środa, 30 października 2013

Nowy cel Kościoła katolickiego w Polsce: ujarzmić Halloween

Katolicki biskup Marek Jędraszewski pouczał owieczki, że osoby wierzące nie powinny uczestniczyć, nawet w formie zabawy, w Halloween. Dopiero przy okazji tej wypowiedzianej bzdury dowiedziałem się, że Halloween nie dla wszystkich hierarchów jest świętem zabawy. Ba, dla większości z nich to kult szatana, zła, pogaństwo w najohydniejszej postaci, antychrześcijańskie obrzędy, niezgodne z nauką Kościoła katolickiego! W dalsze bla, bla, bla nie wczytywałem się, szkoda mego cennego czasu, by czytać idiotyzmy katolickiego księdza, zachwalającego uroczystości Wszystkich Świętych. Dlaczego tylko świętych, co się stało ze Świętem Zmarłych?

Redakcja pewnego katolickiego periodyka zachęca czytelników, by nie obchodzili święta rodem z Ameryki, lecz by wstawili na swoim profilu, na popularnym portalu społecznościowym- made in USA, ma się rozumieć- zdjęcie… swego świętego patrona! Dewoci będą więc świętowali, ale troszeczkę w inny sposób. Joanna Frankiewicz, radna miejska z Poznania, na swój profil wstawiła wizerunek Joanny d'Arc. Mhm, dziewicy Orleańskiej… Inny poznański radny, Marek Sternalski (PO), plecie piąte przez dziesiąte, że dzień, w którym „heretycy” obchodzą pogańskie Halloween, jest zarezerwowane dla obrzędu katolickiego, dlatego też przybyłe z Ameryki święto mu nie pasuje. Tak, jak nie pasuje klerowi, który bezsilnie zaciska pięści widząc, jaki grosz przelatuje im koło nosa! Bo święta, szanowni państwo, są wtedy, gdy zarabia na nich Kościół katolicki!

„W dobie okrojonych programów nauczania i totalnego braku czasu na ich realizację dziwi hołubienie i kontynuowanie już któryś rok z rzędu obcych nam kulturowo tradycji przy jednoczesnym spychaniu na margines pamięci o własnych. Irytuje poświęcanie czasu na organizowanie wygłupów w okresie, kiedy nie tylko w Polsce, ale prawie w całej Europie, czynione są ostatnie przygotowania do Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego; świąt od wieków obchodzonych w Polsce w skupieniu, refleksji, z pamięcią o tych, którzy odeszli"- biadoli szefowa bytomskiej Rady Miasta, niejaka Danuta Skalska, która pomyliła najwyraźniej samorząd z klasztorem. Tym tłumaczę sobie jej niewiedzę. Nikt nie spycha wspomnień o zmarłych bliskich na margines. Może sama pani przewodnicząca tak robi, bo nowe, niekatolickie święto ją denerwuje? Powoduje, że zanika u niej okres zadumy, przez śmieszne, kpiące, radosne, święto? Powinna się pani cieszyć, przecież zmarli zakończyli ziemską, katolicką wędrówkę i hasają sobie w raju, czyż nie? Proszę mi wskazać choć fragment zdania z aktu prawnego, że wszyscy obywatele, mieszkańcy Polski, mają obowiązek obchodzić jakiekolwiek katolickie święto? Bo tak stanowi jakaś tam kościelna, katolicka tradycja? A kogo to obchodzi, prócz dewotów i księży? A jeden z nich, niejaki Aleksander Posacki, twierdzi, że Halloween to okazja do urządzania imprez towarzyskich dla dorosłych, a ponadto okazja do chuligańskich ekscesów, gdzie czyni się zło w postaci niszczenia samochodów, napadów na ludzi czy nawet morderstw. Ha, to mi ksiądz zabił ćwieka! Czyżby katoprawicowe oszołomstwo, „patrioci” szykujący się na zadymy 11 listopada rok w rok oddawało się pogańskim uciechom? Bo jak ksiądz wyjaśni, dlaczego włącza się u rzekomych katolików agresor?

Kościół katolicki rozumie, że przegrywa z nowym, zatem sięga po stare, sprawdzone wzorce: nie może zniszczyć cudzego święta, to je ujarzmia i przerabia na katolicką modłę. Tak było ze świętem Kupały, dziś czczonym jako św. Jana, świętem boga Aiona (rzeźba przedstawiająca tego boga znajduje się w Watykanie) obchodzonym dziś jako Trzech Króli, Saturnaliami, przerobionymi na Boże Narodzenie, ten sam los spotkał Święto Wiosny, zamienione na Wielkanoc. Ludzie Kościoła skracali o głowę wszystkich, którzy posiadali wiedzę, w jaki sposób narodziły się katolickie, „tradycyjne” święta. Nieliczni ocaleli, przekazując potomnym wiedzę na temat dawnych wierzeń, pogaństwa, celtyckich obrzędów, z których rzymski Kościół czerpie pełnymi garściami! Dlaczego to nie przeszkadza dewotom? Dziś Kościół zaczyna krecią robotę z Halloween, historia lubi się powtarzać!

