poniedziałek, 30 listopada 2015

PiS, czyli wesoła kompanija Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński zamlaskał, że Wersalu w Sejmie nie będzie. Nic w tym dziwnego: kiedy patrzy się na posłów i posłanki jego partii, na "Wallenroda" Piotrowicza, Jaworskiego zarzucajacego "lewakom" że nie płacą podatków i zastępy ministrantów, tudzież ich doradców z mlekiem pod nosem to widać jak na dłoni, że z tymi ludźmi nie będzie Wersalu, będzie komedia. Ba, nawet tragikomedia, to już się odbywa na naszych oczach!

Doskonale rozumiem potrzebę Kaczyńskiego by posiadać w swoim obozie Marcina Wolskiego, Jana Pietrzaka czy Ryszarda Makowskiego- kto, jak nie całkiem dobrzy niegdyś kabareciarze (dziś zostało z nich całkiem…) odpowiadają za humorystyczny program PiS? Mam mocne podejrzenie, że to wymieniona trójka stoi za pomysłami typu wezwanie prezydenta do willi Kaczyńskiego na Żoliborzu, wizyta premier Szydło w garażu na Nowogrodzkiej, oni stoją za pomysłem z małoletnim doradcą dla Macierewicza, oni wreszcie zaproponowali, by minister pracy i polityki społecznej odznaczył jakiegoś klechę za pomoc dla bezrobotnych i ludzi oczekujących pomocy i to oni odpowiadają za to, że poseł Kaczyński wychodzi z Sejmu drogą przewidzianą dla Prezydium Sejmu i Rządu RP. Dlaczego z niej korzysta skoro nie jest członkiem żadnego z tych ciał znają odpowiedź chyba tylko kabareciarz. W nowej ustawie zasadniczej made in PiS i przystawka może sobie pan prezes zamieścić wpis że jest pociągającym za sznurki przytwierdzonych do marionetek prezydenta i premiera, mówiąc wprost- figurantów z PiS i że może robić co, chce i łazić gdzie chce.

PiS bada na co sobie może pozwolić i sprawdza reakcję społeczeństwa, czy świadomie łamie prawo? I jedno, i drugie. Wezmą palec to będą chcieli mieć całą rękę. A co można a czego nie, na co pozwala prawo a czego zabrania- polityków PiS nie obchodzi. Przede wszystkim z tego względu, że prawa albo nie znają, albo wiedzą, że w razie czego ich prezydent załatwi ułaskawienie dla swojaków. Przyznam szczerze, że z rozbawieniem przyglądam się poczynaniom partii Kaczyńskiego jak i jaśnie pana prezesa: otoczeni wianuszkiem klechów, jakieś spotkania  z Rydzykiem i Dydyczem, jakieś odznaczenia dla nierobów w sukienkach. Komedia na całego! A to dopiero początek! Kaczyńskiemu to w ogóle wydaje się, że wszyscy muszą podzielać jego punkt widzenia, akceptować program jego partii i jego marionetkowego rządu, tudzież słuchać reżimowych mediów toruńskiego biznesmena. Kto mu takich bredni naopowiadał? Doradca Macierewicza, może kot napłakał mu w ramię? Bredzi Dziwisz, że tzw. nauka społeczna kościoła obowiązuje wszystkich, to sobie pan Jarosław umyślił, że jeden wódz, jedna partia. Może pan Duda powinien odwiedzić nie Chiny, lecz grób Kim Ir Sena?

Niech się puszy pan prezes; kiedy minie okres powyborczej euforii, zaroi się od „ekspertów” PiS-u gdzie tylko jest to możliwe, Kaczyński zacznie swoją grę. Chleba? Nie będzie! Będą igrzyska. Knucie, spiski, knowania. Ciekaw jestem, kogo na kogo w PiS zacznie napuszczać na siebie w pierwszej kolejności.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)



czwartek, 26 listopada 2015

Flaga Unii Europejskiej to pryszcz

PiS usuwa flagi Unii Europejskiej, konferencje premier Beaty Szydło odbywają się na tle polskich flag biało- czerwonych. Zagraniczne media odnotowały ten fakt, wieści poszły w świat. I co? Ano… nic! Nic się nie stało, Polacy! Tak wydają się mówić politycy PiS.

