piątek, 30 grudnia 2016

400 baniek poszło się...

Państwo zakupiło za niebotyczne pieniądze „Damę z gronostajem” i kolekcję bibelotów Czartoryskich. Do państwa zaliczam się i ja i- jak państwo- jestem zdumiony. W przeciwieństwie do cieszącego się jak dziecko odpowiedzialnego za transakcję ministra Piotra Glińskiego.

22 września 1991 r. Adam Karol Czartoryski założył Fundację Książąt Czartoryskich, której przekazał zarząd nad tym najstarszym w kraju muzeum i wchodzącą w jego skład Biblioteką Czartoryskich, które miały służyć po wsze czasy narodowi polskiemu. Będą służyły nadal, tyle że naród stał się biedniejszy o 100 milionów euro. I nich się naród cieszy, że prócz Chrystusa króla ma nad sobą iluś tam książąt, choć Konstytucja marcowa z 1921 roku zniosła ustrój stanowy w Polsce.

Zabawne: po sto milionów dla każdego obiecał Lech Wałęsa, ale Jarosław Kaczyński potomkom dawnych rodów obiecał znacznie więcej. Pewien list Jarosława Kaczyńskiego sprzed trzynastu lat wyjaśnia wszystko: kosztowne prezenty z budżetu dla potomków rodów nie będą raczej czymś wyjątkowym za rządów PiS. Dla jednych ochłapy w postaci 500+, dla innych jak Rydzyk forsa z „ugody”, dla jeszcze innych- grube miliony z budżetu. Ciśnie się na usta brzydkie słowo, ale skomentuję to draństwo spokojnie: szlachetna paczka w całej krasie! Porządkiem prawnym i moralnym jest dla Kaczyńskiego zadośćuczynienie krzywd wyrządzonym rzekomo przez aparat komunistyczny ziemiaństwu. O pańszczyźnianych chłopach pracujących w niewolniczych u panów Kaczyńscy, biskupi i reszta strzegąca „ładu i porządku moralnego i prawnego” nie wspominają. Niech sobie pójdzie potomek chłopstwa do muzeum i podziwia kulturę i sztukę, miast czepiać się drobiazgów i gardłować przeciwko jawnej niesprawiedliwości! Bo kogo on obchodzi? „inteligenta” z Żoliborza, biskupa, „hrabiego” z głąbem kapuścianym w herbie?

Partia Razem zamieściła w sieci mema, którego dołączam do swojego tekstu. Proszę się mu  przyjrzeć, zastanowić nad treścią i pokusić się o komentarz. Zdziwiła mnie postawa pewnego człowieka i jego ocena Razem:  „Dlaczego nigdy nie zagłosuje na Partię Razem? Bo to niewiarygodni idioci. Mówię to ja, potomek polskich chłopów. I chłopek, o których ci kretyni najwyraźniej zapomnieli”. Kto zapomniał o "moralnej rewolucji" Kaczyńskiego, któremu najwyraźniej marzy się powrót do dawnych, feudalnych czasów?

Polecam również film i komentarze pod nim. Potem ludzie się dziwią, że Polska wygląda tak, jak wygląda…

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

środa, 28 grudnia 2016

Demokratyczne wybory moga odejść do lamusa za sprawą PiS

Jarosław Kaczyński puczem nazwał protesty opozycji w Sejmie. Jego prawe- w zasadzie dwie lewe ręce- Ryszard Terlecki i Piotr Gliński wpatrzenie w swojego guru powtarzają pisowskie frazesy i mówią o operetkowym puczu i pełzającym zamachu stanu. Dowody? Kanapki zamówione przez Kancelarię Sejmu. Czy na sali jest lekarz, choćby skryty gdzieś przez Kaczyńskiego Bolesław Piecha? Zamach stanu, pucz z kanapkami w tle. Wiecie już szanowni państwo, dlaczego Służba Bezpieczeństwa i resorty siłowe zupełnie nie zajmowały się Kaczyńskim podczas stanu wojennego?