Za 10-20 lat okazałoby się, że Halloween to tradycyjne, katolickie święto, które usiłowali zawłaszczyć heretycy, ateiści i antyklerykałowie. Okazałoby się, ale nie okaże. Dlaczego? Bo za ćwierć wieku Kościół katolicki w Polsce będzie nic nie znaczącą, skompromitowaną i zblamowaną instytucją.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

poniedziałek, 28 października 2013

Kościół bagatelizuje problem pedofilów w sutannach

Pedofilia nie jest głównym problemem Kościoła, oznajmił biskup ełcki, Jerzy Mazur. Rzeczywiście, to żaden problem dla watykańskiej korporacji i jej funkcjonariuszy, którzy albo obarczają winą dzieci, które jakoby czyhają na cnotę żyjących w celibacie księży, albo prawią, że nie docierały do nich sygnały, że ksiądz taki i taki współżył z osobą nieletnią. Ostatni banał usiłował mi wcisnąć rzecznik kurii ełckiej. Przyłapany na kłamstwie, kiedy dałem mu jasno do zrozumienia, że jednym z podwładnych biskupa ełckiego zainteresowała się prokuratura, zamilkł.

Co radzi księżom z diecezji ełckiej pan Mazur? Cenne rady: by rozważnie i OSTROŻNIE korzystali z Internetu. Jeżeli ktoś wejdzie na strony internetowe związane z pornografią i pedofilią – tego już się nie wymaże. To zostaje i jest argumentem nie do zbicia, nie do odparcia. Apeluję o ostrożność, proszę na takie strony nie wchodzić. Czymś nierozważnym jest też pożyczanie komuś swojego komputera: ktoś będzie takie strony przeglądał, nie wytłumaczycie się – mówił biskup ełcki.

Jakież cenne to są rady! Dla mnie, stojącego z boku bezwyznaniowca, to nic innego, jak instruowanie księży, by nie zostawiali za sobą śladów w sieci www.  Prawdziwy z biskupa znawca: nie pożyczajcie nikomu swego komputera… ale wy pożyczyć od kogoś, księża, możecie, bo tego ksiądz Jerzy nie zabronił. Czy rady podsunęli biskupowi jego podwładni, o których prasa pisała ks. Dariusz D. i ks. Robert Sz.? Za chwilę dowiemy się, że księżowskie komputery infekują pedofilską pornografią ateistyczni hakerzy!

Co z tego, że KEP zatwierdził aneksy określające reguły udzielania pomocy ofiarom, prowadzenia dochodzenia przeciwko księżom oskarżonym o pedofilię i formacji przyszłych księży, czym tak szczyci się ełcki biskup? Ich efektem są nic nie znaczące ogólniki. M.in. że molestowany przez pedofila w sutannie ma prawo, oprócz zgłoszenia do władz Kościoła, zgłosić popełnienie przestępstwa do władz świeckich. Czyż nie powinno być: oprócz zgłoszenia popełnienia przestępstwa do władz świeckich- bo tylko takie są w Polsce- pokrzywdzony może zgłosić fakt molestowania do władz Kościoła? Po czynach ich poznacie, a biskupi nie powiadamiają organów ścigania, kiedy wchodzą w posiadanie wiedzy na temat zboczeńca w sutannie! Według biskupa Mazura przełożony ma prawo (ale nie obowiązek!) takiego duchownego zawiesić w pełnionych obowiązkach, jednocześnie zapewniając mu… opiekę psychologiczną i wskazać miejsce zamieszkania. Jeżeli dochodzenie nie potwierdza zarzutów, przełożony jest zobowiązany przywrócić niesłusznie oskarżonemu duchownemu wcześniej pełnione stanowisko i uczynić wszystko, by odzyskał dobre imię. Nie możemy zaprzestać pracy z dziećmi i młodzieżą – tłumaczył bp Mazur.

