środa, 5 listopada 2014

Dziwisz: pedoflia wśród kleru katolickiego nie jest sprawą Polski

Wojciech Polak tuż po tym, jak został prymasem, zapowiadał zero tolerancji dla pedofilii w szeregach kościoła katolickiego. Musimy się z tym zmierzyć, plótł banialuki pan prymas na użytek naiwnych dziennikarzy gromiąc grzech popełniany przy zboczonych księży. Szumne zapowiedzi pozostały zapowiedziami, teoria pozostała teorią, a jak to wygląda w praktyce, kiedy w tle jest afera z pedofilami w sutannach, Gilem i Wesołowskim?

Stanisław Dziwisz zagadnięty przez dziennikarzy proszących o skomentowanie sprawy oskarżonego o pedofilskie czyny Wojciecha Gila bez zmrużenia okiem oświadczył, że… nie zna sprawy! Nic nie widział, nic nie słyszał, musiałby poczytać co nieco na ten temat. Były kapciowy papieża Polaka ma widocznie po stokroć ważniejsze sprawy na głowie od jakiejś tam marginalnej pedofilii wśród księży. Bo i kogo ona obchodzi, garstkę dociekliwych dziennikarzy, których da się zliczyć na palcach jednej ręki? Kogo obchodzą okaleczone fizycznie i psychiczne dzieci, ich rodzice i bliscy? Dziwisz pouczył, że sprawa pedofilskich ekscesów i gwałtów Gila nie jest sprawą Polski! Polska nie ma prawa wtykać nosa w sprawy Dominikany, jeśli godzi to w interesy Watykanu, między wierszami dał do zrozumienia Dziwisz. Trudno o większą bezczelność, tupet i ignorancję! Zabawne: wielu polskich misjonarzy- pracujących de facto na rzecz Watykanu- posiada paszporty dyplomatyczne. Co chwila słyszę, że polscy duchowni przebywający poza granicami kraju są ambasadorami Polski, że musimy finansować ich składki na ubezpieczenie społeczne, a jak przychodzi co do czego, to ich uczynki poza krajem nie są waszą sprawą, Polacy! Po co drążyć prawdę, dociekać, ujawniać niewygodne fakty? Poczytajcie sobie oficjalne biografie Wojtyły i Popiełuszki, naiwne owieczki!

Oczkiem w głowie papieża Polaka był niejaki Marcial Maciel, pochodzący z Meksyku założyciel Legionów Chrystusa. Zakonu, który był maszynką do robienia pieniędzy. Ten zboczeniec w sutannie dorobił się potomstwa (wykorzystywał seksualnie co najmniej jedno ze swoich dzieci), a ze swojego zgromadzenia uczynił harem. Wersja lansowana przez media w Polsce- papież Polak rzekomo nie wiedział o przestępstwach seksualnych swego ulubieńca, którego wskazywał jako wzór do naśladowania dla młodzież. Mówi się, że papież żył długo w niewiedzy i nie miał pojęcia o „wyczynach” jurnego zboczeńca z Meksyku, bo zadbał o to jego zaufany sekretarz, Stanisław Dziwisz, ukrywający przed swoim szefem dochodzące ze świata skargi na zakonnika. Watykanista Marco Tosatti oznajmił wprost, że w najbliższym otoczeniu papieża przebywał „ktoś”, kto czuwał nad bezpieczeństwem Maciela i chronił go- najprawdopodobniej za łapówki. Tajemnicą poliszynela jest, że kardynał Angelo Sodano i Stanisław Dziwisz byli wielkimi zwolennikami dzieła Maciela… Który z nich był owym "ktosiem'? Kiedy grunt zaczął się palić pod nogami zboczonego zakonnika, bombardował on prośbami Dziwisza o załatwienie uczestnictwa we wspólnej mszy z papieżem Polakiem. „Niepokorni” dziennikarze nigdy nie zagadnęli Dziwisza i nie wyjaśnili, czy Meksykanin swe prośby wzmacniał podarunkami na rzecz osobistej działalności duchowej Dziwisza.

Tak wygląda zero tolerancji dla pedofilii w kościele, tak z nią „walczą” hierarchowie: nie przyjmują do wiadomości faktów, nie zapoznają się ze sprawami, nie interesują ich kroki podejmowane przez wymiar sprawiedliwości. Najlepiej powiedzieć, że sprawa nie dotyczy Polski. Prawda, przy obecnej tzw. klasie politycznej trudno oczekiwać innego zachowania kleru. Państwo polskie ma łożyć miliardy na kościół, oddawać za bezcen ziemie i nieruchomości, ustanawiać prawo pod dyktando biskupów i milczeć.

