środa, 18 września 2013

Biskupi ględzą o wszystkim, pomagają w niczym

Związkowa demonstracja skutecznie zaabsorbowała w weekend uwagę mediów, dziennikarzy i blogerów, dlatego uszła ich uwadze pewna konferencja, która miała miejsce w Krakowie. Przesiąknięta dewocją, obrazująca sojusz kleru i polityków, konferencja pod zabawnym tytułem „Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej” wzbudziła uśmiech politowania na mej twarzy: nie lada jajcarze zasiadają w Komitecie Organizacyjnym Międzynarodowych Konferencji! Rola Kościoła w procesie integracji europejskiej? ŻADNA! Proszę przypomnieć sobie negatywną kampanię nienawiści, prowadzoną przez episkopat, biskupów i pomniejszy kler, co mówią o strukturach Unii Europejskiej biskupi katoliccy, wspierani przez toruńskiego biznesmena, Rydzyka?

Rzut oka na skład Komitetu nie pozostawia wątpliwości, co to za ciało i na czyją działa korzyść. Komitet tworzą: Tadeusz Pieronek, jego kolega po fachu, Władysław Zuziak, Małgorzata Chudzio (z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie), Rafał Budnik (wieloletni współpracownik dewotów w Parlamencie Europejskim), oraz Michał Góra, teolog z wykształcenia, mający w życiorysie współpracę z „Gościem Niedzielnym”. Specjaliści ci debatowali o rodzinie we współczesnej Europie, ubolewali nad jej kryzysem, szukając rozwiązań, które Europa powinna wdrożyć. Oczywiście rozwiązania muszą być wyłącznie katolickie, zatem idźcie i… rozmnażajcie się! Oto jedyna, skuteczna recepta made in Kościół katolicki! Nie zastanawiam się, czy Komitet finansowany jest ze zbiórek wśród wiernych, czy z publicznych dotacji, bo mam dziwną pewność, że hojny prezydent bogatego grodu Kraka nie zostawi tak znamienitego ciała na pastwę wolnorynkowego, ekonomicznego losu.

Politycy stawili się na rozkaz panów w sukienkach, jakże by inaczej! Marek Sowa, marszałek województwa małopolskiego, Jacek Protasiewicz, wiceprzewodniczący PE, Róża von Thun, Paweł Kowal. Ba, nawet „lewacki” prezydent Polski, Bronisław Komorowski dotarł do Krakowa! Prócz niego zawitali m.in. : nuncjusz Celestino Migliore, kard. Stanisław Dziwisz, Kazimierz Nycz, Wiktor Skworc, Henryk Hoser- stary znajomy ks. Lemańskiego,Tadeusz Szurman- biskup diecezji katowickiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego, Maksim Obuchow, przedstawiciel rosyjskiego Kościoła prawosławnego, przewodniczący rosyjskiego narodowego ruchu "Dla Życia i Obrony Wartości Rodziny", Jan Olbrycht, wiceprzewodniczący grupy EPL w PE, Gyorgy Holvenyi -sekretarz stanu w Ministerstwie ds. Społecznych rządu Orbana, eurodeputowany Paweł Kowal, Andrzej Sadowski- wiceprezydent Centrum Adama Smitha. W piątek o godz. 20-ej towarzystwo stołowało się, gratis, na koszt marszałka Małopolski, Marka Sowy.

Świat swoje, idzie naprzód, zmienia się, ewoluuje i rozwija, a Kościół i prawicowa konserwa swoje. Małżeństwo kontra związki partnerskie- jedno dobro, drugie zło. Kościół uwielbia wtrącać się we wszystko, narzucać swoją wolę, przy aprobacie posłusznych polityków. Biskupi, kardynałowie, księża nie są stroną ani w małżeństwach, ani w związkach partnerskich (choć wieli z nich, mimo ślubowania celibatu, w nieformalnych związkach żyje, dając upust swej chuci), toteż mija się z celem, by kogokolwiek z nich pytać o zdanie w sprawach, o których są teoretykami. Do zakrystii i klepać zdrowaśki, przy ampułce z krwią błogosławionego! Nie wam jest dane, by pochylać się nad problematami świata, Europy czy Polski, bo nie macie o nich bladego pojęcia!

Monologi kościelnych hierarchów dały sygnał zgromadzonym, w tym ważniakom z TVP, czego oczekuje od nich Kościół. Media kreują przeciwne myśli chrześcijańskiej standardy, także dotyczące małżeństwa i rodziny, a to osłabia więzi rodzinne! A tak być nie może, to grzech, zaryczał Henryk Hoser, pogromca ks. Lemańskiego. Pan doktor pouczył zgromadzonych, patrząc wymownie w kierunku panów i pań z TVP: „Media w tej chwili odgrywają niestety ogromną rolę w destabilizacji rodziny, począwszy od samego dzieciństwa. Tutaj rola mediów też jest niesłychanie istotna, dlatego powinniśmy rozpocząć wielką pedagogię umiejętności czytania mediów i korzystania z nich. Mają one tendencję zawłaszczania naszego życia i wchodzenia coraz głębiej w naszą prywatność i naszą intymność, która powinna być chroniona”.
Próżno szukać większej bezczelności z ust klechy! Oczami wyobraźni widzę tą „ochronę”, którą zapewni Kościół, via posłuszni im klerykałowie z Woronicza! Za nieboszczki komuny golizna w filmie emitowanym tuż po dzienniku telewizyjnym nie była czymś niezwykłym, erotyka nikogo nie gorszyła, a przyrost naturalny był dodatni! Więc jak to jest, przesycone katolickimi, radiomaryjnymi treściami telewizja miast cementować rodzinę, rozbija ją?