I wszystko jasne… Nie możemy zaprzestać pracy z dziećmi i młodzieżą, grzmi biskup. Oni NIE MOGĄ przestać! Bo jak tu żyć, panie premierze, bez widoku bezbronnych, niewinnych, młodych ciał? Jak żyć bez niezdrowego, chorego podniecenia? Czego można spodziewać się po biskupie, którego współpracownicy biegają po diecezji jak kot z pęcherzem, przedstawiając parytety na nadchodzące lata formacji poprzedzającej 1050. rocznicę chrztu Polski. Są nimi: słowo Boże, ewangelizacja, katecheza dorosłych przed chrztem dziecka. Wiadomo, że od tych parytetów polepszy się zadłużonemu po uszy ełckiemu grodowi, hojnym sponsorze miejscowego Kościoła.

Biskupi usiłują bagatelizować, marginalizować kwestię pedofilów w sutannach, kłamią, że w każdej grupie zawodowej roi się od zboczeńców. Próba złapania drugiego oddechu przez biskupów przez idiotyczne brednie pod adresem in vitro, ideologii gender (choć nie istnieje taka ideologia!), halloween jest śmieszna. Nie odwrócicie uwagi od sukienkowych zboczeńców!
 

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

piątek, 25 października 2013

Cenzurą w ateizację

Parlamentarzyści PiS nie dostrzegają rzeczywistych problemów Polski, Polaków i mieszkańców kraju nad Wisłą. Jak nie smoleński „zamach”, agenci WSI, układ, to czapkowanie przed biskupami katolickimi. Wasza wola, pseudoprawico, z naleciałościami czerwonymi: klęczcie, czapkujcie, czołgajcie się przed klerem, to tylko przyśpiesza laicyzację kraju, a wy sami ośmieszacie się ile wlezie!

Wpadł mi w ręce list sygnowany przez członków tzw. Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski. Twór, którego nazwa jest tak idiotyczna, że wywołuje uśmiech politowania na twarzy. Tylko w Polsce jest możliwe, by chroniące się za immunitetami radiomaryjne towarzystwo usiłowało, nie mając pojęcia, w jak nieudolny sposób, przeciwdziałać wolności sumienia i wyznania. Kto, gdzie, kiedy dokonuje tej ateizacji? Nikt, absolutnie nikt nie ma prawa zabronić ateiście wyrzeczenia się jego niewiary, nie ma prawa robić tego ani pisowski, kabaretowy zespół ds. zbytecznych, ani biskupi, ani targani seksualnymi, pedofilskimi „namiętnościami” katoliccy księża! Nie tylko Konstytucja daje te same prawa ateiście, co katolikowi, czy to się katoprawicy podoba, czy nie. Wrócę jednak do listu, który jest czołobitnym, pełnym wazeliny świstkiem papieru, bo nadużyciem byłoby nazwanie tegoż dokumentem:

Od dłuższego czasu jesteśmy świadkami zmasowanego medialnego ataku na Kościół katolicki. Środowiska liberalne i lewackie z wielką systematycznością stosują antyklerykalną i antykatolicką propagandę. Codziennie brani są pod ostrzał nasi księża biskupi i kapłani.

Dziś ostrze nieuzasadnionej krytyki skierowane jest w osobę ks. abp. Józefa Michalika, Metropolity Przemyskiego, Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. 

Mainstreamowym mediom nie spodobała się szczególnie homilia wygłoszona przez Księdza Arcybiskupa w dniu 16 października 2013 r. we Wrocławiu. W sposób urągający dziennikarskim standardom dokonano przewrotnej interpretacji słów Księdza Arcybiskupa, wypaczając tym samym ich sens i znaczenie. Ksiądz Arcybiskup w swojej homilii zwrócił uwagę na różne zagrożenia, które dotykają polskie rodziny. Mówił o emigracji zarobkowej, o niżu demograficznym, o niebezpieczeństwach, jakie niesie za sobą promowanie ideologii gender. 

Ksiądz Arcybiskup odniósł się również do tematu tak chętnie i fragmentarycznie podnoszonego przez niektóre media – nadużyć seksualnych wobec dzieci. Pedofilia jest problemem społecznym. Nie można jej tolerować, ale żeby ją całkowicie zwalczyć, należy rozpocząć pracę nad polskimi rodzinami. Tylko rodziny oparte na fundamencie wiary, w których panuje czysta i bezinteresowna miłość, są w stanie przetrwać największe kryzysy i zagrożenia. 

Dziękujemy Księdzu Arcybiskupowi za pasterską troskę o polskie rodziny, za nieustanne głoszenie konieczności poszanowania życia i godności każdego człowieka, za ciągle przeciwstawianie się nowym ideologiom, które godzą w system wartości chrześcijańskich. Apelujemy też do przedstawicieli świata mediów – dziennikarzy, wydawców, producentów i nadawców, o stosowanie w swojej pracy zasad etyki dziennikarskiej. 