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

poniedziałek, 3 listopada 2014

Działka dla ks. Mokrzyckiego

Wybory samorządowe za pasem, trwa wyścig, kto da więcej kościołowi katolickiemu: obecne władze, czy kandydaci na nowe, przebierający nogami, niecierpliwiący się  do przejęcia posad wójtów, burmistrzów, prezydentów miast i rajców? Jedni obiecują co zrobią w przypadku wygranych wyborów, ale skutecznie przebijają ich starzy wyjadacze od lat przyspawani do stołków. Przykład Rzeszowa nie jest wyjątkiem, lecz normą.

W mieście od lat rządzi Tadeusz Ferenc, członek SLD, wspierany prócz lewicy przez sitwę PO i PSL. Taki sojusz może wszystko, więc… robi, na co ma ochotę. W mieście powstała nowa parafia katolicka, pod wezwaniem Jerzego Popiełuszki. Błogosławionego Jerzego Popiełuszki! Radni zgodzili się „sprzedać” działkę znajdującą się przy ul. Architektów za 1% wartości w myśl zasady zastaw się, a postaw się! Bo po co miasto ma zarabiać? Na działeczce zostanie wybudowany kościół, który umili życie mieszkańców nowo wybudowanego osiedla Zawiszy. Nie od dziś wiadomo, że budową kościoła zajmuje się proboszcz przy wsparciu finansowym samorządu, będzie więc kolejna okazja do wyszarpnięcia kasy z budżetu. Chciałbym zobaczyć miny mieszkańców osiedla cieszących się do niedawna, że w sąsiedztwie nie mają kościoła z hałasującymi dzwonami. Cieszcie się ciszą, póki możecie! Jeden z „lewicowych” radnych ujawnił, jak dalece naiwnym jest człowiekiem: liczy, że diecezja podaruje miastu trochę ziemi, na której znajduje się kłujący klechów w oczy pomnik Walk Rewolucyjnych (słynna rzeszowska „cipa”). Strasznie naiwny ten człowiek, bezmyślny i bez wyobraźni: słyszał ktoś o przypadkach oddawania czegokolwiek przez kościół dla państwa?

Proboszczem parafii został słynny niegdyś Robert Mokrzycki, spec od sztabki złota. Plamiący mundur pułkownika Wojska Polskiego sutannowy usłyszał jakiś czas temu zarzut płatnej protekcji i… włos mu z głowy nie spadł! Nie pozbawiono go stopnia wojskowego, nie słychać nic o możliwości pozbawienia go przyszłej emerytury wojskowej. Ba! Biskup rzeszowski Jan Wątroba nie wymaga od podwładnego pokuty, nie zepchnął go na margines. Dziwi to kogoś? Mnie nie, doskonale pamiętam bowiem przypadek pewnego księdza, Krzysztofa, który, jak to ujął sąd ” pobił na plebanii swoją ofiarę, powodując u niej rozległe stłuczenia głowy i okolicy lędźwiowej, a następnie przemocą doprowadził do obcowania płciowego”. Krzysio opuścił areszt po niecałych dwóch miesiącach bo… poręczył za niego biskup Wątroba! Mamrotał przy tym, że wysłał księdza na pokutę do klasztoru. Dociekliwi dziennikarze z tygodnika posła Romana Kotlińskiego dowiedli, że ksiądz pokutuje, ze ho ho! Biskup bronił go i wtedy twierdząc, że nikt nie odbiera księdzu prawa do pokuty, nawrócenia i powrotu do pełnego uczestnictwa we wspólnocie Kościoła, łącznie z pełnieniem wcześniejszych funkcji. Dlatego biskupi są tak przeciwni Konwencji o zwalczaniu i zapobieganiu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Co powiedział Mokrzyckiemu można się tylko domyślać, skoro uczynił go proboszczem parafii noszącej imię błogosławionego…

Fitch Ratings prognozuje, że zadłużenie Rzeszowa może wzrosnąć w 2015 roku do 630 milionów złotych. Miasto zaciągnęło kredyt w wysokości 300 milionów zł. z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Ile miasto „zainwestuje” tych pieniędzy w ubogi kościół katolicki?