Mnie usunięcie flag Unii nie dziwi: czego spodziewaliście po partii wspieranej przez ksenofobów, homofonów, katoprawicę i eurosceptyków? Wyciągnięto z Unii ile się da i co się da, nachapali się "rolnicy" z PSL, "rolnicy" w sutannach, więc można zwijać żagle! Jednak by szczerości ze strony PiS stało się zadość, flagę Wspólnoty powinny zastąpić inne: USA, Watykanu i emblemat episkopatu. Przecież nie od dziś wiadomo, że obecna władza również będzie robiła laskę Amerykanom, będzie rozdawała pieniądze i nieruchomości Watykanowi via biskupi katoliccy oraz realizować wytyczne episkopatu. Kto twierdzi inaczej- niech mi udowodni i wyśle swe przemyślenia poparte dokumentami z których wynikałoby, że się mylę.

Problem jest nieco głębszy, nie o flagę Unii tu chodzi lecz o przyszłość Polski w Unii Europejskiej. Nikt nas stamtąd nie wyrzuci, ale możemy ją opuścić, mogą o tym zdecydować obecne władze. W marcu ub. roku członkostwo w Unii popierało aż 89% rodaków, jest tylko jedno małe ale: europosłowie PiS trzymają w europarlamencie z konserwatystami brytyjskiego premiera Davida Camerona. Co ma piernik do wiatraka, spyta ktoś? Wbrew pozorom ma i to dużo: przecież to Cameron chce opuścić Unię, obiecał swoim rodakom referendum. Z badań przeprowadzonych jakiś czas temu wynika, że ok. 52% Brytyjczyków chce opuszczenia wspólnoty. Dlaczego? Z kilku przyczyn, przede wszystkim dosyć mają już bycia płatnikiem netto. Taki płatnik więcej do wspólnej kasy unijnej oddaje niż z niej pobiera. I tego będą trzymali się politycy PiS. Ostrożne szacunki mówią, że Polska po raz ostatni wzięła z unijnej kasy więcej niż do niej wpłaciła w 2013 roku! Od tamtej pory jesteśmy płatnikiem brutto. Pesymiści wyliczyli, że w przyszłym roku dopłacimy do wspólnej kiesy aż 9,2 mld złotych. Od 2016 roku ma to być już o wiele większa kwota. Wygląda na to, że PiS zaczyna grać. Grać na emigrantach, członkostwie w Unii Europejskiej, może zacznie bezradnie rozkładać ręce i mówić ustami swej premier, że nie stać nas na 500 złotych miesięcznie na dzieci, bo musimy te pieniądze oddawać Europie?

Ciekaw jestem, czy liderzy partii zasiadających w parlamencie dostrzegają problem, czy będą bombardowali rząd pytaniami o jego plany dotyczące naszego członkostwa w Unii, czy będą potrafili wyjaśnić Polakom, że opłaca im się należeć do Wspólnoty robiąc jednocześnie laskę Amerykanom i rozdawać pieniądze i nieruchomości kościołowi katolickiemu?

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

środa, 25 listopada 2015

25 lat wyrzucania pieniędzy w religijne błoto

W murach KUL, niepublicznym katolickim uniwersytecie finansowanym z budżetu państwa, odbyło się sympozjum katechetyczne „25 lat nauczania religii w polskiej szkole. Między nadzieją a rzeczywistością". Uniwersytet opłacany przez państwo, religia opłacana przez państwo, uczestnicy konferencji- m.in. Budzik, Kloch, Mąkosa, opłacani przez państwo, ale poza dawaniem coraz większych pieniędzy na cele religijne państwo nawet nie śmie kontrolować na co one są wydawane, jakie treści są wbijane do głów dzieci i młodzieży na religiach i kogo powołują biskupi na katechetów, komu powierzają misję kanoniczną.