Apelujemy o niewpisywanie się w realizowany scenariusz atakowania Kościoła katolickiego. Niech rzetelność dziennikarska, uczciwość i bezstronność będą wyznacznikami Państwa pracy. 

Prezydium Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski: 

Andrzej Jaworski

Małgorzata Sadurska 

Bartosz Kownacki


Po niedawnym histerycznym apelu katoprawicowych, „niepokornych” dziennikarzy, by zaprzestać krytyki Kościoła i jego funkcjonariuszy, w ich ślady poszli politycy PiS. List jest niczym innym, jak próbą wywarcia presji na media i dziennikarzy, których zachowanie nie mieści się katooszołomom w głowie! Bo jak to, krytykować Kościół, ujawniać draństwa kleru, zbrodnie seksualne pedofilów w sutannach, wreszcie jaśnie pana Michalika, zasłużonego dla uniwersytetu Cambridge, bożka Podparpacia? Co to są środowiska lewackie, liberalne, czy członkowie tego kabaretowego zespołu znają chociaż sens określeń, którymi szafują?

Od niekatolickich rodzin i dzieci niech trzymają się z daleka członkowie pajacowatego zespołu pisowskiego, księża, oraz katooszołomscy dziennikarze. Bełkot, manipulacja słowem, próba zmuszenia do ukrywania prawdy, próba cenzurowania mediów, włazidupstwo wobec kleru, narzucanie jedynie słusznego, katolickiego światopoglądu, to powinny być hasła pisowskiego zespołu ds. zbytecznych. On zaś powinien urzędować nie na Wiejskiej, lecz na Mysiej. Wtedy uniknęlibyśmy nieporozumień.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

środa, 23 października 2013

Smoleńskie szaleństwo ustąpiło miejsca głupocie

Tak, to już nie jest szaleństwo, to zwykła, najzwyklejsza ludzka głupota, wynikająca z niewiedzy, naiwności, bezmyślności, zawiści i wiary w hochsztaplerów. Nie ma nic takiego, jak sekta wierzących w brzozę, jak łże publicznie (nie)dorzecznik PiS. Sekta istnieje, ale wierzących w smoleńskie brednie: z papieżem Kaczyńskim, kardynałem Macierewiczem, arcybiskupami wchodzącymi w skład tzw. komisji Macierewicza, klerem, który stanowią parlamentarzyści PiS, oraz wyznawcami, którymi są wyborcy, członkowie PiS, oraz część członków rodzin tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej. Jak Małgorzata Wassermann. Mistrz i Małgoarzata. Macierewicz i Wassermannówna.

Sekta smoleńska od kilku lat głosi publiczne kłamstwa, poparte „badaniami”, których poziom godny jest gimnazjalisty, oraz wyborcy PiS. Niepotrzebne były debaty, konfrontacje poważnych komisji badających przyczyny katastrof lotniczych z błaznami Macierewicza, by okazało się, że jego zespół, jeśli kiedykolwiek miał coś wspólnego z zespołem, to z takim, którego lider grał na cymbałkach. Skompromitował się Rońda, bzdury plecie Binieda, pracę na amerykańskim uniwersytecie (wskutek redukcji etatów- oczywiście spisek Obamy i Putina!)- stracił Nowaczyk. Eksperci od siedmiu boleści, od kilku lat mącący w głowach katoprawicowych, naiwnych wyborców, napędzający tryby smoleńskiego biznesu kruszą się, jeden po drugim. Miło jest patrzeć na ich upadek, na totalną kompromitację, demaskowanie kłamstw, jakie serwowali Polakom! Śmiech człowieka ogarnia, kiedy, mimo wtop macierewiczowskiego „zespołu” nadal bzdury opowiada (nie)dorzecznik PiS (jesteśmy coraz bliżej prawdy wyjaśnienia zamachu smoleńskiego, dlatego jesteśmy coraz częściej atakowani), dobra minę do złej gry robi sam Antek Policmajster, tylko prezes Kaczyński milczy. Mam nadzieję, że nie pękł ze śmiechu, słysząc brednie wypowiadane przez smoleńskich apostołów i wyznawców. A wyznawcy potrafią błyszczeć, wiara ich jest mocna, jak wspomnianej Małgorzaty Wassermann:




I to mówi Polak- katoliczka! Nic dziwnego, skoro dla niej człowiekiem honoru jest Rońda Kłamstwo jest honorem, z tym hasłem powinna iść do wyborów Małgosia! Ilu znajdzie głupich Jasiów? Czyżby zbyt często oglądała komedię „Głupi i głupszy”? Nurtuje mnie myśl: czy ten psujący się, słynny Dreamliner, który jankesi wcisnęli Polakom, przypadkiem nie pier…ął w WTC, przeleciał przez wieże i poleciał dalej? Czy „komisja” Macierewicza posiada już wyniki dochodzenia? Szkoda, że nie ma już niezapomnianego Jarmarku Europa: mam mocne podejrzenie, że na koronie Stadionu Dziesięciolecia Antoś zakupiłby całego tira dowodów smoleńskiego „zamachu”!