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

piątek, 31 października 2014

Gądecki obrał kurs na dzieci

Stanisław Gądecki chce być alfą i omegą kościoła katolickiego w Polsce. Zapomniano już o jego poprzedniku, Józefie Michaliku, który z niezwykłą łatwością obarczał winą małe dzieci rzekomo uwodzące biednych, żyjących w celibacie księży. Dziennikarze podtykają mikrofon pod nos Gądeckiego by ten wygłosił monolog, gazety publikują wywiady z hierarchą w których próżno jednak szukać trudnych, dociekliwych i niewygodnych pytań.

Pan Gądecki dał głos po zakończonym synodzie, po którym nie wiedzieć czemu niektórzy spodziewali się zmian. Śmieszył mnie ten entuzjazm naiwnych graniczący niemal z hurraoptymizmem: wy ciągle wierzycie w jakieś nowe otwarcie papieża Franciszka, jakieś złagodzenie stanowiska, tolerancję dla związków partnerskich, jednopłciowych, zmianę roli kobiet w katolickich społeczeństwach? Wierzcie, ale ja, realista, nie polecam takiej wiary. Płonne wasze nadzieje, nie unikniecie rozczarowań, boleśnie przekonacie się, że rzekomo liberalny pontyfikat Argentyńczyka jest fikcją. Kościół katolicki nie jest liberalny, nigdy nim nie będzie, nie ma co się oszukiwać: nie ma w nim miejsca dla zwolenników teologii wyzwolenia. Kościół katolicki w Polsce jest odbiciem prawdziwego, światowego kościoła. Polscy hierarchowie nie są marginesem, mniejszością, nic bardziej mylnego! Synod pokazał, że są w zdecydowanej, ogromnej większości. W kościele i Watykanie rządzi konserwa do szpiku kości!

Gądecki oświadczył, że dzieci mają swoje prawa i to ich prawa powinny być eksponowane bardziej, niż dorosłych. Podobno wobec Boga wszyscy są równi, ale poznański hierarcha wie lepiej… „Dzieci nienarodzone” mają się w Polsce świetnie w przeciwieństwie do swoich mam chcących usunąć ciążę. Gądecki brnął dalej: dziecko ma prawo do wychowania przez mamę i tatę w sposób komplementarny, gdzie aspekt uczuciowy oraz rozumowy łączą się ze sobą. To jest pełne wychowanie, poucza Gądecki. Dlaczego zatem sutannowi bredzą, że dziecku potrzebna, niezbędna jest katecheza w kształceniu ogólnym? Czy to nie jest sprzeczność: dziecko ma być wychowywane przez mamę i tatę, a jak przychodzi co do czego, to przez kawalera w sutannie lub pannę w habicie podczas „lekcji” zwanej katechezą? To chyba nawet nie sprzeczność, to jest śmieszne! Chciałbym usłyszeć opinię o wypowiedzi sutannowego od, dajmy na to, Ricky’ego Martina, w przeszłości złośliwego homofoba, a który w 2010 roku przyznał się, że jest gejem… Martin ze swoim partnerem wychowuje dwóch synów, słynna przed laty tenisistka Martina Navratilova wychowuje dwie córki przy pomocy swej partnerki, ale nie sądzę, by ci bogaci i szczęśliwi ludzie przejmowali się bełkotem polskich hierarchów. Nie zauważyłem, by ludzie ci, szczęśliwi w związkach partnerskich, „atakowali” kościół katolicki i rodzinę, oraz by należeli do nurtu jakiejś ideologii niszczącej fundamenty społeczeństwa, o czym bredzi pan Gądecki.


Pan Gądecki przypomniał, że sam papież podkreślił , iż dzieci są słabe i nie są w stanie bronić swoich praw. Doskonale zrobią to za nich świadomi tych praw rodzicie, ale tego już hierarcha nie wie. Dlaczego jednak hierarcha nigdy nie wypowiadał się o dzieciach polskich księży, dlaczego kolegom po fachu i im potomkom nigdy nie serwował pouczeń? Czyżby skłonny był przyznać rację dotkniętym wydaną przed paroma laty w Niemczech książce "Ukryte dzieci Boga" i twierdzić, że posiadających potomstwo księży jest nawet mniej od księży pedofilów? Co ma do powiedzenia najmłodszym wykorzystywanym przez kler, że modli się za nich? Zapomniał też hierarcha o czymś: w imieniu najmłodszych niech nie wypowiadają się panowie w sutannach, którzy mają jakiś niezwykły, niepojętny dla mnie pociąg do małych dzieci. Kler boi się rozmów z dorosłymi, dla których sutanna jest jedynie egzotycznym, śmiesznym strojem nie mającym nic wspólnego z oznaką władzy, dlatego wziął się za dzieci.

