piątek, 31 lipca 2015

Zakonnice w przebraniu

Kto słuchał przed laty piosenek zespołu Just 5? Kapela wymyślona przez Sławka Sokołowskiego, w przeszłości lidera zespołu Bolter ("Daj mi tę noc"!) nie wyróżniała się niczym, prócz małpowania stylu zagraniczniaków z Backstreet Boys. „Kolorowe sny” miały swoje pięć minut, ale kapela zniknęła równie szybko, jak się pojawiła. Do dziś mało kto wie, że przed fankami ukrywano fakt, że niektórzy członkowie zespołu nie byli- jak oficjalnie podawano do wiadomości- bezdzietnymi kawalerami, lecz mężami i ojcami.

 Jeden z członów boysbandu, Grzegorz Kopała, przed laty nagrał całkiem fajny kawałek „Wielkie słowa, małe kłamstwa”, o którym mało kto wie. Skąd wspomnienia o Just 5 i Grzegorzu Kopale? Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta! Pan Grzegorz wespół ze swoja małżonką Julią od lat udzielają się jako wykonawcy muzyki sakralnej. Katolickiej oczywiście! Wszystko to pod egidą „Gościa niedzielnego”, przeróżnych fundacji pro- life , Radia Niepokalanów , Radio Rodzina, Przewodnika Katolickiego itp. Pan Grzegorz udzielił nie tak dawno porad i pomocy w nagraniu płyty, a to już nie byle co. Nie, nie mi oczywiście! Pomocy potrzebowały karmelitanki bose z klasztoru zbudowanego- tak się dziwnym zbiegiem okoliczności składa- w moich rodzinnych stronach, które przed kilkunastoma laty opuściłem. Karmelitanki zaprosił na mazurskie ziemie ełcki biskup Jerzy Mazur. Biskupi po dziś dzień plotą bzdury na temat minionego ustroju, ale bardzo chętnie "kupują" popegeerowską ziemię. Właśnie na takiej ziemi wybudowała hacjendę dla siostrzyczek firma pani Teresy, mieszkanki Ełku (miałem okazję ją poznać) ale… okazało się, że za małą! Siostrzyczki zażyczyły sobie bardziej reprezentacyjnej siedziby, ale skąpy, miejscowy lud ani myśli sypnąć groszem. Stad pomysł wydania płyty z piosenkami i nadzieja, że ciemny lud ją kupi i wspomoże finansowo siostrzyczki. Niestety- dla zakonnic oczywiście- miejscowi nie są ciemną masa na podobieństwo wyborców PiS ze świętokrzyskiego i podkarpackiego, więc ze zbytem płyty krucho... Może miejscowi politycy z prezydentem Ełku i byłym wójtem gminy zainwestują w płyty swoje oszczędności? Mimo nachalnej reklamy i uświadamiania plebsowi, że w nagraniu udział wzięły dwie zakonnice mieszkające wcześniej w klasztorze pod Kaliszem, z których jedna- niejaka siostra Maria Jadwiga jest obecnie przeoryszą w Ełku, a płyta dedykowana jest papieżowi Franciszkowi, popytu nie ma.

Na płycie znalazło się 16 piosenek, z których 15 są autorstwem siostry Agnieszki, która w zakonie jest od 4 lat. No cóż… Fiolka Najedenowicz to to nie jest, Ania Dąbrowska również nie. Nie jest to również Agnieszka, dawna mieszkanka Wityn, której zamarzyło się życie zakonne: szarą myszkę rok pobytu za kościelnymi murami tak odmienił, że po zrzuceniu habitu malowała się niczym top modelka!   Płyta „Nadzieja Pielgrzymująca” powstała za frico, muzycy pracujący przy jej powstaniu pracowali bezinteresownie. Niestety, Potencjalni słuchacze nie otrzymają luksusu słuchania piosenek za darmo, szczęśliwcy będą musieli za przyjemność zapłacić...

Bardzo muszą nudzić się siostrzyczki, skoro z braku zajęć biorą się za nagrywanie płyt i próby wokalne. Tzw. wspólnota karmelitańska w Ełku liczy raptem… osiem sióstr! Ciekawi mnie bardzo, po jaką cholerę siostry zamierzają rozbudować klasztor i czemu ma to służyć?