Śpieszą się współtwórcy smoleńskiego biznesu, muszą się spieszyć! Małgosia, wespół z Martusią zrozumiały, że grunt zaczyna im się palić pod nogami. Wybory parlamentarne za pasem, a ich darmowa kampania wyborcza może lec w gruzach, zatem muszą się śpieszyć! Trzeba nadal wmawiać pisowskiemu plebsowi, że był zamach, że nie było brzozy, że prawdę, całą prawdę i tylko prawdę mówi Macierewicz i jego cyrk obwoźny, by na plecach skołowanej gawiedzi wjechać do Sejmu na 4 lata! A to cel Wassermanówny, która publicznie głosiła, że pasażerów prezydenckiego Tupolewa po prostu zabito, a dziś, niczym tonący brzytwy, uczepiła się brzozy. Mało jej poprzednich „dowodów” „naukowców”, którzy usiłowali zakpić z ciemnego ludu?

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

poniedziałek, 21 października 2013

Tusk vs Urban

Donald Tusk może ogłosić zwycięstwo! Jerzy Urban ma przeprosić za żart primaaprilisowy tygodnika "Nie", w którym premierowi w rzekomych rozmowach podczas kibicowania na meczu przypisano wulgarne słowa. Sędzia orzekł, że satyra może krytykować i wyszydzać, ale nie może poniżać. Ha! Sądziłem do tej pory, że szyderstwo równe jest poniżeniu, dopiero w chwili ogłoszenia wyroku dostrzegłem, w jak wielkiej żyłem nieświadomości! Prawniczka premiera pouczała, że tradycja nie uchyla ochrony dóbr osobistych.

Sprawę chyba znają wszyscy: „Nie” Jerzego Urbana wkręciło swoich czytelników, zamieszczając stenogram rozmów premiera, b. prezydentów Wałęsy i Kwaśniewskiego z meczu piłkarskiego. Rozmów, które nigdy się nie odbyły, których nikt nigdy nie podsłuchał, na zapisał i nie słyszał. Wystarczyło jednak, by w zmyślonych rozmowach pojawiło się kilka epitetów, by premier wysłał prawników z zawiadomieniem do prokuratury. Podejrzewam, że gdyby pan Jerzy zamiast garści przekleństw zamieścił kilka Jezusisków, Marysiek, ojca błogosławionego, włos z łysej głowy by mu nie spadł! A tak, rozjuszył Donalda Tuska, który dumnie dziś pręży muskuły: w końcu on, dawny działacz opozycji antykomunistycznej, wygrał w sądzie z rzecznikiem komunistycznego rządu! No co za zwycięstwo, godne Pyrrusa!

Publikacja „Nie” ukazała się 29 marca, pozew kancelarii premiera był gotowy… już 2 kwietnia! 25 kwietnia 2007 roku zginęła tragicznie Barbara Blida. Po dziś dzień, choć minęły już lata, przed Trybunał Stanu nie trafili odpowiedzialni za śmierć byłej posłanki Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński. Od 2007 roku właśnie to obiecuje pan premier wyborcom PO: Trybunał dla byłego premiera i ministra sprawiedliwości z nadania PiS, grozi i… nic! Widać premier zgadza się z opinią szczurzastego Kamińskiego, że Jarosławowi Kaczyńskiemu wolno więcej. To nic innego, jak kontynuacja nurtu michnikowszczyzny, która łgała, że lewicy wolno mniej. Lekko, łatwo i przyjemnie jest rozprawić się ze „zbrodniarzem” systemu komunistycznego, łożyć ciężki, publiczny grosz na prawicowy IPN, który z kolei zajmuje się ściganiem "dyktatora", gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Mizernie to świadczy o premierze, straciłbym do niego resztki szacunku, gdybym go kiedykolwiek posiadał. Chciałbym, by „Nie” udostępniło stenogramy, lub podsłuch rozmowy „negocjacji”, jakich w zaciszu gabinetów prowadzą, poza plecami Polaków, członkowie rządu z panami z episkopatu. Ile grozi za ujawnienie takiej "tajemnicy" państwowej?