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

środa, 29 października 2014

Nieudolni politycy przyczyną, czy skutkiem niżu demograficznego?

Związki partnerskie wyszły z mody, geje nie są w tej chwili chwytliwym tematem, Palikot ledwie zipie, pedofilów w sutannach nie ma, gender nie jest już na topie, matka Madzi definitywnie skazana. Redaktorzy otrzymali wytyczne od biskupów i wzięli się za demografię, konkretnie o katastrofę demograficzną, która jakoby zagraża Polsce. Tytuły tzw. opiniotwórczych dzienników i tygodników krzyczą: grozi nam katastrofa demograficzna, Polska się wyludnia, Polska nie tylko dla Polaków itp. Polsce nie grozi wyludnienie a my nie skończymy jak dinozaury, nie znikniemy z powierzchni ziemi.

Alarm mediów podniósł opublikowany nie tak dawno przez GUS raport, z którego wynika, że w latach 2015 – 2035 liczba zgonów znacznie przewyższy liczbę urodzin, a liczba osób w wieku produkcyjnym będzie stale malała. I tu jest pies pogrzebany: na Polaków patrzy się nie przez pryzmat człowieka jako takiego, tylko robotnika. Jesteś w wieku produkcyjnym- znakomicie. Nie jesteś- jesteś be. Nie pasujesz do wolnorynkowej gospodarki w demokratycznym państwie kapitalistycznego prawa, czy jak to tam się nazywa. Jesteś gejem, lesbijską, żyjesz w związku partnerskim i nie masz dzieci? Nie pasujesz więc do polskiego systemu. A jak ten system wygląda i dlaczego jest niewydolny, dlaczego w mediach o tym się nie mówi? Dlaczego „doktor” Goliszewski i jemu podobni nie wyjaśniają, dlaczego z kraju wyjeżdżają młodzi, wykształceni ludzie, dlaczego nie zamierzają wracać do Polski z emigracji? Nie tylko oni mają dosyć polskiej rzeczywistości, w której liczą się układy i układziki, zwłaszcza na prowincji. Bez niej nie mieli co marzyć o pracy zapewniającej utrzymanie. Mieszkanie? Wszelkie programy pomocy dla młodych okazują się fikcją! Znakomicie wychodzą za to na nich banki i deweloperzy. Zwolnienia z podatku na pewien czas przy prowadzeniu własnego biznesu? Tak, pod warunkiem, że jesteś księdzem katolickim… Nie ma pieniędzy na żłobki i przedszkola? Są za to na kościoły i katolickie, prywatne szkoły.

Załamie się system emerytalny, alarmują wszyscy ci, którzy od lat przy ni m majstrują w taki sposób, by świadczenia emerytalne dla przeciętnego Kowalskiego były mniej niż skromne. Czy opanowany przez ludzi z Opus Dei ZUS stanie na nogi, jeśli w Polsce zaroi się od modelu rodzin 2+3? Jeśli politycy tak twierdzą, to plotą bzdury. Od tego nie wzrosną nasze emerytury, starości nie spędzimy pod palmami na Bahama. I nie ma tu znaczenia, czy emerytury będą z OFE czy z ZUS-u. System jest tak skonstruowany, że korzystają z niego nieliczni: politycy, posłowie, księża, finansiści. Bogaci. Bogaci! Ale czy oni są otoczeni gromadką dzieci? Co ma myśleć młody człowiek słyszący, że ma wygórowane wymagania finansowe, że za dużo chce zarabiać widząc płaczącego niemal posła Ryszarda Kalisza narzekającego nas we mizerne zarobki? Co ma myśleć o takiej rzeczywistości  błąkający się w poszukiwaniu pracy, słyszący od potencjalnych pracodawców, że nie ma doświadczenia i kwalifikacji, a za chwilę słyszy o byłej kasjerce z marketu, która zajmowała wysokie stanowisko w pewnych służbach specjalnych, dzieciach polityków zatrudnionych w miejskich synekurach czy kapelanach w szpitalach pobierających pensje ordynatora? A propos: szpital w Płocku ogłosił zbiórkę pieniędzy, bo… nie stać go na bandaże dla chorych! Pytanie za sto punktów: ile pieniędzy tamtejszy samorząd przekazał księżom z diecezji?