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

 

środa, 29 lipca 2015

Święta pisowska trójca

Czasem aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza dla naszego kraju parapremier Szydło. Ciągle pracuje, wszystkiego przypilnuje i jeszcze inni wtykają jej szpilki. Tak powiedziałby prezes klubu „Tęcza”, gdyby tylko nakręcono kolejną część komedii mistrza Stanisława Barei.

Beata Szydło uczestniczy w rajdzie po Polsce obiecując naiwnym złote góry. Raczyła skrytykować ministra finansów za jego mocne słowa pod adresem piramidy finansowej SKOK dając przy tym do zrozumienia, że w przypadku wygranej PIS w jesiennych wyborach włos z głowy nie spadnie panu Biereckiemu umoczonemu w machlojki finansowe. Za nieprawidłowości w funkcjonowaniu instytucji pana senatora i za wytransferowane przez niego ogromne sumy zapłaci naiwny, głupi wyborca głosujący na PiS, ale zapłacę również ja, a to mi się nie podoba. Tak to wygląda prawo i sprawiedliwość w Polsce.

PiS przy wielu okazjach nachalnie lansował „premiera technicznego” i omawiał swój gabinet cieni, rzekomo zdolny do natychmiastowego przejęcia władzy. Popatrzmy, jak to wygląda dziś, na kilka miesięcy przed wyborami, kiedy oficjalnie rozpoczęła się kampania wyborcza? W mediach plotą postaci pokroju Giżyńskiego, Migalskiego, Ziobry, Kurskiego, Gowina i innych trzecioligowców. Próżno spotkać Macierewicza i jego „ekspertów” od „zamachu” smoleńskiego, przepadł gdzieś nawet pan Gliński, specjalista od wszystkich spraw technicznych! Urlopy im się przeciągnęły, zamknięto ich w willi Kaczyńskiego na Żoliborzu na kilka miesięcy, by ciemny lud o nich zapomniał? To całkiem możliwy scenariusz. Wypuści się ich po wyborach, wtedy będą na wokandzie jedyne słuszne, istotne dla PiS i Kaczyńskiego sprawy.

Kim pani Szydło zamierza obsadzić ministerstwa, jeśli widzi siebie w fotelu premiera? Niestety, nie puszcza pary z gęby, a szkoda! Może ściągnie do Warszawy swoje psiapsiółki z którymi rządziła w gminie Brzeszcze w taki sposób, że do dziś ona ledwo zipie, a w ub. roku wszedł do niej komornik? Ja bardzo chciałbym wiedzieć, jakie funkcje przewiduje pani Szydło dla Antoniego Macierewicza, Stanisława Piotrowicza, Elżbiety Kruk, Krzysztofa Szczerskiego, Mariusza Błaszczaka, Jana Dziedziczaka, Artura Górskiego, Małgorzaty Gosiewskiej, Krzysztofa Jurgiela, Mariusza Kamińskiego, Bartosza Kownackiego, Stanisława Pięty, Krystyny Pawłowiczówny i innych. Czym będą zajmowali się członkowie parlamentarnego zespołu ds. zwalczania ateizacji Polski, będą ciałem doradczym biskupów ds. programów nauczania religii w szkołach? Kto nowym szefem TVP, Anna Sobecka?

Próżno szukać odpowiedzi na moje pytania, pani Szydło zachowuje się, jakby wymienieni przeze mnie politycy PiS nie byliby w ogóle brani pod uwagę przy rozdawaniu kart powyborczych. Wyborcom PiS to wystarczy, oni są pijani ze szczęścia po zwycięstwie w wyborach prezydenckich Andrzeja Dudy i niecierpliwością czekają na rządy święte, pisowskiej trójcy.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

 

poniedziałek, 27 lipca 2015

Psy III- ostatnie podrygi

Pamiętacie historię komendanta radomskiej policji, Karola Szwalbe? Inspektor przed paroma laty stał się obiektem histerycznej, katooszołomskiej nagonki, kiedy postanowił zdjąć ze ściany gabinetu, do którego świeżo się wprowadził, symbol religii katolickiej, krzyż. Ujadające kojoty podniosły taki lament, jakby inspektor dokonał podwójnego zabójstwa w afekcie! Karol Szwalbe udowodnił wtedy, że nie boi się stać na straży państwa prawa. Państwa, którego radiomaryjni biskupi, wspierani przez katooszłomskich polityków sobie w Polsce nie życzą.

