wtorek, 31 marca 2015

Mariusz K., były szef CBA, skazany!

Trzy lata więzienia oraz 10-letni zakaz zajmowania stanowisk - taki wyrok orzekł Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wobec Mariusza Kamińskiego, którego uznał za winnego przekroczenia uprawnień szefa CBA przy "aferze gruntowej" w 2007 r. Aferze, której nie było, a która została naprędce skonstruowana przez zaufanych Kamińskiego z CBA.

Podżeganie do korupcji, tworzenie mechanizmów korupcjogennych, wymyślanie afer tam, gdzie ich nie było… Można wymieniać bez końca pomysły Kamińskiego. On zaś twierdzi, że odpowiadać powinni także prokuratorzy i sędziowie, którzy zatwierdzali wniosek CBA o kontrolę operacyjną w całej sprawie. Spróbowali nie zatwierdzić!

Jak tworzono CBA, kto tam trafił, kto rozdawał karty, kto weryfikował przyszłe karty- napisano o tym tomy. Naczelnik działu naboru wydający w przeszłości fałszywe ekspertyzy jako biegły sądowy, pani z przeszłością w supermarkecie, jakieś staruszki szczycące się styropianową przeszłością. Dowodził tym towarzystwem „apolityczny” Mariusz Kamiński. Apolityczny, bo zdał legitymację członkowską PiS. Gdzie znalazł pracę po wyrzuceniu za zbity pysk z CBA pan apolityczny? Kamiński przed ostatnimi wyborami do parlamentu ujadał, gdzie tylko się dało, że nikt nie nadaje się do kierowania Biurem, tak jak on. On i tylko on, nikt inny! Tu przyznałbym szczurowatemu rację: nikt inny będąc szefem służby nie potrafiłby tak gorliwie wypełniać poleceń Jarosława Kaczyńskiego. Może Adam Hofman byłby równie chętnym wazeliniarzem, ale nad tą postacią można dyskutować. Może przebiłby Kamińskiego w montowaniu nielegalnych podsłuchów, zakupie trefnych willi, podrabianiu dokumentów i poświadczaniu nieprawdy. Może i zatrudniłby kapelana na wyłączność CBA?

Dziś PiS-macy i pisioły usiłują odwracać Alika ogonem i obarczyć odpowiedzialnością za afery w SKOK-ach Bronisława Komorowskiego, przy okazji wybielić Grzegorza Biereckiego, który nachapał się niczym Lech Grobelny. Gdzie był Kamiński i CBA, kiedy SKOK-i rosły w siłę, dlaczego nic nie robił? Bo wiedział doskonale, że tam kombinują tylko zwolennicy PiS! Prawdziwych afer, prawdziwej korupcji wprawiony w miotaniu jajkami Mariuszek Kamiński wyśledzić nie potrafił: na to był za krótki, tego w Lidze Republikańskiej nie uczyli.

Najlepiej na tym wszystkim wyszedł Tomasz Kaczmarek, czyli agent Tomek. Po tym, jak poszedł w posły, oczy szybko mu się otworzyły. Kiedy zobaczył, z kim naprawdę ma do czynienia, złożył mandat poselski i zostawił ten zakłamany cyrk.