Znajomy porzucił Polskę i wyemigrował do jednego z krajów Skandynawskich. Ze zdumieniem stwierdził, że żyje mu się na obczyźnie o wiele lepiej, łatwiej i wygodniej. Zupełnie jak nie na emigracji! Zarobki czterokrotnie wyższe jak w Polsce. A utrzymanie? Wcale nie jest takie drogie! Ceny wielu produktów są porównywalne do cen w Polsce. Śmieszy go nachalna propaganda polskich polityków zachęcających polskich emigrantów do powrotu. Do czego mam wracać, do miałkich kawałków o wolności i patriotyzmie? Tym się nie nakarmię, za to nie kupię mieszkania i nie utrzymam rodziny- słusznie prawi znajomy. Do Polski wróci, a jakże… Sprzedać wszystko, czego nie jest w stanie zabrać do siebie, do Szwecji. Tak, tak, to siebie. Bo tam czuje się jak u siebie, czego nie może powiedzieć o wrogiej Polsce. Polsce, w której tzw. ekonomiści krzyczą, że prywatyzacja zysków i nacjonalizacja strat to nic złego, że to wolny rynek. Dziwne, że ci sami ludzie milczą i nie komentują rozbudowanego socjalu dla księży, posłów i senatorów!

Czytam, że Polska potrzebuje emigrantów, w ilościach 140 tys. rocznie, bo inaczej…- tu następuje opis czarnych scenariuszy. Zabawne: w jaki sposób Polska, tzn. politycy, chcą zachęcić do przyjazdu do kraju nad Wisłą? Zaoferują takie warunki, jakie ma u nas kler katolicki? Innego sposobu nie widzę. Może szepną słowo narodowcom, by pohamowali agresję na widok ciemnoskórych? Wierzy ktoś w bzdury, że Ming, Smith, Hartwig i Casucci zostawią swe ojczyzny i przyjadą do Polski ratować nas system emerytalny? Przyjeżdżają, a jakże! Skośnoocy przybysze z Azji i amrit kebaby, którzy opanowali do perfekcji robienie w konia polskiego fiskusa, roi się u nas od zagranicznych banków i korporacji nie płacących w Polsce grosza podatku dochodowego. O paniach zza Wschodniej granicy nie wspomnę... Ich przyciąga słabe państwo, w którym mogą robić interesy.

Przede wszystkim nie szkodzić. To hasło powinno być wygrawerowane złotymi zgłoskami na budynku Sejmu RP, kancelarii premiera, prezydenta, na siedzibie episkopatu i pałacu prymasa. Nam, Polakom, władza od dawien dawna rzuca kłody pod nogi, marnotrawi publiczny grosz i udaje, że nie wie, dlaczego jest, jak jest, skąd ten niż demograficzny w społeczeństwie katolickim, w którym żyjący w związkach partnerskich i mniejszości seksualne stanowią margines? Od 10 lat rządzi w Polsce prawica trwoniąca miliardy na zachcianki kleru katolickiego, z których pożytek żaden. O polityce prorodzinnej natomiast mówi się, mówi, mówi, mówi… Celują w tym politycy i kler katolicki. Żyją z mówienia i nicnierobienia. Efekty są widoczne gołym okiem.


… kiedy intronizacja Chrystusa króla Polski i Maryi królowej?

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

poniedziałek, 27 października 2014

Katoprawica namawia Rydzyka do łamania prawa, którego on nie rozumie

Ojczulek Rydzyk wywołał u wielu swoich krytyków oburzenie publicznie wygłoszonym oświadczeniem, że jego- katolika- prawo polskie nie obowiązuje. Operujący językiem godnym ucznia gimnazjum „doktor” wypalił: prawo? Hitler też ustanawiał prawo. Przysłuchiwał się rydzykowym głupotom Jan Dworak, który nałożył karę na telewizję Rydzyka. Szef KRRiTV niczego nie skomentował, a szkoda, wielka szkoda! Mógł przypomnieć, że hitlerowskim prawem nie brzydził się Giovanni Pacelli. Ten wysoki rangą kościelny dostojnik przyczynił się do podpisania konkordatu między Watykanem a III Rzeszą, negocjował go osobiście z Hitlerem. Dla przypomnienia- Pacelli w 1939 roku został wybrany na papieża i przyjął imię Pius XII. Wielką czcią darzył jego imię Jan Paweł II obiecujący przed laty chorej na nowotwór włoskiej nauczycielce, że może odzyskać zdrowie za wstawiennictwem Piusa XII. Niech się tylko pomodli do niego…