Nie staję w obronie Jerzego Urbana, bo jest to tak szczwany lis, że poradzi sobie w każdych warunkach, co udowadnia przez całe swoje życie. Mocą wyroku wydająca „Nie” Urma, należąca do Urbana, ma zamieścić przeprosiny i wyrazy ubolewania wobec Tuska. Swego czasu dość intensywnie korespondowałem z panem Jerzym i jakoś nie potrafię sobie wyobrazić ubolewania z jego strony, że o przeprosinach nie wspomnę. Donald Tusk podkulił ogon w kwietniu 2010 roku i milczy, kiedy jest pomawiany o współudział w „zamachu” smoleńskim, milczy, kiedy PiS oskarża go o współudział w tej „zbrodni”. Zapomniał, gdzie znajduje się prokuratura? Czyżby sądził, że Kaczora osądzić może Bóg panów Michalika, Paetza, Wesołowskiego, Gila, oraz historia?

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

piątek, 18 października 2013

Kościół katolicki w Polsce zniszczą jego hierarchowie

Owieczki mówią dość!- krzyczy tytułu ostatniego wydania polskiej edycji „Newsweeka”. Czy aby na pewno mają dość, bo ja z tym osądem tygodnika , kierowanego przez znienawidzonego przez katoprawicę Tomasza Lisa, dyskutowałbym. Ba! Będę dyskutował, będę żądał, by owieczki jak najdłużej znosiły swoich pasterzy pokroju Głódzia, Michalika, Libery, Polaka, Hosera, Nycza i wielu innych. Swego czasu trafiłem na pewną ankietę, której wyniki mnie zastanowiły: otóż 90% polskich katolików przyznało, że są pokornymi owieczkami, które nie sprzeciwiają się woli swego pasterza! Należy do nich Lech Wałęsa, ten sam, który oburzył się, że został poddany kontroli na lotnisku. Nie po to obalał komunizm nasz Wielki elektryk, by być traktowanym na takich samych warunkach, co jakiś tam ateistyczny plebs! Otóż Wałęsa, dowiedziawszy się o przenosinach Głódzia z Warszawy do Gdańska, orzekł, że nie zgadza się z decyzją papieża, ale jako katolik ją akceptuje. Nie chcem, ale muszem; nie zgadzam się jako Polak, ale muszę się zgodzić, jako katolik.

I tak wygląda życie Polaka- katolika. Podwójna mentalność, podwójna osobowość. Obłuda, zakłamanie, udawanie. To, co obecnie w Polsce obserwujemy, nerwowe poczynania Kościoła, obrazoburcze wypowiedzi hierarchów pod adresem dzieci, rodziców, feministek, mniejszości seksualnych, jest początkiem końca. Nie, nie Polski, nie polskości, bo ta nie ma nic wspólnego z katolicyzmem, lecz koniec siły Kościoła katolickiego w Polsce, a niewykluczone, że końcem Kościoła katolickiego w ogóle, ale aż takim optymistą nie jestem. Chociaż… komunizm, czy jak tam nazwać ustrój panujący w Polsce w latach 1945-89 upadł głownie dzięki staraniom Polaków, niezbadane są więc wyroki.

 90% katolików jest pokornymi sługami Kościoła, zatem tylko 10% Kościołowi nie służy. Tylko, czy aż 10%? Patrząc na to, co się dzieje w Polsce, powiedziałbym, że aż! 10% niepokornych katolików polskich powoduje, że Kościołowi zaczyna palić się grunt pod nogami! Nie śmiem nawet marzyć, co by było, gdyby to było nie 10, ale 20, a nawet 30%? Wtedy nie byłoby już miejsca dla klerykalnych polityków, nie byłoby komisji wspólnych rządu i episkopatu, konkordat byłby wspomnieniem przeszłości, szkoła (rzekomo świecka!) byłaby wolna od katechetów, klechów, symboli religijnych i programów nauczania zgodnych z katolicyzmem, nie byłoby szans na „negocjacje” między rządem a episkopatem w sprawie Funduszu Kościelnego, a członkowie rozwiązanej już Komisji Majątkowej nie inkasowaliby co miesiąc wysokich uposażeń, podobnie jak 44 biskupów- emerytów, których utrzymuje budżet państwa. I nie są to najniższe uposażenia, jakie czekają przyszłych, polskich, świeckich emerytów! Nie byłoby rządu, którego minister stawia się na wezwanie biskupów, milczy w sprawie pedofilskich ekscesów polskich księży, za to szybko wydaje oświadczenie w sprawie uboju rytualnego.