Marek Mendyk, ważniak z episkopatu kazał dziękować zgromadzonym opatrzności bożej za obecność katolickiej religii w szkołach. Moim zdaniem wskazał zupełnie błędny cel. Katecheci powinni dziękować frajerom z rządu Tadeusza Mazowieckiego jak i zmarłemu już pierwszemu niekomunistycznemu premierowi po 1989 roku: to on i podległy mu minister Samsonowicz wprowadzili tylnymi drzwiami katechezę do szkół na żądanie kleru katolickiego, przede wszystkim Józefa Glempa. Opatrzność nie ma tu nic do rzeczy! Nie do niej zwracają się biskupi kiedy idzie o ich interesy, nie modlą się do niej, nie zgłaszają się z prośbami lecz walą do polityków decydujących o wszystkim i o niczym.

Co dała religia w szkołach? Nic konkretnego, poza zapewnieniem ciepłych posadek katechetom. Jeśli ktoś chwali się, że wykształcono 35 tysięcy katechetów, którzy posiadają kwalifikacje nauczycieli- to jest to żałośnie mały argument za dalszym finansowaniem religii w szkołach przez państwo polskie! O tym jakże istotnym szczególe zwolennicy finansowania religii w szkołach „zapominają”. Nie potrafią (za trudne to pytanie?) wyjaśnić, dlaczego za lekcje religii musi płacić państwo, a nie robi tego Watykan lub episkopat? Skoro organem decyzyjnym w sprawie religii w szkole jest biskup, dyrekcja nie ma prawa ingerować w nauczane treści, w podręczniki i w sposób prowadzenia lekcji- niech biskup ponosi koszty całej tej szopki. Jeśli ktoś bzdurnie usiłuje argumentować, że katolicy stanowią w Polsce większość chciałbym przypomnieć, że zdecydowana mniejszość katolików ogląda pseudotelewizję Rydzyka, mniejszość słucha jego rydzyjka a jeszcze mniej osób stosuje się do „nauk” biskupów, a ta mityczna większość to tacy katolicy, jak ze mnie ksiądz. Przypominają sobie o religii przy okazji świąt, a wtedy- wiadomo- wyżerka, popitka itp.

Pan Mendyk ubolewał, że 25 lat temu kościół zrezygnował z katechezy w salkach parafialnych. Nie, nie chodzi mu bynajmniej o zniknięcie religii ze szkół, chodzi mu zajęcia i w szkole, i na parafii. Świetny pomysł! Rozumiem już, dlaczego pani wójt Szydło szybciutko zamilkła i nie powtarza już bujd o 500 złotych na dziecko. Te pięć stówek mógłby otrzymywać biskup diecezji za każde dziecku uczęszczające na katechezę i w szkole i w podlegających mu parafiach. Obecne sługi kościoła- premier, rząd, prezydent- bardzo chętnie przystałyby na kolejne wyrzucenie pieniędzy w błoto.

A skoro religia w szkole to same korzyści, to może by tak jedna godzinna lekcji dziennie, co wy na to?

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

poniedziałek, 23 listopada 2015

Powstaje Komitet Obrony Demokracji

Polacy w odpowiedzi na poczynania posła Jarosława Kaczyńskiego, jego marionetek Beaty Szydło (nazywanej wójtem Polski) i Andrzeja Dudy (Duduś, Maliniak) skrzyknęli się i założyli (na razie na portalu społecznościowym) Komitet Obrony Demokracji. Założyciele grupy mogą się cieszyć: liczba sympatyków szybko rośnie. Tyle że wszystko co może być dobre- już wywołuje zawiść wiernych sług i funkcjonariuszy opłacanych przez PiS i senatora Biereckiego. Mają za złe, że inicjatywa nie powstała pod egidą „wybitnych” specjalistów z ministerstwa pana Glińskiego, bez pokropku i obecności specjalistów w sukienkach pokroju Oko czy Małkowskiego?