Mnie dziwi rejwach wywołany słowami Rydzyka. Bo co on takiego powiedział? Ameryki przecież nie odkrył: prawo polskie katolicki kler ma w d…użej części ciała! Proszę przeanalizować wypowiedzi i czyny kleru katolickiego przy okazji tematów pedofilów w sutannach, rodzących kochanek księży, defraudacji milionów złotych (Kredyt Bank i Stella Maris), Funduszu Kościelnego. Sens ich wypowiedzi jest jednoznaczny: to wszystko wina świeckich, nie nasza! Poza tym wara wam od publikacji prawdy na temat naszych ludzi! I tu sypią się terminy „obrazy uczuć religijnych”, „ataku na kościół” i „walki z wiarą”. Złą drogę obrali krytycy Rydzyka mówiący, że skoro „doktora” prawo nie obwiązuje, to ich też nie. Szanowni państwo! W ten sposób jedynie utwierdzacie medialnego biznesmena w przekonaniu, że dobrze robi, sankcjonujecie jego łamanie prawa! Tak na marginesie: mam mocne podejrzenie, że biznesmen Rydzyk prawa nie rozumie i nie jest w stanie go pojąć.

Rydzyk powiedział głośno to, o czym wszyscy sukienkowi myślą. To nie wzięło się znikąd, przekonanie o bezkarności wcisnęli do rydzykowej mózgownicy politycy, od lewa do prawa. Obchodzenie się jak z jajkiem doprowadziło do tego, że redemptorysta jest pełen pychy, bredzi trzy po trzy głosząc swe głupoty. Z moherowymi babciami może tak rozmawiać, dziwię się natomiast szefowi KRRiTV potulnie przychodzącym na spotkania z kimś takim. Na ten szczebel rozgrywek wystarczyłaby sekretarka pana Dworaka, zresztą i tak znacznie zawyżyłaby poziom dialogu z Rydzykiem oraz dyskusji z jego przydupasami wrzeszczącymi, że kara nie powinna być nałożona na ich guru. Bo go nie stać? Doprawdy? To może włości Rydzyka powinien odwiedzić zewnętrzny audyt? Po co ten parawan w postaci społecznego nadawcy? Niech ojczulek płaci za koncesję i reklamuje, co mu się żywnie podoba!

Siedem zespołów parlamentarnych atakowało szefa KRRiTV. Jana Dworaka. Podpowiadają mi z boku, że jeden głupszy od drugiego, ale ja nie jestem tak złośliwy w ocenie, co nie znaczy, że nie dostrzegam faktu, że poczynania wielu z tych zespołów stoi w sprzeczności z art. 194 KK. Członkowie zespołów to ludzie również mający gdzieś polskie prawo i namawiający do jego łamania m.in. Rydzyka i swoich wyborców. Jeśli słucham głupot, ze 50 tys. złotych to horrendalna kara dla biednej Lux Veritatis, że fundacja powinna dostać nagrodę (sic!) a nie karę, że Jan Dworak broni marginalnych mniejszości, że kara burzy „spokój społeczny” i jest sprzeczna ze sprawiedliwością to nie przychodzi mi nic innego na myśl, jak postukać się w czoło! Spektakl histerii zmieszanej z kłamstwami. Tak oto zapewniają przydupasy Rydzyka bezkarność jemu, jego pseudomediom i… samym sobie. Jeśli Krystyna Pawłowiczówna plecie, że Rydzyka nie obowiązuje polskie prawo, to niech sobie plecie w najlepsze. Niech zapisze sto brulionów tym kłamstwem. Brednie katoprawicy wygłaszane w Sejmie, publiczne, na zawsze pozostaną bredniami, jeśli tam słuch o nich zaginie. Byłoby inaczej, gdyby usiłowano wcielać je w życie i prawnie sankcjonować.

Na zakończenie pytam: gdzie są właściwe organy, by prawo egzekwować? Niech i stu parlamentarzystów wydziera się, niczym parobek podczas pasania krów, ale niech wiedzą, że krzykiem i przemocą słowną prawdy i prawa nie zdepczą. Katoprawicowa ciemnota nie rządzi w tym kraju, a jej wrzaski są funta kłaków warte.

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

czwartek, 23 października 2014

Fundusz Kościelny niczym relikwia

Wszyscy, którzy spodziewali się zmian w relacjach państwo- kościół, srodze się zawiedli. Ewa Kopacz od dawna przedstawiana jest w mediach chodzących na pasku kleru jako wróg kościoła katolickiego, toruński biznesmen Rydzyk co chwila wyrzuca jej, że szukała placówki, w której zgwałcona nastolatka mogła usunąć ciążę. Nowy premier, nowy rząd, nowi ministrowie, ale wszystko zostało po staremu. Chociaż… nie, nie wszystko: wydatki na Fundusz Kościelny wzrosną w przyszłym roku aż o 23 miliony złotych!