Nie chcę, by na czele Kościoła w Polsce stał światły człowiek, co to, to nie! Polski Kościół ma być wrogi wobec ks. Lemańskiego, wobec ex księży Kotlińskiego, Brinksa, wobec byłych zakonników Bartosia, Obirka, Węcławskiego. Twarzą Kościoła nadal muszą być radiomaryjni kardynałowie i biskupi, biznesmeni w sutannach, udający, że tajna instrukcja Watykanu dotycząca tuszowania pedofilii w katolickim Kościele jest wymysłem satanistów, że pedofilia jest efektem oglądania filmów pornograficznych. Prymasem Polski niech zostanie przyjaciel toruńskiego biznesmena, Rydzyka, biskupów odchodzących na emerytury niechaj zastąpią konserwatywni, radiomaryjni księża , w których wpatrzeni są katoprawicowi publicyści. Ci sami, którzy plotą bzdury, jacy to z nich „niepokorni” dziennikarza, namawiający do oglądania żenującej, o amatorsko niskim poziomie telewizji, emitującej rzekomo tylko prawdę, nie widzący nic złego w tym, że na swoje internetowe radia inkasują pieniądze od partii politycznej, kłamiący, że katolicyzm to to samo, co polskość i patriotyzm, dostających histerii, kiedy niewygodne dla nich i dla Kościoła fakty zostają wyciągnięte na światło dzienne, zachwycający się książką o matce papieża Polaka, ale milczący, lub panikujący, gdy zagadnie się ich o Karola Wojtyłę i Irenę Kinaszewską. To nie czas i pora na reformy i reformatorów! Ten czas został przespany, zmarnowany! Czasem tym były ostatnie lata pontyfikaty ICH błogosławionego. Ludzi, którzy kłamią publicznie, że każdy Polak marzy o tym, by być na procesie beatyfikacyjnym JPII, co jest nieprawdą!

Stroję sobie żarty? Nie! Polskę od kleru i Kościoła uratują nie reformatorzy, nie przyjaźni księża, lecz butni, aroganccy, pazerni na dobra, luksusy i pieniądze hierarchowie. To już widać, z Kościoła odchodzą już nie tylko wierni, ale i księża. A na odejście pasterzy Kościół nie jest przygotowany. W dodatku zamiast siedzieć cicho, jak bezsilnie próbował pouczać Tadeusz Pieronek, rebelianci dumnie noszą z podniesionym obliczem, zadają pytania, polemizują i krytykują Kościół, jego hierarchów, wypaczone nauki, zwolnienia podatkowe, nienależne dotacje i przywileje, nie obawiają się przyznać, że są Polakami, a Polak nie musi być katolikiem.

Oto jestem przeciw pasterzom. Z ich ręki zażądam moich owiec, położę kres ich pasterzowaniu, a pasterze nie będą paść samych siebie; wyrwę moje owce z ich paszczy, nie będą już one służyć im za żer. To nie są słowa heretyka, lecz katolickiego Boga, znaleźć je można w Biblii.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

środa, 16 października 2013

Pedofile w sutannach, osobnicy polskiemu Kościołowi nieznani

Histeryczne, nerwowe reakcje kleru katolickiego nie uszły uwadze ich katoprawicowych pomagierów, którzy w nieudolny sposób usiłują przejść do ofensywy. Bracia K., z idiotyczną okładką swego pisemka (ponoć periodyk znakomicie zastępuje papier toaletowy!) zamiast strzelić gola, znaleźli się na spalonym. Może nawet na aucie. Bardzo boli ich krytyka pod adresem katolickich hierarchów, plotących publiczne bzdury. K. nic nie rozumieją z tej krytyki, oni przywykli do ochów i achów pod adresem watykańskiej korporacji, papieża JPII, polskich biskupów, w tym Paetza i Wesołowskiego. Lekko, łatwo i przyjemnie jest głosić zafałszowany obraz rzeczywistości, dlatego prawda tak boli katoprawicowych „niepokornych”, mających tyle wspólnego z rzetelnym dziennikarstwem, co ja z fizyką kwantową.