Jeśli ktoś mówi o próbie puczu i zamachu stanu, niech wczyta się w propozycje zamieszczone na stronie http://ruchkontroliwyborow.pl/pilne-list-do-rzadzacych-polska/  Propozycje zostały wysłane już do marionetkowej premier, marionetkowego prezydenta i innych kukiełek sterowanych przez Kaczyńskiego. Nie słyszeliście o Ruchu Kontroli Wyborów? To propisowskie towarzystwo skupione wokół niechlujnej Ewy Stankiewicz. W tle przewijał się Witold Waszczykowski, Józef Orzeł i inni zaufani Kaczyńskiego, włącznie z nawiedzonym księdzem Małkowskim. Kaczyński jest za wysokiego stanu- jego ojciec urodził się w Grajewie- by składać jakiekolwiek propozycje i sugerować zmiany, robi to za pośrednictwem swoich przystawek i dostawek. Bo jeśli wierzy ktoś, że RKW jest ciałem niezależnym od PiS i woli prezesa- to niech sobie wierzy.

Parlamentarzyści PiS życzliwie odnoszą się do proponowanych przez RKW zmian, wszystko wskazuje na to, że będą usiłowali wprowadzić zmiany w życie. Jeśli wejdzie w życie proponowana jedna ze zmian, czyli liczenie głosów POZA lokalem wyborczym- wtedy można się domyślić wyniku wyborów. Demokratyczne wybory wyborami, ale wygrać musi je PiS. Po co komu demokracja? Można rządzić jak w Kościele katolickim: tam wierni nie mają nic do powiedzenia, nie oni wybierają biskupów, dlaczego więc Polacy mają wybierać posłów?- taka jest retoryka przystawki PiS.

Kaczyński i jego drużyna po wyborczych klęskach powtarzali, że wybory zostały sfałszowane. Nigdy nie przedstawili dowodów, a ówcześni wygrani nie uruchamiali Temidy czy choćby lekarza w celu zbadania opowiadających bzdury pacjentów. Ci rośli w siłę, ufni w swą bezkarność. Kiedy wygrali wybory- skończyli opowiastki o fałszerstwach.



Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

wtorek, 27 grudnia 2016

Faryzeusze w sutannach chcą mediować

Parlamentarny kryzys był przejawem fałszywej troski biskupów katolickich podczas zakończonych świąt. Wypowiadali się ci faryzeusze czynni i emerytowani, i jedni i drudzy- nie zawaham się użyć tego określenia- pletli bzdury wzorem swoich sojuszników z rządu.

Zabawne, ale do mediacji pomiędzy rządem a opozycją prezes PSL Władysław Kosiniak- Kamysz chciałby zaprosić biskupów katolickich właśnie. Biskupów uwikłanych w politykę, stojących zawsze po stronie silniejszego, stojących po stronie tych, którzy mają dostęp do fruktów czyli do budżetowych pieniędzy. Biskupi grają w jednej drużynie z PiS, nie mają nic wspólnego z demokracją podobnie jak instytucja dla której pracują, więc zdawanie się na nich przez polityków wybranych przez wyborców jest mijaniem się z celem, jest nie na miejscu. Dlaczego pan Kosiniak- Kamysz nie zdał się na mediacje kleru podczas swego rozwodu? To, że człowiek o jego mentalności musi mieć nad sobą pana i plebana nie znaczy, że wszyscy Polacy mają mentalność pańszczyźnianego chłopa!

Biskupi nie zasypiali gruszek w popiele ciskając gromy w opozycję. Ulubieniec stołecznej PO Kazimierz Nycz pouczył polityków opozycji, by ci na czas świąt zawiesili protest w Sejmie. Doprawdy brak słów by określić nikczemną postawę hierarchy: gdyby doszło do konfliktu zbrojnego, do napaści na Polskę- to również mielibyśmy bawić się w święta i brać się do roboty po ich zakończeniu?

"Jeżeli nie ma nadzwyczajnych powodów, żeby nie można było przerwać bycia w Sejmie na czas świąt, to powinno się je przynajmniej zawiesić, bo taki protest jest w jakimś sensie przeciwko tym świętom"- oznajmił Nycz. Przerwanie bycia w Sejmie byłoby przeciw demokracji, ale co o niej wie książę niedemokratycznego Kościoła katolickiego?

Stanisław Gądecki stwierdził, że prawdziwy pokój jest możliwy dzięki pojednaniu i przebaczeniu. Marek Jędraszewski wypalił z kolei, że jeśli chodzi o dobro ojczyzny, to koniczne jest pojednanie, bo chodzi tu o dobro wspólne. Doprawdy? A kto komu ma wybaczać i kto ma się jednać i gdzie?  U Rydzyka w Toruniu czy u biznesmenów w habitach na Jasnej Górze? I jak pogodzić dobro ojczyzny z przywilejami dla Kościoła katolickiego i jego funkcjonariuszy. Ach, prawda! Przecież dla książąt Kościoła dobro wspólne to dobro ich, Rydzyka i Kkorporacji!

