Jedno mnie tylko zastanawia: na laptopach zatrzymywanych księży roi się od pornografii wszelkiej maści, próżno natomiast tam szukać fotek świętego Jana Pawła II.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

środa, 7 maja 2014

Bełkotliwa panna posłanka

26 maja nieszczęście nawiedzi stołeczne Bielany: w godzinach wieczornych parafię o. Rafała i br. Alberta (ul. Gwiaździsta 17) spotka szczęście niepojęte! Posłanka na Sejm RP, panna Krystyna Pawłowiczówna, w ramach kampanii do Europarlamentu głosić będzie słowo. Nie, nie boże! Swoje. Bełkotliwe, hałaśliwe, histeryczne, nie mające związku z faktami. Parafia mieści się niecałe 1,5 km od żoliborskiej twierdzy prezesa PiS, niewykluczone więc, że Jarosław Kaczyński zostanie dowieziony przez ochronę na spotkanie ze śliczną Krystyną. W końcu i jemu należy się rozrywka.

Panna poseł Pawłowiczówna aktywnie zaangażowała się w kampanię do Europarlamentu, choć nie kandyduje. A szkoda, bo europejscy parlamentarzyści mieliby niezły ubaw słysząc idiotyczne opowieści pani Krysi, która wspiera polityków PiS rwących się do Brukseli. Tej samej, której rzekomo nienawidzą, pod adresem której kłamstwa i obelgi płyną z mediów Rydzyka. Niełatwe zadanie mają politycy lewicy starający się o głosy wyborców, co innego polityk PiS: pojedzie do plebana, radiomaryjnym babciom naopowiada historyjek i kłamstw o gender, atakach na kościół katolicki, zohydzaniu wspaniałych biskupów i „wartości chrześcijańskich”. Ciemny lud to kupi, a ten lud właśnie stanowi ogrom elektoratu PiS. Aha! I nazwie gazetę Adama Michnika, "GW",  dziennikiem lewicowym.

Krystyna Pawłowicz jest na topie, jeśli chodzi o głoszenie bzdur i bredni. Jeśli Dariusz Oko prowadzi w rankingu plotących idiotyzmy klechów, to panna Krysia dzierży palmę pierwszeństwa pośród posłów nie tylko prawicy, ale całego Sejmu. Ostatnie wypowiedzi Pawłowicz skłaniają do sugestii, że u niej jest coś nie tak z głową. Polka to kraj katolicki; katolicyzm jest częścią polskiej tradycji; Janusz Palikot powinien zostać poddany egzorcyzmom; tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem; wykreślenie artykułu z Konstytucji mówiącego o konkordacie jest idiotyczne i nierealne; dzięki temu że trwa kościół katolicki, trwa państwo polskie. Dawno temu emitowano w TVP serial zatytułowany „Inspektor Bełkot”, dziś śmiało można kręcić telenowelę „Bełkocząca posłanka”.

Nie wiem, kto jest w stanie wyjaśnić pannie poseł Pawłowiczównie, że Polska jest krajem neutralnym światopoglądowo (choć ten zapis Konstytucji od lat jest notorycznie łamany przez rząd i episkopat), Polakiem jest każdy obywatel tego kraju-  w tym bezwyznaniowiec i innowierca, nie tylko katolik, wykreślenie z Konstytucji PRL zapisu o przyjaźni polsko- radzieckiej również wydawało się niemożliwe i jest dokładnie odwrotnie: to kościół trwa dlatego, że trwa państwo polskie! W Etiopii i wielu krajach afrykańskich tradycyjnie dominuje głód i bieda, zatem idąc tokiem rozumowania panny Krysi ma tak zostać na zawsze.