Media polskie zmuszone są respektować tzw. chrześcijański system wartości, tyle że… próżno szukać definicji tegoż! TVP od lat opanowana jest przez klerykałów, widzowi serwuje się sieczkę, w której próżno doszukać się czegokolwiek, co udowodniłoby, że Publiczna realizuje misję! Po co bawić się w dyplomację, panie Hoser? Najwyższa pora dać do zrozumienia, jakie są oczekiwania Kościoła, episkopatu i biskupów! A są one takie, by TVP zrezygnowała z tworzenia programów, zlikwidowała Radę Programową. Co w zamian? Ano transmisja audycji TV Trwam! A jeśli i to nie wystarczy, trzeba by reaktywować Komisję Majątkową. Już jej członkowie szybko znajdą jakiś kwit, z którego wyniknie, ze teren, na którym znajdują się budynki TVP, za króla Świeczka należał do Kościoła, więc „zwróci” się mu łaskawie ziemię. Za symboliczną złotówkę.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

poniedziałek, 16 września 2013

Faszystowskie wzorce Kaczyńskiego

Rzecznik Ruchu Palikota, Andrzej Rozenek, doprowadził do szału przydupasów Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS, jak ognia unikający debat z konkurentami, omijający szerokim łukiem studia radiowe i telewizyjne, woli wygłaszać monologi przed swoimi wyborcami. Niczym duce puszy się, gestykuluje, pokrzykuje i nadyma, jak dyktator. Skomentował to Andrzej Rozenek , trafnie oceniając, że wystąpienia Kaczyńskiego nawiązują do wystąpień takich postaci, jak Adolf Hitler. Podobna mimika, ta sama gestykulacja, ten sam ton głosu. Poseł podkreślił, że wzorowanie się na tego typu wystąpieniach jest skandaliczne. Widać, gdzie patrzy Jarosław Kaczyński i gdzie szuka inspiracji. Nieomylny papież polityki polskiej, Jarosław, który wie, jak ma na imię, milczy. Nie będzie zniżał się do takiego poziomu, by skomentować słowa rzecznika partii. TEJ partii! Wrogiej Kościołowi, prześladującej ubogich, żyjących w celibacie księży. Nie dziwi mnie już, dlaczego ubogi- jak głosi kłamliwa propaganda PiS- prezes partii otoczony jest szpalerem ochroniarzy w żoliborskiej twierdzy: a nuż ktoś podejrzy, co ogląda Jarosław, czyje analizuje przemówienia, jakich dyktatorów wystąpienia ogląda do poduszki?

Czoła posłowi Rozenkowi stawił Joachim Brudziński, Jojem zwany, słynący z tego, że, podobnie jak Adam Hofman, mówi dużo, idiotycznie i nie na temat, często mijając się z prawdą. Jojo zareagował histerycznie! Wzburzony, w stanie przedzawałowym, z rozwichrzoną grzywą zawył z bólu, że, cyt:” Ruch TEGO producenta tanich win owocowych czy też sztachet czy palet pikuje w dół, to próbuje wrócić do tej retoryki i aktywności, która bulwersując opinię publiczną, dawała mu tam jakieś zainteresowanie wyborców. Nie mam zamiaru wchodzić w dyskusję z jednorazowym wybrykiem polskiej demokracji”.

Czy na sali jest lekarz, czy może CBA Kamińskiego, wespół z Ziobrą, pozbawiło wolności wszystkich dobrych specjalistów? Kilka zdań, a tyle przekłamań i nienawiści w wypowiedzi posła PiS, a prawda miała ich wyzwolić! Brudziński zazdrości, że Palikot dorobił się na pędzeniu gorzałki, ale to, że panowie spod sklepu, spożywający tanie wina, pójdą głosować na PiS, już Brudzińskiemu nie przeszkadza?

Dwa: Palikot nigdy nie kierował się słupkami poparcia, bzdurami publikowanymi przez PiSmaków. Ba! Stwierdziłbym, że Janusz w ostatnim czasie jest stanowczo za łagodny, za spokojny!