Istnieje taki śmieszny portal (niezależna.pl) i to na nim opublikowano jazgotliwy artykuł na temat KOD. Dawno temu Stefan Bratkowski udowodnił, że „niezależny i niepokorny” portal jest finansowany z pieniędzy PiS, zatem czy dziwi kogoś, że skoro pan z Żoliborza każe, to sługa musi i „dziennikarze” publikują pod jego dyktando? No cóż, niezależności nie da się kupić, przekupić bajaniem o niej można jakieś tam grono czytelników którzy zawsze będą potrzebowali kogoś, kto będzie ich prowadził za rękę. Wróćmy jednak do „niezależnego” artykułu „niezależnego” dziennikarza: tak się on (ona?) przejęła, że nie podpisał się pod swoim(?) tekstem! Zapomniał, wstydził się firmować ten stek bredni swoim nazwiskiem? To całkiem możliwe… A może to „dzieło” jest efektem pracy całej redakcji? Napisany w niedzielę, opublikowany o godzinie 11, zatem po przyjściu z kościółka w którym popis dał radiomaryjny proboszcz. Cholera wie, może to jakiś sukienkowy napisał? Tam na katoprawicy wszystko jest możliwe! „Niezależny” usiłuje najpierw obśmiać niepokojącą go inicjatywę, później nakłamać że KOD stał się pośmiewiskiem internautów, ale poza głosami paru fanatyków spod znaku katoprawicy nie dysponuje niczym, żadnymi opiniami krytycznymi. Jedna z tych „ekspertów” biadoli, że zostało zbanowane zanim zaczęło śledzić grupę. Certyfikat od Mariusza K. otrzymała? A j\tak wygląda demokracja na tym portalu „niezależnym” :

Mój kpiący- drwiący acz zawierający prawdę wpis do dziś nie został opublikowany i wiem, że opublikowany nie będzie. Za bardzo widać zabolał "strażnika" kaczyzmu. Krytyka jest tam niemile widziana, za to chętnie publikuje są wazeliniarskie komentarze, choćby nie wiem jak były idiotyczne.

Jak widać demokracja ma tam jedno oblicze: nasz prezydent, nasz wójt, zero krytyki, żadnych pytań, żadnych wątpliwości. Chciałbym przypomnieć funkcjonariuszom PiS opłacanym z pieniędzy pochodzących z przekrętów w SKOK-ach, że na waszą katooszołomską partie zagłosowało raptem niecałe 6 milionów wyborców. Sympatyków ma ona mniej niż przeciwników, tych pierwszych będzie ubywać, co do tego nie mam wątpliwości. W imieniu wyborców PiS możecie się wypowiadać, pisać i głosić swe pierdoły, ale w imieniu pozostałych Polaków to już się nie wypowiadajcie, bo nikt was do tego nie upoważnił. Zasłaniajcie się do woli opiniami swoich "ekspertów", których można policzyć na palcach lewej ręki.

Kto hejtuje w sieci KOD? Bogdan Miś podzielił się swoimi spostrzeżeniami. Są to trzy gatunki: prostacy z nizin społecznych (co widać po sposobie wyrażania się), wściekli antysemici oraz fundamentaliści katoliccy; te trzy kategorie nie są zresztą tak bardzo rozdzielne. Proponuję nie wdawać się w dyskusję, bo z fanatykami nie sposób dzielić się opiniami, olać kaczystów i pozwolić by zatruli się własnym jadem.

Piszący te słowa został zaproszony do KOD przez Mateusza Kijowskiego publikującego m.in. w Studio Opinii. Dziękując za zaproszenie oznajmiłem, żeby grono nie spodziewało się po mnie tęsknoty za poprzednim rządem, premierami Kopacz i Tuskiem i za poprzednim prezydentem. Będę przyglądał się grupie, brał udział w dyskusjach i patrzył, co z tego wyrasta.

Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. Później wygrywasz. KOD przechodzi drugą fazę, trzecia za pasem, a czwarta- może za 4 lata, a może i szybciej.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

czwartek, 19 listopada 2015

Pitbull Kurski w telewizji

Pisałem jakiś czas temu, by telewidz przygotował się na całkiem nowe media narodowe. Nowe nadchodzi, z twarzą Jacka Kurskiego. Człowiek ten byli kiedyś dziennikarzami, ale szybko wyczuł, że pracując w mediach kariery nie zrobi, co innego w polityce polskiej. A nadzór nad mediami to wymarzona dla niego praca.

Kurski ma zbudować nową telewizję publiczną. Zabawne: szykuje się nocna zmiana, zmiana na gorsze czy jeszcze gorsze? By rozwiać wszelkie wątpliwości- fanem publicznej tiwi przestałem być, kiedy Ustawa o Radiofonii i Telewizji przez lat czyniła z niej upolitycznione,  sklerykalizowane medium traktowane przez kolejne rządy jako jeden z najważniejszych łupów wyborczych. PiS nie ukrywa, że poszedł w ślady swoich poprzedników, znane są już nazwiska dziennikarzy do odstrzału: na pewno nie starcą swoich programów panowie Cejrowski i Pospieszalski, tak hołubieni przez koalicję PO-PSL.

Telewizja publiczna nie musi być dochodowa, twierdzą politycy PiS. I dochodowa nie będzie! Bo kto niby będzie oglądał brednie firmowane nazwiskiem Kurskiego? Członkowie redakcji katolickiej? Tych nieco ponad 5 milionów wyborców PiS, radiomaryjne babcie z dnia na dzień porzucą rydzyjkową telewizję, te kilkanaście tysięcy widzów zaprzestanie oglądania „niepokornej” telewizji Terlikowskiego i spółki? Oczami wyobraźni widzę ta ostoję kultury made in Kurski: kto podniesie rękę na Jarosława Kaczyńskiego to mu ją odrąbię, jak udawać katolickiego posła mając na boku kochankę, jak zabronić publikacja pewnemu tygodnikowi o niewygodnych acz prawdziwych faktach z życia prywatnego polityka… Można tak długo ciągnąć! Ciekawi mnie, czy Kurski załatwił wszystko z biskupami, czy aby na pewno prowadzi zgodną z nauczaniem kościoła katolickiego politykę prorodzinną?

Kurski, Kamiński, Macierewicz; panna posłanka Krystyna Pawłowiczówna zdążyła już napyskować na portalu społecznościowym, by zawistnicy trzymali się z dala od ICH rządu. Panno posłanko! Ma panie rację: to nie jest mój rząd, podobnie jak Duduś nie jest moim prezydentem! Do wielbienia go nikt mnie nie zmusi, na pewno nie taka ślicznotka inaczej, jak pani! Ten rząd jest rządem niecałych 5 milionów wyborców, z których wielu dało się nabrać jak nie na 500 złotych miesięcznie na dziecko, to na obietnicy powsadzania do więzień "aferzystów".

Chciałbym coś przypomnieć, przypomnieć pewne przepisy, które i poprzednia ekipa rządząca miała w tylnej części ciała.

ZASADY REALIZOWANIA PRZEZ TELEWIZJĘ POLSKĄ S.A. MISJI PUBLICZNEJ. To załącznik do Uchwały Zarządu TVP S.A nr 108/2005 z dnia 29 marca 2005 roku. A w nim same szmery-bajery. Dużo dobrych chęci. I tyle. A w nim:

 …nakaz zachowania wewnętrznego pluralizmu w programach publicznej radiofonii i telewizji możliwy jest do zrealizowania tylko pod warunkiem zachowania ich wyraźnego dystansu od aktualnego dysponenta politycznego…, … w poczuciu powinności wspierania budowy społeczeństwa obywatelskiego, promowania spójności społecznej i przeciwdziałania społecznemu wykluczeniu, wspierania rozwoju myśli twórczej, oraz zapewnienia zaufanego i wiarygodnego punktu odniesienia w świecie nadmiaru informacji…, … TVP służy społeczeństwu i przede wszystkim przed nim ponosi odpowiedzialność. Podstawową cechą programów i innych usług publicznych TVP , zgodnie z ustawowym wymogiem ich oferowania całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, jest powszechność dostępu i treści…,… TVP przedstawia ofertę programową adresowaną do wszystkich i do każdego. Odbiorcy, niezależnie od wieku, wykształcenia, stanu majątkowego i zarobkowego, powinni mieć możliwość znalezienia w programach TVP audycji odpowiadających ich gustom i zainteresowaniom. Oznacza to obecność w ofercie zarówno audycji dla widowni masowej, jak i mniejszościowej, w tym w odpowiedniej proporcji - audycji dla grup widzów często pomijanych przez nadawców niepublicznych…, … TVP zaspokaja potrzeby zarówno widowni masowej, jak i różnych grup społecznych, wspólnot i mniejszości…, … TVP dąży do wieloaspektowego przedstawiania zjawisk, stanowisk i poglądów; TVP unika sensacjonizmu, rażących uproszczeń i tworzenia nieuzasadnionego poczucia zagrożenia, pokazuje fakty i zjawiska w szerokim kontekście…, … audycje lub inne przekazy rozpowszechniane przez TVP nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści dyskryminujących ze względu na rasę, wyznanie, płeć lub narodowość…, … Programy i inne usługi publiczne TVP odzwierciedlają, w możliwie najszerszym zakresie, całą różnorodność opinii i przekonań oraz nurtów politycznych, filozoficznych, religijnych, naukowych i artystycznych…, … Jako instytucja służąca całemu społeczeństwu, TVP w swej działalności programowej - poza wyjątkowymi wypadkami, zwłaszcza dotyczącymi jej funkcji i roli - nie zajmuje własnego stanowiska

Gdyby wszystkie te puste zapisy były kiedykolwiek realizowane- nie mielibyśmy dziś nie tylko Kurskiego majstrującego przy telewizji, ale i klerykalnej prawicy przy władzy.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

środa, 18 listopada 2015

Zaiste, prawe to i sprawiedliwe ułaskawienie!

W pierwszych 100 dniach prezydentury Andrzej Duda odbył 45 wizyt krajowych i 10 wizyt zagranicznych, podpisał 106 ustaw i zawetował cztery, powołał 99 sędziów i wystosował 336 listów. Powołał także Radę Dialogu Społecznego i Narodową Radę Rozwoju. I co z tego wynika? Ano nic, efektów wizyt nie ma żadnych, bo co może dać Polsce wizyta głowy państwa (a raczej aparatczyka PiS) w Watykanie?

Wczoraj Andrzej Duda zastosował prawo łaski wobec 4 osób, funkcjonariuszy PiS oskarżonych w aferze gruntowej. Mariusz Kamiński, jeden z czwórki szczęśliwców nie musiał nawet oddychać z ulgą, moim skromnym zdaniem już po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich czuł się wygranym. Ktoś się dziwi prócz dziennikarzy, którzy sprawiają wrażenie jakby zbudzili się z ręką w nocniku? Niespodziewane ułaskawienie czytam wypociny jednego z drugim. Ludzie! Czyście wy powariowali, nie potraficie logicznie myśleć i wyciągać wniosków, czego się spodziewaliście, prawa zamiast Prawa i Sprawiedliwości?  Kto w tych mediach pracuje skoro ułaskawienie Mariusza Kamińskiego wywołało niemal szok u pseudodziennikarzy?