W tym roku niezwykle hojny dla kleru rząd wybulił na Fundusz 95 milionów, w przyszłym suma ta będzie aż o 25% większa. No cóż, emeryci otrzymali podwyżki w wysokości kilkunastu złotych, to i księżom należy się więcej, doszli do wniosku premier Kopacz i minister Halicki. Poszli w ślady swoich poprzedników, nie tylko z ostatniego rządu: żaden, ale to żaden premier i minister odpowiedzialny za rzekę pieniędzy płynących z budżetu państwa w stronę kościoła katolickiego nie miał choćby odrobiny odwagi, by doprowadzić do publicznej debaty o celowości i zasadności Funduszu. Katooszołomi dostają histerii, bredząc o rekompensatach za dobra „ukradzione” kościołowi przez władze komunistyczne, nie brak wśród nich twierdzących, że Polska zwróciła ledwie kilka procent tego, co się kościołowi należy. Kościołowi- czyli komu? Wiernym, Polakom- bo ciągle słyszę, ze Polska to katolicki kraj a Polacy to katolicy- czy hierarchom kościoła katolickiego, bo to są dwie różne sprawy? Skoro pajace w sutannach publicznie głoszą, że kościół jest duszą państwa, to niech karmią go strawą duchową, miast wyciągać ręce po publiczne pieniądze, na które ciężko pracuje, w przeciwieństwie do księży, polski podatnik.

Fundusz Kościelny jest zbędnym reliktem przeszłości, ustanowionym przez znienawidzone rzekomo przez kościół i prawicę władze komunistyczne. Dlaczego nikt z prawej strony nie protestuje, że kościół pasie się na postanowieniach Bolesława Bieruta? Kler nie wstydzi się tego dziedzictwa, tak wygląda ten ich mityczny „chrześcijański system wartości”. Brać forsę, ile tylko można, a nawet więcej! Przy biernej, tchórzliwej postawie polityków kler wyrywa coraz więcej a to oznacza, że ktoś  dostanie mniej. Ba! Oznacza to, że czyha na nas fiskus, bo skąd niby znajdą się te dodatkowe 23 miliony w dziurawym budżecie? Watykan pożyczy? O nie, Watykan niechętnie rozstaje się z dobrami doczesnymi, dlatego gromadzi je od wieków.

Dziwnym trafem nikt nigdy w pyskówkach, nazywanych dla zabawy dyskusjami w studio i debatami nie zadał pytania: skąd wziął się ten wielki majątek katolickiego kościoła? Bo to pytanie z gatunku trudnych, niemile widzianych przez usłużnych wobec kleru redaktorów. Podobnie jak nikt nie prowadzi dyskusji na temat biedy w Polsce. Przepraszam, zapomniałbym! Posłanka PO Krystyna Skowrońska publicznie stwierdziła, że nie ma w Polsce biednych dzieci. Koniec, kropka! Są za to biedni księża których takie indywidua, jak posłanka, chcą tuczyć publicznym groszem. Tym bardziej, że wybory samorządowe za pasem, więc jest okazja na miły prezent dla kleru. Kampania samorządowa sporo przecież kosztuje.

Dlaczego teraz nikt ze strony kościelnej i ze strony rządowej nie przypomina, że ksiądz nie jest zawodem, że jest to powołanie? Skoro zawodem nie jest, to jaka jest zasadność finansowania przez budżet składek na ubezpieczenie księży? Niech płaci Watykan, w końcu stać go na to. PO otrzymała w ubiegłym roku prawie 18 mln. złotych subwencji, PiS ok. 17 mln. Politycy obu partii gotowi są bronić Funduszu Kościelnego (to nie relikt, ale relikwia przeszłości skoro tak się nad nim trzęsą) niczym krzyża w Sejmie bo ręka rękę myje: kto, kiedy i gdzie słyszał krytykę z ust hierarchy kościoła katolickiego na temat finansowania partii politycznych pieniędzmi z budżetu?

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

środa, 22 października 2014

Ćwierć wieku kościelnej cenzury w mediach publicznych

Z pewnym rozbawieniem zapoznałem się z programem dnia obchodów 25-lecia redakcji katolickich w tzw. mediach publicznych. Huczne obchody poprzedziła oczywiście msza święta (dziękczynna) nie wiedzieć dlaczego pisania przez PiS-maków z wielkiej litery? Prócz klechów na katolickich gusłach stawili się liczni przedstawiciele mediów publicznych. Pan każe, sługa musi...