Trzy: Palikot nigdy nie bulwersował opinii publicznej! Jeśli już, to stadko nawiedzonych pisiołów, klechów i ich pomagierów poczuło strach przed kimś nowym, innym, nie z ich bajki. Społeczeństwo, panie Brudziński, to nie tylko wyborcy PiS, radiomaryjne owieczki, ale też i wyborcy Ruchu, antyklerykałowie, ateiści i zwolennicy świeckiego państwa, którzy pod słowami Palikot podpiszą się rękami i nogami.

Cztery: RP to nie jest jednorazowy wybryk polskiej demokracji, panie Jojo! To efekt pracy, a raczej nieróbstwa partii politycznych, których żenujące poczynania na scenie politycznej sprawiły, że powstał Ruch Poparcia Palikota. Kryzys, rządy klerykałów, zakulisowe układy z biskupami, grabież publicznej kasy na rzecz Kościoła katolickiego spowodują, że tacy jak Palikot nie znikną ze sceny. Przeciwnie, będzie ich coraz więcej! To nie jest żaden wybryk, lecz logiczna konsekwencja działalności politycznych psujów. Takich, jak Brudziński. Skąd on ma jednak o tym wiedzieć, w mediach toruńskiego biznesmena o tym raczej nie mówią…

Jak wynika z sondażu CBOS, działające w Polsce partie polityczne nie spełniają oczekiwań 69 proc. uprawnionych do głosowania. 70% nie widzi partii, która ich reprezentuje! Jednak większość respondentów jest przeciwna poszerzaniu istniejącej oferty partyjnej o nowe ugrupowania, pośpiesznie dodaje CBOS. Doprawdy? Bo ja inaczej odczytuję statystyki, bo powstania nowej partii chce 37% respondentów. Aż 37%, a nie tylko, jak bagatelizuje sprawę CBOS. Dlaczego bagatelizuje? Bo oczekiwania tych prawie 40% są interesujące i… niepokojące dla Kościoła, kleru i katoprawicy! Otóż według badanych nowa partia powinna przede wszystkim dbać o dobro zwykłych ludzi, działać na rzecz poprawy warunków materialnych życia wszystkich obywateli. Ma być również wrażliwa społecznie, dbająca o najuboższych i najsłabszych. Pod względem światopoglądowym powinno być to ugrupowanie o charakterze liberalnym, niezależne od Kościoła. Jeśli chodzi o kwestie kadrowe, ankietowani oczekują przede wszystkim ludzi uczciwych i dotrzymujących słowa, nieskażonych polityką. Lewica w najczystszej postaci!

I co pan na to, panie Jojo?:)

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

czwartek, 12 września 2013

Wszyscy jesteśmy ateistami

Czy ateista grzeszy, kiedy nie słucha papieża? Czy grzeszy wtedy, gdy nie zwraca uwagi na monologi biskupów? A może… kiedy w nosie ma brednie człowieka z bruzdą na twarzy, nie zgadza się z bełkotem Tadeusza Rydzyka? Czy też wtedy, gdy odrzuca tzw. „naukę społeczną” katolickiego Kościoła? Nie! Odpowiedź jest o tyle prosta dla ateistów, co szokująca dla rodzimych św. Tomaszów z Terlik i im podobnych: otóż ateista grzeszy wyłącznie wtedy, gdy nie słucha głosu swego sumienia. Tej oczywistej myśli nie wygłosił Janusz Palikot, Roman Kotliński, ks. Lemański czy któryś z byłych księży lub zakonników. To słowa samego papieża, głowy Kościoła katolickiego! Franciszek zawarł je w liście, wysłanym do dziennika „La Repubblica”.

Franciszek kolejny raz zamknął usta nadwiślańskim, radiomaryjnym siepaczom, wytrącając im oręż z ręki. Do niedawna wszyscy oni wmawiali ludziom (i nadal będą wmawiać!) że ateista skończy w piekle, że nie dla niego jedyne, bo katolickie, niebo. Nieomylny papież boleśnie sprowadził kłamczuszków na ziemię. Franciszek zszokował nadwiślańskich, katolickich talibów burząc ich misternie budowany świat. Świat, którego fundamentem jest kłamstwo, manipulacja, niedomówienia, przeinaczenia i pobożne życzenia. Nie wypada im, katolikom, wdawać się w dysputę z głową Kościoła katolickiego, próbują więc czegoś innego: słowa papieża zbyć milczeniem, udać że nie zostały wypowiedziane, ukryć przed opinią publiczną bądź też tłumaczyć po swojemu. Ma to miejsce i tym razem: brednie radiomaryjnych biskupów, pełną treść ich listów, od rana do nocy publikują- i to w całości- nie tylko katolickie portale, a list papieża entuzjazmu nie wzbudził, zacytowano jedynie małe fragmenty. 