Na oficjalnej stronie internetowej posłanki Pawłowiczówny jakiś jajcarz umieścił motto, że gospodarka musi służyć ludziom. Nigdy nie słyszałem nawet słowa opinii panny Krysi na temat gospodarki, ciekawe… Możliwe, że rozhisteryzowana dewota została poddana kiedyś katolickim egzorcyzmom, które chce aplikować krytykom kościoła katolickiego, po których coś jej się przestawiło w profesorskiej głowie.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

poniedziałek, 5 maja 2014

Nie będę tęsknił za Dziwiszem

Stanisław Dziwisz, z uwagi na osiągnięcie 75 roku życia, przed paroma dniami złożył rezygnację na ręce papieża Franciszka. Tzw. ojciec święty zdecyduje, czy odeśle kardynała na emeryturę, czy pozwoli mu nadal rządzić Krakowem, na złość mieszkańcom, mających dosyć nieudolnego duetu Dziwisz- Majchrowski. Zabawne: dlaczego pan Stanisław nie oddał się do dyspozycji papieża w 1998 roku, w wieku 59 lat? Pewna zwyrodniała zakonnica z Zabrza odmawiała odbycia kary pozbawienia wolności zasłaniając się swym podeszłym wiekiem, niecałą sześćdziesiątką...

Sekretarzowanie papieżowi i dobre układy z Marcialem Macielem- to jedyne „zasługi”, za jakie Stanisław Dziwisz otrzymał kardynalski kapelusz. Jest jeszcze i trzecia- wyrywanie co lepszych ziem i nieruchomości z Krakowa, za psi grosz lub gratis, przy pełnej wdzięczności postawie kojarzonego z lewicą prezydenta miasta. Wczoraj pan były sekretarz nie próżnował. Dziwisz nie byłby sobą, gdyby nie pouczał głosząc zdania nie mające za dużo wspólnego z faktami. Rozbawił mnie tym oto wezwaniem:

Polsko św. Wojciecha, Polsko św. Stanisława, Polsko św. Jana Pawła II – nie rezygnuj ze swej chrześcijańskiej tożsamości. Trwale można budować tylko na Bogu. Odnosi się to do życia osobistego każdego z nas, ale także do życia zbiorowości, jaką stanowi naród.

Niech już pan Stanisław odejdzie na emeryturę, zniknie z oczu Polaków, jak przed laty kardynał Macharski. Litości, sekretarzu! Polska nie należy do jakichś „świętych”, nie jest ich własnością, nie jest własnością Kościoła! I wypadałoby wyjaśnić, że jeśli rzecz idzie o tożsamość, to nie chrześcijaństwo, lecz zhierarchizowany katolicyzm jest obecnie dominująca religią w Polsce. A przed narzuconym Polsce, Mieszkowi I chrztem nie było pustki. Słowianie mieli swoją wiarę, swoich bogów pogańskich, swoją kulturę, ale tego w kościelnych księgach nie zapisano. Widać cenzura zadziałała.

Panowie w czarnych sukienkach każą, świeccy słudzy, ciemny lud, potulnie słucha. Dobrze, że tego ludu coraz mniej, że wzrasta liczba ateistów i antyklerykałów. Człowiek rodzi się bezwyznaniowcem. Może zaneguje to ktoś i powie, że w Polsce rodzą się tylko katolicy? O jakiej zbiorowości pan Stanisław prawi? Chyba o narodowcach, których błogosławił ostatnio niejaki ksiądz, Małkowski, bo wmawianie, że wszyscy są jakaś wspólnotą religijną, która musi mieć boskie fundamenty- jest bzdurą i kłamstwem. Dziwisz i jemu podobni przyzwyczaili się do niemrawych, klerykalnych polityków i dlatego plotą, co im ślina na język przyniesie bo wiedzą, że prawica nie zdementuje ich słów. Tyle że prawica nie będzie rządziła Polską wiecznie!

Ciekawi mnie, co zrobi z krwią świętego JPII pan Stanisław? Rozda sługom kościoła katolickiego? Mam nadzieję, że kiedyś zostania zbadana ta krew, by rozwiać wątpliwości, czyją krew w ampułkach rozdaje pan ex sekretarz; świętego, czy swoją własną?

I konkurs audio- tele: na jaką emeryturę może liczyć Stanisław Dziwisz?

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

piątek, 2 maja 2014

Budujcie święte pomniki!

Tydzień spędzony na wsi, z dala od telefonu i netu. Nie, nie leserowanie, lecz fizyczna praca, która z nawiązką zastępuje miejskie siłownie itp. historie. Nie śledziłem newsów, wieści, blogów, prognozy pogody (dlatego spaliłem się na raka:)), politycznych przepychanek i… wcale nie czułem się dobrze! Doskwierał głód informacji, choć od czasu do czasu wpadały mi w ucho strzępy wiadomości z komercyjnej stacji radiowej.