W polskiej policji zaczęło robić się źle, kiedy zawłaszczyli ją sobie politycy będący przy władzy. To, plus narzucenie policji kapelanów, nie podniosło ani rangi, ani skuteczności służby. Bo niby w czym człowiek w sutannie może pomóc, komu on potrzebny w godzinach pracy? Po służbie każdy może udać się do kościoła i klepać zdrowaśki, ale czy aby na pewno jest mu do szczęścia potrzebny „funkcjonariusz” w sutannie zatrudniony na państwowym etacie?

Dzień przed świętem policji przed kancelarią premiera demonstrowali policjanci. Domagają się- poniekąd słusznie- podwyżek płac. Podwyżek obiecanych jeszcze przez Donalda Tuska, ale nigdy niezrealizowanych. Tajemnicą poliszynela jest, że przebierający nogami do władzy politycy PiS obiecują mundurowym jeszcze więcej. Tylko czy nie są to aby obietnice bez pokrycia? Zobaczymy w przypadku wygranych wyborów przez partię Jarosława Kaczyńskiego. Na razie problemem podwyżek musi zając się Ewa Kopacz. Tutaj chciałbym usłyszeć opinię policjantów z radomskiej komendy, którzy donieśli na swego komendanta biskupowi: komu należą się pieniądze? Wam, czy kościołowi katolickiemu? Co ma piernik do wiatraka, zapyta zdegustowany katoprawicowiec? Ma. I to dużo!

Policjanci żądają dla siebie podwyżek pensji w wysokości ok. 300 złotych. W ubiegłym roku Andrzej Halicki zdecydował, że wydatki na Fundusz Kościelny z budżetu państwa wzrosną o 23 miliony złotych. Nie tylko z tego powodu w piątek przed kancelarią Ewy Kopacz nie pikietowali policyjni kapelani… Stać Polskę rządzoną przez klerykałów na pompowanie pieniędzy w tzw. misjonarzy, stać nas na wyrzucanie pieniędzy w błoto poprzez dotowanie kościoła, zwalnianie kościelnych osób prawnych z podatków od nieruchomości, a nie stać na podwyżki dla policjantów. Ci muszą zadowolić się uczestnictwem we mszy, czytaniem i wzywaniem wiernych do modlitwy, jak miało to miejsce podczas ostatnich obchodów świata policji w bazylice św. krzyża w Warszawie. Biskup Guzdek, delegat episkopatu ds. duszpasterstwa policji, wprawił mnie w zdumieni swoim publicznym wyznaniem, że policjant powinien kierować się w swej pracy… Dekalogiem! Sądziłem- i będę sądził w swej naiwności!- że ustawą z dnia 6 kwietnia 1990 roku o Policji, ale chyba coś przeoczyłem, coś się zmieniło w międzyczasie… Bo podnoszenie kwalifikacji powinno odbywać się w zgoła inny sposób, niż kwitnięcie w kościele i klepanie zdrowasiek?

Biskup Guzdek, doskonale wiedząc dlaczego protestowali, pouczył mundurowych, że chleb jest ważny, ale nie samym chlebem człowiek żyje. Syty głodnego nie zrozumie- biskup 1 sierpnia, w ramach przyjaznego rozdziału kościoła od państwa, otrzyma z rąk ustępującego prezydenta stopień generalski. By żyło się lepiej…

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

piątek, 24 lipca 2015

Może Pałac Głupoty lub pomnik durnoty na Placu Defilad?

Znajomy dziennikarz, Michał, polecił mi do przeczytania artykuł z pewnego portalu, należącego do pewnych braci, padających na kolana przed Jarosławem Kaczyńskim, Grzegorzem Biereckim i osobnikami w sutannie. Michał z racji swego zawodu czyta wszystko, dlatego też z całego serca mu współczuję, bo czytanie bredni, głupstw i idiotyzmów z portalu wpotylicę.pl(tak wielu znajomych blogerów nazywa propisowski portal) wymaga nie lada poświecenia i… mocnego brzucha. Mocnego, by wytrzymać salwy śmiechu, wywoływane tekstami przeróżnych pisowskich „autorytetów” uznających siebie samych chyba za „wyklęte elity”.