Wszyscy rodzimy się bezwyznaniowcami, nieświadomymi, że istnieje coś takiego, jak wiara, papież, religia, Kościół. Noworodki nie wiedzą, że wielu z nich czeka w przyszłości ostra, katolicka indoktrynacja, której zostaną przymusowo poddani. Szczęśliwcami będą ci, którzy nie doświadczą religijnego prania mózgu. Życie można przejść będąc osobą areligijną, bezwyznaniowcem, nie uczestniczącym w religijnych obrzędach. Niekoniecznie będziesz dobrym człowiekiem, wzorem dla innych, klepiąc zdrowaśki, biegając co tydzień do kościoła czy słuchając Radia Maryja. Od przestępców- katolików roi się w więzieniach, wiara nie powstrzymała tych ludzi od wejścia w kolizję z prawem… Dlaczego ateista ma nie iść za swoim sumieniem, dlaczego ma udawać, że wierzy, dlaczego ma ulegać presji, namowom większości, skoro nie chce, by wypaczono jego światopogląd? Czas, by dewoci przyjęli do wiadomości, że ateista nie ukrywający się ze swoimi światopoglądem zasługuje na szacunek, nie na potępienie, bo ta należy się tylko temu, kto swoją religijność udaje. Ilu jest takich osobników w polskim Sejmie, ilu wśród samych księży? Swoimi odważnymi słowami papież zniechęca do siebie czcicieli JP2 i B-XVI, ale Franciszek woli zmieniać Kościół w taki sposób, jaki od lat sugerują to i ateiści, i antyklerykałowie, i niepraktykujący, niż brnąć drogą obraną przez dwóch swoich poprzedników.

Kieruj się swoim sumieniem, słuchaj głosu serca, wykorzystaj swój rozum! Nie są ci potrzebne nakazy, zakazy, połajanki i religijne kajdany, by być dobrym człowiekiem! Nie jest ci potrzebny żaden „pasterz”! Słowa papieża szybko zostaną zapomniane, niewykluczone, że ciemny lud usłyszy, że był to błąd w druku…

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

poniedziałek, 9 września 2013

Kościołowi nic się od państwa polskiego nie należy!

Dawno temu TVP- która z obecnym potworkiem na Woronicza nie ma wiele wspólnego- emitowała popularny serial „Ballada o Januszku”. Nie ma chyba osoby z mojego pokolenia, która nie słyszałaby o serialu. Zapracowana matka, wychowująca samotnie nastoletniego syna, gotowa jest mu nieba przychylić, spełnia wszystkie jego zachcianki, zaharowując się na śmierć, chwytając się każdej pracy. Matka, wpatrzona w syna, nie dostrzega jego próżności, lenistwa, zamiłowania do okrucieństwa, a coraz większe roszczenia finansowe z jego strony tłumaczy sobie miłością jedynaka. Nie będę streszczał serialu,  którego próżno szukać dziś w jakiejkolwiek telewizji. W każdym razie koniec dla Januszka jest smutny: w poprawczaku go nie zresocjalizowano, kompletnie zaskoczony dowiedział się, że zostanie ojcem, w końcu  powoduje śmierć niedoszłego teścia, zrzucając go ze schodów.

W Polsce obserwujemy taką balladę od 1989 roku: spracowana, niedomagająca, katowana matka, nad którą syn znęca się psychicznie i fizycznie, rujnując ją finansowo, chcąc więcej i więcej i więcej pomiata nią i ośmiesza, strasząc karcerem i mękami. Matka, czyli Polska. Januszek, czyli Kościół katolicki. Niewielu spodoba się takie porównanie, ale tak to wygląda. Hierarchowie kościoła katolickiego chyba zasłuchani są w przebój grupy Maanam „To tylko tango”, w którym Kora wyśpiewuje:

Tak mało zostawiłam, sobie do obrony
Ty nienasycony, wciąż nienasycony
Oddałam Ci serce, oddałam Ci ciało
Odchodzisz i mówisz, mało, mało, mało!

Przepraszam, Olga! Kościół katolicki, kler i Ty... Wybacz za takie zestawienie!


Kościół kolejny raz przedstawił swe roszczenia. Niekończące się żądania, pokornie spełniane przez uległych, słabych i bojaźliwych ludzi z rządu, bojących się nie gniewu bożego, lecz braku poparcia biskupiego, spełniają wszelkie, materialne zachcianki pasożytów. W ostatnim czasie nasiliły się ponaglenia klechów na stronę rządową, która nie dość szybko i sprawnie zajmuje się Funduszem Kościelnym. Ma być wszystko zgodnie z życzeniem biskupów- więcej pieniędzy z odpisu podatkowego, niż mieli do tej poru z Funduszu. Biskupom znowu coś się nie podoba, mamroczą coś o braku konsultacji itp. Kto da się na to nabrać, skoro hasłem kościelnej, politycznej partii episkopat jest „Nic o nas bez nas”? Ministrant Michał Boni, kawalarz pierwszej wody, oznajmił, że w czasie gdy to on odpowiada za relacje z Kościołem, nie było żadnej presji ani nie została podjęta żadna decyzja, która naruszałaby niezależność państwa. Koń by się uśmiał, a Bóg usiadł, załamał ręce i zapłakał!