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

poniedziałek, 30 marca 2015

Wyznawcy bożka Michalika w akcji

W kazaniu wygłoszonym 16 października 2013 roku we wrocławskiej Katedrze Ksiądz Arcybiskup Józef Michalik mówił o podstawowych zasadach nauczania Kościoła dotyczących rodziny. Treści doktrynalnych nie odnosił do żadnej konkretnej osoby. Mimo to jedna z feministek uznała, iż obraża ją to osobiście i skierowała sprawę do sądu. Sąd Okręgowy w Przemyślu przyjął takie powództwo i rozpoczął jego rozpatrywanie. Oznacza to, iż sędzia orzekający w sprawie widzi przynajmniej teoretyczną możliwość orzeczenia, iż głoszenie nauczania katolickiego w Polsce jest nielegalne. Gdyby sędzia z góry wykluczał taka możliwość, tak skonstruowane powództwo już na wstępie by oddalił. Sędzia uznał, że władza państwowa posiada jurysdykcję dla badania legalności głoszenia nauczania Kościoła i dla zbadania tej kwestii zażądał, by Księdza Arcybiskup Józef Michalik 9 kwietnia 2015 roku stawił się w Sądzie Okręgowym w Przemyślu, by składać zeznania. Akcja Katolicka i Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży zwracają się z prośbą do Księdza Arcybiskupa, by odmówił uczestniczenia w takim postępowaniu. Obecność Księdza Arcybiskupa w sądzie oznaczałaby, iż godzimy się na to, by władza państwowa badała legalność głoszenia nauczania Kościoła. Jako polscy katolicy powinniśmy stanowczo zaprotestować. Jeżeli polskie przepisy dopuszczają, by sąd badał legalność nauczania religii katolickiej, powinny być natychmiast zmienione. Jeśli przemyski sędzia działa bezprawnie, powinny natychmiast zostać w stosunku do niego wyciągnięte konsekwencje. Akcja Katolicka i Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży i apelują do parlamentarzystów i wszelkich organów posiadających kompetencje dla podjęcia działań w zaistniałej sytuacji, by natychmiast wszczęły stosowne kroki. 9 kwietnia 2015 roku w Sądzie Okręgowym w Przemyślu nie powinna się odbyć rozprawa, podczas której sąd będzie badał, czy głoszenie nauczania Kościoła jest zgodne z prawem.

Paweł Kurasz
Tadeusz Rogowski
Akcja Katolicka Archidiecezji Przemyskiej

Powyższy list podnóżków kleru nadaje się do dwóch rzeczy: wyrzucenia do kosza, to raz. Dwa- do zawieszenia, nie powiem gdzie. Katooszołomy krzyczą, że świecka władza uzurpuje sobie prawo do badania legalności nauczania kościoła katolickiego. Nie zauważyłem, by jakikolwiek sąd, jakikolwiek sędzia, minister oświaty, premier czy prezydent udzielał rad czy wskazówek biskupom, by zmienili to swoje „nauczanie”, które z nauką nie ma wszak nic wspólnego. Skąd zatem brednie katooszołomów kierowane w stronę sędziego, że ten uznał nauczanie kościoła za nielegalne? Czy ci ludzie w ogóle mają świadomość, że się ośmieszają? A już ich postulat, by zmienić prawo, które gwarantuje sądowi możliwość badania przez sąd nauczania religii katolickiej, powoduje stukanie się w czoło. Marzy im się wpisanie do Konstytucji zdania, że kler katolicki jest ponad wszystko i jest bezkarny? Niech się oni zdecydują, o co im chodzi, bo na razie jest to groch z kapustą. Wrzucili do jednego worka brednie Michalika, naukę społeczną kościoła i naukę religii. Próbami zastraszania sędziego przez moherowe towarzystwo powinny jak najszybciej zająć się stosowne służby. Jeśli radiomaryjny plebs nie potrafi zrozumieć, że poczynania sędziego przemyskiego sadu są jak najbardziej legalne, to nic tu nie pomoże. Przepraszam, pomoże: wyłączenie mediów Rydzyka! Całą ta ich hucpa nastawiona jest na odwrócenie uwagi od rzeczywistych przyczyn pedofilii w kościele katolickim.

Tadeusz Pieronek oburzony plecie, że nie dostrzega w bredniach wypowiadanych przez Michalika niczego złego. Inny sukienkowy, niejaki Sikorski, kpiną nazywa stawianie przed sądem Józefa Michalika. Pewnie i za kpinę uważa niedawny wyrok dla pedofilia Gila?

Stek bredni Michalika jest nazywany nauką społeczną kościoła katolickiego. Znaku równości nie postawił miedzy jednym i drugim Jerzy Urban, lecz zrobiły to moherowe komanda. Dziwny jest ten świat!