Alkoholik Głódź wymamrotał, że nie można obroną demokracji nazywać okupacji sali sejmowej. No jasne! Obrona demokracji polega na "ugodach" z Rydzykiem i tuczeniu Kościoła katolickiego z publicznych pieniędzy.

"W zdrowym systemie demokratycznym nie ma miejsca na opozycję totalną, bo stanowi jego zaprzeczenie, godną pożałowania karykaturę"- pouczył Głódź.. W zdrowym systemie nie ma miejsca na klechów bawiących się za publiczne pieniądze w politykę i trzymających z tymi, którzy hojnie finansują ich z wspólnej kasy, nie ma miejsca na generałów w sutannie chlejących na umór. To jest to dobro wspólne?

Jeden z największych beneficjentów stołecznej reprywatyzacji orzekł, że Kościół mógłby mediować kryzys parlamentarny. Henryk Hoser, bo o nim mowa, ma na myśli nie Kościół jako mityczną wspólnotę, lecz Kościół hierarchiczny, jako garstkę biskupów. Hoser, podobnie jak Nycz, Jędraszewski, Gądecki i plejada sojuszników PiS skrytykował protest opozycji jak i samych posłów przy okazji zarzucając im antyklerykalizm, oraz... działanie na szkodę świąt! Czy święta poczuły się obrażone, ktoś coś wie na ten temat?

"Nawet w czasach stalinowskich były one szanowane, nie podejmowano prób ich zakłócenia politycznymi akcjami" .Nooo! Na to czekaliśmy, na porównania ze stalinowcami! Gdzie był Hoser, kiedy na listy wyborcze PiS trafiały dawne, skompromitowane komuchy pokroju Piotrowicza? Wspominał z nostalgią dawne, dobre czasy z Rwandy? Kościół nigdy niczego nie robił za darmo, jak wysoki rachunek wystawiłby za mediacje, byłby liczony w milionach czy miliardach?

"Istnieją strony w konflikcie, które odrzucają rolę Kościoła w przestrzeni publicznej i życiu społecznym. Wszyscy, którzy odwołują się do Rewolucji Francuskiej, sterylnego oddzielenia kościoła od państwa, co nie jest zgodne z polskim etosem"- bredził Hoser.
Zabawne, a co to jest ten polski etos, coś takiego znajdzie się w nowej Konstytucji, bo o potrzebie zmiany starej bredził coś ostatnio pan Henryczek?

W ubiegłym roku rzecznik prasowy archidiecezji warszawskiej Przemysław Śliwiński publicznie skłamał, że na mszy nie ma miejsca na politykę. Plótł, że... Kościół jest i musi pozostać apolityczny!

Przydałaby się dziś antyklerykalna, nie bojąca się głupkowatych hierarchów siła, potrafiąca stawić czoło obłudnym politykom, wyśmiać ich obłudę i zakłamanie. Dopóki nie powstanie coś nowego, wyrazistego programowo, bardziej luźnego obyczajowo, silnie racjonalnego, zdecydowanie ateistycznego, nacelowanego na państwo dobrobytu, ale rządzonego przez świetnie wykształconych, niepokornych i nieuznających żadnej ideologii ani świętości ekspertów- nie ma co liczyć na zmiany w tym kraju.

 Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

środa, 21 grudnia 2016

Pan "naczelnik" przemówił

Pan „naczelnik” zwołał konferencję prasową. Jednak czy aby na pewno była to konferencja? Konferencją jest wydarzenie medialne, w którym osoby chcące przekazać mediom pewne informacje zapraszają dziennikarzy do wysłuchania ich oraz, najczęściej, zadawania związanych z daną sprawą pytań.

Kaczyński usiłuje kontrolować opozycję, marionetki Szydło, Duda, Kuchciński i Karczewski mu nie wystarczają, stąd jego rzekoma troska o opozycję, o jej umocnieniu(?) i wprowadzeniu standardów…. brytyjskich! Tak, Kaczyńskiemu marzą się brytyjskie standardy, zapomniał tylko o jednym, istotnym szczególe: jego śmieszna karykatura konferencji nosiła znamiona standardów białoruskich, koreańskich czy kubańskich. Wódz przemawia, reszta milczy i nawet nie marzy, nie śni o tym, by wodzowi przerwać.