Kościołowi nic się z budżetu państwa nie należy! Nie ma sensu, by tą religijną, bogatą korporację traktować na specjalnych prawach, bo ona nic korzystnego dla polskiego państwa nie robi, jedynie drenuje nasz budżet! Walka z Kościołem? Nikt nie zabrania odprawiania mszy, odprawiania modłów w kościołach, zawierania ślubów konkordatowych, pogrzebów katolickich, uczestnictwa w religijnych obrzędach, więc gdzież ta walka? Brednie posła PiS, Płaszczaka, jakoby Kościół odegrał szczególną rolę cywilizacyjną , między bajki dla „nienarodzonych dzieci” Kaczyńskiego można włożyć! Tacy jak poseł PiS, jak prezes taj partii, wreszcie sami hierarchowie negują dorobek PRL, depczą osiągnięcia tamtych czasów, ośmieszają je, lata 1945- 1989 uznają za okres zniewolenia, głosząc kłamstwa, że nie ma ciągłości między obecną i tamtą Polską. Skoro tak, szanowni państwo, skoro powiedziało się a, to wypadałoby powiedzieć b. Ustawa o stosunku Państwa do Kościoła katolickiego przygotowana była w wielkiej tajemnicy przed dobrych kilka lat, zawarto ją 17 maja 1989 roku. Za komuny, za komuszego rządu! Czy ustawa została znowelizowana, czy dalej realizujemy „zobowiązania kreślone w Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”, której już dawno nie ma?

Kościół podkreśla swoją autonomię, zabraniając rządowi ingerowania w wewnętrzne jakoby sprawy kościelne, jednocześnie sam wtyka nos w sprawy państwa polskiego, usiłując narzucać Polakom „prawo naturalne”, idiotyczne przepisy, kłamstwa na temat in vitro, antykoncepcji, związków partnerskich czy mniejszości seksualnych. Autonomia to przede wszystkim finansowa NIEZALEŻNOŚĆ i odrębne, własne prawa. Kościół jest finansowany z budżetu państwa i nie jest eksterytorialnym tworem, wyłączonym spod polskiego prawa! Nigdzie nie jest napisane, że państwo musi utrzymywać Kościół, jego biznesy (zwolnienia kościelnych osób prawnych z podatków), łożyć na idiotyzmy „nauczane” na szkolnej katechezie, ponosić koszt jego działalności, podczas gdy zyski kasuje wyłącznie Kościół. W tej chwili to największy obszarnik ziemski, ssący miliony unijnych dotacji, czerpiący kolosalne zyski z wynajmu swoich biurowców, mający dochody z dotowanych przez państwo szkół katolickich ( na państwowe przecież nas nie stać…), zwolnień z podatku od nieruchomości itp.

Kryzys się skończył, obwieścił triumfalnie premier Donald Tusk. Pierwsi na jego słowa zareagowali biskupi, mający w pogardzie „życie wieczne” i „bogactwo duchowne”, zainteresowani jedynie dobrami materialnymi i pieniędzmi, tu i teraz, na ziemi. Jak to się ma do wtłaczanej do głów owieczek propagandy, że Kościół jest ubogi? Już domagają się dalszych zwrotów ziem, nieruchomości, lub pieniędzy, powołując się na stan posiadania  Kościoła sprzed wieków. Sugeruję, by ktoś odważny przypomniał na forum publicznym, jaki był stan posiadania Kościoła katolickiego w Polsce w roku 965. To byłby powrót do korzeni i tradycji. Kto jest za?

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

piątek, 6 września 2013

Od Konstytucji Kaczyńskiego strzeż nas, Panie!

10 kwietnia 2010 roku Jarosław Kaczyński rozpoczął kampanię wyborczą. Złośliwi twierdzą, że kampanię nienawiści, jawne negowanie premiera, prezydenta, wszystkiego i wszystkich, którzy są przeciwko PiS. Złośliwi nie są osamotni w swojej ocenie. Prezes PiS, otoczony pochlebcami, klerykalnymi grupami interesu, żądnymi władzy narcyzkami pokroju Hofmana, z odchyłami od normy Macierewiczem, zakonnicą Sobecką i poseł  Pawłowicz (kobieta- przyp. P.K) uwierzył w swój geniusz i nie może doczekać się powrotu do władzy, by wziąć odwet na Donaldzie Tusku. Zemsta, to cel Kaczyńskiego.

Prezes PiS jak ognia unika debat z politykami. Wygłaszając monologi przed wyborcami swej partii usiłuje grać męża stanu, bo wie, że ten lud to kupi. Oni pokornie słuchają kazań w kościele, połajanek tatki Rydzyka z anteny ich ukochanego radia, więc i prezes, ich Jarosław kochany, ma pole do popisu. Nikt mu nie przeszkodzi, nie przerwie, nie wejdzie w polemikę. Zastanawiam się, czy Kaczyński jest już uświadomiony, ile kosztuje bochenek chleba? Podejrzewam, że wątpię, mąż stanu takimi bzdurami się nie zajmuje!