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

piątek, 27 marca 2015

Płotka Wojciech G. skazana, rekiny nadal na wolności

Wojciech Gil skazany na 7 lat więzienia za molestowanie nieletnich. Wyrok jakoś tak bez echa przeszedł w mediach osaczonych przez „niepokornych” dziennikarzy finansowanych z pieniędzy pana Biereckiego, media ojczulka Rydzyka również są powściągliwe. EKAI na swoich stronach bombarduje wspominkami o JPII i radośnie wspiera pomysł duetu Chazan- Godek zakazujący aborcji. Wyrok skazujący Gila skwitowano w kilku zdaniach.

Doskonale pamiętam, jak ojczulek Rydzyk stawał w obronie pedofilów Gila i Wesołowskiego, jakie plótł bzdury na falach swojego rydzyjka jak lew broniąc sutannowych! Serwował moherowemu elektoratowi stek bredni o mężnych duchownych walczących z jakąś mściwą mafią narkotykową i tym podobne bajki. Dziś nikt nie wypomina rydzyjkowych kłamstw, pamięć „niepokornych” dziennikarzy jest ulotna, niczym hel smoleński. Przeminęło z trotylem? O wiele łatwiej jest krytykować związki partnerskie, seks przedmałżeński, antykoncepcję i in vitro.

Kiedy Gila poszukiwał Interpol, polskie organy ścigania wykazały bezradność (udawaną czy rzeczywistą?), naraziły się na ośmieszenie, kiedy pedofila w sutannie odnaleźli dziennikarze. Rzecznik prasowy zgromadzenia michalitów, do którego należał Gil, pod koniec maja 2013 roku zarzekał się, że zakon nie wie, gdzie przepadł ich podopieczny. Czy ktoś poza garstką naiwnych był skłonny uwierzyć w te bajeczki? Dziś pan rzecznik milczy, widocznie liczy, że kolejni naiwni uwierzą w przesłanie zakonu, a jest nim powściągliwość i praca…

Gil nie powstydził się udzielić wywiadu publicznej telewizji, a mi aż ciśnie się na usta pytanie: dlaczego nie lansował się w mediach Rydzyka, dlaczego toruński biznesmen nie udostępnił mu swoich mediów, skoro tyle rzekomo milionów nie może się oderwać od odbiorników z Radiem Maryja i TV Trwam? Pasowałby tam Wojtuś idealnie ze swoimi kłamstwami! Jak sutannowy wygląda dziś w świetle głoszonych publicznie kłamstw, zapewnień, że ktoś go wrobił, że ktoś się mści? Pamiętam bezczelne, pełne pychy słowa pedofila głoszone na antenie TVP Info : Ja się za te dzieci modlę. Proszę pana Boga aby mi wybaczyli, jeśli cokolwiek złego czuli wobec mnie. Z drugiej strony wiem, że nie zrobiłem nic złego. Modlę się za nie jako kapłan i jako człowiek. Co można by rzec o tych słowach? Że pedofil nie potrafił rozpoznać znamion swoich haniebnych czynów? Czy raczej doskonale wiedział, co czyni i wiedział, że kościelna sitwa nie pozwoli, by spadł mu włos z głowy?

Mam mocne podejrzenie, że Gil był święcie przekonany, że nic mu się nie stanie. Dziś zaczyna wychodzić na jaw, że jego wyjazd na Dominikanę nie był jakimś przypadkiem: wysłano go tam, bo już w Polsce dawał znać o swoich pedofilskich skłonnościach. Zakon michalitów bezradnie rozkłada ręce tłumacząc, że… przepadły gdzieś akta Wojciecha Gila! Ja w zbiegi okoliczności nie wierzę, komuś bardzo zależało, by pozbyć się niewygodnych dowodów… Kościół macha przed sądami kwitami sprzed wieków, a gubi świeże kwity? Bajeczka dla ciemnego ludu!