Kilka dni temu pozwoliłem sobie na małą prowokację; podając się za kobietę, sympatyzującą z PiS blogerkę, napisałem kilka zdań do rzecznika kurii ełckiej, że dotarła do mnie informacja, jakoby w jednej z parafii działał ksiądz, którego podejrzewa się o czyny pedofilskie. Dlaczego napisałem akurat tam? Bo pochodzę z mazurskich terenów, do tamtejszej kurii wpłynęło moje pismo informujące panów w sukienkach o moim odejściu z Krk. Przed paroma laty na ręce ełckiego biskupa wpływały skargi na ks. Dariuszu, występującym w mediach jako Dariusz D. Dekretem z 18 listopada 2005 r. biskup ełcki Jerzy Mazur mianował ks. Dariusza D. asystentem diecezjalnym, czyli kościelnym nadzorcą Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Okazał się jej ogromnym przyjacielem, zwłaszcza młodziutkich dziewczynek. Przejawiało się to m.in. tym, że namiętnie je przytulał, wkładał łapy pod bluzki, badając przyrost piersi, dotykał ud w okolicach pachwin… „Przyszedł do mojego pokoju. Zakradł się od tyłu, włożył mi ręce pod bluzkę, dotykał moich piersi, potem włożył mi ręce w majtki” – opowiadała na łamach prasy jedna z podopiecznych rozbuchanego księdza. Biskup uwierzył podwładnemu, że to wyssane z dziewczęcego palca historie i… awansował księdza na proboszcza parafii w Chełchach, mianując go też katechetą w miejscowym Zespole Szkół… A w Chełchach lud pobożny, choć nieopodal, w Czaplach, przez lata psuł katolickie morale tzw. Klub Biznesmena.

Tajemnicą poliszynela jest, że wobec księdza Darka na początku 2013 roku prokuratura rejonowa w Ełku wszczęła śledztwo. Na obozie letnim w Chełchach pan ksiądz poddawał podopieczne „niewinnym” pieszczotom: głaskał po nogach, udach, piersiach, napastował nieletnie w ich pokojach. Miejscowe dewoty narobiły rabanu, że dziewczyny wcale takie nieletnie znów nie były, miały 15-17 lat. Zatem- stare dupy, jak mawiają na Pradze! Józef Michalik, przemyski hierarcha, oznajmiłby, że to napalone pannice uwodziły księdza, paradując przed nim półnagie, w skąpych strojach, z wypiętymi dupeczkami i cycami na wierzchu! Że księdza obowiązuje celibat, radiomaryjne babcie i Michalik zdają się nie wiedzieć… A tak na marginesie: czy którykolwiek z księży pedofilów został poddany egzorcyzmom? Toż katolicka prasa dzień w dzień zachwala tych fachowców!

Wspominałem o małej prowokacji, po której jestem zniesmaczony zachowaniem rzecznika kurii ełckiej. Zero tolerancji dla pedofilii? Toż to pic na wodę, fotomontaż, mydlenie oczu, totalna kompromitacja! Otóż pan rzecznik odpisał, że… ufał, że w diecezji problemy pedofilii nie mają miejsca. Ma nadzieję, że sygnał, który dotarł za moim pośrednictwem jest wyrazem szczerej troski i zaniepokojenia, i nie wpisuje się w ten nurt "uczepienia się tematu" i dyskredytowania kleru. Pan rzecznik łgał, że jak dotąd nie dotarły do kurii, żadne sygnały, czy doniesienia o działających na terenie diecezji ełckiej podejrzanego o czyny pedofilskie księdza. Zatem usiłował wmówić mi, że nie zna sprawy ks. Dariusza D., że nie wie, że wzięła się za niego prokuratura! Pozdrawiam w Panu!- zakończył swój list pan ksiądz. Niestety, po mej odpowiedzi już nie odpisał, kiedy zwróciłem mu uwagę, że ukrywa przede mną zawirowania związane z ukochanym przez ełckiego biskupa Dareczkiem!

Henryk Tomasik, biskup, którego przydupasy usiłowali usnąć ze stanowiska komendanta radomskiej policji, Karola Szwalbe, roni krokodyle łzy, jaka to szalejąca burza jest, ta straszna nagonka mediów na Kościół. Nietykalny przecież! Tymczasem na palcach jednej ręki można policzyć tytuły prasowe bez obaw poruszające temat pedofilii w Kościele. Kilka dni temu odbyła się „debata” z udziałem dewotów, takich jak Krystyna Czuba, Krzysztof Ołdakowski, jezuita, wieloletni szef redakcji programów katolickich w TVP i Polskim Radiu, Krzysztof Zanussi, reżyser oraz Sławomir Zatwardnicki, teolog związany z portalem Opoka, autor książki „Ateizm urojony”. Towarzystwo wzajemnej adoracji głosiło bzdury, jakoby dialog wierzących z ateistami odbywałby się z korzyścią dla obu stron. Jeśli wierzący mieliby się uczyć od ateistów, proszę bardzo! Jeśli dewoci zamierzaliby jednak „nawracać” „heretyków” i uczyć ich obłudy, czapkowania przed biskupami, podwójnej moralności i zakłamania, to mam radę: ustawcie sobie lustro i gadajcie do niego, ile wlezie! Trzymajcie się z daleka od ateistów, oni was nie potrzebują.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)