Przeglądam newsy i kiwam głową z politowaniem: klerykalna prawica, Hoser, westchnienia po kanonizacji. Po staremu! To i ja po staremu: nieklerykalnie, kpiąco i drwiąco!

Henryk Hoser nie przegapił okazji, by kolejny raz się ośmieszyć. Pochodzący z bogatego rodu ogrodników (przez lata pan Henio walczył o zwrot utraconego majątku rodziny, ok. 20 ha gruntów w centrum stolicy, bynajmniej nie po to, by oddać go w ręce kościoła katolickiego) sutannowy zdaje się nie wiedzieć, że ciemnota się skończyła, a jeśli trwa, to na zabitych dechami prowincjach. Tam ksiądz może jeszcze znaczy wiele, ale w Warszawie- nic. Hoser nie udzielił wiernym tzw. dyspensy, nie wydał zgody na złamanie postu i spałaszowanie dziś przysmaków z grilla. W piątek się pości, pouczył. Koń się uśmiał, aż mu górna jedynka wypadła! Ten sam Hoser zganił premiera Donalda Tuska, że ten nawrócił się na niby, a jego wycieczka na kanonizację jest jedynie celem doraźnym, niczym długofalowym. Zabawne: jeśli pan Henio chce nabrać ciemny lud, to zgoda. Ciemny lud to kupi. Nikt inny! Tym bardziej ten, kto śledzi klerykalne zapędy Tuska od 2007 roku.

Stefan Niesiołowski po dziś dzień chwali się, że walczył z komuną. Taki z niego bohater, że nie piśnie słowa krytyki pod adresem Hosera i jemu podobnych, jedynie mamrocze jakieś dyrdymały, że ateiści powinni być wdzięczni kościołowi katolickiemu za... zabytki! Może obawia się Sztefan, że będzie miał pełne, klerykalne portki, kiedy panek w sutannie ofuknie go i zgani?

Beata Kempa rozpacza: atak na kościół katolicki, ideologia gender wygrywa! Sejm szykuje się do ratyfikacji Konwencji ws. zwalczania przemocy wobec kobiet. Posłanka Kempa posiada mizerny iloraz inteligencji więc nic dziwnego, że niewiele z zapisów Konwencji rozumie. Dla niej ważne jest, że musi mieć to samo zdanie na ten temat, co hierarchowie polskiego kościoła, w tym Henio Hoser. Kempa nie spodziewała się, że po kanonizacji ich Karola Sejm będzie zdolny ratyfikować TAKIE traktaty! Dewota pomyliła sejm z seminarium, posłowanie z posługa siostry zakonnej.

Radek Sikorski szczyci się swoim dworkiem, przed którym znajduje się tablica z napisem „Strefa zdekomunizowana”. Powinno być „Strefa sklerykalizowana”, wtedy szczerości stałoby się zadość.

Nie ma już śladu po kanonizacyjnym orgazmie, ucichły ochy i achy pod adresem Karola. Kościół wpadł w swoją własną pułapkę: nie jest w stanie zaoferować polskim, radiomaryjnym katolikom nic więcej. Osiągnięto apogeum, teraz będzie już tylko gorzej. Dla kościoła, oczywiście, ale lepiej dla Polski. No, chyba że Henio Hoser zaprosi do Polski cudaka Bashoborę, a ten wskrzesi Jana Pawła! Niestety, ciemnoskóry ponoć nie jest nawet wskrzesić nadziei wśród polityków PiS, że partia ta kiedykolwiek jeszcze wygra wybory.

 Klerykalni politycy są skąpi, kiedy rzecz idzie o ich prywatne pieniądze. Szastać publicznym groszem na pomniki JP, muzea, kanonizacje itp. to oni potrafią, ale wyłożyć z własnej kieszeni- co to, to nie! Dlaczego przed siedzibami partii politycznych: PO, PiS, PSL, SP nie stanęły do tej pory pomniki JPII? Dlaczego nie ma ich przed biurami, przed domami klerykalnych posłów? Nuże, mości panie i panowie! Sięgać do sakiewek i wzywać Czesława Dźwigaja!

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)