Sekretarz generalny kościelnej partii, episkopatu, Artur Miziński zachwalał, że środki masowego przekazu pełnią przede wszystkim instrument kształtujący świadomość dzisiejszego człowieka. Z tym nie sposób się nie zgodzić, nie trzeba być szefem telewizji czy radia, by dojść do wniosku, że nachalna propaganda od najmłodszych lat płynąca ze szklanego ekranu jest bardzo skuteczna. Pytanie tylko, czy media serwują coraz bardziej beznadziejne programy bo widz się do nich dostosował i niczego więcej nie oczekuje, czy raczej pod wpływem medialnej sieczki stał się biernym, miernym, ale wiernym? To wielka tajemnica wiary!

Nie dziwię się zapewnieniom Mizińskiego, że kościół katolicki bardzo interesuje się mediami. Nie ma już Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, jego miejsce skutecznie zajął kościół katolicki i jego hierarchowie. Kim jest szef zespołu redakcji katolickiej w TV, za co zarabia publiczne pieniądze? Czy aby nie cenzorem w sutannie dbającym, by jakiś kumaty dziennikarz nie przemycił na szklany ekran niemiłych dla kościoła treści? Czytałem wiele wspomnień dawnych dziennikarzy, prawdziwych mistrzów w swoim fachu (m.in. Jerzego Klechty) którzy potrafili zagrać na nosie cenzorom. Ilu dziś jest takich odważnych, ilu potrafi stosować alegorię w swej pracy, ilu potrafi przekazać treści między wierszami? Pomyśleć, że p. Jerzy nazywany był dziennikarzem katolickim, a w niezapomnianym „Bliżej świata’ miejscami aż roiło się od golizny! W zamian za to dziś mamy na szklanym ekranie sutanny, koloratki, birety i Terlikowskiego! Cieszcie się, rodacy, Polacy- katolicy! Przepraszam, zapomniałbym… Pan Miziński (kolejny niezły kawalarz) siląc się na powagę oznajmił, że programy redakcji katolickich prezentują wszystko, czym żyje kościół i katolicy w Polsce, ale emitowane treści są adresowane również do słuchaczy niewierzących. Nawet nikt się głośno nie roześmiał!

Jan Dworak i Juliusz Braun, oskarżani przez hierarchów kościoła o prześladowanie Tadeusza Rydzyka i jego pseudomediów jedli z ręki biskupowi Mizińskiemu. Wprost piali z zachwytu podkreślając, że publiczna TVP relacjonowała papieskie pielgrzymki, przygotowuje katolickie programy, organizuje transmisje z uroczystości religijnych oraz szykuje się do Światowych Dni Młodzieży. Słowem nie zająknęli się panowie, że wszystko to odbywa się na nasz, podatników, koszt, a kościół nie płaci na to ani grosza.

Dlaczego nikt obecnych nie zwrócił uwagi na kuriozalne zapisy Ustawy o Radiofonii i Telewizji nakazujące by nie przerywać reklamami nadawanych treści religijnych, że media Rydzyka nagminnie łamią Ustawę nadając ukryte reklamy, a audycje muszą szanować uczucia religijne odbiorców, przede wszystkim nigdzie niezdefiniowany „chrześcijański system wartości”? Takich pytań klerykałowie nie zadali na religijno- politycznym spędzie, nigdy też takich pytań publicznie nie postawią. Bo i po co? Za kilka lat szlag trafi publiczną TVP, na Woronicza zagości robiący interesy z Kaczyńskim Rydzyk i… będzie nowa, katolicka, publiczna telewizja!

Nie oglądam tiwi, nie posiadam odbiornika telewizyjnego i nie mam zamiaru zmieniać tego stanu rzeczy. Nie potrafiłbym spojrzeć w swoje odbicie w lustrze gdybym płacił abonament na rzecz pseudotelewizji. Nie ma już śladu po telewizji zdolnej zaspokoić wymogi wielu widzów, w niebyt odeszło mnóstwo znakomitych programów, słuch zaginął o wielu dziennikarzach którym Ustawa zamknęła usta bądź nie pogodzili się z panowaniem kościoła w mediach. O mediach niekatolickich, które nie byłyby zmuszone do nadawania treści zgodnych z „chrześcijańskim systemem wartości”, nie dyskutowano. Takich mediów od dawien dawna już nie ma.

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)