Ułaskawieni funkcjonariusze PiS śmieją się dziś wszystkim w nos, przede wszystkim politykom PO i... zdziwiłbym się, gdyby tego nie robili! Mariusz Kamiński był mocnym człowiekiem w PiS przed objęciem funkcji szefa CBA.  Niemal natychmiast po odwołaniu z funkcji szefa Biura Kamiński został mianowany przez Jarosława Kaczyńskiego wiceszefem PiS. Takich posad prezes nie powierza byle komu. Co z tego, że Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie oskarżyła Mariusza Kamińskiego i jego trzech podwładnych o przekroczenie uprawnień, nielegalne działania operacyjne (w tym podsłuchy) oraz podrabianie dokumentów i wyłudzenie poświadczenia nieprawdy w tej sprawie, co z tego, że Donald Tusk głosił publicznie, że Kamiński nie był dobrym szefem CBA, skoro przez 8 lat rządów, przez pełne dwie kadencje politycy koalicji rządzącej zrobili absolutnie nic, by Kamiński poniósł konsekwencje? Bali się go, bali się PiS, bali się Kaczyńskiego? A jak skończyła się próba postawienia Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu? Premier i jej przydupasy miały ważniejsze sprawy na mieście.

Przeciwnicy PiS i Andrzeja Dudy usiłują argumentować, że prezydent złamał prawo. Studzi ich zapały b. minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski jasno dający do zrozumienia, że ułaskawienie nastąpiło zgodnie z prawem. A jeśli nie nastąpiło- to co się stanie? Zostanie wszczęta procedura odwołania prezydenta z urzędu, ktoś postawi go przed Trybunałem Stanu, ktoś się na niego poskarży? Odważy się ktoś sprzeciwić człowiekowi idącemu w ślady Lecha Kaczyńskiego? Kaczyńskiego, który ułaskawił szemranego wspólnika swego zięcia?

Jeśli do kogoś macie pretensje- miejcie je do swoich polityków, szanowni państwo. Do polityków PO i PSL kierujcie swoje żale i fochy za to, że ci przez 8 lat zachowywali się jak frajerzy!Ja natomiast mam żal do kogoś innego: do Aleksandra Kwaśniewskiego. Ówczesna głowa państwa podczas podróży zagranicznej została obrzucana jajami przez Kamińskiego i jego kompanów z Ligi Republikańskiej. Gdyby wtedy Kwaśniewski wydał dyspozycje funkcjonariuszom BOR by spuścili łomot szczurowatemu- różnie mogłaby potoczyć się kariera Mariuszka...

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

poniedziałek, 16 listopada 2015

Bojownicy islamscy to chorzy psychicznie

Zamachy terrorystyczne we Francji wywołały polityczne dyskusję i wielką falę sprzeciwu wobec przyjmowania przez Europę uchodźców islamskich. W Polsce widać gołym okiem, że zwolenników przyjmowania przybyszów z Państwa Islamskiego jest znacznie mniej od przeciwników. Jest dla mnie wielką zagadką, dlaczego osoby kojarzone z lewą stroną sceny politycznej, nazywające siebie lewicowcami kolejny raz chcą należeć do nic nie znaczącej mniejszości?

Francuzi są w szoku po zamachach dokonanych przez terrorystów Daesh, współczują im szefowie państw i obywatele innych krajów. Triumfują eurosceptycy, antyislamiści i prawica. A co robi polska lewica? Płacze nad przejawami ksenofobii, załamuje ręce nad wrogami islamu i wszystkimi tymi, którzy nie podzielają jej punktu widzenia. Ja nie podzielam i podzielać nie zamierzam: nie muszę z nabożeństwem wsłuchiwać się w słowa redaktora tej czy tamtej gazety, nie muszę zgadzać się z polityką szefów partii i partyjek, nie po drodze mi z ludźmi, którzy niby są areligijni, odrzucają katolicyzm a jednocześnie pałają przedziwną i niezrozumiałą miłością do islamu. Czy mam rozumieć, że osobom takim jak ja- bezwyznaniowcom nie widzącym w religiach, ich kapłanach i gusłach nic, co mogłoby mi pomóc i co mogłoby mi się przydać tzw. lewica będzie chciała w przyszłości zaproponować zamiennik, islam zamiast mej bezwyznaniowości? Czy ludzie ci tak obawiający się powiedzieć kilka słów prawdy o ekstremistach islamskich, o radykałach religijnych byliby w stanie spojrzeć w oczy rodzinom ofiar i powiedzieć, że ofiary nie poszły na marne, a Francja i inne kraje europejskie muszą przyjmować do siebie uciekinierów islamskich? Uciekinierów, wśród których mogą być terroryści. Wiem, wiem! Mogą być, ale nie muszą, ale… kto to zweryfikuje, kto sprawdzi, czy Al- Mikeles jest bezbronnym rolnikiem czy zaprawionym w bojach wojownikiem lub potencjalnym terrorystą- samobójcą? Kolejna sprawa: polskie społeczeństwo po francuskich zamachach na pewno nie stało się bardziej otwarte na uchodźców, to można mówić już o wrogości. W jaki sposób Donald Tusk chce zmusić Polaków do nie zamykania się na obcych przybyszów, jak on sobie wyobraża życie tych ludzi pośród wrogo nastawionego tłumu? W gettach?