Kościół umywa ręce. Gila zeświecczono, wszyscy są zadowoleni, więc o co chodzi? Rzucono płotkę na pożarcie, a grubsze ryby (jak Wesołowski) nadal są na wolności, cieszą się poważaniem u hierarchów jak i samego papieża. Polskie media udają, że problemu nie ma, bo księża żyją w celibacie, poruszający niewygodne dla kościoła tematy dziennikarze są albo izolowani, albo dziękuje się im za pracę.

Wyrok na Gila zbiegł się z odejściem z funkcji rzecznika episkopatu Józefa Klocha. Ten drugi nawet dziś uważa, że kościół nie ma obowiązku zawiadamiać prokuratury o podejrzanych o pedofilię księżach…

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

środa, 25 marca 2015

Religia w szkołach- pieniądze wyrzucane w błoto

„Świecka szkoła”, ” obywatelska inicjatywa ustawodawcza „Liberte!” proponująca zniesienie finansowania religii z budżetu doprowadziła do histerii biskupów. Panowie w biretach spuścili ze smyczy swoje podnóżki, by ci wybili z głowy racjonalnie myślących jakiekolwiek pomysły na zmiany na lepsze w polskich szkołach. Po co zmieniać, skoro jest dobrze, powtarzają klerykałowie? Dobrze dla kogo, bo nie dla budżetu państwa i dziatwy ziewającej z nudów na lekcjach religii?

Minister Joanna Kluzik- Rostkowska odpowiadająca za oświatę szybciutko zareagowała na projekty zmian: oświadczyła, że nie ma mowy o jakiejkolwiek debacie z uwagi na zbliżające się wybory prezydenckie i parlamentarne. Zabawne: to co ma być tematem debaty wyborczej, pierdoły o dupie Maryni, fiolkach z papieską krwią i cudach dokonywanych przez papieża Franciszka? To kiedy nadejdzie czas na poważne debaty, trudne tematy? Doskonale rozumiem, że pani minister ma na głowie ważniejsze sprawy, ale jak ma je rozwiązać, skoro nie potrafi zająć się pomniejszymi? W tym roku debaty nie będzie, w przyszłym też nie, bo wizyta papy Franciszka, potem wybory w episkopacie itp. strachliwe „argumenty” klerykałów mają zachować status quo.

„Liberte!” proponuje:

Art.1.

W ustawie z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (Dz.U. 1991 nr 95 poz. 425 z późn. zm.) wprowadza się następujące zmiany:

Art. 12 otrzymuje następujące brzmienie:

1. Publiczne przedszkola, szkoły podstawowe i gimnazja organizują naukę religii na życzenie rodziców, publiczne szkoły ponadgimnazjalne na życzenie samych uczniów; Kosztów związanych z organizacją nauki religii nie można w części ani w całości finansować ze środków publicznych w rozumieniu przepisów o finansach publicznych.

2. Minister właściwy do spraw oświaty i wychowania w porozumieniu z władzami Kościoła Katolickiego i Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz innych kościołów i związków wyznaniowych określa, w drodze rozporządzenia, warunki i sposób wykonywania przez szkoły zadań, a także sposób rozliczenia i pokrycia kosztów, o których mowa w ust. 1.

