Państwo polskie istniało na długo przed 966 rokiem
Rok 966. Państwo polskie na ogromnych obszarach istniało od długich setek lat. Ale ówczesny władca-odstępca, Mieszko I, przyjął tzw. chrzest polski, który był de facto hołdem lennym! Był to akt włączenia Polski do nowego cesarstwa rzymskiego, które nie upadło w 476 roku jak mówi oficjalna historia. Tylko przeszło organizacyjną restrukturyzację i rozpoczęło marsz ku ziemiom Słowian.
Moralność człowieka zależy od zdolności współodczuwania z innymi ludźmi, wykształcenia oraz więzi i potrzeb społecznych; żadna religia nie jest do tego potrzebna. Człowiek byłby zaiste żałosną istotą, gdyby kierował się w życiu wyłącznie strachem przed karą i nadzieją na nagrodę po śmierci.
Fundacja „Nie lękajcie się” opublikowała raport nt. naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych. Ten sam, który w dniu 20 lutego 2019 został przekazany przez Marka Lisińskiego, Agatę Diduszko-Zyglewską, Joannę Schoering-Wielgus i Annę Frankowską papieżowi Franciszkowi. Raport jest dostępny na stronie http://nielekajciesie.org.pl/wp-content/uploads/2019/02/Report_POLISH.pdf
Kto śledził wydarzenia na styku polityki i kościoła katolickiego i interesował się ciemną, rzekłbym prawdziwą stroną Kkorporacji z pewnością nie jest zdziwiony, aczkolwiek raport nie jest lekturą lekką, łatwą i przyjemną. Bezkarni hierarchowie katoliccy nie wzięli się znikąd, ich podwładni łamiący prawo, dopuszczający się łamania rzekomo świętego celibatu nie są wytworem ateistów czy satanistów (do tych ostatnich wrócę za chwilę) lecz specyficznej sytuacji w Kkorporacji polskiej: politycy robili wszystko, by ta instytucja stała ponad prawem. Wmówiono maluczkim, że wszystko, co się tam dzieje jest wewnętrzną sprawą kościoła. Czyli garstki hierarchów. Buta, bezkarność, bezczelność, nałogi, brak jakiejkolwiek kontroli ze strony państwa… Zresztą jak niby miało działać państwo, którego służby w ostatnim czasie pokazują zadziwiającą bezradność przy aferze deweloperskiej ze spółką Srebrna w tle?
Pamiętam, kiedy za nieboszczki komuny straszono satanistami, kościołem szatana. Krążyły legendy o odwróconych szóstkach czy dziewiątkach, o czarnych mszach, ofiarach z wina i zwierząt. Kiedy po przemianach ustrojowych Kkorporacja zajęła z góry upatrzone pozycje, kiedy hołdy i uznania zaczęły płynąć nie tylko w postaci słów ale i czynów (ziemie, dotacje, ustawy, przywileje) z celownika instytucji zniknęli nagle gdzieś sataniści. Jakoś tak dziwnie, bez słowa wyjaśnienia przestano mówić o nich i pisać. Wrogiem numer jeden stali się ateiści, czy- jak kto woli- lewactwo, liberalna lewica itp. eufemizmy. Dlaczego, nie zastanawia to nikogo, nie dziwi? Mnie zawsze dziwiło, dopóki nie nabrałem dystansu, póki nie rozstałem się z Kkorporacją i jej funkcjonariusze są dla mnie dziś tyle znaczący, co zeszłoroczny śnieg.
Kto byłby zdolny do takich draństw, jak pedofilia? Co wyznawali panowie pokroju Maciela, w co wierzył pan Wesołowski, czym kierował się pedofil z Tylawy chroniony przez panów Michalika i Piotrowicza i wielu im podobnych, opisanych w raporcie Fundacji?
0 komentarze:
Prześlij komentarz