Kaczyński ogłosił swoją wolę: nieudolnie małpując Lecha Wałęsę mami wyborców, że aferzystów puści w skarpetkach. Biznes nie wie, czy śmiać się z tych słów głośno, czy też na całe gardło, bo prezes dostarczył im wielką dawkę humoru. Skorumpowani biznesmeni? CBA Mariusza Kamińskiego skompromitowało się co do cna, usiłując tworzyć prowokacje, które nie wypaliły, a które ujawniły mechanizm działania Biura. Bać się, Kaczyńskiego? I kto to mówi? Człowiek, którego Porozumienie Centrum dorobiło się majątku na niejasnych interesach, wystarczy przypomnieć spółkę „Telegraf”, Fundację Prasową „Solidarność”, Cargo Modlin, Fundacja „Nowe Państwo”. PC już nie ma, ale majątek pozostał. W rękach PiS, w rękach Jarosława Kaczyńskiego.

Kaczyński grozi. Bać się mają biznesmeni pokroju Janusza Palikota, Artura Dębskiego, Romana Kotlińskiego i im podobni. Spać spokojnie może toruński biznesmen, Tadeusz Rydzyk- jego biznesów żadna władza nie prześwietli. Spać będą mogli udziałowcy toruńskich biznesów, marzący o powrocie Kaczyńskiego do władzy. Zrzucą ze swoich barków finansowanie toruńskiego klechy, bo zrobi to za nich państwo, już tam kaczory znajdą sposoby, by dotacja z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego popłynęła wartkim strumieniem wprost do Tadeusza Rydzyka. Doradztwo kosztuje, a toruński, ubogi zakonnik wbrew pozorom pieniędzmi i dobrami doczesnymi się nie brzydzi. Niewykluczone, że to on namawia Kaczyńskiego do zmian w polskiej Konstytucji? Komuszej, bez odwołania się do katolickiego Boga! To nie lada obraza „uczuć religijnych”, w najwyższym akcie prawnym! Tak, kiedy do zmiany Konstytucji dojdzie, jak chce tego szef PiS, stopa życiowa Polaków gwałtownie podskoczy, PKB wzrośnie do rekordowych rozmiarów, dług publiczny w cudowny sposób zniknie, emerytury podskoczą do rozmiaru średniej krajowej, zniknie bezrobocie, będą się działy prawdziwe cuda, o którym sam wielebny Bashobora mógłby pomarzyć! W imię Boga wszechmogącego powinno być, oznajmia jaśnie pan prezes. Bo to tradycja jest! Wszędzie przewija się ta tradycja- tradycyjny model rodziny, tradycyjne wartości chrześcijańskiej, tradycyjny patriotyzm, tradycyjny…, tradycyjny… Nie wyjaśnił pan Kaczyński, jakiż to model rodzinny on reprezentuje, bo na katolicki mi on nie wygląda?

Proponuję kilka sugestii, które otoczenie prezesa PiS powinno rozważyć, bo ich zapewnienia, że ani oni, ani kler, ani tym bardziej ich ukochany prezes nie są za państwem wyznaniowym, brzmią nieprawdziwie. Stara ta nasza Konstytucja, wypadałoby więc ją nieco odświeżyć. Po korektach Kaczyńskiego i PiS wyglądałby ona mniej więcej tak:

W imię Boga wszechmogącego! W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny, która nie odzyskała niepodległości w 1989 roku, my, Naród Polski –to jest obywatele Rzeczypospolitej wierzący w Boga, oznajmiamy, co następuje:


Godło, hymn, flaga, krzyż katolicki są symbolami Rzeczypospolitej Polskiej.

Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym, które utrzymują obywatele Polscy, a zyski z niej czerpie Kościół katolicki.

Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu, którego reprezentantem jest premier rządu i koalicjant z episkopatu.

Organy władzy publicznej działają na podstawie prawa kanonicznego.

Konkordat jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.

Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat zgodnie z poleceniami episkopatu, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy biskupie i trybunały kościelne.

Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i działania partii politycznych pod warunkiem, że założyciele są praktykującymi katolikami.

Finansowanie Kościoła katolickiego w Polsce jest przymusowe.

Wskazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu i faszyzmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową, narodowościową, religijną  i seksualną.

Rzeczpospolita Polska zapewnia monopol dla katolickiej prasy i katolickich środków społecznego przekazu.

Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny po ślubie konkordatowym.

Wielodzietna rodzina, wielokrotne macierzyństwo i rodzicielstwo państwa polskiego nie obchodzą.

Rzeczpospolita Polska specjalną opieką otacza weteranów Kościoła katolickiego.

Kościół katolicki jest jedynym legalnym związkiem wyznaniowym w Polsce.

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

wtorek, 3 września 2013

Papież Franciszek obraził uczucia religijne?