Tylko tyle i aż tyle. Pensje dla katechetów pochłaniają rocznie ponad miliard złotych. Pieniądze można by spożytkować w inny sposób, przede wszystkim na podwyżki dla nauczycieli, na których MEN nie ma podobno pieniędzy. Likwiduje się szkoły, zwalnia nauczycieli, ale katecheci mają się doskonale, podobnie jak coraz więcej godzin zajęć z religii w szkołach. Kiedyś wystarczała godzina tygodniowo, dziś mówi się, że 2 godziny to za mało. To może od razu wprowadzić jedną dziennie? Skoro rzekomo rodzice tak na to nalegają- ich wybór, ich prawo! Ale niech koszty ponosi kościół, a to już hierarchom nie w smak. Mistrz bredni, Dariusz Oko, zasyczał z wściekłości i wypalił, że ludzie należący do kościoła też decydują o podatkach, obywatele są w większości członkami kościoła katolickiego. Tyle że większość obywateli akceptuje związki partnerskie, antykoncepcję, in vitro i nie biega co niedziela do kościółka, panie Dareczku! Inny spec od edukacji, szef KAI, Marcin Przeciszewski wylicza, że w 25 państwach Unii Europejskiej jest religia w szkole i jest wszystko cacy. Zapomniał o jednym, ale istotnym szczególe: w żadnym z tych państwa kościół nie narzuca programu zajęć z religii pozostających poza kontrolą dyrekcji szkół. Bzdurą jest gorączkowe i histeryczne tłumaczenia szefa KAI, jakoby religia należała do kulturowego dziedzictwa Europy, Polski i każdego z krajów europejskich. To jest nieudolna próba mijania się z faktami, mówiąc delikatnie! A już kłamstwem jest „argument” Przeciszewskiego, że człowiek, który części tego kulturowego dziedzictwa nie pozna jest w pewnym sensie niepełnosprawny. To w klerykalnych szkołach dzieci i młodzież uczy się czegoś o kulturowym dziedzictwie, czy bzdurnych formułek, banałów i idiotyzmów? Paciorek młodzi już przecież znają.


Panowie Oko, Przeciszewski i inni wiją się jak piskorze i usiłują kłamać, że wcale nie chodzi tu o finansowanie religii z kieszeni kościoła katolickiego. Chełpią się, że kościół sobie z tym poradzi, ale panicznie boją się jakichkolwiek zmian i przerzucenia kosztów "nauczania" religii na barki kościoła. A kościół musi przecież mieć narzędzie do kształcenia ciemnego ludu. Żaden z klerykałów, mający pełne usta o demokracji i życzeniach rodziców nie wspomniał, czy w 1990 roku rodzice życzyli sobie powrotu religii do szkół. KAI donosi, że większość Polaków zaakceptowała obecność religii w szkołach. Jestem pewien, że zaakceptowałaby i jej brak.

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:) 

poniedziałek, 23 marca 2015

Jaki pasterz Michalik, takie i jego katolickie owieczki

Katoliccy dziennikarze ubolewają nad wielką- ich zdaniem- niesprawiedliwością w Polsce i solidaryzują się z Józefem Michalikiem, którego pozwała Małgorzata Marenin. Łódzki oddział Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy wydał takie oto oświadczenie:

Wyrażamy solidarność z J.E ks. abp. Józefem Michalikiem i protestujemy przeciwko nękaniu Go pozwami sądowymi. Proces wytoczony przeciw Księdzu Arcybiskupowi jest przejawem ideowego zagubienia i próbą zaprowadzania umysłowej dyktatury w życiu zbiorowym Polaków. Ksiądz Arcybiskup głosi bowiem odwieczną naukę Kościoła, która od tysiąca lat jest jednym z fundamentów polskości i gwarancją wolności sumienia. Mamy wrażenie, że incydent uniewinnienia „Nergala” ws. podarcia Biblii był swoistym otwarciem drogi do upokarzania i zastraszania Pasterzy Kościoła w Polsce za głoszenie nauki Jezusa Chrystusa. Walka z Kościołem to walka z Bogiem. To walka o kształt człowieczeństwa przynosząca wiele szkód społecznych. Chociaż w efekcie kończąca się – w różnym wymiarze – porażką atakujących. Swego czasu – w przypadku pozwu o podobnym charakterze przeciw redaktorowi naczelnemu „Gościa Niedzielnego” – sugerowaliśmy atakującym pozwanie św. Pawła. Po wypowiedzi ks. abp. Michalika należałoby chyba pozwać całą Trójcę Świętą.