Śmiech ogarnął mnie po przeczytaniu poleconego mi artykułu. Maciej Pawlicki, rocznik 1959, biadoli nad „maczugą Stalina” wbitą w środek Warszawy. Maczuga musi zniknąć!- grzmi reżyser i plecie, że jest to jeden z warunków konieczny do odzyskania wolności. Co za czort ta maczuga, myślę sobie? Maczugą jest Pałac Kultury i Nauki, który kłuje w oczy już nie tylko Radka od Sikorskich i pewnych pomyleńców również zajmujących się reżyserką. Kłuje w oczy i Pawlickiego nieudolnie dowodzącego, że budowlą Stalin pokazał Polakom, kto rządzi w kraju nad Wisłą. Gdzie tu sens i logika pojęcia nie mam, możliwe że tylko z tego powodu, że nie kończyłem- w odróżnieniu od Pawlickiego- szkół za nieboszczki komuny, a moja mama nie robiła kariery jako aktorka za minionego ustroju, tak nienawidzonego (dziś, nie przed laty!) przez pana reżysera. Ba! On sam nie brzydził się życiem za komuny, lecz robił za tamtych czasów karierę. Chyba dlatego związał się z grupą pampersów pana Walendziaka i maczał palce w projekcie Telewizja Familijna, w której umoczono grube miliony, a dziś łka w rękaw ważniakom z IPN…

PKiN zbudowano w ciągu trzech lat, budowę skończono w 1955 roku. Pan Pawlicki oskarża dawno już nieżyjących Rosjan mających cokolwiek z budynkiem wspólnego, że… sparaliżowali centrum Warszawy! Bo co się wtedy działo, pielgrzymki musiały pędzić na ronda? Może tiry nadrabiały kilometrów? Czy może biskupi pikietowali przez KC i protestowali, że nie mogą spać po nocach i patrzeć nie mogą na wznoszoną budowlę inspirowaną amerykańskimi wieżowcami? Nie podoba się Pawlickiemu, że Pałac wpisany jest do rejestru zabytków i grozi, że niebawem zostanie stamtąd wykreślony, a potem już pójdzie gładko: zmiecie się ruski pałac z powierzchni ziemi, puszy się i nadyma reżyser. I nie pomoże tu wrzask platformerskich lemingów, poucza. Kto wie… może i lemingi czytają brednie na portalu Karnowskich?

 Pan reżyser marnuje się w tej zniewolonej Polsce! Powinien zostać zatrudniony przez wielkie wytwórnie filmowe, amerykańskie oczywiście, do kręcenia filmów s-f. Może jakiś Terminator 6, może któryś z Bondów, może horror… Bo fantazji panu reżyserowi nie brakuje, przydałoby się jednak trochę więcej polotu! Proponuję panu Pawlickiemu, by poszedł za ciosem i był konsekwentny: niech zaproponuje rozpieprzenie Malborka, niemieckich zamków i zameczków, wszystkiego, co zostało zbudowane w Polsce przez cudzoziemców. Mało tego! Osiedla zbudowane przez komunistyczne władze również przydałoby się zburzyć, bo na co komu nieruchomości wybudowane w niewoli? A czy przystoi, by istniał taki Stadion Narodowy, wybudowany za rządów PO? Jak sądzę, pan reżyser namówi wszystkich swoich znajomych, by ci zrzekli się wykształcenia zdobytego przed 1989 roku i wszelkich nabytych świadczeń pracowniczych. Ale czy wystarczy mu odwagi, czy dalej będzie plótł brednie o burzeniu?

Ja nie będę protestował, krzyczał czy wrzeszczał, kiedy nawiedzone stado baranów zacznie realizować plany dotyczące „wolnej” Polski. Przyjdę pod Pałac i będę miał ubaw po pachy obserwując inteligentnych inaczej zajmujących się jego burzeniem. W zamian można by tam postawić pomnik głupoty i durnoty, bo wyznawców tegoż nie brakuje. Idźmy na całość, reżyserze!

 Media Markt nie dla idiotów, ale czy aby na pewno tylko Media Markt?

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

środa, 22 lipca 2015

Wakacje wyparte przez indoktrynację religijną

Wakacje, znowu są wakacje! Tak śpiewał bardzo popularny kabaret OTTO w czasach, kiedy odliczałem miesiące, tygodnie, dni do rozbratu ze szkołą. Wreszcie nadchodził koniec roku szkolnego, rozdanie świadectw, pożegnanie z nauczycielami, kilka słów na pożegnanie od wychowawczyni i… tyle nas w szkole było! Bez mszy, pajaców w sutannach i tym podobnych, egzotycznych postaci i guseł, które w polskich szkołach nie powinny mieć miejsca.