Papież Franciszek kolejny raz dał świadectwo, że zamierza reformować Kościół. Mija raptem pół roku od czasu, gdy został wybrany na papieża, a tyle już razy zaskoczył wiernych, zaniepokoił polskich hierarchów i wpędził w panikę katoprawicowych PiS-maków. Argentyńczyk jest pierwszym w dziejach Kościoła papieżem z Ameryki Południowej, jest pierwszym w historii jezuitą, który został biskupem Rzymu. Wszystko wskazuje na to, że będzie pierwszym, który zmieni protokół dyplomatyczny skostniałej, kościelnej korporacji.

Jezuita kolejny raz złamał protokół dyplomatyczny Watykanu, podczas spotkania z królową Jordanii, Ranią Al- Abdullah ( na zdj.) Według sztywnego protokołu watykańskiego, każdy gość odwiedzający papieskie salony powinien pierwszy pokłonić się. Królowa Jordanii miała pokłonić się papieżowi, ale… Franciszek na to nie pozwolił, bo ukłonił się pierwszy! Zamarły serca przodowników katooszołomskiej, polskiej prawicy, na wielu obliczach biskupich zagościł grymas niezadowolenia, histeryzujący „obrońcy krzyża” poczuli, że obrażono ich „uczucia religijne”. Wszyscy oni są bezradni, z dwóch powodów: Franciszek jest NIEOMYLNĄ głową Kościoła katolickiego, którego polecenia hierarchowie mają wykonywać bez dyskusji. Po drugie: Franciszek to nie jest ks. Lemański, któremu jakiś panek w sutannie może zakazać wypowiedzi. Swoją drogą Franciszek ma gust: królowa Rania od lat zajmuje czołowe miejsca w rankingach najpiękniejszych kobiet świat, przed paroma laty zajęła trzecie miejsce w rankingu, za Angeliną Jolie i Christą Turligton.

Cieszę się, że Franciszek nie okazał się przedstawicielem kościelnego lobby homoseksualnego, które zbudowało sobie silną pozycję w Watykanie i wielu krajach z naiwnymi wiernymi i wpatrzonymi w kler politykami. Franciszek publicznie, podczas powitania ze znienawidzoną przez kler Cristiną Fernández de Kirchner, serdecznie ucałował rodaczkę, czym wprowadził w osłupienie watykańskich dyplomatów. Cóż, kler przywykł do całowania mężczyzn i dzieci… Gesty Franciszka bardzo bolą polskich hierarchów, ciekaw jestem, czym jeszcze papież zaskoczy, nim zawita do Polski? Jeśli tak dalej pójdzie, to nie rząd antyklerykalny zablokuje jego wizytę, ale polscy hierarchowie, którym nie po drodze z argentyńskim jezuitą. Bo jak to, łamać protokół dyplomatyczny, dla kogo? Dla królowej, która ośmieliła się publicznie oznajmić, że gdyby nie wykształcenie, byłaby nikim? Dla królowej, która głosi, że nie nosi hidżabu (chusty zasłaniającej włosy i szyję), bo jest zdania, że to kobiety same powinny decydować, w co się mają ubierać? Królowa stworzyła program budowy 500 szkół w najbardziej zaniedbanych regionach kraju, lobbowała za zmianami w przepisach prawa przesuwając dopuszczalną granicę wydawania dziewcząt za mąż z 15 na 18 lat, utworzyła ośrodki dla ofiar domowych gwałtów. A już skandalem jest wypowiedź Rani, by nie oceniać kobiet po tym, co mają na głowach, lecz w głowach. Nie strój świadczy o sile wiary człowieka, lecz jego czyny. Heretyczka! Nowak, egzorcyści, gdzie jesteście? Zająć się tą heretyczką, przez którą szatan przemawia!

Ciekaw jestem, czy katoprawicowi PiS-macy przejdą obojętnie wobec gestu papieża, czy też zaczną go, jak zwykle, tłumaczyć po swojemu? Zabawne, jak niezręcznie muszą się czuć ci pseudokatolicy, kurczowo trzymający się „nauk” JPII i B-XVI, nie potrafiący zrozumieć, że następca ich guru, ich idoli obiera zupełnie inną drogę od poprzedników? Może spodziewali się, że Franciszek przywróci dawny zwyczaj, kiedy to goście papieża musieli całować mu buty? Na szczęście bez oporu mogą witać się z biskupami i pomniejszym klerem, całując ich łapska. Tego im nikt nie zabronił.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

poniedziałek, 2 września 2013

Ryszard Nowak donosi na ateistę -"sekciarza"!

Młody, polski narybek rozpoczyna dziś pierwszy dzień szkoły. To nic, że wczoraj była niedziela, dla katolika dzień święty, który musi święcić. Pierwszy dzień w świeckiej szkole musi być zainaugurowany obowiązkową mszą świętą, nie wiedzieć czemu pisanej z wielkiej litery nie tylko w katolickiej prasie. Dużo zmieniło się od czasu, kiedy sam byłem uczniem, w gramatyce i polskiej ortografii również, jak widać. Tylko w Polsce z wielkiej litery można pisać Biskup, Kuria Biskupia, Ojciec Święty, Katecheza, Krzyż itp. Czy doczekam czasów, w których biskupi będą pouczać, by powyższe słowa kreślić z pozycji na kolanach?