Jeden z terrorystów, 29- letni Ismael Mostefai nie był uchodźcą, lecz przestępcą, podają media. Był obywatelem francuskim algierskiego pochodzenia. Tylko czy wznoszone przez niego okrzyki „Allach akbar!” podczas mordowania niewinnych ludzi miały algierski, francuski czy religijny podtekst? Decyzje o kształcie świata, Europy i Polski podejmują ludzie, którzy uchodźców islamskich widzą jedynie w telewizji. Decydenci ci mieszkają w rezydencjach, apartamentach odgrodzonych murami i ogrodzeniami przed przeciętnymi Kowalskimi. Zabawne: nas chcą zmuszać do bratania się z ludźmi obcymi nam pod każdym względem, a sami się od nas odgradzają. Czy to nie dziwne? Bardzo wygodnie jest nakazywać krajanom coś, czego samemu nie chce się robić…

 Nie chce uchodzić za rasistę, ksenofoba czy kogoś w tym stylu, ale jeśli kogoś zabolały, zdziwiły czy zszokowały moje słowa- nic na to nie poradzę. Francja jest krajem laickim, neutralnym światopoglądowo bynajmniej nie tylko na papierze.  I to właśnie sprawiło, że stała się celem terrorystów. Nie jakaś republika katolicka podporządkowana biskupom i Watykanowi, lecz wolny, świecki kraj!

Ewa Kopacz zapowiedziała, że Polsku musi kontynuować wojnę z terroryzmem. Tylko jak pani ex premier to sobie wyobraża, jak wyjaśni wstydliwy fakt, że Centrum Antyterrorystyczne przy ABW ma budżet w wysokości 30 milionów złotych, a taki Fundusz Kościelny 130 milionów? Gdzie tu sens i logika, gdzie troska o bezpieczeństwo? Wladimir Putin nawołuje do zawiązania koalicji w walce z ISIS, ale jego prośba zostanie odrzucona z obrzydzeniem m.in. przez włodarzy Polski. Skoro Paweł Kukiz wpatrzony w Jarosława Kaczyńskiego twierdzi, że zamachy we Francji są efektem „lewacko- liberalnej” polityki, to czego można się spodziewać?

Zabawne: żaden z polskich polityków nie głosi publicznie oczywistej prawdy, że za obecne kłopoty odpowiedzialne są w dużym stopniu Stany Zjednoczone: gdyby nie ich ingerencja w losy Iraku, Libii czy Syrii, nie byłoby Państwa Islamskiego, nie byłoby terrorystów Daesh, nie byłoby tylu ofiar. Na mocne, acz prawdziwe słowa zdobył się jedynie były wiceszef MON, gen. Waldemar Skrzypczak. Ale on, w odróżnieniu od polityków, potrafi zdobyć się na odwagę.

Ja nie zamierzam bawić się w hipokryzję, na portalu społecznościowym nie wrzuciłem na swój profil francuskiej flagi. Wszystkim pomstującym na mnie zadaję pytanie: a czy wy wrzuciliście flagę rosyjską po zestrzeleniu ich samolotu pasażerskiego, czy wrzucacie flagi innych państw, których dotyka tragedia? No właśnie… Ruskim się należało, co? Tak myślicie i to nie po cichu?

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)