W jaki sposób wypoczywaliście, szanowni Czytelnicy, co robiliście przez dwa miesiące wakacji? Mi jeden pobyt na saksach utkwił w pamięci: dwa miesiące spędzone nad polskim Morzem Bałtyckim. Międzyzdroje, Wolin Pomorski, Szczecin, Kamień Pomorski- było to w 1989 roku. Z pewnym wstydem przyznam, że opuściłem wówczas rozpoczęcie roku szkolnego, przypadającego na piątek 1 września. Wtedy dopiero pakowałem się, w domu rodzinnym zameldowałem się dwa dni później. W przeszłości odwiedzałem jeszcze nadmorskie zakamarki, dwa lata temu wraz z moją partnerką spędziliśmy część urlopu w Świnoujściu.

Jak dziś czas w wakacje spędza dziatwa szkolna, jak spędzać powinna? Specjaliści od wychowania dzieci, czyli funkcjonariusze kościoła katolickiego, znają jeden, jedyny sposób: w wakacyjnych szkołach ewangelizacji młodych! Weźmy pierwszy z brzegu przykład: w Elblągu, pod czujnym okiem biskupa Jezierskiego odpoczywają dzieci m.in. z Zawiercia, Wielunia, Opola, Łodzi, Częstochowy, Piotrkowa Trybunalskiego i oczywiście Wadowic. Wszystko to pod hasłem wakacji z Bogiem, nic więc dziwnego, że nie ma mowy o odpoczynku, lecz w najlepsze trwa religijna indoktrynacja. Rekolekcje pod hasłem duchowych porządków upstrzone są modłami w katedrze i uświadamianiem młodym, że za ewangelizację w szkołach odpowiadają nie tylko nauczyciele, księża i katecheci, ale również dzieci. Mało tego! Klechy czują się już tak bezczelne, że wyręczają się dziećmi i wypychają je na ulice miast, by prowadziły ewangelizację wśród spacerowiczów.

Kościół dba, by rosły stada potulnych owieczek, formuje umysły przyszłych wyborców katoprawicy, słuchaczy mediów Rydzyka i widzów spektakli z udziałem niejakiego Bashobory. Kto to wszystko finansuje i dlaczego nie bogaty kościół katolicki?

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

poniedziałek, 20 lipca 2015

Repolonizacja banków, czy skok na kasę Polaków?

Potrzebujemy repolonizacji banków! Państwo powinno bronić klientów, a nie wielkich instytucji finansowych, grzmiał w trakcie kampanii prezydenckiej Andrzej Duda. Temat chwycił. Czarny koń wyborów prezydenckich, Paweł Kukiz, również szafuje hasłami o potrzebie odzyskania banków. Tylko dla kogo i za jaką cenę?

NBP ogłosił, że zysk netto sektora bankowego w okresie styczeń-listopad 2014 roku wyniósł 15,34 mld zł, wzrósł o 8,9 proc. rok do roku. To nie wszystko: długi Polaków na koniec września br. warte były aż 41,55 mld! Tajemnicą poliszynela jest, że wiodą wygodne życie bazując na sprzedaży drogich dla kupującego kredytów hipotecznych, nie tracąc czasu na preferencyjne kredyty dla polskich przedsiębiorców. Bo i po co to komu, niby dlaczego zagraniczny bank ma wspierać polskie firmy? O tych kwestiach mało który polityk mówi, modne stało się hasło repolonizacji, więc trzymają się jej kurczowo.

Mnie zastanawia, gdzie był pan Duda, pan Kukiz i im podobni, gdy sektor bankowości w Polsce przechodził w ręce zagranicznego kapitału? Milczały kolejne rządy wmawiające Polakom, że tak trzeba i jest to wynikiem działalności niewidzialnej ręki rynku. Jakby taka ręką w ogóle istniała! Za rządów PiS nikt nie próbował odzyskać jakiegokolwiek banku, możliwe, że z prostego powodu: Jarosław Kaczyński był zajęty odzyskiwaniem dla partii urzędu po urzędzie, stanowisk w spółkach skarbu państwa, radach nadzorczych i zarządach. Co stało na przeszkodzie, by premier Kaczyński doprowadził do sytuacji, w której założono by 2-3 w całości państwowe, polskie banki? Tyle że wtedy trzeba by ponieść ryzyko i startować od zera, a przyglądając się pisowskim specjalistom od wszystkiego, taki bank upadły równie szybko, jak koalicja PiS- LPR- Samoobrona. Wtedy budowano inną instytucję, bynajmniej nie państwową: SKOK...