Rzut oka na skład łódzkiego towarzystwa nie pozostawia wątpliwości: jest to towarzystwo wzajemnej adoracji, pupile pana Jędraszewskiego, łódzkiego biskupa. W składzie zarządu znajduje się m.in. Małgorzata Warzecha (zbieżność nazwisk z pewnym katoprawicowym PiSmakiem nieprzypadkowa), jest oczywiście pan ksiądz Roman Piwowarczyk. Szefem komisji rewizyjnej jest Rafał Leśniaczek, ksiądz katolicki. Pośród członków stowarzyszenia dziennikarzy katolickich natkniemy się na kilku sutannowych. Cóż, oni przynajmniej nie udają bezstronnych… Dziennikarze spotykają się w salce Caritas pod plebanią parafii św. Teresy i św. Jana Bosko. Kto jest sponsorem tego towarzystwa? Między innymi hojny Urząd Miasta Łodzi, SKOK Stefczyka i… koncesjonowana agencja ochrony FIS Roman Jasiński! Pracownicy pana Romana, kiepsko opłacani, muszą być dumni ze swego szefa! Dalej: patroni medialni łódzkiego towarzystwa to „Nasz Dziennik”, TV TRWAM, „Niedziela”, „Fronda”, „Rzeczpospolita”, Radio Niepokalanów i- by było zabawniej- Program I Polskiego Radia, TVP Łódź i TVP1. Ponoć media w Polsce są lewackie, liberalne i antychrześcijańskie…

Dziwi kogoś treść oświadczenia dziennikarzy, dla których człowiek w sutannie jest świętym, niemal Bogiem? Dziwi kogoś porównywanie kościoła (czyli garstki biskupów) do Boga, stawianie biskupa na wysokości św. Pawła? Dziwi się ktoś, że oświadczenie jest wielką manipulacją i rozmijaniem się z faktami? Mnie nie. Nie mają nic do powiedzenia, a jeśli już to ujadają, bądź kłamią. Wezwanie do stawienia się przed oblicze sądu jest dla katolickich dziennikarzy nękaniem. Dobre sobie! Słowem nie napisali natomiast dziennikarze o tym, że wypowiedź Michalika nie miała nic wspólnego z prawdą, że oskarżył on bezpodstawnie niewinne osoby. Jedna z nich postanowiła walczyć o swe dobre imię i o sprawiedliwość i… oskarżono ją idiotycznie o jakieś ideowe zagubienie. Zabawne, jak łatwo piszę się dziennikarzom o rzekomych próbach narzucenia Polakom jakiejś dyktatury umysłowej. O innej dyktaturze, która trwa w najlepsze- katolickiej- słowem nie wspominają. 
Kłamstwem jest ich twierdzenie, jakoby nauka kościoła katolickiego była gwarantem polskości! To wszędzie tam, gdzie dominuje katolicyzm, jest Polska, mieszkańcy tych krajów są Polakami? Śmiech ogarnia, kiedy się słyszy, że to kościół i katolicyzm jest gwarantem wolności sumienia. Skąd czerpią takie bzdury katoliccy dziennikarze?

Pozwijcie św. Pawła, pozwijcie trójcę świętą… Jakieś inne pomysły PiSmaków, którzy nie potrafią zrozumieć, że pan Michalik nie jest świętą krową, jak by tego chcieli? Na co liczy łódzkie towarzystwo, na kolejny order z rak pana Jędraszewskiego, kumpla Józefa Michalika? Morał z postaw katolickich dziennikarzy? Katolicki biskup może pleść bzdury, głupoty, bajki i kłamstwa, a wam nic do tego.

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

piątek, 20 marca 2015

Nie wierzę sprzedajnym politykom

Dziś coś z innej beczki:

Zerkam za okno z nadzieją, że moherowe komanda uzbrojone we flagi, pochodnie i różańce ruszają na Ukrainę, by walczyć i ginąć w obronie naszych braci. Dość dawno temu, przed paroma laty, mieszkałem kilkanaście miesięcy pod jednym dachem z Ukrainką. Poznałem kilkoro jej znajomych i mogę powiedzieć jedno: zbyt wielkiego zdania o nas, Polakach, nie mają. Rządzący dziś Ukrainą również, ale o tym w mediach- cicho sza!