Panie Kaczyński… Przemawiaj pan sobie do wyznawców religii smoleńskiej, pleć bzdury do swoich partyjnych popychadeł, mlaskaj do kota i nawijaj monologi w mediach „niepokornych” którzy nauczyli pana i przyzwyczaili, że się panu nie zadaje nawet najprostszych pytań, ale oszczędź tej groteski pozostałym, normalnym i myślącym Polakom. Rozumiem, że odszedł wielki kabareciarz Bogdan Smoleń, ale- zrozum pan- jego nie da się zastąpić!

Nie bardzo rozumiem, dlaczego prezes nie przemawiał z taboretu, jak to ma w zwyczaju…

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Ubezwłasnowolnieni i niesamodzielni

Człowiek sterowany przez Kaczyńskiego nie nadający się na prezydenta chce prowadzić mediacje. Wójt sterowana przez Kaczyńskiego nie nadająca się na premiera zachwala rząd i nie potrafi odnieść się do kompromitujących PiS wydarzeń w Sejmie. Marszałek Sejmu sterowany przez Kaczyńskiego, marszałek Senatu sterowany przez Kaczyńskiego... Listę można by długo ciągnąć.

PiS? To jest teatr kukiełek sterowanych przez Kaczyńskiego. Nikt nie ma tam swego zdania i  swoich poglądów, próżno szukać tam samodzielnych postaci. Marnej jakości aktorzy są sterowani przez reżysera, który za swoje osiągnięcia na pewno nie dostanie Oscara.

PiS posiada w szeregach polityka, który potrafi myśleć samodzielnie, który nie jest połączony pępowiną z Kaczyńskim? Posiada. Jeszcze posiada.Europoseł Kazimierz Michał Ujazdowski nie jest postacią z mojej bajki, ale  jak na razie tylko on skrytykował PiS i wskazał kierownictwo partii- de facto Kaczyńskiego- jako winnego kryzysu sejmowego.



Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

sobota, 17 grudnia 2016

Precz z kaczyzmem!

Tego się „naczelnik” na drabinie nie spodziewał. Miało być lekko, łatwo i przyjemnie bo tak podpowiedzieli mu bmw, tymczasem cały plan zdaje się iść w… (proszę zacytować „Siarę” po lądowaniu pułkownika Moralesa). Wczorajsze wydarzenia przejdą do niechlubnej historii polityki polskiej i oby był to początek końca Kaczyńskiego i PiS. To się samo nie stanie, trzeba będzie działać, protestować i robić to, co robili wczoraj przeciwnicy Kaczyńskiego pod Sejmem.

Miało być porządkowanie opozycji, były dyktatorskie zapędy Kaczyńskiego straszącego posłów opozycji, że będzie ich karał. Kim niby ten klown z taboretu jest, by komukolwiek grozić, skoro sam się wszystkiego i wszystkich boi? Chodzi otoczony wianuszkiem ochroniarzy, zasłaniają go jego posłowie- paziowie kiedy któryś z posłów usiłuje nawiązać z Kaczyńskim kontakt wzrokowy z mównicy sejmowej."Niech pan idzie do diabła", krzyczy bezradny i wściekły "naczelnik" do posła opozycji, z oczami w słup. Szkoda, że nie zacytował zmarłego braciszka, ale czy "Spieprzaj dziadu" byłoby odpowiednie przy tych emocjach? Jutro- pojutrze podniesie się wrzask, że naruszono przestrzeń intymną prezesa, ale jakoś nikomu z obozu kaczystów nie przeszkadza, ze niechluja Ewa Stankiewicz politykom opozycji prawie wciska mikrofon w oczy i skacze wokół nich niczym Pobudzin wokół Kijowskiego.

Kaczyński się przeliczył. Sądził, że ciemny lud zadowolony z 500+ machnie ręką na to, co będzie się działo w polityce czy w Sejmie. Ograniczenie dostępu dziennikarzy do Sejmu nie potrafię nazwać inaczej, jak cenzurą i skurwysyństwem. Mam dziwne przeczucie, że nieograniczony dostęp będą mieli „dziennikarze” Rydzyka i funkcjonariusze pseudoteelwizji kurskiej, a reszta niech prosi o audiencję u pana prezesa! Przepraszam, przecież to nie PiS wprowadza zmiany, to kancelaria Sejmu! Nawet tego tchórze pisowskie nie potrafią wziąć na klatę, boją się przyznać do swoich własnych decyzji!