W całej tej repolonizacji chodzi tylko o jedno: o skok na kasę. I o nic innego! Politykom marzą się konfitury z innych źródeł bo widzą, że to państwowe- mimo usilnych zabiegów księgowych- wysycha. Banki i zobowiązania wobec nich spłacających kredyty Polaków, te ogromne sumy, na niejednym polityku robią wrażenie. Tyle że trzeba było o tym myśleć 25 lat temu, wtedy trzeba było zastanowić się nad przyszłym kształtem bankowości w Polsce. Przyjęto narzucone rozwiązania przez amerykańskich finansistów i do dziś ponosimy tego konsekwencje. My, nie politycy! Bo oni mogą sobie wziąć pożyczkę z Kancelarii Sejmu, na bardzo atrakcyjnych warunkach, o którym szary wyborca może tylko pomarzyć!

Proponuję politykom, by do akcji repolonizacja banków zaprzęgli polski kościół katolicki. Instytucja ta dysponuje ogromnym majątkiem, oddanym przez głupich polityków, za frico. Kościół mógłby na początek kupić 3-4 bajki i sprzedać Skarbowi Państwa z 99% bonifikatą. Wdzięczne władze Polski zadbałyby, by w każdym oddziale już polskich banków zawisły krzyże, a placówki posiadały swoich kapelanów.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

piątek, 17 lipca 2015

Odchodzi Józef Michalik, specjalista od dzieci uwodzących księży

Włodarz Przemyśla odchodzi. Nie, nie chodzi o prezydenta Roberta Chomę, lecz o Józefa Michalika, katolickiego arcybiskupa. Władze zmieniały się niejednokrotnie w mieście, ale zawsze rządził w nim niepodzielnie człowiek w sutannie. Prezydenci nie wydawali się tym faktem specjalnie oburzeni, sam prezydent Choma podczas wręczania Michalikowi nagrody „Zasłużony dla Wójewództwa Podkarpackiego” rozpływał się w zachwytach nad biskupem. W końcu poparcie z ambony nigdzie indziej nie kosztuje tyle, co w Polsce.

Michalik złożył rezygnację, bo nie chce przedłużać czasu tkwienia na biskupim stolcu z uwagi na osiągnięcie przez siebie wieku emerytalnego. Jak sam podkreśla- dożył go wyłącznie dzięki bożej łasce. Powiedzmy… Jak się przez lata nie pracuje fizycznie, dowodzi stadem podkarpackich owieczek głosujących na PiS i głosi w mediach brednie jedną głupszą od drugiej, to i w spokoju dożywa się starości! Michalik prosi o modlitwę w intencji swego następcy, by ten był pasterzem według serca bożego. Dlaczego nie w zgodzie z wytycznymi episkopatu czy samego Rydzyka, wielebny już nie wyjaśnia.

Michalik nie byłby sobą, gdyby na zakończenie nie naplótł niepochlebnych opinii na temat stanowionego prawa przez parlamenty. Otóż w jego opinii nikt nie ma prawa wmawiać, że prawa te obowiązują wszystkich i zawsze. O co chodzi? A jakże: o prawo „naturalne i boże” (czytaj: wytyczne hierarchów katolickich), które muszą być przestrzegane i pod ich kątem ma być stanowione prawo świeckie. Chciałoby się rzec: nie kończ waść, wstydu nie oszczędzaj!

Michalik potrafi mówić, że uczciwy, o zdrowym sumieniu człowiek, nigdy nie będzie akceptował zła i korzyści osiągniętej krzywdą drugiego człowieka. Piękne to słowa, ale… tylko na papierze! Wystarczy cofnąć się do minionych lat i przypomnieć, co spotkało policjanta drogówki, który ośmielił się zatrzymać samochód z Michalikiem w środku, co wyczyniał biskup w sprawie księdza- pedofila z Tylawy, co mówił o dzieciach rzekomo uwodzących księży.

 I tylko jedna kwestia nie została do końca przez kościół katolicki wyjaśniona: kim był TW SB „Zefir”? IPN w tej sprawie milczy…


Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)