Styropianowe dinozaury panny „S” marzą o konflikcie zbrojnym z Rosją. Bujaki, Kozieje, Komorowskie, Lityńskie chcą rzucić Polaków przeciwko putinowskiej Rosji. Rząd polski pręży muskuły i wygraża niewidocznemu wrogowi. PiS, ustami kandydata Andrzeja Dudy plecie bzdury trzy po trzy para piętnaście. Mam mocne podejrzenie, że w pierwszym tygodniu prezydentury kaczego Sancho Pansy polskie wojska zostałyby wysłane na Ukrainę. Romuald Szary Mietek robi rajd po mediach opowiadając bzdury i stawia żądania, by państwo dało mu fundusze na szkolenie „żołnierzy”. Idiotycznych pomysłów Korwina- Bzikke i jemu podobnych nie powstydziłby się dobrej klasy kabaret! Aż dziw mnie bierze, że na temat sytuacji na Wschodzie milczą biskupi!

Polecam czytelnikom analizę kroniki wojska polskiego z 1989 roku. Tam same kwiatki: rozformowano pułk samochodowy, rozformowano pułki czołgów, podjęto decyzję o rozformowaniu 5 brygad, pułku zmechanizowanego, kilkunastu batalionów, eskadr. Na żyletki poszły tony ciężkiego sprzętu, bynajmniej nie przestarzałego! Radosna twórczość podjęta przez Sejm Kontraktowy była kontynuowana przez rząd lewicowy i wszystkie następne. Po co i na co było likwidować zasadniczą służbę wojskową? Armia zawodowa jest tańsza? Przedni dowcip! Wojsko polskie? Nie ma wojska polskiego. Jesteśmy chłopcami na posyłki nawet nie NATO, lecz Amerykanów. I to bez znaczenia, czy w Białym Domu rządzi demokrata, czy republikanin. Polskie władze merdają ogonkiem nawet do nielubianego rzekomo Obamy.

Ilu mielimy prezydentów od 1989 roku, zwierzchników Sił Zbrojnych? Ilu było premierów, ministrów i wiceministrów Obrony Narodowej? Ilu z nich gotowych jest przyznać się do tego, że przyłożyli ręki do katastrofalnego dziś stanu polskiego wojska, żenującego stanu polskiej obronności, nieprzygotowanych na uderzenie wroga jednostek pilnowanych  przez pracowników ochrony, w dodatku kiepsko opłacanych przez firmy należące do byłych mundurowych? To nie wojsko, to nie armia, to kabaret! Komuś bardzo zależy, by napychać kieszenie pieniądzem z Polski amerykańskim firmom zbrojeniowym. Tym kimś są politycy obecnego rządu, ale również i poprzednich koalicji. Zniszczono polski przemysł zbrojeniowy nie bez powodu. Wyjazdy prezydentów Wałęsy i Kwaśniewskiego na wykłady w USA nie zastanawiają nikogo? Oni inkasują tysiące dolarów za to, że my płacimy miliardy za amerykański szmelc.

Nikt z dziennikarzy nie zadał jak dotąd pytania politykom, tak chętnych do wysyłania Polaków na Ukrainę, jakie widzą zadania dla siebie? Co zrobiliby oni, ich dorosłe dzieci i wnuki w przypadku konfliktu zbrojnego? Wyjazd do Londynu, czy do Watykanu tym razem? Polski chce bronić 1/3 jej obywateli. Elity są zszokowane. Ja zdziwiony nie jestem: bo i za co mieliby ginąć Polacy? Za pomniki papieża, kościoły, media Rydzyka i klerykalną prawicę? Bo wolności w tym kraju dawno już nie ma.

 Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)

 

środa, 18 marca 2015

Wojtyła kandydatem w wyborach

Wyjechałem na kilka dni z Warszawy, więc nie mam z tym nic wspólnego, jestem poza wszelkimi podejrzeniami. Co się stało w stolicy, że się asekuruję? Jakiś jajcarz z Centrum Myśli Jana Pawła II, finansowanego z budżetu (bynajmniej nie kościelnego) podjął decyzję o rozwieszeniu na ścianach stołecznych budynków plakatów z wizerunkiem papieża Polaka. Z okazji zbliżającej się rocznicy śmierci. Nowa, kościelna tradycja: świętować nie narodziny, lecz śmierć. Podobno kościół nie ma nic wspólnego z cywilizacją śmierci…

Sztab wyborczy, sympatycy i miłośnicy zapraszają do złożenia podpisu pod kandydaturą Karola Wojtyły w zbliżających się Twoich codziennych wyborach. Dołącz do wydarzenia i tym samym złóż deklarację poparcia dla postulatów głoszonych przez Jana Pawła II! Do godziny 21:37 2 kwietnia 2015 zbierzmy 100 tysięcy podpisów, tak żeby Karol Wojtyła znalazł się na oficjalnej liście kandydatów, którzy doradzają Ci w codziennych dylematach, agitują na witrynie internetowej Centrum.

100 tysięcy, tylko sto tysięcy podpisów? Ośmielają się stawiać swego bożka na równi z jakimś tam Dudą, Kukizem czy Grodzką? Organizatorzy akcji winni zebrać 10 lub 35 milionów podpisów, wtedy mogliby wmawiać, że JPII jest autorytetem dla wszystkich Polaków. Bo wmawiają to teraz, przy okazji swej agitki. Wierzą w swoje bzdury i głoszą je światu bez zastanowienia, że ich kłamliwa teza czyni nie Polaków z wszystkich tych, którzy papieża nie uważają i nie uważali za guru. Kiedy słyszę, że akcja jest odważna, ale potrzebna, to ciśnie mi się na usta pytanie: a gdzież tu odwaga, skoro podobno 95% społeczeństwa to katolicy? Gdyby ta akcja miała miejsce w Państwie Islamskim, to wtedy można by było mówić o odwadze.

Te plakaty z Wojtyłą mają niby przypomnieć o relacjach z bliskimi, które katolicy zaniedbują? Doskonałe stosunki Wojtyła miał z prawicowymi dyktatorami, chronił pedofila Maciela stawiając go na wzór dla młodzieży, przenosił z kraju do kraju Józefa Wesołowskiego (ponoć to były takie drobne zbiegi okoliczności…), uwikłanego w malwersacje finansowe via Bank Watykański Marcinkus stał się najbliższym współpracownikiem i wielkim przyjacielem papieża Polaka. To o takie relacje mają dbać katolicy? Swoje dodała paradziennikarka niemal na kolanach łkając o pięknej akcji. Czy w mediach polskich (?) pracują jeszcze dziennikarki, czy zakonnice?

Uśmiałem się słysząc, że koszty akcji w całości ponosi Centrum Myśli, nikt poza tym! Przemilczano fakt, że Centrum funkcjonuje tylko dlatego, że jest dotowane z publicznych środków. Ktoś tam tłumaczy, że twór kontrolują samorządowcy, ale to taka prawda jak to, że rada parafialna jest organem samodzielnym i nie podlega proboszczowi. Hanna Gronkiewicz Waltz podpadła swoimi decyzjami sekciarzom pokroju Terlikowskiego, teraz dobrodusznie zaakceptowała wygląd plakatów i klepnęła wojtyłową kampanię. I tak bez konsultacji z Kardynałem Dziwiszem się obyło? Przecież to on powinien dokonać wyboru oblicza papy na plakaty! Szkoda, że zabrakło na nich miejsca dla Ireny Kinaszewskiej…

Jedno mnie zastanawia: Dziwisz rozdaje wszystkim wiadra rzekomo papieskiej krwi, a nie wręcza zdjęć papieża. Dlaczego zatem na plakatach widnieje papieska twarz, a nie kropla krwi? Zna ktoś odpowiedź na to pytanie?

Jeśli masz czas i ochotę, kliknij i wypromuj. Dzięki!:)