Dziś w nocy jaśnie państwo nieudolnie rządzące tym krajem zostało zablokowane i zmuszone sięgnąć po środki przymusu. Szydło, Kaczyński, Suski, Piotrowicz i reszta tego pośmiewiska nakazała siłą usunąć protestujących pod Sejmem. Towarzystwo chyłkiem opuściło miejsce zdarzenia kryjąc się za ciemnymi szybami wewnątrz rządowych limuzyn. Antoś Macierewicz nie wezwał na pomoc komandosów z Obrony Terytorialnej, podobno zastanawiał się na rozpuszczeniem w okolicy helu i sztucznej mgły. Powstrzymano wice Zielińskiego od rozrzucenia konfetti na protestujących. Szczury uciekły z okrętu, czarną robotę za nich wykonali szeregowi policjanci, „naczelnik” niemal schował głowę ze strachu pod spódnicę wójt Szydło.

Tak wygląda wspólnota, o której bredzą bez sensu Duda, Szydło i Kaczyński. Komunizm się skończył, kaczym też przepadnie.

 Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 art. 61 Konstytucji RP

1. Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.
2. Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.
3. Ograniczenie prawa, o którym mowa w ust. 1 i 2, może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa.
4. Tryb udzielania informacji, o których mowa w ust. 1 i 2, określają ustawy, a w odniesieniu do Sejmu i Senatu ich regulaminy.




 

piątek, 16 grudnia 2016

Stella Maris, Amber Gold

Gdańskie afery z udziałem polityków i dużych pieniędzy kończą się tak samo: grube ryby są niewinne i zamyka się płotki. Wielu zapomniało już o aferze „Stella Maris”: w kościelnym wydawnictwie kontrolowanym przez arcybiskupa Gocłowskiego kręcono lody na milionową skalę, księciu Kościoła włos z głowy nie spadł. Jedyną karą jaka go spotkała, było odsunięcie hierarchy na drugi plan. Winnym uznano przede wszystkim związanego z SLD Jerzego Jędykiewicza.

Sprawa z Amber Gold wygląda nieco inaczej, dużo w niej podobieństwa do prac śmiesznej, parlamentarnej komisji Macierewicza zajmującą się kręceniem przy wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej. Wasserman, Suski i Grabowski stanęli na czele propagandowej komisji. Wystarczy spojrzeć na doświadczenie i dokonania trójki w polityce czy w świecie finansów. Misiewicze ciąg dalszy? Jak najbardziej, wystarczy prześledzić kilka wypowiedzi Suskiego na temat Jarosława Kaczyńskiego. Facet niczego nie udaje: on zdaje się nie rozumieć kwestii które wypowiada, a podczas pracy w komisji  nie bardzo wie, o co pyta, kiedy zaś otrzymuje odpowiedzi jak tą ostatnia o carycy od Ryszarda Milewskiego- jest sporo śmiechu. Wynika to z niewiedzy mistrza intelektu komisji śledczej. Przed takimi Misiewiczami popisywał się wczoraj Jarosław Gowin. Szyszka za poprzedniego rządu, Szyszka i dziś. Ryszard Czarnecki nie musi być jeden, wielu jest w PiS polityków z pragmatycznymi poglądami. Gowin nikogo na razie nie sypnął, o Donaldzie Tusku wypowiadał się barwnie. Miał domysły kiedy był ministrem sprawiedliwości w rządzie PO- PSL, szukał powiązań pomiędzy politykami i Marcinem P., ale… ich nie znalazł. Nie ma na nic dowodów, nie ma dowodów na to, że Gowin cokolwiek w tej sprawie robił. Jak się przesiadywało u Stanisława Dziwisza to trudno było o skuteczną i rzetelną pracę w resorcie sprawiedliwości, panie Gowin!

Gowin nikogo nie sypie, realizuje scenariusz Jarosława Kaczyńskiego. Jak będzie trzeba- powie przed sejmową komisją co trzeba, by plebs uwierzył w winę Tuska. Mnie zastanawia jedno: komisja nie garnie się jakoś do kościelnych wątków afery wokół Amber Gold, nie powołuje na świadków hierarchów kościelnych obdarowanych przez hochsztaplera pieniędzmi. Nikt nie wzywa gdańskich dominikanów hojnie wspieranych przez pana Marcinka.

Przeczytaj, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)