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej stanowi, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej, o czym zdają się nie wiedzieć politycy katoprawicy i ich przydupasy, realizujący biskupie polecenia, powołujący się na "prawo naturalne", myśli zmarłego JPII, czy wypowiedzi Tadeusza Rydzyka.. Wypadałoby przypomnieć, że ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej. Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały. Kościoła katolickiego i biskupów w tym gronie brak! Inny zapis Konstytucji stanowi, że każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii, ale skąd to mają wiedzieć parapolitycy prawicy?

Pewien nawiedzony osobnik, z bogatą, acz wstydliwie skrywaną przeszłością, szef żenującego tworu, jakim jest Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami i Przemocą, z wywieszonym jęzorem poleciał na prokuraturę, bo strasznej rzeczy dokonał komendant radomskiej policji, Karol Szwalbe, zdejmując krzyż ze ściany swego gabinetu. Prawie zbrodnia przeciw ludzkości! Ryszard Nowak, bo o nim mowa, w donosicielstwie jest dobry, jak twierdzą jego znajomi, ma w tym zakresie duuuże, sięgające komuny, doświadczenie. Próżno szukać o tym wiadomości w jego oficjalnym życiorysie, z którego wynika, że objawił się dopiero w latach 90-ych ub. wieku jako poseł na Sejm z ramienia LEWICOWEJ Unii Pracy. Słowa o czasach sprzed roku 1989... Nowak oznajmił w prokuraturze, że komendant radomskiej policji swoim BEZPRAWNYM działaniem obraził jego uczucia religijne poprzez publiczne wielokrotne znieważenie krzyża. Nowak jest przypadkiem szczególnym, nadającym się do ponownego zbadania przez specjalistów (wieść niesie, że leczył się psychiatrycznie), nie tylko z tego powodu, że bezwyznaniowca określa mianem sekciarza. Jeśli stroni od pomocy świeckich, niech podda się zabiegom katolickiego egzorcysty, ale wątpię, by ten wyleczył go z niewiedzy, głupoty i łatwości do bezczelnego kłamstwa. Otóż nigdzie nie jest napisane, że zdjęcie krzyża ze ściany jest przestępstwem! Nie jest to czyn bezprawny, bo do tego każdy ma prawo, bez jakichkolwiek konsekwencji. Kiedy doszło do tego wielokrotnego znieważenia krzyża, Nowak, i to publicznie? Sny, urojenia i pobożne życzenia mają być dowodem? Może dla radomskiego biskupa, który, jak przypominam, nie jest żadną władzą!

Nowak łże bezczelnie twierdząc, że anonimowi donosiciele, którzy bez krzyża na ścianie nie potrafią funkcjonować, nie mogą podać swoich personaliów, bo... gdyby to zrobili, ich kariera, ich rodzin i kolegów byłaby skończona! Większej bzdury dawno nie słyszałem. Specjalista Nowak poucza, że policja ma masę innej roboty, niż zdejmowanie krzyży, a komendant powinien walczyć z przestępczością w mieście, zamiast walczyć z Kościołem. Doprawdy, szkoda gadać z trudem pojmującym otaczająca go rzeczywistość nawiedzonego katooszołoma, z zapędami inkwizytorskimi, odmawiającym ludziom wolnego sumienia. Nie przeszkadzają mu policyjne pielgrzymki, nie krzyczy, gdy mundurowi zabezpieczają gratis kościelne imprezy, że przestępczość nie maleje od świecenie sztandarów, komisariatów i sprzętu policyjnego, tego Nowak nie widzi! Skąd ma dyletant wiedzieć, że policjant podnosi i utrzymuje swe umiejętności nie na pielgrzymkach, nie przy krzyżu, lecz na strzelnicy, na sali treningowej, doszkalając się cały czas?

W 2009 roku Instytut Pamięci Narodowej opublikował materiały dotyczące rozpracowywania przez bezpiekę szczecińską środowisk opozycyjnych w okresie przed Sierpniem 1980 roku. Wtedy to po raz pierwszy pojawiło się nazwisko Ryszarda Nowaka, który pod pseudonimami „Krzysztof”, „Anka” i „Grej” był tajnym współpracownikiem SB. W 1981 roku Nowak znalazł się w Szwecji. Był członkiem Kongresu Polaków w Szwecji, w latach 1982-1984 jednym z redaktorów czasopisma „Słowo”, a później redaktorem naczelnym „Słowa Sztokholmskiego”. Nowak wycofał się z aktywnego życia Polonii szwedzkiej, kiedy został zdekonspirowany. Więcej o "obrońcy krzyża" przeczytasz tutaj:

... a może to tylko brat bliźniak Nowaka? Jakie „uczucia religijne”, tacy ich obrońcy!

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)